Mistrz olimpijski z Pekinu, 27-letni Rachim Czakijew (5-0, 5 KO) swoją szóstą zawodową walkę stoczy w niemieckiem Stuttgarcie dnia 3 lipca. Zawodnikiem, który spróbuje stawić czoła utalentowanemu Rosjaninowi będzie o rok starszy Polak, Łukasz Rusiewicz (8-8, 1 KO), doświadczony w walkach z takimi zawodnikami jak Enad Licina, Herbie Hide czy Wojciech Bartnik.
Ostatni pojedynek Czakijew stoczył 24 kwietnia, kiedy to w ekspresowym tempie rozprawił się ze Słowakiem Slavomirem Selickim, nokautując rywala już w pierwszej rundzie. W rekordzie zawodnika ze stajni Klausa-Petera Kohla widnieje pięć zwycięstw, wszystkie odniesione przed czasem. Tymczasem Rusiewicz, pomimo ośmiu przegranych, na zawodowym ringu został znokautowany tylko raz, przez Licinę w roku 2007. Ciekawe, czy Polakowi i tym razem uda się uniknąć "czasówki".
W sobotę 19. czerwca w Hali Legionów w Kielcach odbędzie się 51 gala boksu zawodowego Kielce Boxing Night, organizowana przez O’Chikara Gmitruk Team. W walce wieczoru, Mateusz Masternak (19-0, 14 KO) stanie w obronie tytułu Młodzieżowego mistrza Świata WBC (interim) w wadze junior ciężkiej z niepokonanym Gruzinem Levanem Jomardashvili (20-0, 16 KO). Zapraszamy na rozmowę na temat nadchodzącej gali z trenerem i promotorem Andrzejem Gmitrukiem.
Na nowo rozgorzała medialna wojna pomiędzy Amirem Khanem (23-1, 17 KO), a mistrzem Europy w limicie do 135 funtów - Johnem Murrayem (29-0, 17 KO). Khan ujawnił, że niepokonany lekki dostał od jego obozu ofertę walki, lecz odmówił.
- To byłaby dla mnie idealna walka. Dałbym lekcję boksu człowiekowi, który od dawna rozpowiada o mnie nieprawdziwe rzeczy. Gdy moim promotorem był Frank Warren, rzuciliśmy mu wyzwanie, lecz on odmówił. Ludzie, którzy tego nie wiedzą, twierdzą, że to ja unikam Murraya - powiedział czempion federacji WBA w kategorii junior półśredniej.
Murray uważa, że Khan celowo wybiera mniejszych i słabszych przeciwników, by nie ryzykować powtórki z walki z Breidisem Prescottem (22-2, 19 KO).
- Byłbym wniebowzięty, gdybym mógł wyjść z nim do ringu. To oszust i mogę to udowodnić, pokazując w ringu jego braki. To nie jest prawdziwy fighter. Nigdy nie walczył z nikim poważnym. Wyzywa do pojedynku mnie, Katsidisa i Casamayora, a każdy z nas jest przecież z niższej kategorii wagowej. On nie zamierza bić się z zawodnikami swojego rozmiaru. Jego obóz zdaje sobie sprawę z tego, że on wcale nie jest taki dobry. Wkrótce ktoś go złamie. Szuka mniejszych rywali, bo boi się porażki przez nokaut. Mam nadzieję, że będzie mi dane wyjść z nim do ringu i pokazać jego słabości - zapewnia Murray.
Swego czasu Lance Whitaker (35-6-1, 28 KO) uważany był za wschodzącą gwiazdę wagi ciężkiej, a na przełomie 2004 i 2005 roku okupował pierwszą pozycję w rankingu federacji WBO. Prawda jest jednak taka, że od sześciu lat nie pokonał nikogo z liczących się zawodników, dlatego też mało kto dawał mu szansę z Andriejem Fedosovem (21-2, 17 KO).
Obchodzący niedawno 38. urodziny wspiął się jednak na wyżyny swych możliwości i pomimo liczenia w piątej rundzie, po mocnym lewym sierpowym, wygrał stosunkiem głosów dwa do jednego. Ponad dwumetrowy "Goofi" wykorzystał swój wspaniały zasięg ramion i długim lewym prostym ustawił sobie Rosjanina, który w drugiej połowie potyczki czekał już na jeden, nokautujący cios. Po gongu kończącym dwunaste starcie sędziowie punktowali 115:112, 114:113 i 112:115 na korzyść Lance'a.
Po trzech pierwszych rundach wydawało się, że Paweł Kołodziej (26-0, 15 KO) gładko rozprawi się z Parfaitem Amougui Amougou (8-3-1, 7 KO). Przepuszczał jego obszernie bite sierpy i ładnie kontrował, a w narożniku Fiodor Łapin prorokował, iż urodzony w Kamerunie rywal straci w końcu siły. Amougou okazał się jednak wyjątkowo ambitnym zawodnikiem i do ostatniej sekundy starał się zaskoczyć Polaka mocnym ciosem.
Paweł cały czas kontrolował poczynania na ringu, ale w dziesiątym i jedenastym starciu dopadł go widoczny kryzys i nawet na chwilę oddał inicjatywę przeciwnikowi. Złapał na szczęście "drugi oddech" i wyszedł na ostatnią odsłonę niezwykle zmotywowany. Parfait również dał z siebie wszystko, a obaj bokserzy wydawali się walczyć bardziej na ambicji. Kołodziej zachował jednak zimną krew do końca i gdy w pewnym momencie Kameruńczyk się zagapił, "Harnaś" wystrzelił po lewym prostym długim prawym, po którym rywal ledwo co ustał na nogach. Kołodziej wyczuł swoją szansę, doskoczył do zranionej ofiary i prawym krzyżowym przewrócił w końcu dzielnego i twardego przeciwnika. Sędzia bez liczenia poddał Amougou, ogłaszając zwycięstwo Pawła na sekundy przed końcem pojedynku.
„Niebezpieczny Rumun, doświadczony Węgier” lub „ambitny Słowak” to figury retoryczne nadużywane przez polskich promotorów, w celu odwrócenia uwagi kibiców od realnej wartości zawodników zza naszej południowej granicy, sprowadzanych jako rywale dla polskich pięściarzy. Tacy „niebezpieczni” i „doświadczeni” przeciwnicy padali potem pod ciosami Polaków jak drzewa w trakcie wyrębu. Okazuje się jednak, że niegroźny z pozoru przeciwnik może sprawić sporo kłopotu, gdy naprawdę brakuje umiejętności lub doświadczenia. Wtedy „niebezpieczny Rumun” przestaje być jedynie przerysowanym określeniem, a staje się realnym zagrożeniem dla potencjalnie lepszego zawodnika.
Taka sytuacja miała miejsce podczas wczorajszej gali grupy promotorskiej Andrzeja Wasilewskiego w Krynicy. Maciej „Handsome” Miszkiń, były kickbokser a od niedawna pięściarz współpracujący z Bullit Knockout Promotions, wyszedł do ringu w Krynicy z pochodzącym z Rumunii Vitali Mirzą. Mirza walczący kilka lat temu w kategorii super średniej, powrócił do ringu po dłuższej przerwie w nowej wadze. Polak nie będący jeszcze oficjalnym członkiem grupy mecenasa Wasilewskiego, przymierzany chyba do roli prospekta w kategorii półciężkiej, był zdecydowanym faworytem tego pojedynku. Jego rywal legitymujący się niezbyt imponującym bilansem walk, mógł pozornie wydawać się kolejnym „niebezpiecznym Rumunem”, który padnie jak łan zboża skoszony celnymi sierpowymi polskiego pięściarza. Po raz kolejny okazało się jednak, że sama arytmetyka może być myląca. Rekord Mirzy jest co prawda niepozorny, ale jedyne porażki jakie zanotował w swojej karierze odniósł w walkach z bardzo dobrymi przeciwnikami. Polskim kibicom Mirza jest zresztą znany, gdyż trzy lata temu sprawił sporo kłopotów Grzegorzowi Proksie, zanim uległ przed czasem w czwartej rundzie. Wobec tego można było spodziewać się, że na krynickim ringu tanio skóry nie sprzeda.
Ivan Calderon (34-0-1, 6 KO), choć nie spełnił obietnicy, zachował czysty rekord i pas WBO wagi junior muszej. Przed walką z Jesusem Iribe (16-7-5, 10 KO), 35-letni Portorykańczyk zapowiadał zwycięstwo przed czasem, lecz w ringu udało mu się "jedynie" wysokie wypunktowanie przeciwnika.
"Iron Boy" w drugiej odsłonie znalazł się nawet na deskach, lecz od trzeciej rundy kontrolował przebieg pojedynku. Mistrz dwóch kategorii wagowych boksował bardzo zachowawczo, stosując się do zasady "trafiaj i nie dawaj się trafiać". W ostatnich starciach Calderon wyprowadzał znakomite kombinacje, po których unikał sygnalizowanych kontr i ustawicznie ponawiał akcje. Po ostatnim gongu sędziowie wypunktowali jednogłośne zwycięstwo Portorykańczyka (118-109, 116-111, 118-109).
Trzecia próba zdobycia prestiżowego tytułu w kategorii muszej okazała się dla Julio Cesara Mirandy (32-5-1, 25 KO) szczęśliwą. 30-letni Meksykanin w piątej odsłonie znokautował Richiego Mepranuma (22-2-1, 5 KO), zdobywając wakujący pas WBO w limicie do 112 funtów.
Początek nie zapowiadał jednak łatwego zwycięstwa Mirandy. "Pingo" miał problemy z trafianiem niewygodnego przeciwnika i młody Filipińczyk mógł zapisać pierwszą rundę na swoje konto. Meksykanin szybko zmienił taktykę i postanowił zadawać ciosy na korpus przeciwnika. Nowy plan zadziałał perfekcyjnie i Mepranum stawał się coraz bardziej statyczny. W czwartym starciu lewy sierpowy Mirandy posłał go w końcu na deski, lecz ambitny 23-latek zdołał powstać. W piątej rundzie znów jednak zapoznał się z deskami, tym razem po ciosie na dół. Chwilę później sędzia zdecydował się na przerwanie walki.

Marco Huck (29-1, 22 KO) po raz czwarty będzie bronił tytułu WBO w kategorii junior ciężkiej. Jego przeciwnikiem będzie Matt Godfrey (20-1, 10 KO), który jest notowany na 9 miejscu wg rankingu boxrec w tej dywizji.
Pięściarze będą walczyć w Messehalle w Erfurcie. Zawodnik z grupy Sauerland Event stanie przed szansą wygrania trzydziestego zawodowego pojedynku. Amerykanin pierwszy raz dostąpi zaszczytu walki o pas mistrza świata. Jedynym pogromcą Matta jest Rudolf Kraj (14-1, 10 KO). Walka zaplanowana jest na 21 sierpnia.
Zapraszamy na wywiad z Piotrem Wilczewskim (26-1, 8 KO), który wypowiedział się między innymi o nadchodzącej walce Mateusza Masternaka (19-0, 14 KO) na Kielce Boxing Night, sparingach z Kesslerem oraz o skandalicznym sędziowaniu podczas ostatniego pojedynku Romana Szkarupy (22-2-2, 7 KO).
Derek Chisora (13-0, 8 KO), wschodząca gwiazda wagi ciężkiej, z rocznikiem BOKSER.ORG. Już niedługo zaprezentujemy Wam obszerny wywiad z tym utalentowanym bokserem, który ma już na koncie zwycięstwa nad Dannym Williamsem i Samem Sextonem.