Obaj pięściarze są dzisiaj zawodowcami i obaj swoje sportowe kariery kreują w USA. Ponad dwumetrowy Deontay "The Bronze Bomber" Wilder (11-0, 11 KO), od samego początku występów w gronie profi, systematycznie przygotowywany jest do roli przyszłej amerykańskiej gwiazdy wszechwag. Były trzykrotny amatorski mistrz Polski (z 2005, 2007 i 2009 r.), Krzysztof Zimnoch (3-0-1, 3 KO), którego opiekunem jest Hubert Kozub ma również spore ambicje.
Czy kiedykolwiek spotkali się w ringu?
Były wielokrotny mistrz wagi półśredniej, Antonio Margarito (38-6, 27 KO), jest bardzo pewny swoich umiejętności i uważa, że nie miałby problemów z pokonaniem Manny'ego Pacquiao (51-3-2, 38 KO) i Miguela Cotto (35-2, 28 KO). Najbliższy ruch Meksykanina zależy jednak od decyzji Floyda Mayweathera Jr. (41-0, 25 KO), który w ciągu kilku najbliższych dni odpowie na ofertę "Pacmana".
Margarito twierdzi, że jest pierwszy w kolejce do Filipińczyka, jeśli ten nie spotka się w ringu z Floydem. Jeżeli pojedynek dwóch najlepszych pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe dojdzie do skutku, to "Tornado z Tijuany" rozejrzy się za innymi opcjami, z których najbardziej interesuje go rewanżowe starcie z Cotto.
- Antonio chciałby walczyć z Pacquiao w listopadzie. On od zawsze wierzył, że wie jak powstrzymać Manny'ego. Jeśli jednak Pacquiao dogada się z Mayweatherem, to Margarito wyjdzie do ringu z Cotto lub Mosleyem. Oni wszyscy muszą wyjaśnić sobie kilka rzeczy. Rewanż z Cotto pokazałby, że pierwsze zwycięstwo nie było przypadkiem, ani oszustwem. Antonio wie, że za drugim razem nic się nie zmieni i walka skończy się tak samo - donosi anonimowy informator z obozu Meksykanina.
Zapraszamy na wywiad z Robertem Świerzbińskim (1-0), który zadebiutował w ringu zawodowym na gali w Kolnie, 27. czerwca.
Enzo Maccarinelli (32-4, 25 KO) po fatalnym roku 2009, kiedy w ciągu dziewiętnastu miesięcy poniósł aż trzy porażki przed czasem, teraz mozolnie odbudowuje swoją pozycję w dywizji cruiser. Były mistrz świata federacji WBO i aktualny mistrz Europy zanotował trzy wygrane już w pierwszej rundzie i 18 września przystąpi do pierwszej obrony pasa EBU, stając naprzeciw mocno bijącego Alexandra Frenkla (22-0, 17 KO). Walijczyk jest przekonany, że powrócił do formy sprzed kilku lat i jest już gotowy na powrót na szczyt.
- Frenkel ma podobny rekord do Alexandra Kotlobaja, którego ostatnio znokautowałem. Walczyli nawet z podobnymi rywalami. Dla mnie to będzie kolejny groźny przeciwnik, starający się dopisać moje nazwisko do swojego rekordu. Niektórzy mówili, iż jestem już skończony, ale wygraną nad Kotlobajem zamknąłem im usta. Macie przed sobą Enzo sprzed 4-5 lat. Czuję się bardzo dobrze, mocno i jestem gotów by powrócić do tego, co prezentowałem wtedy - odgraża się Enzo.
Po efektownym zwycięstwie nad Johnem Duddy znacznie wzrosły ambicje Julio Chaveza Jr (41-0-1, 30 KO) - Ta wygrana uwiarygodniła mnie jako dobrego boksera. Wciąż nie jestem najlepszym bokserem z Meksyku, bo mamy takich zawodników jak Juan Manuel Marquez czy Antonio Margarito, a oni tworzyli historię. Trenuję jednak ciężko by zostać najlepszy i na pewno mogę stać się kolejnym idolem - twierdzi syn jednego z najbardziej legendarnych pięściarzy w historii tej dyscypliny.
24-letni Chavez na ring powróci 25 września, najprawdopodobniej we własnej ojczyźnie. Natomiast jego promotor, sławny Bob Arum, stara się doprowadzić do potyczki juniora z Miguelem Cotto (35-2, 28 KO). Sam pięściarz również ma nadzieję na walkę z Cotto, lecz jeszcze nie we wrześniu, a dopiero w grudniu.
Lucian Bute (26-0, 21 KO) już 15 października przystąpi do obowiązkowej obrony z oficjalnym pretendentem federacji IBF, Jesse Brinkleyem (35-5, 22 KO). Walka mistrza świata wagi super średniej zostanie pokazana przez stację ESPN.
Jak się okazuje, grupa InterBox, która promuje Luciana, chce ściągnąć na tę galę dwóch bardzo znanych zawodników. Pierwszy z nich to dwukrotny rywal Bute, niesamowicie twardy Librado Andrade (29-3, 22 KO), a drugi to do niedawna jeszcze król wagi średniej, Kelly Pavlik (36-2, 32 KO).
Obaj pięściarze mieliby stoczyć osobne pojedynki, z nieznanymi jeszcze rywalami. W kuluarach mówi się, że jeśli Bute (na zdjęciu) i Pavlik wygraliby efektownie swoje walki, wówczas w pierwszym kwartale przyszłego roku spotkaliby się z sobą na antenie HBO za naprawdę duże pieniądze.
Jak podaje jednak osoba związana z obozem "Ducha", wymagania finansowe Pavlika znacznie odbiegają od obecnej oferty organizatorów tej gali...
Niespełna 25-letni Sonny Bill Williams (2-0, 2 KO), reprezentant Nowej Zelandii w rugby, stoczył właśnie drugi pięściarski pojedynek zawodowy. Jako bokser, wyglądający jak gladiator, mający świetne warunki fizyczne Williams (193 cm/108 kg) zadebiutował 27 maja 2009 r. w Brisbane, pokonując łatwo Garry Gurra przez TKO w drugiej rundzie. Po ponad 12 miesiącach po raz wtóry stanął między linami bokserskiego ringu w Brisbane, stopując w 1. starciu Ryana Hogana.
Williams nie stawia jednak przed sobą żadnych pięściarskich planów, twierdząc, że walka na pięści to jedynie znakomity element przygotowań do kolejnego sezonu australijskiej National Rugby League.
Niezwykle interesująco zapowiada się gala bokserska w Birmingham, organizowana przez Franka Warrena. 18. września największy promotor na wyspach zaserwuje kibicom boksu zawodowego łakomy kąsek, w postaci 7 pojedynków o tytuły mistrzowskie.
Walczący w kategorii półciężkiej, 23- letni Nathan Cleverly (19-0, 9 KO), spróbuje odebrać tytuł WBO interim Niemcowi Karo Muratowi (22-0, 13 KO). Jeżeli aktualny posiadacz pełnego tytułu WBO Juergen Braehmer, z powodu kłopotów z prawem zostanie wysłany do więzienia, wówczas stawką wrześniowego pojedynku będzie pełna jego wersja.
Mańkut z Sheffield, mistrz Europy w kategorii lekko średniej Ryan Rhodes (44-4, 30 KO), po raz drugi spróbuje obronić swój tytuł. Tym razem jego przeciwnikiem będzie Czech Lucas Konecny (44-3, 21 KO).
Ulubieniec miejscowych kibiców, 28- letni mistrz Europy w wadze średniej Matthew Macklin (26-2, 18 KO), skrzyżuje rękawice z niepokonanym Darrenem Barkerem (22-0, 14 KO).
- Jestem zaskoczony tym, że obóz Spadafory wspominał o naszej walce, ponieważ nie było takich rozmów - komentuje Erik Morales (49-6, 34 KO) ostatnie plotki, jakoby miał spotkać się z Paulem Spadaforą.
Wspaniały mistrz rodem z Meksyku nie potwierdził również zejścia do kategorii junior półśredniej, choć sam o tym wcześniej zapewniał. Tak więc według najnowszych informacji, Morales kolejny pojedynek stoczy 11 września, mając za przeciwnika Willie Limonda (33-2, 8 KO). Co ciekawe, stawką tej walki ma być międzynarodowy pas federacji WBC w wadze półśredniej, choć Szkot dotąd występował regularnie w dywizji lekkiej.
- Nie szukam walk z łatwymi rywalami. Limond ma tylko dwie porażki w walkach mistrzowskich, w tym jedną z Amirem Khanem. Chcę, aby potyczka z tym przeciwnikiem pokazała, czy jestem już gotowy na walkę o mistrzostwo świata - powiedział Erik.
W ostatnim roku można było zauważyć wzmożoną działalność AIBA, bo zbliżają się nowe wybory i trzeba się czymś wykazać. A więc zmieniono kilkakrotnie kategorie wagowe, zmieniono czasy trwania walk w różnych grupach wiekowych, aż wreszcie zmieniono kadeta na juniora a seniora na elite.
No, to wreszcie coś się w tym boksie poprawi, skoro mamy taką elitę. Może wyniki sędziowania przestaną odzwierciedlać wyniki meczów w piłkę nożną? Ale nie wszystko należy krytykować, dużo inicjatyw AIBA jest pozytywnych. No to o tych pozytywnych...
Kilka miesięcy temu zadzwonił do mnie Adam Kusior, którego Czytelnikom www.bokser.org nie trzeba przedstawiać. Były trener kadry, były prezes Polskiego Związku Bokserskiego, a obecnie przewodniczący komisji trenerskiej AIBA. Pamiętam Adama z czasów, kiedy pracowałem w AWF Warszawa, bo był moim studentem. Później spotykaliśmy się w różnych zakątkach świata tj. w Nowym Jorku, Manchesterze, Regina itd. Lubię Adama i szanuję Go za niezwykły zmysł organizacyjny i pracowitość.
W miniony weekend w miejscowości Reno w stanie Nevada odbyły się jubileuszowe obchody setnej rocznicy słynnej walki o światowy championat w wadze ciężkiej, pomiędzy pierwszym w historii czarnoskórym mistrzem Jackiem Johnsonem (68-12-10, 36 KO) i „Wielką Nadzieją Białych” Jimem J. Jeffriesem (18-1-2, 15 KO). Podczas uroczystości doszło do wyjątkowego spotkania potomków obu pięściarzy. Ponadto jubileuszowe obchody uświetniły wykłady historyków boksu, pokazy filmowe, wystawa prezentująca pamiątki związane z walką, a także ukazująca życie codzienne Jacka Johnsona oraz dyskusje panelowe poświęcone rasistowskiemu kontekstowi jego walki z Jeffriesem i biznesowym aspektom zawodowego boksu.
Szczególnym momentem uroczystości stało się upamiętnienie walki dokładnie w miejscu, w którym rozegrała się sto lat temu. 4 lipca o godzinie 14:44, a więc o tej samej porze, o której rozpoczął się słynny pojedynek, rozległo się dziesięć uderzeń w ten sam gong, którego używano podczas walki w 1910 roku. Goście jubileuszowych obchodów mieli również okazję zwiedzić miejsca, w których sto lat temu znajdowały się obozy treningowe obu pięściarzy.
Wczoraj nad ranem czasu polskiego do pierwszej obrony tytułu WBA kategorii super muszej przystąpił Hugo Fidel Cazares (32-6-2, 23 KO). 32-letni Meksykanin pokonał rodaka Everardo Moralesa (34-15-2, 23 KO) w siódmej rundzie.
Od początku mistrz dominował w tym pojedynku, przewyższając pretendenta w każdym aspekcie rzemiosła pięściarskiego. Morales dzielnie się bronił, ale w siódmym starciu zagapił się i lewy sierpowy Cazaresa doszedł do jego brody. Co prawda zdołał podnieść się jeszcze na osiem, jednak był wyraźnie zamroczony i sędzia Mark Nelson zastopował rywalizację, ogłaszając wygraną mistrza przez TKO.
- To będzie jeszcze bardziej ekscytująca walka niż ta z Kesslerem - mówi o zbliżającym się pojedynku Arthura Abrahama (31-1, 25 KO) z Carlem Frochem (26-1, 20 KO) w trzeciej rundzie turnieju "Super Six" Kalle Sauerland, który powoli przejmuje władzę w Sauerland Team po swoim ojcu.
- Dla obu będzie to wyjątkowo ważna potyczka, a jak spojrzymy na styl jednego i drugiego, możemy się spodziewać świetnego widowiska - kontynuuje Kalle,odnosząc się przy okazji do pretensji Frocha w sprawie punktacji jego walki z Kesslerem - Wierzymy w to, że tego dnia nie będą potrzebni sędziowie liczący punkty. Arthur oglądał na żywo pojedynek Frocha z Mikkelem i poznał jego słabe strony - zakończył Sauerland.
Grupa Babilon Promotion już po raz drugi zagości w nadmorskim kurorcie z galą bokserską. Dokładnie rok po udanym debiucie boksu w Międzyzdrojach, mieszkańcy miasta oraz licznie zgromadzeni w nim wczasowicze po raz kolejny zakosztują tej rozrywki. Pod koniec wakacji, 18 sierpnia, odbędzie się gala Seaside Boxing Show. Pięściarze zaboksują w malowniczo usytuowanym, tuż przy samym molo, międzyzdrojskim amfiteatrze.
PAWEŁ GŁAŻEWSKI NA TRENINGU >>
- Po raz drugi z rzędu zapraszamy serdecznie kibiców boksu nad morze. Rok temu udało nam się zorganizować tutaj wspaniałą galę i w tym roku chcemy to powtórzyć - powiedział Tomasz Babiloński.
PAWEŁ GŁAŻEWSKI O PRZYSZŁOŚCI >>
Na wakacyjnym ringu w walce wieczoru zobaczymy Pawła Głażewskiego (12-0, 4 KO), który zmierzy się z czarnoskórym Niemcem Bernardem Donfackiem (14-8-3, 6 KO). Stawką 10-rundowego pojedynku będzie pas WBC Baltic w wersji tymczasowej. Donfack ma w swoim rozkładzie porażki z innymi Polakami. Pod koniec 2008 roku pokonali go na punkty Piotr Wilczewski (26-1, 8 KO) oraz Dawid Kostecki (34-1, 23 KO).
- Piłem dużo wody, ale mimo te kompletnie się odwodniłem. Nie wiem co się stało, ale byłem na pewno dobrze przygotowany - tłumaczy przyczyny swojej porażki Firat Arslan (29-5-1, 18 KO), który prowadząc w sobotniej walce ze Steve'em Hereliusem (20-1-1, 12 KO) na punkty, nie był w stanie wyjść do ostatniej, dwunastej rundy.
- Naturalnie jestem bardzo rozczarowany i chciałbym przeprosić swoich kibiców. Wygrałbym na punkty, dlatego taka porażka to dla mnie gorzka pigułka i przykra wpadka. Wiem dobrze o tym, że w normalnej dyspozycji wygrałbym ten pojedynek, więc mam nadzieję na rewanż - zakończył Arslan, który noc spędził w szpitalu na obserwacji. Podobno po wypiciu dwóch litrów wody nadal był odwodniony i dopiero kroplówka przywróciła mu siły.
Kariera meksykańskiego prospekta w niczym nie przypomina ostrożnie prowadzonych europejskich pięściarzy. 19-letni Saul Alvarez (32-0-1, 24 KO) w najbliższą sobotę zmierzy się z kolejnym wymagającym przeciwnikiem, a będzie nim Luciano Leonel Cuello (26-1, 10 KO). "Canelo" właśnie ukończył obóz przygotowawczy w Tepic i nie wyobraża sobie innego scenariusza niż efektowne zwycięstwo na Arena VFG na Guadalajarze w Meksyku.
- Jestem szczęśliwy, że bez przeszkód zakończyliśmy obóz w Tepic. Te przygotowania były jednymi z najcięższych w mojej karierze. Przede mną zbijanie wagi, ale jestem w doskonałej formie i nie brakuje mi wiele. Poświęciłem się treningom i jestem gotowy na kolejne efektowne zwycięstwo. Wakujący pas WBC Silver nie opuści Meksyku - zapewnia Alvarez.
Lovemore N'dou (47-11-2, 31 KO), były mistrz IBF w kategorii junior półśredniej, a obecnie champion federacji IBO w limicie do 147 funtów, 18 września stanie do drugiej obrony pasa. Przeciwnikiem "Czarnej Pantery" będzie niepokonany Bongani Mwelase (14-0, 12 KO), który ostatnie walki toczył w wadze junior średniej.
Pochodzący z Republiki Południowej Afryki "Cyklon" jest mankutem i w 2006 roku zdobył złoty medal na Igrzyskach Wspólnoty Narodów. Pojedynek z australijskim weteranem da odpowiedź na pytanie co wart jest 27-letni pięściarz.