Czempion IBO w wadze junior ciężkiej, Danny Green (29-3, 26 KO), w drugiej obronie swego mistrzowskiego pasa zmierzy się z wracającym do boksu po ponad trzyletniej przerwie Paulem Briggsem (26-3, 18 KO). 34-letniego "Hurricane" polscy kibice kojarzą z niezapomnianych 24. rund stoczonych w kategorii półciężkiej z Tomaszem Adamkiem (41-1, 27 KO).
Pojedynek dwóch austalijskich puncherów odbędzie się 21 lipca w Entertainment Centre w Sydney. Briggs (na zdjęciu z Adamkiem) uważa, że nie potrzebuje żadnej rozgrzewkowej walki, by pokonać niezwykle groźnego "Green Machine". Pięściarze znają się od lat i w przeszłości wielokrotnie ze sobą sparowali.
- Jestem w wybornej dyspozycji. Zresztą, nawet gdy tak nie jest, to normalny człowiek i tak nie zbliża się do mojej formy fizycznej - przekonuje Briggs.

Aktualny mistrz świata WBO w kategorii piórkowej, Juan Manuel Lopez (28-0, 25 KO), planuje już kolejne starty. Na jego celowniku znalazł się Rafael Marquez (39-5, 35 KO), który ostatnio na dobre zakończył karierę Israela Vasqueza (44-5, 32 KO). Juanma najpierw musi uporać się z Bernabe Concepcionem (28-3-1, 15 KO) w obronie pasa WBO. Do tego starcia dojdzie 10 lipca.
- Chcę walczyć z najlepszymi pięściarzami w tej dywizji i z najlepszymi na tym świecie – powiedział Marquez.
- Jestem szczęśliwy z faktu, że on chce mierzyć się ze mną. Mam nadzieję, że oba obozy dogadają się i dołożą wszelkich starań, żeby doprowadzić do tej walki. Marquez to silny facet, ale nie mam żadnych wątpliwości, że go zleję. Moja walka z Concepcionem będzie świetnym spektaklem. Pracowaliśmy bardzo ciężko, żeby zdominować rywala w tym pojedynku. Jesteśmy na to gotowi – skwitował Juanma Lopez.
Czternasty w rankingu federacji WBA wagi ciężkiej Robert Helenius (12-0, 7 KO) jako oficjalny pretendent do tronu Unii Europejskiej (EU) miał zagwarantowany pojedynek z sensacyjnym pogromcą Paolo Vidoza, Clausem Bertino (12-2, 8 KO). Duńczyk jednak nabawił się kontuzji i dwumetrowy Helenius (na zdjęciu) został bez rywala.
Jeśli wierzyć plotkom, w zastępstwie za Bertino dla Fina zostanie sprowadzony jeszcze trudniejszy przeciwnik, mianowicie Gregory Tony (12-0, 10 KO). O 32-letnim Francuzie zrobiło się głośno w czerwcu ubiegłego roku, kiedy pokonał przekonująco dobrze rokującego Kameruńczyka Carlosa Takama. Możemy więc się spodziewać dobrej i zaciętej walki.
Występujący obecnie w kategorii piórkowej
Celestino Caballero (34-2, 23 KO) bardzo chętnie przyjmie wyzwanie, jakie rzucił mu wczoraj mistrz WBO wagi super koguciej - Wilfredo Vazquez Jr. (19-0-1, 16 KO).
VAZQUEZ JR. CHCE CABALLERO, ARCE, MONTIELA >>
- Mam dla niego wiele szacunku za to, że nie boi się mnie, jak Gamboa i Juanma Lopez. Przynajmniej można o nim powiedzieć, że jest prawdziwym mężczyzną - skomentował zbliżający się do 34. urodzin Panamczyk.
- Wilfredo Vazquez Jr. to charyzmatyczny młody człowiek. Dobrze wyglądający dzieciak z sercem wojownika. To byłaby wspaniała walka i mam nadzieję, że wraz z Tuto Zaballą osiągniejmy porozumienie - powiedział Lou DiBella.
Zapraszamy na rozmowę z Juliusem Francisem, brytyjskim bokserem, który stanął oko w oko z takimi sławami jak Witalij Kliczko (1998) i Mike Tyson (2000).
Po porażce z Władimirem Kliczko, Tony Thompson (34-2, 22 KO) zanotował trzy zwycięstwa przed czasem, w tym z dwoma liczącymi się nazwiskami - Chazzem Witherspoonem (TKO 9) oraz Owenem Beckiem (TKO 4). Obchodzący w tym roku 39. urodziny "Tygrys" kolejny pojedynek stoczy 19 czerwca, mając za rywala twardego Friday'a Ahunanye (24-6-3, 13 KO).
Rok starszy Nigeryjczyk ostatni raz walczył pod koniec marca, przegrywając, ale tylko na punkty, z piekielnie mocno bijącym Davidem Tuą.
Już w najbliższą sobotę Steve Cunningham (22-2, 11 KO) stanie do walki z Troyem Rossem (23-1, 16 KO), której stawką będzie wakujący pas IBF w kategorii junior ciężkiej. Dla Amerykanina będzie to o tyle ważne starcia, gdyż pierwszy raz wystąpi pod skrzydłami nowej grupy promotorskiej, Sauerland Event.
- Jestem w doskonałej formie, wyjdę do ringu, aby wygrać i odzyskać mój pas - powiedział Steve. W dniu jutrzejszym obydwaj panowie spojrzą sobie po raz pierwszy w oczy, podczas konferencji prasowej. Główną atrakcją sobotniej gali w Neubrandenburgu będzie pojedynek faworyta miejscowej publiczności Sebastiana Sylvestra z Rosjaninem, Romanem Karmazinem.
Wielokrotnie czytając bokserskie fora, zdanie szanowanych w świecie boksu ekspertów, pojawia się wiele opinii na temat Davida Haye'a. (24-1, 22 KO). Anglik to były dominator wagi cruser, obecnie występujący w królewskiej kategorii. Jeszcze przed swoim pierwszym występem David stał się "bohaterem" mediów. Przez wielu uważany za pięściarza, który zbawi dzisiejszą wagę ciężką, inni nie widzą w nim zbawiciela, lecz liczą, że przynajmniej trochę "rozrusza" tę kategorię. Trzecią grupę tworzą ludzie, którzy twierdzą, że David to tylko przereklamowany brytyjski krzykacz, a na dodatek tchórz. Pytanie, gdzie leży prawda?
Albert Sosnowski (45-3-1, 27 KO) w rozmowie z Robertem Małolepszym z Polska The Times stwierdził, że nie czuje się specjalnie dumny ze swojego pojedynku, odczuwa za to niedosyt, ponieważ szczerze wierzył, że może podjąć wyrównaną walkę z Witalijem.
Robert Małolepszy: Wszyscy oczekiwali, że skróci Pan dystans, że wciągnie Witalija w walkę w półdystansie. Tymczasem boksował Pan cały czas daleko od niego. W momencie zadawania ciosów zostawiał Pan nogi z tyłu. Bał się Pan podejść bliżej do Ukraińca?
Albert Sosnowski: Bać się na pewno nie bałem. Tego, mam nadzieję, nikt mi po tej walce nie zarzuci. Nogi zostawiałem z tyłu, fakt. To jest właśnie jeden z tych moich starych błędów, który wyszedł na wierzch ze zdwojoną siłą. Ale to nie było ze strachu. Po prostu za mało miałem czasu, by z trenerem Łapinem wyeliminować te wszystkie błędy, jakie nawarstwiły się u mnie przez lata kariery. Przecież ja praktycznie trenowałem sam.
Wreszcie poznaliśmy skład reprezentacji Rosji na zbliżające się Mistrzostw Europy seniorów w boksie, które odbędą się w Moskwie.
Barw gospodarzy i zarazem największych faworytów imprezy, bronić będą: David Ayrapetyan (48 kg), Misha Aloyan (51), Edward Abzalimov (54), Sergey Vodopyanov (57), Albert Selimov (60), Alexander Solyanikov (64), Andrey Zamkovoy (69), Artem Chebotarev (75), Artur Beterbiev (81 - na zdjęciu), Jegor Mekhontsev (91) i Sergey Kuzmin (+91).
Nowymi twarzami w ekipie Sbornej są ubiegłoroczny, niespodziewany mistrz Rosji, Solyanikov i brązowy medalista krajowego czempionatu, Kuzmin, który awans do rosyjskiej kadry wywalczył sobie dobrą postawą na kwietniowym Memoriale Umakhanova w Machaczkała.
Zgodnie z zapowiedziami federacja World Boxing Organization odebrała Sergio Gabrielowi Martinezowi (45-2-2, 24 KO) swoje trofeum w wadze średniej. 17 kwietnia Argentyńczyk zdobył pasy WBO i WBC po pokonaniu Kelly Pavlika (36-2, 32 KO).
"El Maravilla" był ponaglany do podjęcia decyzji w sprawie najbliższego ruchu. Pięściarz nie zrezygnował z pasa WBC w kategorii junior średniej, co upewniło federację WBO w przekonaniu, że nie zamierza pozostawać w limicie do 160. funtów.
Platforma Polsatu znów ma prezent dla kibiców pięściarstwa w Polsce. Już w najbliższą sobotę od godziny 20:00 na Polsacie Sport Extra gala z Neubrandenburga, a na niej między innymi dwie walki o mistrzostwo świata - w wadze średniej Sebastian Sylvester (33-3, 16 KO) stanie naprzeciw Romana Karmazina (40-3-1, 26 KO), a w dywizji cruiser dobrze znany naszym rodakom Steve Cunningham (22-2, 11 KO) rywalizować będzie z Troy'em Rossem (23-1, 16 KO). Stawką obu pojedynków będzie tytuł federacji IBF. Warto jednak zaznaczyć, iż od 21:45 bezpośrednia transmisja przeniesie się na Polsat Sport.
To jednak nie wszystko, bo od 4:00 znów trzeba przełączyć na Polsat Sport Extra, a tam będzie do obejrzenia wieczór bokserski z Nowego Jorku i długo oczekiwany bój Miguela Cotto (34-2, 27 KO) z Yuri Foremanem (28-0, 8 KO). Również będzie możliwość zobaczenia w akcji naszego rodaka, Pawła Wolaka (26-1, 17 KO), który skrzyżuje rękawice z Jamesem Moore`em (17-2, 10 KO).
Janusz Pindera, jeden z najbardziej cenionych polskich dziennikarzy piszących o boksie, przeprowadził wywiad po walce z Albertem Sosnowskim (45-3-1, 27 KO). Zapraszamy na najciekawsze fragmenty.
WSZYSTKO O ALBERCIE SOSNOWSKIM >>
Janusz Pindera: Kiedy zrozumiał pan, że misja jest niewykonalna?
Albert Sosnowski: Miałem nadzieję do końca. Pod koniec 9. rundy Witalij trafił mnie kilka razy i było już źle, ale jakoś się pozbierałem i pomyślałem, że nie wszystko stracone.
- Ale kilka minut później mistrz rozwiał te złudzenia. Był pan już bardzo zmęczony...
AS: Kliczko pokazał, że jest wielkim pięściarzem. Rozbijał wszystkie próby moich ataków lewą ręką, a skończył prawą. Zadał też wiele ciosów na korpus, pod moją lewą rękę. To były naprawdę mocne uderzenia. Kiedy w wyniku zmęczenia wróciłem do starych, złych nawyków, wyprostowałem się, a lewa ręka zaczęła opadać, wykorzystał to perfekcyjnie. Już po walce powiedział, że zabrakło mi doświadczenia, ale dziękuje mi za twardy pojedynek. Dodał jeszcze, że mam wielkie serce. Dobre i to, najważniejsze, że pokazałem się z dobrej strony, choć niedosyt pozostaje. Liczyłem na więcej, naprawdę wierzyłem, że jestem w stanie sprawić niespodziankę.
Wywiad z Piotrem Wilczewskim (26-1, 8 KO), doświadczonym pięściarzem zawodowym grupy O'chikara Gmitruk Team. Popularny "Wilk", to zdobywca pasów WBF International oraz mistrza świata federacji TWBA w wadze super średniej.
- W jakiej formie jesteś na obecną chwilę?
Piotr Wilczewski: Na pewno jestem zmęczony, bo przyjechałem do Lublina dzisiaj w nocy. Troszeczkę też znużenie psychiczne, ale na pewno chęci do treningów są.
- Na jakim obozie byłeś i nad czym pracowałeś?
PW: Byłem w Wiśle. Pracowałem głównie nad wytrzymałością i siłą. Później miałem przerwę, bo przesunął mi się termin walki.
Po kontrowersyjnej, niejednogłośnej porażce z Antrhonym Mundine, już drugie zwycięstwo zanotował Daniel Geale (23-1, 14 KO).
29-letni Australijczyk jest wysoko notowany w wadze średniej (IBF #7, WBO #10), jednak dziś zrobił sobie wycieczkę do kategorii super średniej i zdobył regionalny pas IBF Pan Pacific. Geale przeważał od pierwszej rundy nad Karizem Kariuki (21-9-2, 18 KO), w końcu stopując go w jedenastym starciu.