W Los Angeles odbyła się ostatnia przed jutrzejszą galą konferencja prasowa. Za kilkadziesiąt godzin w Staples Center dojdzie do dwóch bardzo ciekawych pojedynków. Przystawką przed daniem głównym będzie walka 31-letniego Jonnhy'ego Pereza (20-0, 14 KO), który stanie do pierwszej obrony pasa IBF w kategorii koguciej. Rywalem Kolumbijczyka będzie Abnes Mares (20-0, 13 KO), członek meksykańskiej drużyny olimpijskiej z Aten.
W walce wieczoru zobaczymy Israela Vazqueza (44-4, 32 KO) i Rafaela Marqueza (38-5, 34 KO), którzy trzema dotychczasowymi bataliami na stałe zapisali się w annałach boksu. W marcu 2007 dwaj wielcy meksykańscy wojownicy spotkali się po raz pierwszy. Marquez zwyciężył, po tym jak kontuzjowany Vazquez poprosił Freddiego Roacha o oddanie walki przed gongiem rozpoczynającym siódmą odsłonę. Pięć miesięcy później lepszy był "Magnifico", który pokonał przeciwnika przez techczniczny nokaut w szóstym starciu. Trylogia dopełniła się w rok po pierwszej walce. Tym razem pojedynek trwał pełne dwanaście rund, a lepszy okazał się w nich Vazquez, któremu sędziowie przyznali niejednogłośne zwycięstwo.
- Mnie i Vazqueza nie trzeba nikomu przedstawiać. Każdy widział naszą trylogię. W sobotę zobaczycie kolejne wielkie i show i prawdziwego Rafaela Marqueza - powiedział młodszy brat innego wielkiego wojownika, Juana Manuela Marqueza (50-5-1, 37 KO).
- 22 maja Rafael i ja po raz kolejny damy walkę roku - zapowiada "El Maginifico".
- Rafael Marquez i Israel Vazquez nie zajmują sie gadaniem bzdur i przed walką traktują się z należnym szacunkiem. Przedstawienie zaczyna się dopiero po gongu. Dzwonił do mnie Vic Darchinyan i powiedział, że chce walczyć ze zwycięzcą starcia Marquez vs Vazquez lub Peres vs Mares - wyznał Gary Shaw, promotor Marqueza.
- Vazquez stawia na szali rekord 44-4, co w dzisiejszym boksie jest ewenementem. Israel jest trzykrotnym mistrzem świata i dwukrotnie pokonał Marqueza, ale mimo tego podjął wyzwanie. 22 maja wygra po raz trzeci - twierdzi zajmujący się karierą Vazqueza Richard Schaefer.
Andrzej Gołota, znany chyba każdemu bokser wagi ciężkiej, wystąpił ostatnio wraz z rodziną w ogłoszeniu biura informacji publicznych (ang. public service announcement - PSA), dodając swoje nazwisko do coraz dłuższej listy znanych Amerykanów, którzy nagrali ogłoszenia na rzecz usług publicznych, w celu poparcia Spisu Ludności 2010.
Kampania Biura Spisu Ludności dotycząca ogłoszeń publicznych PSA, ma na celu podniesienie świadomości publicznej, w odniesieniu do Spisu Ludności 2010 i umotywowanie ludzi do wzięcia w nim udziału. Nasz Andrzej spisał się świetnie, w internecie są dostępne z nim dwa nagrania, jedno po Polsku, drugie po Angielsku.
Lista osób wyrażających poparcie, obejmuje takie osoby jak: Prezydent Obama, Miss Ameryki Caressa Cameron, Donny Osmond, Karl Rove, sportowcy olimpijscy, gracze baseballowej, burmistrze, członkowie Kongresu. Ogłoszenie PSA prezentujące Gołotę, zostało wydane wczoraj, aby przypomnieć mieszkańcom, że jeszcze nie jest za późno, by zostać włączonym do Spisu Ludności 2010 oraz zachęcić ich do otwarcia drzwi lokalnemu pracownikowi Spisu Ludności i udzielenia odpowiedzi na 10 łatwych pytań.
Nadchodzącej nocy, w walce wieczoru zobaczymy Israela Vazqueza (44-4, 32 KO) i Rafaela Marqueza (38-5, 34 KO), którzy trzema dotychczasowymi bataliami na stałe zapisali się w annałach boksu. W marcu 2007 dwaj wielcy meksykańscy wojownicy spotkali się po raz pierwszy. Marquez zwyciężył, po tym jak kontuzjowany Vazquez poprosił Freddiego Roacha o oddanie walki przed gongiem rozpoczynającym siódmą odsłonę. Pięć miesięcy później lepszy był "Magnifico", który pokonał przeciwnika przez techniczny nokaut w szóstym starciu. Trylogia dopełniła się w rok po pierwszej walce. Tym razem pojedynek trwał pełne dwanaście rund, a lepszy okazał się w nich Vazquez, któremu sędziowie przyznali niejednogłośne zwycięstwo. Zapraszamy na najciekawsze fragmenty trylogii.
Na gali w kasynie Bally’s w Atlantic City w stenie New Jersey, oprócz Przemysława Majewskiego, zawalczy Polak Rafał Jastrzebski (1-6-1, 1 KO). Jego przeciwnikiem będzie mało doświadczony Troy Maxwell (2-0, 1 KO).
RAFAŁ JASTRZĘBSKI vs DAN CONWAY >>
Rafał, który od początku był bardzo źle prowadzony, teraz próbuje odbudować swój rekord. Swoją ostatnia walkę wygrał z debiutującym Danem Conway'em. Trzymamy kciuki, oby udało mu się zmienić status journeymena.
Nowy wymiar życia i kariery Yuri Foremana (28-0, 8 KO) pojawił się od chwili poznania Leyli Leidecker, pochodzącej jak on z Europy (ma węgierskie korzenie), która także uprawiała wyczynowo boks (poznali się w gymie podczas treningów), ale po skończeniu szkoły filmowej, poświęciła się telewizyjnym reportażom i dokumentom (miałem okazję oglądać niektóre dotyczące boksu, m.in. bardzo interesujące obrazy dot. turnieju Golden Gloves).
To z osobą życiowej partnerki gruntownie zmienił się światopogląd i religijność Foremana. Można zaryzykować stwierdzenie, że dzięki niej tak naprawdę odkrył głębie wiary, odkrył judaizm. To, co nie dokonało się przez 8 lat pobytu w Izraelu, stało się faktem po kilkunastu miesiącach życia w Nowym Jorku. Warto zaznaczyć, że prezentowany przez Foremana styl życia zawsze odbiegał od tego, który prowadzi inny idol żydowskiej części Brooklynu, Dmitriy Salita, związany z ortodoksyjną grupa Lubawicz Chabad.
Mariusz Pudzianowski (2-0) waży przed dzisiejszą walką 123 kilogramy i jest lżejszy o kolejne piętnaście od swojego rywala, Tima Sylvia (25-6).

Jose Luis Castillo (60-10-2, 52 KO) wyraził ostatnio chęć zrewanżowania się swemu ostatniemu pogromcy - Alfonso Gomezowi (22-4-2, 11 KO). Znany z pierwszej edycji "Contendera" Meksykanin nie jest jednak zainteresowany kolejną walką z rozbitym "El Temible", którego na gali Pacquiao-Marquez zmusił do poddania po piątej rundzie.
- Tak, złożono mi ofertę, ale nie biorę jej na serio. Jeżeli warunki będą dla mnie bardzo korzystne, to zgodzę się na rewanż, ale czy taka walka jest mi teraz potrzebna? Już raz go pokonałem i jestem przekonany, że za drugim razem poszłoby mi jeszcze łatwiej. Jestem zdziwiony, że on chce rewanżu po takim laniu - powiedział 29-letni Gomez.
Meksykanin uważa, że na obecnym etapie kariery powinien skupić się na walkach, które są dla niego najbardziej korzystne. Gomez ma nadzieję, że dostanie kolejną szansę stoczenia pojedynku o mistrzowski pas jednej z prestiżowych federacji.
- Myślałem o innych nazwiskach. Interesuje mnie walka z Saulem Alvarezem albo Davidem Estradą. Pokonanie takich pięściarzy przybliży mnie do celu. Zab Judah, Marcos Maidana. Mógłbym zejść do ich kategorii wagowej, ale równie dobrze i oni mogą przybrać, by zmierzyć się ze mną w mojej. Tego typu starcia mam teraz na celowniku - twierdzi Alfonso.
Manny Pacquiao (51-3-2, 38 KO) przystaje na warunki postawione przez obóz Floyda Mayweathera Juniora (41-0, 25 KO). Filipiński mistrz jest zdeterminowany, by 13 listopada doprowadzić do oczekiwanego przez wszystkich pojedynku.
"Pacman" podda się wymaganym przez Mayweathera testom olimpijskim. Mocz i krew zawodników będą badane przez cały okres przygotowawczy. Na 14 dni przed walką próbki przestaną być pobierane. Kolejne badania odbędą się już zgodnie z podstawowymi procedurami - tuż po walce.
PACQUIAO GODZI SIĘ NA TESTY >>
- Pobieranie krwi źle na mnie wpływa. Przez jakiś czas czuję się później słabo. Zamierzam trenować od rana do południa, potem wracam na salę po czterech, pięciu godzinach przerwy. Będę przygotowywał się w kraju. Do Stanów wylecę dopiero na dwa tygodnie przed walką. Pomimo tego, że teraz jestem kongresmanem, w moim treningu nic się nie zmieni. Wciąż wstaję rano, bo muszę biegać. Jestem dumny z tego, że zostałem uhonorowany nagrodą Fighter of the Year 2009 - powiedział 31-letni Pacquaio, dla którego jest to trzecie takie wyróżnienie.
Ostatnim razem negocjacje w sprawie pojedynku Floyda Mayweathera Juniora (41-0, 25 KO) z Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO) zostały zerwane po tym, jak Filipińczyk nie zgodził się na wymagane przez Amerykanina dodatkowe testy antydopingowe trwające nieprzerwanie aż do czternastego dnia przed walką. Obóz "Pacmana" chciał, by pobieranie próbek zakończyło się dziesięć dni wcześniej. "Money" nie przystał na ofertę przeciwnika, twierdząc, że każdy jego przyszły rywal będzie musiał zgodzić się na jego warunki.
Mayweather nie był jednak tak konsekwentny, jak z jego wypowiedzi mogłoby się wydawać, bo przed jego majowym starciem z Shane'm Mosleyem (46-6, 39 KO) testy odbywały się o kilka dni krócej. Floyd i "Sugar" po raz ostatni zostali przebadani 18-19 dni przed walką. Bob Arum, promotor Pacquiao, twierdzi, że udowodniona niezgodność jest tylko potwierdzeniem tego, co wszyscy od dawna wiedzą - Floyd Mayweather Jr. szuka kolejnych wymówek, by nie walczyć z "Pacmanem". Teraz, gdy Manny przystał na poprzednie warunki Amerykanina, Floyd powinien bez przeszkód zgodzić się na długo wyczekiwane starcie dwóch najlepszych pięściarzy świata.
PACQUIAO PRZYSTAJE NA ŻĄDANIA MAYWEATHERA >>
- Jedyną osobą, którą należy winić za to, że ten pojedynek jeszcze się nie odbył jest Floyd Mayweather Junior. Wszystkie jego żądania to kolejne wymówki - powiedział Arum.
Erik Morales (49-6, 34 KO) potwierdził lipcowy powrót między liny i Vicente Escobedo (22-2, 14 KO) jak nazwisko swojego rywala. Do walki w kategorii junior półśredniej dojdzie najprawdopodobniej 17 lipca w Tijuanie w Meksyku.
- Cały czas muszę pracować by poprawić kilka rzeczy, jak na przykład szybkość. Pomimo iż trenowałem do mojego poprzedniego pojedynku pół roku, nie było łatwo wrócić po tak długiej przerwie. Spodziewam się, że Escobedo da mi ciężką i trudną przeprawę, ale potrzebuję jeszcze kilku rywali takiego kalibru jak on - powiedział Morales, były mistrz świata wagi super koguciej, piórkowej i junior lekkiej.
Aleksy Kuziemski (18-1, 4 KO) oraz Igor Mikhalkin (11-0, 7 KO) wnieśli na wagę dokładnie 79.4 kilograma przed jutrzejszym, wewnętrznym pojedynkiem eliminacyjnym grupy Universum. Oto zapis ceremonii ważenia Polaka i jego rywala.
Przemysław Majewski (12-0-0, 7 KO) w swoim trzynastym zawodowym pojedynku zmierzy się z mało wymagającym przeciwnikiem, Lorenem Myersem (7-7-1, 2 KO). Zapewne 13-tka okaże się szczęśliwa i walka nie potrwa pełnego wymiaru. Pojedynek zakontraktowany na osiem rund już jutro, w dobrze znanym naszemu pięściarzowi miejscu, czyli w kasynie Bally’s w Atlantic City w stenie New Jersey.
Marcin Filipowski: Przemku, twoja trzynasta walka z Myersem. Czy masz zamiar skończyć przed czasem?
Przemysław Majewski: Nie myślę o tym, jestem gotowy walczyć pełne osiem rund. Do tej walki, mimo słabego przeciwnika, przygotowałem się jak nigdy wcześniej, bardzo ostro trenowałem.
PRZEMYSŁAW MAJEWSKI - SŁUCHAJ NAGRANIA MP3 >>
- Jak wyglądają twoje treningi, z tego co wiem, oprócz treningów wciąż pracujesz?
PM: To prawda, wciąż pracuję na budowie oprócz boksowania. W tym tygodniu wziąłem sobie wolne i koncentruję się już tylko na boksie. Staram się teraz zrelaksować i zregenerować. Mam też czas na przygotowanie planu gry. W sobotę czas egzaminu.
Sierpniowy termin pozostał, zmieniło się natomiast nazwisko najbliższego rywala dla naszego najlepszego dziś boksera, Tomasza Adamka (41-1, 27 KO). Jak dowiedziała się redakcja BOKSER.ORG, "Góral" zmierzy się z mierzącym 201 centymetrów Michaelem Grantem (46-3, 34 KO), który po półtorarocznej przerwie udanie powrócił między liny dwa tygodnie temu i już w pierwszej rundzie zastopował cenionego Kevina Burnetta.
Dlaczego akurat Grant? Są dwa powody. Pierwszy, to finansowo-organizacyjny. Okazało się bowiem, że żadna licząca się stacja w USA nie chce pokazać pojedynku Tomka z Roy'em Jonesem Juniorem. Podobno Amerykanin miał usłyszeć, że kiedy wygra walkę z kimś liczącym się, znów będzie brany pod uwagę, póki co jednak jego akcje stoją zbyt nisko. Drugi z kandydatów, równie legendarny Evander Holyfield, zażądał 400. tysięcy dolarów, co biorąc pod uwagę jego wiek i ostatnie wyniki nie jest adekwatną ceną do jego wymagań. Padło więc na byłego zwycięzcę Andrzeja Gołoty, ale nie pieniądze były tutaj najważniejsze.
Tomek bowiem poważnie myśli o potyczce z jednym z braci Kliczko i potyczka z równie dużym i silnym pięściarzem ma być doskonałym sprawdzianem przed potencjalną walką z jednym z nich. Polak wyjechał właśnie na weekend na ryby by odpocząć, bo możliwe, iż już niedługo będzie musiał powrócić do ciężkich treningów, a wszystko po to by po raz kolejny dać swoim kibicom świetne show i doskonałą walkę.
Emanuel Steward, nowy szkoleniowiec Miguela Cotto (34-2, 27 KO), zdaje sobie sprawę z tego, że najbliższa walka Portorykańczyka nie będzie należała do łatwych. Były mistrz dwóch kategorii wagowych 5 czerwca na Yankee Stadium w Nowym Jorku zmierzy się z dzierżącym pas WBA w limicie do 154 funtów Yuri Foremanem (28-0, 8 KO).
- To będzie ciężka walka. Gdyby to do mnie należała decyzja, nie wybrałbym Foremana na pierwszego przeciwnika po tak bolesnej porażce. Wolałbym, by Miguel najpierw stoczył jakąś walkę na przetarcie. W tym pojedynku nie będzie faworyta. Szanse oceniam na 50-50. Yuri to znakomity pięściarz i właśnie dlatego ludzie z obozu Pacquiao nie chcieli, by Manny z nim zawalczył - powiedział Steward.
W sobotę 29. maja czekają kibiców boksu ogromne emocje. Nasz rodak, Albert Sosnowski (45-2-1, 27 KO), stanie w niemieckim Gelsenkirchen przed szansą odebrania pasa WBC wagi ciężkiej Vitalemu Kliczko (39-2, 37 KO). Zapraszamy na pierwszą z trzech części wywiadu z "Dragonem".
Nieaktywny od maja zeszłego roku Ricky Hatton (45-2, 32 KO) wyznał, że tylko rewanżowe starcie z Floydem Mayweatherem Juniorem (41-0, 25 KO) skłoni go do powrotu na ring. W ostatnim występie "Hitman" doznał porażki w walce z Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO). Brytyjczyk został wówczas brutalnie znokautowany już w drugiej rundzie.
- Zawsze byłem typem walczaka. Jeśli coś miałoby mnie skłonić do powrotu to tylko rewanż z Mayweatherem. Mam wrażenie, że on nie odnosi się do mnie z szacunkiem. Gdybym mógł, ponownie wyszedłbym z nim do ringu - powiedział 31-letni Hatton.
Po nieoficjalnym zakończeniu kariery Ricky zajął się promowaniem innych pięściarzy. Brytyjczyk twierdzi, że nie zmierzy się nawet z Mayweatherem, jeżeli nie powróci mu głód boksu.
- Lubię to, co teraz robię i nie czuję potrzeby powrotu. To oczywiście nie znaczy, że już nigdy nie zobaczycie mnie między linami. Nie wrócę do boksu, jeżeli nie będę w stu procentach przekonany, że to słuszna decyzja. Nie zmierzę się z najlepszym pięściarzem na świecie, jeśli nie wróci mi głód boksu - wyznał "Hitman".
Mistrz olimpijski (2008) i dwukrotny mistrz świata (2007, 2009) Roberto Cammarelle (na zdjęciu) oraz mistrzowie świata (2007, 2009) Clemente Russo i Domenico Valentino to największe gwiazdy reprezentacji Włoch udającej się na Mistrzostwa Europy w boksie.
Do Moskwy przyleci w sumie 8 reprezentantów Italii: Vincenzo Picardi (51 kg), Vittorio Jahyn Parrinello (54), Alessio Di Savino (57), Domenico Valentino (60), Davide Cenciarelli (64), Simone Fiori (81), Clemente Russo (91) i Roberto Cammarelle (+91).
Reprezentację dopełnia trio trenerskie ze wspaniałym ex-czempionem, Francesco Damianim (asystentami będą Raffaele Bergamasco i Fabio Morbidini) na czele oraz Alberto Brasca jako kierownik ekipy.
231 funtów, czyli 105 kilogramów i najwięcej od ponad czterech lat waży Ruslan Czagajev (25-1-1, 17 KO) przed jutrzejszym pojedynkiem z Kali Meehanem (35-3, 29 KO), lżejszym o pół kilograma.
Vitali Tajbert (19-1, 6 KO) oraz Hector Velazquez (51-14,2, 35 KO) "na styk" uzyskali górny limit dywizji super piórkowej, w której jutro rywalizować będą o tytuł federacji WBA. Również Aleksy Kuziemski (18-1, 4 KO) i jego rywal Igor Mikhalkin (11-0, 7 KO) wnieśli na skalę dokładnie tyle, ile mogli najwięcej, czyli 79,4 kilograma.
Najgoręcej było w trakcie ważenie Siergieja Liakhovicza (24-3, 15 KO) i innego podopiecznego ze stajni Dona Kinga, Evansa Quinna (18-3-1, 16 KO). Podczas rytualnego spojrzenia sobie w oczy doszło najpierw do przepychanki, a potem Quinn ruszył z pięściami na byłego championa organizacji WBO i rozdzielać ich musiała ochrona. Ciekawe tylko, czy jutro obaj będą równie chętni do bitki? Oby...
Już dzisiejszej nocy Shannon Briggs (49-5-1, 43 KO) rozpocznie poszukiwania jubileuszowego, 50. zwycięstwa. Jego rywalem będzie przeciętny Dominique Alexander (19-8-1, 9 KO), który w dotychczasowej karierze sześć razy przegrywał przed czasem, m.in. z Krzysztofem Włodarczykiem i Odlanierem Solisem.
Wczoraj obaj pięściarze brali udział w ceremonii ważenia. "The Cannon" wniósł na wagę 117 kg (258 funtów), o dwa mniej niż w ostatniej walce. Należy przypomnieć, że w latach swojej świetności Amerykanin był znacznie lżejszy (103 kg z Foremanem, 103.4 z Lewisem), czyli o 14 kilogramów mniej niż teraz! Alexander ważył 103,4 (228 funtów), najwięcej w swojej karierze.
Aż 19 osób liczyć będzie ekipa Anglii, wybierająca się na Mistrzostwa Europy w boksie, które w dniach 3-9 czerwca odbędą się w Moskwie. Co ciekawe pięściarze stanowią w tej grupie ...mniejszość.
Nominacje na turniej mistrzowski otrzymali: Thomas Michael Stubbs (48 kg), Khalid Yafai (51), Gamal Yafai (54), Luke Campbell (57), Thomas Lee Stalker (60), Bradley Saunders (64 - na zdjęciu), Anthony Ogogo (75), Obed Kisaka Mbwakongo (81) oraz Warren Baister (91).
Oprócz nich do stolicy Rosji wybierają się: kierownik (menedżer) ekipy, trener (Robert McCracken) z 3 asystentami, lekarz, fizjoterapeuta, dietetyk, analityk-informatyk i psycholog.
Trener Władimira Kliczki (54-3, 48 KO), Emanuel Steward, uważa, że David Haye (24-1, 22 KO) nie chce walczyć z Ukraińcem, ponieważ brak mu odwagi. Trener powiedział, iż nawet jeżeli Brytyjczyk podpisze kontrakt na walkę, to i tak nie można być do końca pewnym, czy do takowego pojedynku dojdzie.
- Władimir ma o wiele trudniejszy charakter niż myślą ludzie. On wygląda na spokojnego faceta, ale w rzeczywistości jest inny. Kliczko zawsze zastanawia się nad każdym słowem, które wypowie w języku angielskim - przekonywał Steward. - Nie mam pojęcia dlaczego Haye nie chce tej walki. Raz już podpisał kontrakt i uciekł, teraz tłumaczy się, że ma zapalenie krtani i odsyła nas do swojego menadżera.
Były czempion wagi koguciej, Hozumi Hasegawa (28-3, 12 KO), chce jak najszybciej doprowadzić do rewanżu z Fernando Montielem (41-2-2, 31 KO), który przed trzema tygodniami odebrał mu mistrzowski pas.
Meksykanin, do którego należą obecnie trofea federacji WBO i WBC, przez trzy rundy dawał się punktować wyższemu przeciwnikowi, lecz kilkanaście sekund przed końcem czwartej odsłony kapitalnym sierpowym zranił japońskiego czempiona. "Cochulito" rzucił się na rywala i zasypał go gradem ciosem, co skłoniło sędziego ringowego do przerwania walki na sekundę przed zbawiennym dla Hasegawy gongiem. Kilka godzin później okazało się, że jedno z uderzeń Montiela złamało szczękę Japończyka.
- Odzyskam to, co zostało mi odebrane. Myślę o tym bez przerwy. Montiel zwróci mi mój pas - powiedział 29-letni Hasegawa.
Były mistrz świata WBC w kategorii super średniej, Carl Froch (26-1, 20 KO), zapowiada, że w razie braku zwycięstwa nad Arthurem Abrahamem (31-1, 25 KO) zamierza zakończyć karierę. Brytyjczyk przegrał ostatni pojedynek w ramach turnieju Super Six, jego pogromcą okazał się Mikkel Kessler (43-2, 32 KO).
- Najbliższa walka to będzie dla mnie być albo nie być. Jeśli ten pojedynek nie potoczy się po mojej myśli to rozważę przejście na emeryturę. Interesują mnie tylko wielkie walki. Walki na krajowym poziomie mnie nie satysfakcjonują – powiedział Froch.
Froch nadal pragnie walczyć z Abrahamem u siebie, w Nottingham. Sauerland Event zamierza zorganizować ten pojedynek w Niemczech- drugiej ojczyźnie Arthura. "Kobra" po raz kolejny mówi, że wycofa się z turnieju organizowanego przez telewizję Showtime, jeżeli przyjdzie mu stanąć do walki w Niemczech
- Mogę walczyć tylko na moich zasadach. Chcę walki w moim rodzinnym mieście. Nie będę jechał do Berlina, ponieważ tam nie mam co liczyć na sprawiedliwy werdykt. Nie chcę walczyć z Abrahamem poza granicami Nottingham – odgraża się ex champion.
Wygląda na to, że pełnoprawny mistrz WBA w kategorii junior półśredniej, Amir Khan (23-1, 17 KO), zamierza jak najszybciej stoczyć kolejny pojedynek. 23-letni Brytyjczyk chce przed końcem lipca zaprezentować się swoim rodakom walcząc z tymczasowym czempionem - Marcosem Rene Maidaną (28-1, 27 KO). Khan ma nadzieję, że w międzyczasie dojdzie również do pojedynku dwóch pozostałych mistrzów w limicie do 140 funtów - dzierżącego pas WBO Tima Bradleya (25-0, 11 KO) i posiadacza najcenniejszych trofeów - WBC i IBF - Devona Alexandra (20-0, 13 KO).
- Właśnie na tym mi zależy. Chcę walczyć w Anglii przed własną publicznością. Być może przed końcem roku wystąpię jeszcze w Stanach na gali w Las Vegas. Teraz mam na celowniku Maidanę. Po nim zmierzę się z Timem Bradleyem lub Devonem Alexandrem. Skoro ja biorę walkę z Maidaną, to oni również powinni wykorzystać szansę i pokazać, który z nich jest lepszy. Nie dam rady walczyć z każdym w junior półśredniej, a chcę jak najszybciej zunifikować wszystkie pasy. Stoczę pojedynek z najlepszym, bo nierealne jest, bym wychodził do ringu z każdym liczącym się zawodnikiem - powiedział Khan.