Przewodniczący federacji IBF, Lindsey Tucker powiedział, że walka Davida Haye (24-1, 22 KO) z Władimirem Kliczko (54-3, 48 KO) nadal jest możliwa. Tucker mówił, że Ukrainiec może jeszcze skierować pismo do organizacji z prośbą o dopuszczenie do pojedynku unifikacyjnego z Haye'em, jednak nie będzie miał żadnej gwarancji, iż IBF przystanie na jego propozycję.
- Jeśli Kliczko zdecyduje złożyć się taki wniosek, nie może mieć żadnej pewności, że zostanie on przyjęty, jednak istnieje szansa, że federacja przystanie na taki rozwój sprawy. Jeśli tak się niestanie Władimir będzie musiał zawalczyć z obowiązkowym pretendentem do tronu IBF, Alexandrem Povetkinem - podsumował Tucker.
Ricky Hatton (45-2, 32 KO) wyznał ostatnio, że choć nie interesuje go walka z Amirem Khanem (23-1, 17 KO), to chętnie zajmie się promowaniem młodszego kolegi.
23-letni Khan nie potrzebuje pomocy "Hitmana", twierdząc, że sam osiągnie wszystkie zamierzone cele.
- Ricky to dobry przyjaciel, ale ja już mam kontrakt z Golden Boy Promotions i własne Khan Promotions. Gdybym potrzebował jego pomocy, na pewno zadzwoniłbym do niego, ale póki co wszystkie moje sprawy układają się świetnie. Chciałbym teraz zmierzyć się z Maidaną. On ma bardzo mocny cios, ale jest powolny i łatwy do trafienia. Następny pojedynek chcę stoczyć w Anglii. Nie mogę pozwolić ludziom myśleć, że odcinam się od miejsca, dzięki któremu mam to wszystko. Zrealizowałem marzenie o stoczeniu walki w Madison Square Garden i z całą pewnością jeszcze wiele razy wystąpię przed amerykańską publicznością, ale chciałbym stoczyć wielką walkę również u siebie w domu. Nie rozmawiam z Mitchellem, ale gdyby doszło do pogawędki, to radziłbym mu zostać dłużej na sali treningowej. Jeżeli traktuje boks poważnie, nie powinien stawiać niczego ponad nim. Bez tego nie osiągnie niczego. Niech stoczy kilka walk w celu przywrócenia pewności siebie. Potem może sobie pozwolić na kolejny duży pojedynek i wszystko będzie w porządku. To dobry bokser - powiedział Khan.
Informacja o przeniesieniu, planowanej pierwotnie na 26 czerwca, walki Davida Tuy (51-3-1, 43 KO) z Monte Barrettem (34-9, 20 KO) została oficjalnie potwierdzona. Pojedynek odbędzie się 17 lipca w Tropicana Casino and Resort w Atlantic City. Co ciekawe, boxingscene podaje, że w starciu z amerykańskim weteranem "Tuamanator" będzie bronił pasów WBA Asia Pacific i WBO Oriental w wadze ciężkiej.
- Jestem zachwycony tym, że znów będę mógł walczyć w Stanach Zjednoczonych. Szczególnie cieszy mnie fakt, że miejscem mojego kolejnego występu będzie Atlantic City, w którym odniosłem tyle sukcesów - powiedział 37-letni Tua.
Atlantic City w istocie jest dla Nowozelandczyka bardzo szczęśliwe. Tua stoczył tutaj w przeszłości trzynaście walk i wszystkie roztrzygnął na swoją korzyść - aż dwunastokrotnie przed czasem. Właśnie w Atlantic City David spektakularnie nokautował późniejszych mistrzów świata - Johna Ruiza (w dziewiętnaście sekund!) i Olega Maskajewa (w jedenastej rundzie), a także byłego czempiona dwóch kategorii wagowych - Michaela Moorera (trzydzieści sekund!).
Marcin Mlak: Podczas 81. Indywidualnych Mistrzostwach Polski seniorów w Strzegomiu zdobyłeś srebrny medal. Jaki oceniasz całe zawody?
Krzysztof Sadłoń: Organizacyjnie, bardzo dobra impreza. Wszystko było dopięte na przysłowiowy ostatni guzik. Jeżeli chodzi o moje występy, to myślę, że były dobre. W finale przegrałem 0:1 z Włodzimierzem Letrem. Walka była brzydka, pełna fauli, dlatego tak to wyglądało. Wcześniejsze walki wygrywałem praktycznie bez problemów. Damiana Kośmidera pokonałem 6:0, choć uważam, że wynik powinien być inny. Damian parę razy mnie trafił, ale sędziowie nie zaliczyli tego. Pojedynek kontrolowałem, natomiast nie powinno być do zera. Wygrałem przed czasem z Norbertem Dąbrowskim, ktory troszkę "wysiadł" kondycyjnie. Myślę, że zmiana kategorii wagowej ze średniej na półciężką nie wyszła mu na dobre.
MM: Ile czasu poświęciłeś przygotowaniom do mistrzostw?
KS: przepracowałem solidnie prawie trzy miesiące. Trenowałem dwa razy dziennie, praktycznie przez siedem dni w tygodniu.
Manny Pacquiao (51-3-2, 38 KO) gotowy jest przystać na warunki Floyda Mayweathera (41-0, 25 KO) i poddać się testom olimpijskim przed walką. 'Pacman' chce, żeby kontrola skończyła się 14 dni przed pojedynkiem i aby pobierane próbki krwi nie były zbyt duże.
- Jeśli pobierana ilość krwi nie będzie zbyt duża, jestem gotów zgodzić się na te testy pod warunkiem, że zakończą się dwa tygodnie przed walką - powiedział Filipińczyk.
Pacquiao wstępnie planuje najbliższy pojedynek na listopad, jeżeli walka z Floydem nie dojdzie do skutku, prawdopodobnie przeciwnikiem Manny'ego będzie Antonio Margarito.
Występujący na zawodowych ringach w wadze super średniej, 26- letni Peter Quillin (21-0, 15 KO), postanowił przenieść się z Brooklynu do Los Angeles. Utalentowany czarnoskóry pięściarz, na początku czerwca rozpocznie współpracę z jednym z najlepszych obecnie trenerów na świecie Freddie Roachem, w jego słynnej Wild Card Gym.
‘Czekoladowy Dzieciak’, w którego żyłach płynie gorąca kubańska krew, znany jest z niezwykle agresywnego stylu boksowania, a także z tego, że po każdym swoim pojedynku, rozrzuca wśród publiczności torby słodyczy. Chłopak, który na ringach amatorskich stoczył zaledwie 8 pojedynków, jest wysoki, szybki i posiada potężne uderzenie z obu rąk. Niestety, z powodu trapiących go kontuzji, na ringu pojawi się dopiero w lutym, po prawie 17 miesiącach przerwy.
Być może w niedalekiej przyszłości, zobaczymy go w pojedynkach ze światową czołówką kategorii super średniej? Jeżeli tylko zdrowie mu dopisze, to wydaje się to całkiem prawdopodobny scenariusz. Niewątpliwie, chłopak musi mieć ‘to coś’, skoro Freddie Roach postanowił poświęcić mu swój cenny czas. Jakie to przyniesie efekty, przekonamy się za kilka miesięcy.
Nowoczesny Pałac Sportu "Megasport" (dotąd zwany Khodynka Arena lub Lodowym Pałacem) będzie gościł najlepszych pięściarzy Starego Kontynentu na zbliżających się Mistrzostwach Europy seniorów w boksie. Przebudowany w 2006 r. obiekt podczas imprezy pomieścić może nawet 15 000 widzów. W 2007 r. odbywały się tam Mistrzostwa Świata w hokeju na lodzie, rok temu finał ...Festiwalu Eurowizji, a ostatnio swoje mecze w koszykarskiej Eurolidze rozgrywał zespół CSKA Moskwa.
Dla kibiców boksu w Rosji jest to jak najbardziej zrozumiała lokalizacja. To właśnie w Pałacu "Megasport" 13 października 2007 r. w walce o mistrzostwo świata WBO wagi ciężkiej zmierzyli się Sułtan Ibragimow z Evanderem Holyfieldem.
Irlandczyk Wayne McCullough (27-7, 18 KO) ogłosił, że wycofuje się z turnieju 'Prizefigter'. Były mistrz świata WBC w kategorii koguciej, doznał kontuzji na jednym z treningów. Uraz jest na tyle poważny, że Wayne nie będzie mógł boksować około dwóch miesięcy.
- Jest mi smutno odpuścić te zawody, ale zdrowie jest ważniejsze, z moją ręką nie jest za dobrze. Lekarz poradził mi, abym nie boksował przez 6-8 tygodni. Byliśmy już gotowi, ale cóż takie rzeczy w boksie się zdarzają - powiedział Irlandczyk.
Znany z pierwszej edycji "Contendera" Alfonso Gomez (22-4-2, 11 KO), posiadacz pasa WBC Continental Americas w kategorii półśredniej, rozpoczyna obóz przygotowawczy przed kolejnym występem. 29-letni Meksykanin następny pojedynek stoczy 17 lipca, nazwisko jego rywala nie jest jeszcze znane. Pięściarz trenuje pod okiem swego ojca - Alfonso Seniora i Roberta Garcii - byłego mistrza wagi superpiórkowej.
W ostatnim występie Gomez rozbił byłego czempiona wagi lekkiej, Jose Luisa Castillo (60-10-2, 52 KO). "El Temible" nie wyszedł wówczas do szóstej rundy. Teraz Castillo, który po tamtej porażce ogłosił zakończenie kariery, stara się sprowokować Gomeza i doprowadzić do rewanżu.
Zapraszamy na krótki wywiad z Vitalijem Kliczko (39-2, 37 KO), który aktualnie przygotowuje się do walki z Albertem Sosnowskim (45-2-1, 27 KO) w austriackich Alpach.
- Co możesz powiedzieć o Albercie Sosnowskim?
V.K: Oczekuję od niego, że w naszym pojedynku będzie w życiowej formie. Jestem pewien, że nie będzie uciekać tak jak mój ostatni przeciwnik Kevin Johnson. On będzie chciał odebrać mi pas, ale ja będę dobrze przygotowany, nie zlekceważę go. Albert nie ma wielkiego nazwiska, ale jest groźnym bokserem.
29 maja w Budva w Montenegro przed szansą na zdobycie pasa WBC International w wadze super średniej stanie Roman "Lwie Serce" Shkarupa. Ukraiński pięściarz boksujący w polskiej grupie O’Chikara Gmitruk Team zmierzy się z Nikolą Sjekloca. Do tej walki Roman przygotowuje się od 3 tygodni w swoim rodzinnym mieście Kharkovie.
- Mam za sobą dwa tygodnie intensywnych sparingów po 6 i 8 rund. Forma już jest, waga też, teraz koncentruje się na taktyce. Oglądałem walki Sjekloca, wiem, że czeka mnie trudny pojedynek, bo to dobry zawodnik, szybki i nigdy nie przegrał. Wiem też, że jest ulubieńcem publiczności, więc na doping kibiców raczej nie będę mógł liczyć - mówi Roman Shkarupa.
Do Budvy z Romanem, poleci 27 maja jego kolega z teamu, Piotr Wilczewski a w narożniku podczas walki będzie im towarzyszył również Piotr Wojnowski.
- Roman zawsze bardzo solidnie przygotowuje się do walki, ale Sjekloca to trudny przeciwnik. Myślę, że zapowiada się naprawdę dobra walka - dodaje Piotr Wilczewski.
Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, Jose Luis Castillo (60-10-1, 52 KO) nie wytrwał zbyt długo na emeryturze i wraca do boksu. "El Temible" chce za wszelką cenę doprowadzić do rewanżowego starcia z Alfonso Gomezem (22-4-2, 11 KO), który 13 marca na gali Pacquiao-Clottey rozbił go w przeciągu pięciu rund.
Castillo, który po tamtej porażce zarzekał się, że już nigdy nie wyjdzie do ringu, by nabijać rekordy młodszym pięściarzom, teraz tłumaczy ostatni kiepski występ brakiem przygotowań i zlekceważeniem przeciwnika. Były mistrz WBC w kategorii lekkiej chce, by na gali, podczas której zaboksują między innymi Escobedo i Cordero, doszło do rewanżowego starcia. Problem w tym, że Gomez nie jest zainteresowany drugą walką i planuje kolejny występ na 17 lipca.
Israel Vazquez (44-4, 32 KO) i Rafael Marquez (38-5, 34 KO) stworzyli jedną z najpiękniejszych i najbrutalniejszych trylogii w historii boksu. 22 maja w Staples Center w Los Angeles (Kalifornia) dwaj wielcy meksykańscy wojownicy po raz czwarty wyjdą do ringu, by ostatecznie udowodnić sobie i kibicom, który zasłużył na miano lepszego.
- Trzema walkami, które stoczyliśmy dotychczas, utworzyliśmy swoje dziedzictwo w historii tej dyscypliny. Zapytano mnie czy chcę jeszcze raz stanąć z nim oko w oko. Bez zastanowienia się na to zgodziłem. Skoro inni chcą jeszcze raz nas zobaczyć, to czemu nie? Wierzę, że nasza rywalizacja jest ponad innymi. Poza ringiem obydwaj darzymy się wielkim szacunkiem i to jest ta istotna różnica. Dla mnie bardzo wiele to znaczy. Gdy wejdziemy między liny, wszystko inne przestanie się liczyć. Znów każdy z nas da z siebie wszystko. Robiliśmy to już trzykrotnie, więc i tym razem nie będzie inaczej. Skupiam się już tylko na tej sobocie i na wygraniu walki. Jestem przekonany, że Rafa ma podobne podejście. Fizycznie jestem przygotowany na 100% i gotowy na wszystko - zapowiada "El Magnifico".
- Przegrałem ostatnią rundę naszego trzeciego pojedynku, bo mój były cornerman popełnił bardzo wiele błędów. Powiedziano mi, bym wyszedł i boksował, a przecież to była wojna! Oddanie rundy w myślach kosztowało mnie przegraną. To właśnie jedna z przyczyn, dla których zatrudniłem nowego trenera - Daniela Zaragozę. Poświęca mi cały swój czas, jego poprzednik nie mógł powiedzieć tego samego. Jestem gotowy na kolejną walkę z Vazquezem. Jestem przekonany, że doprowadzę do remisu 2-2. Wiem jednak, że przez cały czas muszę być skupiony, bo Vazquez bije straszliwie mocno. Zlekceważ go na sekundę, a zapłacisz wynikiem walki - powiedział 35-letni Marquez.
Eduardo Escobedo (27-3, 19 KO) 26 czerwca zmierzy się z Franscisco Cordero (22-0, 14 KO) w starciu o tymczasowy pas WBA w kategorii piórkowej. Trenowany przez Nacho Beristaina Meksykanin miał już szansę na zdobycie mistrzowskiego trofeum, lecz w grudniu 2007 roku uległ Danielowi Ponce De Leonowi (39-2, 32 KO) po jednogłośnej decyzji sędziów.
Pochodzący z Kolumbii Cordero podobno nie bez przyczyny nosi pseudonim "Volcano", jednak jego największym dotychczasowym osiągnięciem jest niejednogłośne zwycięstwo nad Japończykiem Koseki Nakamą (14-3, 6 KO) w Kraju Kwitnącej Wiśni.
Mistrz świata w dwóch kategoriach wagowych, Miguel Angel Cotto (34-2, 27 KO), pod okiem nowego trenera przygotowuje się do walki o pas WBA w limicie do 154 funtów. 5 czerwca na Yankee Stadium, "Junito" zmierzy się z Yuri Foremanem (28-0, 8 KO), który z pewnością samowolnie nie odda mistrzowskiego trofeum.
- Czuję się doskonale. Trenuję niezwykle ciężko. Nowa waga to dla mnie żaden problem, jestem gotowy. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by nikt nie wychodził ze stadionu w złym nastroju - zapowiada 29-letni Portorykańczyk.
Emanuel Steward, nowy szkoleniowiec, widzi u Cotto spore postępy i chwali formę podopiecznego, lecz nie przewiduje łatwej walki.
- Cotto ma teraz lepszy balans. To był pierwszy błąd jaki u niego zauważyłem w ostatnich walkach. Sporo nad tym pracowaliśmy. Teraz bije mocniej i dokładniej. Jego kondycja jest niesamowita. Jest już gotowy na to starcie. To dla niego duża walka. Obydwaj o tym wiemy. Pierwszą rzeczą jaką mu powiedziałem było: "To nie będzie łatwy pojedynek. Yuri Foreman to prawdziwy mistrz". Cotto doskonale zdaje sobie z tego sprawę i bardzo chce zwyciężyć - twierdzi Steward.
Polski Związek Bokserski Warszawa i Miejski Klub Sportowy "START" Grudziądz, w dniach 26-29. maja organizują 37. Międzynarodowy Turniej Bokserski im. R. Redo o Puchar Prezydenta. Zawody zostaną rozegrane w hali sportowej przy ul. Konarskiego 36 w Grudziądzu.
W zawodach mogą brać udział zawodnicy urodzeni w latach 1992-1993. Sprzęt do startu w zawodach, czyli kaski i rękawice bokserskie, zapewnia organizator. Obowiązują następujące kategorie wagowe: 48; 51; 54; 57; 60; 64; 69; 75; 81; 91 kg; +91 kg.
Przedstawiamy wywiad z komentatorem sportowym, mistrzem ceremonii gal bokserskich, szefem sportu CANAL+ Edwardem Durdą. Rozmowa odbyła się po Exclusive Boxing Night w Białymstoku, gdzie w walkach wieczoru zaprezentowali się Dariusz Snarski (30-30-2, 6 KO) i Robert Gortat (9-0, 5 KO). Z powodu dużego szumu w tle, ścieżka dźwiękowa jest niskiej jakości, dlatego też w rozwinięciu dodaliśmy transkrypcję niniejszego nagrania.
CZYTAJ WYWIAD Z EDWARDEM DURDĄ >>
- Jak ocenia pan galę w Hotelu "Gołębiewski" w Białymstoku?
Edward Durda: Było wiadomo, że Darek Snarski swoje już w boksie zawodowym zrobił. Jednak ciągle ciągnie go między liny, ciągle jest zdeterminowany aby kontynuować karierę. Kilkukrotnie podejmował już decyzję o zawieszeniu rękawic, później na szczęście się z niej wycofywał. Myślę, że dla białostockiej społeczności jest to ciągle okalny bohater. Z całą pewnością pamiętają jeszcze jego dokonania jako pięściarza amatorskiego, znają z bliska przebieg jego kariery. Szkoda, że (Snarski) często był wysyłany przez promotorów na ciężkie walki o których dowiadywał się zbyt późno. Z tego powodu, często po zaciętych walkach przegrywał. Stąd mało efektowny bilans jego dokonań. Z całą pewnością dla młodych, zwłaszcza lokalnych adeptów boksu może to być ciągle wzór do naśladowania i możemy życzyć mu aby jeszcze te dwie, trzy walki stoczył.
W dniach 3-9 czerwca w Moskwie odbędą się Mistrzostwa Europy seniorów (Elite) w boksie, do których poprzez międzynarodowy mecz Polska-Niemcy (odbędzie się w najbliższą sobotę w Pniewach) przygotowuje się także 10-osobowa polska ekipa.
Jak jednak wynika z naszych informacji, PZB do czempionatu zgłosił tylko 8 naszych zawodników. Są to: Łukasz Maszczyk, Andrzej Liczik, Michał Chudecki, Michał Syrowatka, Kamil Szeremeta, Włodzimierz Letr, Mateusz Malujda i Marcin Jerzyk-Rekowski.
Nasi sobotni rywale do Moskwy wysyłają 10-osobową ekipę, która niestety w tym składzie nie zaprezentuje się polskiej publiczności. Barw Niemiec na mistrzostwach bronić będą: Ronny Beblik (51), Hafid Bouji (54), Denis Makarov (57), Eugen Burhard (60), David Mueller (64), Patrik Wojcicki (69), Konstantin Buga (75), Gottlieb Weiss (81), Stefan Koeber (91) i Erkan Teper (+91).
Vic Darchinyan (35-2-1, 27 KO), mistrz świata federacji WBC i WBA kategorii super muszej zrobił sobie wycieczkę do wyższej dywizji, koguciej i zdemolował Erica Barcelonę (51-18-4, 19 KO).
Gdy tylko Darchinyan pierwszy raz mocno trafił, bokser z Filipin zrozumiał, że dziś walczyć będzie wyłącznie o przetrwanie. Nastawiony wybitnie defensywnie i często faulujący Barcelona zapoznał się dwukrotnie z deskami w piątej rundzie, leżał trzeci raz w jedenastej, a w szóstym i dwunastym starciu ratował się przed porażką przed czasem ciosami poniżej pasa, za co został ukarany ostrzeżeniami. Wszystko to znalazło odbicie w punktacji - 116:108, 118:105 oraz 120:103. Dzięki tej wygranej Ormianin z australijskim paszportem zdobył wakujący pas organizacji IBO.
W dalszym ciągu nieznane jest nazwisko pięściarza, z którym Gienadij Gołowkin (18-0, 15 KO) zaboksuje o pas WBA w kategorii średniej. Najstarsza z czterech wiodących federacji, wobec długiej nieaktywności Felixa Sturma (33-2-1, 14 KO), wyznaczyła dwóch pięściarzy, którzy powinni zmierzyć się o należące do niego trofeum. Sam Sturm został uhonorowany statusem "Super Czempiona".
Rywalem Gołowkina miał być pierwotnie Anthony Mundine (38-3, 23 KO), lecz Austalijczyk odmówił stoczenia tej walki. Decyzja Mundine skłoniła włodarzy World Boxing Association do zezwolenia na walkę Gołowkina z którymkolwiek pięściarzem z pierwszej dziesiątki ich rankingu. Obóz Rosjanina rozesłał oferty, lecz nikt jeszcze nie odpowiedział.
- Zażądał, by walka odbyła się w Australii. Chciał też, by transmisją zajęła się tamtejsza telewizja i stawiał kolejne warunki. Nawet gdy na nie przystałem, on wciąż nie miał ochoty wychodzić ze mną do ringu. Bardzo szczegółowo opisaliśmy federacji przebieg negocjacji z Mundine. Władze zgodziły się, bym zawalczył o wakat z zawodnikiem z pierwszej dziesiątki najnowszego rankingu. Teraz czekamy na odpowiedzi, bo oferty otrzymali wszyscy - powiedział Gołowkin.
Zapraszamy na rozmowę z Rafałem Jackiewiczem (36-8-1, 18 KO), który niebawem spotka się w ringu ze Słoweńcem Janem Zaveckiem (29-1, 17 KO), w walce o pas mistrza świata wagi półśredniej federacji IBF.
Były mistrz świata wagi ciężkiej, Corrie Sanders wyraził swoją opinię na temat pojedynku Davida Haye (24-1, 22 KO) z Wladimirem Kliczko (54-3, 48 KO). Zdaniem Sandersa, Brytyjczyk jest bardzo dobrym bokserem, lecz nie posiada wystarczających warunków fizycznych aby pokonać młodszego z braci.
- Moim zdaniem David jest za mały aby pokonać Kliczkę. To dobry pięściarz, jednak nie posiada warunków fizycznych na królewską kategorię. Ciężko jest mi sobie wyobrazić Brytyjczyka przyjmującego ciosy Władimira. Haye to świetny zawodnik, ale ciężko będzie mu zwyciężyć Ukraińca - powiedział pogromca m.in. Wladimira Kliczki.
Z Yuri Foremanem (28-0, 8 KO) utrzymuję stały kontakt od ponad 4 lat, kiedy ten, znany jedynie bokserskim koneserom, młody pięściarz nie pukał jeszcze do pierwszych "15" światowych rankingów. Zawsze cechowała go wielka otwartość w kontaktach międzyludzkich, szczerość, zainteresowanie moją "polską" rzeczywistością, pracą zawodową i publikacjami (w 2009 r. jako jeden z pierwszych recenzował jedną z moich książek) oraz wielka wiara w swoje możliwości.
Pamiętam doskonale wywiad, jakiego udzielił mi w czasie trwania piłkarskich mistrzostw świata w Niemczech. Yuri, wielki kibic "kopanej" siedział wówczas w domu, na Brooklynie, wolny od bokserskich treningów, lecząc złamaną w czasie walki z Jesusem Felipe Valverde rękę. Warto przy okazji wspomnieć, że kontuzji doznał już w 2. rundzie walki, którą mimo to, rozegrał koncertowo
- Kiedy złamałem rękę, musiałem zdać się na umiejętności boksowania - mówił wówczas Yuri - Nie mogłem już bić prostymi, co uważam za jedną z najmocniejszych broni w moim arsenale. Trochę mnie to wytrąciło z równowagi, bo na przygotowania do walki poświęciłem wiele czasu i chciałem dobrze wypaść. Zaraz po walce operował mnie dr Charles Malone, najlepszy w Ameryce chirurg-specjalista od chirurgii rąk, który powiedział mi, że ten uraz nie zaszkodzi mojej dalszej karierze. Przez pięć tygodni miałem rękę w gipsie i metalowe śruby w kościach - wspominał Foreman.
W sobotę 29. maja czekają kibiców boksu ogromne emocje. Nasz rodak, Albert Sosnowski (45-2-1, 27 KO), stanie w niemieckim Gelsenkirchen przed szansą odebrania pasa WBC wagi ciężkiej Vitalemu Kliczko (39-2, 37 KO). Zapraszamy na rozgrzewkę z "Dragonem", a jutro na pierwszą część wywiadu z pretendentem do tytułu.
Poonsawat Kratingdaenggym (41-1, 29 KO) po raz drugi obronił tytuł mistrza świata kategorii super koguciej w wersji WBA.
29-letni pięściarz z Tajlandii na własnym ringu pokonał przez nokaut w czwartej rundzie Japończyka Shoji Kimurę (23-4-2, 9 KO), a zaraz po ogłoszeniu werdyktu wyzwał na pojedynek "super championa" tej federacji, Celestino Caballero.
Redakcja BOKSER.ORG zaprasza na konkurs związany z osobą Tomasza Adamka. Dziś dla swoich czytelników mamy do wygrania 3 zdjęcia z autografem "Górala". Jest to z pewnością kolekcjonerska gratka dla fanów polskiego pięściarza!
Aby wziąć udział w konkursie trzeba być zarejestrowanym czytelnikiem serwisu BOKSER.ORG oraz odpowiedzieć prawidłowo na pytanie:
Ile walk w kategorii ciężkiej stoczył Tomasz Adamek?
Odpowiedzi należy wysyłać na adres konkurs@bokser.org, w treści maila należy podać: swój nick, adres zamieszkania, numer telefonu oraz prawidłową odpowiedź na pytanie konkursowe. Wśród nadesłanych prawidłowych odpowiedzi wylosujemy trzech zwycięzców. Na odpowiedzi czekamy do niedzieli (23.05.2010 r.) do końca dnia. Informacja o zwycięzcy pojawi się w poniedziałek na łamach serwisu BOKSER.ORG.
Mistrz WBO w kategorii superkoguciej, Wilfredo Vazquez Jr. (18-0-1, 15 KO), już 29 maja stanie do pierwszej obrony. 25-letni Portorykańczyk zamierza wciągnąć Zsolta Bedaka (15-0, 5 KO) w ringową wojnę, która dla członka węgierskiej drużyny olimpijskiej z Aten może skończyć się jedynie nokautem.
Vazquez zdobył tytuł 27 lutego, nokautując w czwartej rundzie młodziutkiego Filipińczyka - Marvina Sonsonę (14-1-1, 12 KO), dla którego był to pierwszy pojedynek w limicie do 122 funtów.
- Lubię podczas walk wdawać się w szalone wymiany. Tam upatruje swej szansy. Zawsze z chęcią idę na wojnę - twierdzi "Papito".