Jeden z najbardziej cenionych trenerów, Freddie Roach, chwali swojego nowego podopieczego - Julio Cesara Chaveza Jr. (41-0-1, 30 KO). Szkoleniowiec twierdzi, że syn meksykańskiej legendy boksu doskonale radzi sobie na treningach i bardzo szybko uczy się nowych rzeczy.
- Bardzo łatwo przyswaja sobie wszystkie nowe rzeczy. Podczas pojedynku z Duddym będzie pięściarzem dużo bardziej kompletnym niż podczas ostatnich walk. Boi się o swój angielski, więc mało mówi, ale doskonale rozumie wszystko co mu tłumaczę. Pracujemy nad jego lewym prostym, od teraz właśnie ten cios będzie zaczynał wszystkie jego akcje. Chavez pojął już mój plan i wie czego będę oczekiwał w sobotę. Trenuje ciężko, lubi biegać i zna zasady tej gry - powiedział Roach.
Freddie uważa, że John Duddy (29-1, 18 KO), z którym już jutro zaboksuje Chavez, jest niebezpiecznym przeciwnikiem, ale umiejętności techniczne Julia pomogą mu w odniesieniu zwycięstwa.
- Duddy nie jest łatwym przeciwnikiem. Jest bardzo silny. Myślę jednak, że Chavez ma większe umiejętności. Po prostu jest lepszym pięściarzem i w sobotę wszyscy to zobaczą.
Przyszły członek Bokserskiej Galerii Sław, Evander Holyfield (43-10-2, 28 KO), popiera Manny'ego Pacquiao (51-3-2, 38 KO), który nie chce zgodzić się na niekorzystny podział zysków z pojedynku z Floydem Mayweatherem Juniorem (41-0, 25 KO). Wielokrotny mistrz świata w kategoriach cruiser i ciężkiej uważa, że to Filipińczyk przyciągnie widownię, więc "Money" nie zasługuje na specjalne traktowanie.
- Pacquiao ma za sobą rzesze fanów, bo ludzie uwielbiają go za to jaki jest. To dobry człowiek, który w życiu kieruje się zasadami. Wszyscy go podziwiają i chcą, by wygrywał. Ci sami ludzie nie lubią aroganckiego Mayweathera, który wciąż mówi tylko o sobie i pieniądzach, więc starcie Manny-Floyd będzie jak walka dobra ze złem - twierdzi "The Real Deal".
Choć Holyfield uważa, że pięściarsko lepszy jest Mayweather, to i tak obstawiałby wygraną "Pacmana".
- Na papierze lepszy jest Floyd, ale jeśli weźmiemy pod uwagę inne czynniki, takie jak serce do walki, odwaga i upór, to Manny wcale mu nie ustępuje. Jest nawet mocniejszy. Właśnie dlatego ten pojedynek będzie hitem. Obojętnie z kim walczy Pacquiao, za każdym razem daje z siebie wszystko. On nigdy nie wychodzi do ringu, by możliwie łatwo wygrać, nie narażając się na nic nieprzyjemnego. Daje ludziom to, za co płacą. Podział 60-40 na korzyść Mayweathera jest nieporozumieniem, to po prostu niesprawiedliwe. Afera z testami i oskarżanie Pacquiao o branie sterydów świadczy o braku klasy ze strony Floyda i jego ludzi. Jeżeli Manny coś bierze, to prędzej czy później zostanie złapany. Mayweather jest pięściarzem, a nie szefem komisji badającej stosowanie dopingu w sporcie, więc powinien zająć się tym, czego wszyscy chcą. Czas wyjść do ringu i udowodnić kto jest lepszy - zakończył Holyfield.
Alex Leapai (18-3-3, 14 KO) po efektownym nokaucie na doświadczonym Bobie Mirovicu celuje coraz wyżej. Sklasyfikowany jeszcze kilka miesięcy temu w czołowej piętnastce rankingu WBO wagi ciężkiej Australijczyk do kolejnej walki przystąpi 30 czerwca w Brisbane, gdzie w 10-rundowym pojedynku zmierzy się z bardzo mocno bijącym Travisem Walkerem (34-4-1, 28 KO).
Co prawda Walker przegrał ostatnio przed czasem z Johnathonem Banksem, a do tego leżał na deskach z dużo gorszymi bokserami, ale z kolei sam potrafi nokautować jak mało kto, o czym podobno na jednym ze sparingów miał się kiedyś przekonać sam Witalij Kliczko.
- Widziałem trzy jego występy i naprawdę byłem pod wrażeniem. Zresztą trzeba po prostu szanować kogoś, kto bije tak mocno, ale gdy już zabrzmi gong, tylko jeden z nas pójdzie na deski. Walker to taki zawodnik, który wychodzi na ring by podjąć otwartą walkę, tak samo jak ja, dlatego możecie się spodziewać niezłego widowiska. Moje przygotowania trwały krótko, ale były naprawdę udane - zakończył Leapai (na zdjęciu), niegdyś niezły rugbysta.
W rozgrywanych we Lwowie Mistrzostwach Europy Juniorów – które weszły w decydującą fazę – trzech naszych reprezentantów awansowało do półfinałów, co jest równoznaczne z wywalczeniem co najmniej brązowych medali.
I tak: Konrad Dąbrowski (54 kg) zwyciężył 2:1 Artema Lypko (BLR), a w starciu o finał boksować będzie z Ivanem Romanivem (UKR). Przemysław Runowski (60 kg) bardzo szybko, bo już w 1 rundzie (RSC) pokonał Eldina Sijaricca (MNE). I teraz czeka na walkę z Andeyem Mikhailou (BLR). Wreszcie Karol Pawlina (63 kg) pokonał 2:0 Davida Pazderę (CZE) i w walce o finał boksować będzie z Ygorem Khanifonovem (RUS).
W ćwierćfinałowej strefie zmagań przegrali natomiast: Daniel Adamiec (46 kg) z Huseynem Narimanli (AZE) 2r. RSC, Radomir Obruśniak (48 kg) z Maksimem Bodakiem (BLR) 1:+1; Kazimierz Łęgowski (57 kg) z Damianem Chereji (ROM) 3:5 oraz Jordan Kuliński (70 kg) z Leonidem Sinai (UKR) 0:5.
Sebastian Zbik (29-0, 10 KO) poznał rywala, z którym stanie do trzeciej obrony tymczasowego tytułu federacji WBC w wadze średniej. Niemiec 31 lipca w Hamburgu zmierzy się z niepokonanym dotąd, ale tak naprawdę anonimowym Jorge Sebastianem Heilandem (16-0, 8 KO).
Przypomnijmy jeszcze, że podczas tej samej gali w obronie pasa WBA kategorii super średniej przystąpi Dimitri Sartison (26-1, 17 KO), który skrzyżuje rękawice z anonsowanym pierwotnie jako rywal Zbika, Khorenem Gevorem (31-4, 16 KO).
Pięściarz, który szturmem zdobywa sławę wśród amerykańskiej Polonii - Adami Kownacki (3-0, 3 KO) - wraca na ring już 16. lipca, w miejscu świetnie znanym polskim kibicom. Po efektownym zwycięstwie nad Yohanem Banksem (3-4-3, 1 KO), teraz Polak zawalczy w Prudential Center w Newark. Zapraszamy na wywiad z "Baby Face".
Były niekwestionowany mistrz wagi ciężkiej, Riddick Bowe (43-1, 33 KO), wpadł na pomysł stoczenia pojedynku, z którego zysk zostałby przeznaczony na cele dobroczynne. "Big Daddy" pierwotnie chciał, by jego rywalem był Lennox Lewis (41-2-1, 32 KO), lecz pogromca Andrzeja Gołoty odmówił.
W zaistniałych okolicznościach Bowe zamierza dogadać się z jednym z braci Kliczko. Blisko 43-letni Amerykanin nie walczył od grudnia 2008 roku, choć później kilkukrotnie podpisywał kontrakty, z których za każdym razem się wycofywał.
- Chciałbym wrócić na walkę z Lewisem. Złożyliśmy mu ofertę, ale odmówił. Jeżeli nie mogę dostać Lewisa, to zmierzę się z jednym z braci Kliczko. Gołota odpada. Nie chcę walczyć z nim kolejny raz - powiedział Bowe.
Timothy Bradley (25-0, 11 KO), mistrz WBO w kategorii junior półśredniej, 17 lipca zadebiutuje w limicie 147 funtów walką z Luisem Carlosem Abregu (29-0, 23 KO). Jeżeli "Desert Storm" upora się z niebezpiecznym Argentyńczykiem, jego kolejnym rywalem może być champion WBC wagi półśredniej - Andre Berto (26-0, 20 KO).
- Jesteśmy zainteresowani pojedynkiem z Berto. Przedyskutowaliśmy to z Timmym. W zasadzie to jemu zależy na tej walce. Teraz jednak skupiamy się na treningach przed starciem z Abregu - twierdzi Joel Diaz, szkoleniowiec Bradleya.
Nieprawdziwe okazały się pogłoski o rzekomych problemach Johna Duddy (29-1, 18 KO). Irlandczyk wniósł na wagę 159 funtów i był o pół kilograma lżejszy od Julio Cesara Chaveza Jr. (41-0-1, 30 KO). Pięściarze zmierzą się w pojedynku wieczoru na jutrzejszej gali w Alamodome w San Antonio (Teksas). Stawką walki będzie pas WBC Silver w kategorii średniej.
Organizatorzy mieli jednak pewne kłopoty, gdy okazało się, że Marco Antonio Barrera (65-7, 43 KO) wniósł na wagę o trzy funty więcej od umownego limitu 138. Naturalnie obóz Adailtona De Jesusa (26-4, 21 KO) miał pretensje o brak profesjonalizmu ze strony legendarnego Meksykanina, ale obiecana premia przekonała Brazylijczyka do wyrażenia zgody na podwyższenie limitu.
23 lipca do pierwszej obrony pasa WBA w wadze półciężkiej przystąpi Beibut Szumenow (9-1, 6 KO). Jego rywalem będzie oficjalny pretendent tej federacji, Wiaczesław Uzełkow (22-0, 14 KO).
Mistrz podpisał kilka tygodni temu kontrakt na występy pod banderą grupy Goossen Tutor's, co jak twierdzi dużo mu pomogło w przygotowaniach - Po raz pierwszy przed walką mogłem w stu procentach skoncentrować się wyłącznie na treningach. Trenowałem ciężko ze swoim trenerem, żeby wykorzystać cały mój potencjał, a efekty tej pracy zobaczycie w pojedynku z Uzełkowem. To naprawdę dobry zawodnik, który w pełni zasłużył na walkę mistrzowską i z pewnością damy dobre widowisko. Nie mogę się już doczekać dnia naszej walki - zakończył champion.
Nathan Cleverly (19-0, 9 KO) skończył studia matematyczne na Cardiff University i zapowiada, że teraz cały swój czas poświęci treningom bokserskim. 23-letni Brytyjczyk chce dostać szansę walki o mistrzostwo świata przed końcem 2010 roku.
- Studia były bardzo trudnym okresem, nie mogłem poświęcać nauce tyle czasu co inni studenci. Pomimo tego znajdowałem czas na codziennie treningi. Teraz całkowicie skupię się na boksie i wkrótce wszyscy zobaczą tego efekty. Szukanie przeciwników zostawiam Frankowi Warrenowi, ale mogę zagwarantować, że już teraz jestem gotowy na walkę o tytuł mistrzowski. W ciągu najbliższych sześciu miesięcy wszyscy zobaczą olbrzymią zmianę we mnie. Mam nadzieję, że moja najbliższa obrona pasa EBU pójdzie całkowicie po mojej myśli i niedługo dostanę pojedynek o ważniejszy pas - powiedział Cleverly.
W czwartek 24 czerwca w Pubie Amsterdam w Linden w New Jersey odbyła się loteria gadżetów sportowych na rzecz powodzian w Polsce. Na loterii pojawili się polscy pięściarze: Tomasz Adamek, Paweł Wolak i Przemysław Majewski.
Imprezę, prowadził nasz kolega redakcyjny Marcin "Bubell" Filipowski. Na rzecz powodzian udało się zebrać ponad 2500 dolarów. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć.
Już kilkakrotnie miało dojść do walki Davida Tuy (51-3-1, 43 KO) z Chrisem Arreolą (28-2, 25 KO), ale za każdym razem coś stawało na przeszkodzie. Póki co "Koszmar" kuruje się po walce z Tomkiem Adamkiem, a Tua 17 lipca skrzyżuje rękawice z Monte Barrettem (34-9, 20 KO). Zapytany jednak o możliwość stoczenia takiego pojedynku, David odpowiedział - To byłoby coś fantastycznego. W tej chwili myślę tylko o zbliżającej się walce z Barrettem, ale wiem o tym, że moja potyczka z Arreolą to coś, na co czekają kibice. Jeśli więc wszystko dobrze się ułoży i będzie można doprowadzić do niej, będzie fantastycznie - powiedział Tua.
Tymczasem Arreola wstępnie zaplanował powrót między liny w sierpniu, choć nie podano jeszcze nazwiska jego potencjalnego przeciwnika.
26 czerwca w galerii Cuprum Arena zostanie ustawiony ring bokserski. Od godziny 19. zawodnicy stoczą osiem walk - cztery zawodowe oraz cztery amatorskie, które będą zwiastunem całej gali. Zawodnicy reprezentują Boxing Team Ryszard Wiśniewski - Jerzy Baraniecki Poznań w osobach Zandukeli Tariel – 69 kg, Bartosz Wańczyk – 64 kg, Mariusz Biskupski – 72 kg oraz Boxing Team Energetyka Lubin reprezentowana przez lubinianina – Roberta Milewicza.
Jako seniorzy walczyć będą Tomasz Bajon, Paweł Strzyż, Damian Migacz oraz Paweł Brynkiewicz. Pokaże się również junior – Patryk Milewicz. Pomysłodawcą gali jest prezes klubu bokserskiego „Górnik” Lubin" – Robert Milewicz - oraz trener kadry juniorów reprezentacji Polski - Arkadiusz Polcyn. Wstęp na imprezę wolny od opłat.
Po efektownej wygranej nad Michaelem Lozadą, Jorge Barrios (49-4-1, 35 KO) był już tylko krok od walk za duże pieniądze. Niestety, tragiczny wypadek, w którym pod kołami samochodu prowadzonego przez byłego championa federacji WBO zginęła 20-letnia kobieta w ciąży, zastopował karierę boksera z Argentyny.
Barrios został skazany za nieumyślne spowodowanie śmierci, dlatego też mógł się ubiegać o mniejszy wymiar kary. Jak podają media w jego ojczyźnie, Barrios udowodnił swoją niewinność, podpisał kontrakt z grupą Golden Boy Promotions i najprawdopodobniej jeszcze w sierpniu powróci na ring. Jorge zamierza występować w wadze lekkiej i już w następnym roku stanąć twarzą w twarz z jednym z panujących mistrzów świata.
Po utracie w marcu pasa WBC wagi muszej, Koki Kameda (22-1, 14 KO) na stałe przenosi się do dywizji super muszej i właśnie w niej wystąpi 25 lipca w Osace. Jego rywalem będzie czterokrotny pretendent do mistrzostwa świata, Meksykanin Cecilio Santos (24-14-3, 14 KO).
Z kolei młodszy o trzy lata Daiki (16-2, 11 KO) przed pierwszą obroną pasa WBA z Takefumi Sakatą (25 września), tego samego wieczoru sprawdzi swą dyspozycję pojedynkiem z Rosendo Vegą (16-5, 11 KO).
Kiedy Oscar De La Hoya podpisywał z nim kontrakt, mówił o nim jako jednym z najbardziej perspektywicznych zawodników bez podziału na kategorie. Mowa oczywiście o Frankie Gomezie (4-0, 4 KO), który w wieku zaledwie siedemnastu lat zdobył srebrny medal mistrzostw świata seniorów, wygrywając w turnieju aż pięć ciężkich walk. Podobno Gomez (na zdjęciu) już teraz sparuje po dziesięć rund i juz niedługo ma stanąć naprzeciw uznanych bokserów.
Póki co ten niezwykle utalentowany 18-latek z wagi junior półśredniej wystąpił w Los Angeles i już w pierwszym starciu rozprawił się z Jaime Orrantią (13-28-5, 4 KO). Frankie zakończył wszystko prawym podbródkowym, choć trzeba też przyznać, że sędzia chyba trochę pospieszył się ze swoją decyzją.
Na kalifornijskim ringu wystąpił również boksujący w dywizji piórkowej Gary Russell Jr (10-0, 7 KO). On nie jest wcale mniejszym talentem niż Gomez, bowiem w wieku siedemnastu lat zdobył medal mistrzostw świata seniorów, tylko innego koloru - brązowego. Russell zakończył przygodę z boksem amatorskim ze wspaniałym rekordem 163. zwycięstw w 173. pojedynkach. Teraz podbija rynek zawodowy i podczas wczorajszej gali w Los Angeles już w drugiej rundzie zastopował Rodrigo Arandę (8-13-2, 2 KO). Wszystko mogło zakończyć się jeszcze w pierwszej odsłonie po lewym sierpowym, jednak Aranda dzielnie dotrwał do gongu. Po przerwie 22-letni dziś Russell szybko rzucił się do ataku i po dwóch liczeniach po ciosach na korpus sędzia przerwał tę nierówną walkę.
Śledźcie dokładnie kariery obu!