Popularny angielski "ciężki", Danny Williams (41-8, 31 KO) po planowanej na 15 maja walce z Derekiem Chisorą (12-0, 7 KO) planuje zakończenie swojej kariery. Jednym z powodów decyzji Williamsa była decyzja aktualnego mistrza Wspólnoty Brytyjskiej wszechwag, Sama Sextona (13-1, 6 KO), który nie zgodził się ponoć na walkę ze starym mistrzem.
Po zakończeniu sportowej kariery (zapowiadanej już 6 lat temu po porażce z Witalijem Kliczko) były pretendent do tytułu mistrza świata zamierza pracować jako ochroniarz dla VIP-ów.

Wczoraj w kalifornijskim mieście Carson odbyła się oficjalna ceremonia ważenia przed bokserskim show, w którym w rolach głównych wystąpią dwaj byli mistrzowie świata wagi półśredniej, Paul Williams (38-1, 27 KO) i Kermit Cintron (32-2-1, 28 KO). Skale wagi zatrzymały się na następujących wartościach: Williams (152,5 funtów) i Cintron (154 funtów).
Grzegorz Proksa (20-0, 13 KO), aktualny mistrz Unii Europejskiej (EBU-EU) wagi średniej, zaraz po przylocie do Polski, nie kryjąc zażenowania wczorajszą sytuacją, zdradził okoliczności, które sprawiły, że jego pojedynek non-title z Farai Musiyiwą (18-11-1, 11 KO), który miał się odbyć na gali w Widnes ostatecznie nie doszedł do skutku.
- Prawda jest taka, że mojemu rywalowi zabrakło odwagi, by stanąć ze mną w ringu - powiedział Grzegorz. - Nie wiem dlaczego nie stawił się też na oficjalnej ceremonii ważenia, która odbyła się w czwartek. Ja wniosłem wówczas na wagę dokładnie 160 funtów, mieszcząc się w limicie BBBofC, ustalonym w przypadku tego pojedynku na 73 kg. Nazajutrz, dosłownie 45 minut przed walką, kiedy szykowałem się wraz z Laszlo Veresem do wyjścia z szatni, przyniesiono mi wagę, która wykazała ok. 74 kg. I właśnie to, oficjalnie, zadecydowało o tym, że Musiyiwa nie wyraził zgody na naszą rywalizację.
Prawda leży jednak gdzie indziej. Proponowaliśmy w zaistniałej sytuacji rekompensatę finansowa dla rywala, oferując bardzo atrakcyjne pieniądze, ale ten nie miał - moim zdaniem - w ogóle ochoty na pojedynek ze mną.
Przy okazji dementuję wszelkie spekulacje na temat moich kłopotów z nadwagą. Jestem stuprocentowym zawodowcem i nigdy w karierze nie znalazłem się w sytuacji, w której nie wywiązałem się z wagi. Jest mi szczególnie przykro, gdyż przez 12 tygodni ciężko przygotowywałem się do tego pojedynku. Jak wiadomo miał to być występ poprzedzający moją walkę o tytuł europejski. Chciałem przy tej okazji przeprosić wszystkich moich kibiców, tych którzy specjalnie wybrali się na galę i tych, którzy do późnej nocy oczekiwali na wynik pojedynku - zakończył "Super G".
Po olimpiadzie w Atenach w 2004 roku, nie było chyba na świecie człowieka, na którym młodziutki wówczas Amir Khan (22-1, 16 KO), nie wywarłby piorunującego wrażenia. W finale co prawda, przegrał z doświadczonym Kubańczykiem Mario Kindelanem (22 do 30), ale nieco później pokonał również i jego.
Obecnie 23- letni ‘Dzieciak z Boltonu’, w którego żyłach płynie wojownicza pakistańska krew, ma wszystko co potrzeba, aby odnieść zarówno sportowy, jak i komercyjny sukces na amerykańskim rynku. Szybkość, nokautujący cios, temperament, świetnego trenera, jedną z najmocniejszych grup promotorskich, a także ładną twarz (co nie jest w USA bez znaczenia). Jedynymi przeszkodami, które mogą go zatrzymać w drodze na tron króla wagi junior półśredniej, mogą być tylko jego szczęka, a także świetni rywale, od których w tej kategorii wagowej aż się roi.
Jak potoczy się dalsza kariera Amira, przekonamy się w niedalekiej przyszłości. Na razie 15 maja, czeka go pierwszy poważny test, w postaci Pauliego Malignaggi (27-3, 5 KO). Tymczasem, brytyjscy dziennikarze bokserscy, zapytali kilku ‘kolegów po fachu’ Khana, czy według nich, jest on najlepszym obecnie pięściarzem w swojej kategorii wagowej. Oto co odpowiedzieli.
Meksykanin Hugo Fidel Cazares (31-6-2, 22 KO), pokonał jednogłośnie na punkty Nobuo Nashiro (13-2-1, 8 KO) z Japonii.
Pojedynek odbył się w Prefectural Gymnasium w Osace i był rewanżem za dyskusyjną, remisową rywalizację pięściarzy, która miała miejsce we wrześniu ub. roku, również w Japonii.
Dwa złote, jeden srebrny i jeden brązowy medal - to końcowy bilans występu czterech przedstawicielek Boxing Team Chojnice podczas Mistrzostw Polski Juniorek w Boksie. Podczas piątkowych walk finałowych Monika Stoltmann już w pierwszej rundzie pokonała swoją rywalkę Ilonę Misiak (Hetman Zamość), zdobywając w ten sposób złoto Mistrzostw Polski.
Kolejny złoty medal wywalczyła Sandra Rybakowska, która wygrała pojedynek z Sylwią Pel (Carbo Gliwice) 4:4 i małymi punktami 3:2, zostając po raz trzeci z rzędu Mistrzynią Polski. Srebrny medal dołożyła jeszcze Patrycja Danielewska po walce z aktualną v-ce Mistrzynią Europy Katarzyną Krukowską (MOSM Tychy), przegrywając 4:0.
Sampson Lewkowicz agent mistrza świata WBC/WBO w kategorii średniej Sergio Martineza (45-2-2, 24 KO) informuje, iż ewentualny rewanż z Kelly Pavlikiem (36-2, 32 KO) odbędzie się w limicie do 160. funtów.
Krążą plotki, że mający problem z utrzymaniem odpowiedniej wagi Pavlik, może poprosić o podniesienie bariery wagowej do 164. funtów. Lewkowicz zapewnia, iż on sam jak i jego klient zgodzą się na rewanż w limicie nie przekraczającym granicy kategorii średniej, w przeciwnym razie do ponownego starcia obu panów nie dojdzie. Popularny 'duch' ma czas na zastanowienie się do 17 maja.
Walka Carla Frocha (26-1, 20 KO) z Arthurem Abrahamem (31-1, 25 KO) opóźni się przynajmniej o kilka tygodni. Pierwotnie pojedynek otwierający trzecią rundę Showtime's Super Six miał odbyć się 21 sierpnia.
"Kobra" potrzebuje więcej czasu, by zaleczyć wszystkie rozcięcia i kontuzje, których nabawił się w ostatnim występie, kiedy to przegrał jednogłośnie na punkty z Duńczykiem Mikkelem Kesslerem (43-2, 32 KO). Miejsce, w którym odbędzie się starcie Froch-Abraham wciąż nie jest znane. Brytyjczyk upiera się na Nottingham, natomiast "Król Arthur" optuje za Niemcami.
Organizatorzy mistrzowskiej walki o pas WBC pomiędzy Witalijem Kliczko (39-2, 37 KO) a Albertem Sosnowskim (45-2-1, 27 KO) nie mogą narzekać na brak zainteresowania pojedynkiem. Jak podaje Bernd Boente, reprezentujący interesy Ukraińca, sprzedano już około 30 tysięcy biletów na starcie zaplanowane na 29 maja w niemieckim Gelsenkirchen
- Do tej pory sprzedaliśmy około 30 tysięcy biletów. Mamy jeszcze czas, a zainteresowanie walką jest wielkie. Spodziewamy się sprzedać 50-55 tysięcy wejściówek. Myślę, że będziemy mieli naprawdę spory tłum – zapowiada menedżer 38-letniego Kliczki.
W wywiadzie dla serwisu Blik.ua, dyrektor Klitschko Management Group, Bernd Boente przedstawił swoje stanowisko dotyczące negocjacji między obozem mistrza świata federacji IBF i WBO w wadze ciężkiej, Władimira Kliczko (54-3, 48 KO) a czempionem WBA Davidem Haye'm (24-1, 22 KO). - Prowadzimy rozmowy z Adamem Boothem, menedżerem Haye'a. Jednak w tym momencie trudno powiedzieć coś konkretnego. Wydaje mi się, że Anglik zwyczajnie boi się walki – twiedzi menedżer braci Kliczko.
- David już dwa razy miał możliwość walki z braćmi Kliczko. Jednak dwukrotnie szukał przyczyny, żeby odmówić stoczenia pojedynku. Teraz musimy osiągnąć porozumienie do 16 maja. Władimir chce tej walki. Lecz jeśli Haye nie jest gotów do tego starcia lub zwyczajnie boi się, to wrócimy do rozmów z Rosjaninem Powietkinem, a Haye spotka się w ringu z Audleyem Harrisonem – oznajmił Boenthe.
Cypr z boksem w ostatnich latach kojarzy się jedynie z obozami treningowymi mistrza świata wagi ciężkiej, Davida Haye. Owszem, na turniejach amatorskich od czasu do czasu pojawiają się reprezentanci wyspy (najbardziej znani pięściarze w historii Cypru to chyba bracia Kazandzyan, naturalizowani Ormianie), ale nie pamiętam by odnosili jakiekolwiek sukcesy.
W kategoriach ciekawostki podajemy więc, że wczoraj w Nikozji odbył się turniej w kategorii ciężkiej (na prawach i przepisach boksu zawodowego, ale kojarzący się raczej ze sportowym piknikiem) w którym startowało 8 pięściarzy, w tym m.in. nasz rodak, bokserski debiutant, amatorski mistrz świata w kick-boxingu (full-contact), Jacek Puchacz (0-1, 0 KO). Walki trwały po 3 trzyminutowe rundy, a sam turniej odbywał się systemem pucharowym.
Carl Froch (26-1, 20 KO) zdradził, że jego promotor, Mick Hennessy, prowadzi z przedstawicielami Sauerland Event rozmowy, które mają doprowadzić do organizacji pojedynku z Arthurem Abrahamem (31-1, 25 KO) w Nottingham. Starcie dwóch najsilniejszych fizycznie uczestników Super Six odbędzie się w trzeciej rundzie fazy grupowej turnieju.
- Rozważamy wszystkie opcje i jesteśmy obecnie w kontakcie z lokalnymi stadionami piłkarskimi, na których mogłoby odbyć się to starcie. W tym momencie skupiam się na dwóch rzeczach: na nadchodzącymi narodzinami mojego dziecka i doprowadzeniem do walki z Abrahamem tutaj, w Nottingham. Robię sobie właśnie krótką przerwę, by podładować baterie. Gdy poczuję się wypoczęty, natychmiast wrócę do treningów, by doprowadzić moje ciało do doskonałej formy i dać Abrahamowi wycisk. To będzie wojna na całego, nikt nie musi jej reklamować. Przygotuję najcięższą artylerię i rzucę na niego wszystko, czym będę w dniu walki dysponował - zapowiada 32-letni Froch.
Zapraszamy na wywiad z Mateuszem Masternakiem (19-0, 14 KO), który swój kolejny pojedynek ma zaplanowany na 12 czerwca.
MATEUSZ MASTERNAK - SERWIS SPECJALNY >>
Marcin Mlak: Ostatnio mogliśmy znowu zobaczyć cię na ringach niemieckich. Rywal był jaki był, czy takie występy, to sposób na zaistnienie na tamtym rynku?
Mateusz Masternak: Tę walkę traktuję tylko jako pokazanie się niemieckiej publiczności. Może mnie ktoś zauważy i zaproponuje coś ciekawego. Z drugiej strony, była to moja ostatnia walka, z takim przeciwnikiem. Jeżeli nie będziemy mieli wpływu na przeciwnika, to wycofuję się z takiej konfrontacji.
- Czyli liczysz na większe przetarcie, na tamtej arenie?
MM: Tak. Chciałem pokazać trochę więcej moich umiejętności. W tej walce niestety nie mogłem. Było to przykre.
- Ostatnią poważną walkę miałeś w Katowicach z Araamim. Pewna wygrana, jednak w półdystansie miałeś troszkę kłopotów. Pracujesz nad tym?
MM: W tej walce wyszła moja waga, która jest niska, jak na cruiser (87kg). Araami w dniu walki miał ponad 90 kg i czułem to, zresztą było to widać. W półdystansie spychał mnie, miał przewagę fizyczną. Mam też zastrzeżenia do mojej lewej ręki. Nie pracowała jak należy. Teraz pracujemy nad lewym prostym, żeby był szybszy i dynamiczniejszy. Ta walka pokazała mi, że w zwarciu można walczyć nieczysto. To jest dla mnie nowe doświadczenie. Zawsze chciałem boksować fair.
Utytułowany amator, Yordanis Despaigne (6-0, 4 KO), wczorajszej nocy zaliczył najpoważniejszy test w karierze. Naprzeciwko kubańskiego dezertera stanął mocno bijący weteran z Jamajki, Richard Hall (29-8, 27 KO). Despaigne nie dał szans byłemu oponentowi naszego "Tygrysa" i zdeklasował go, wygrywając zdecydowanie na punkty. Wszyscy sędziowie punktowali 100-90, czyli każdą rundę zapisywali na korzyść dwukrotnego brązowego medalisty mistrzostw świata amatorów.
Kubańczyk ma 30 lat, więc można się spodziewać, że na jego drodze do sukcesu będziemy widzieli coraz to lepszych pięściarzy.
Niestety na gali boksu zawodowego w Widnes nie doszło do rywalizacji Grzegorza Proksy (20-0, 13 KO) z Farai Musiyiwą (18-11-1, 11 KO). Rywal Polaka wycofał się kilkanaście minut przed pojedynkiem, swoją decyzje argumentując zbyt dużymi różnicami w wadze.
Więcej informacji wkrótce.
Jak informuje azerska witryna azerisport.com, promotor Ali Ismaiłowa (17-3-1,12 KO), prowadzi z Wilfriedem Sauerlandem negocjacje w sprawie organizacji walki swojego podopiecznego z Marco Huckiem (29-1, 22 KO) o pas mistrza świata federacji WBO. Planowany termin rywalizacji to 5 czerwca.
36-letni Ismaiłow w ub. roku pretendował do tytułu WBO wagi jr. ciężkiej, ale przegrał w Buenos Aires niejednogłośnie na punkty pojedynek z ówczesnym mistrzem, Victorem Emilio Ramirezem. Jako amator był brązowym medalista mistrzostw świata w Houston (1999) i Europy w Tampere (2000).
7.05.2010r. był dniem wolnym dla uczestników zmagań XVI OOM w Radomiu. Mimo tego hala sportowa PSP Nr 2 przy ul. Batalionów Chłopskich 16 tętniła pięściarskimi emocjami. Tym razem na ringu, zamiast juniorów – nazywanych także kadetami, czyli zawodników 15-16-letnich – o tytuły mistrzowskie walczyły finalistki tegorocznych – IX – Mistrzostw Polski Juniorek, które kilka tygodni temu o swoje trofea boksowały w Toruniu. Wówczas jednak kobiecy championat został przerwany, a powodem tego była tragiczna katastrofa w Smoleńsku i żałoba narodowa.
PROTOKÓŁ Z WYNIKAMI WALK FINAŁOWYCH >>
Teraz wreszcie przyszła pora na rozstrzygnięcie kwestii pierwszeństwa do mistrzowskich szarf, które w poszczególnych kategoriach wywalczyły: 46 kg - Sandra BRODACKA (Carbo Gliwice); 48 kg - Aneta PALICA (BKS Jastrzębie); 50 kg – Monika STOLTMANN (Boxing Team Chojnice); 52 kg – Katarzyna BRODACKA (Skorpion Szczecin); 54 kg – Martyna LETKIEWICZ (OSiR Suwałki); 57 kg – Sandra RYBAKOWSKA (Boxing Team Chojnice); 60 kg – Katarzyna KRUKOWSKA (MOSM Tychy); 63 kg – Vanessa NOGAJ (Prosna Kalisz); 66 kg – Adrianna MUSZYŃSKA (Głogowski Klub Judo); 70 kg –Justyna ABRAMOWICZ (Skorpion Szczecin); 75 kg – Monika IWAŃSKA (Pomorzanin Toruń); 80 kg – Izabela PAWŁOWSKA (BKS Gorzow Wlkp.); +80 kg - Natalia BUJNOWSKA (Skorpion Szczecin).
Bardzo możliwe, że Freddie Roach, jeden z najwybitniejszych trenerów w boksie zawodowym, zastąpi byłego niekwestionowanego mistrza świata wagi ciężkiej, Lennoxa Lewisa, jako ekspert HBO w serii "Boxing After Dark".
Lewis współpracował ze stacją przez cztery lata. W piątek media podały informację, że Brytyjczyk rozstaje się z HBO, by móc w pełni skupić się na własnych przedsięwzięciach. Inna, mniej prawdopodobna, wersja głosi, że stacja odmówiła przedłużenia kontraktu z byłym czempionem, argumentując decyzję jego brakiem przydatności i niskim poziomem pracy.
Być może Roach zadebiutuje już 5 czerwca, komentując galę Cotto-Foreman na Yankee Stadium. Czerwcowe show jest częścią serii "World Championship Boxing", którym zazwyczaj w roli eksperta zajmuje się Emanuel Steward. Tego wieczoru jego obecność jest jednak wykluczona, ponieważ trener będzie w narożniku Miguela Angela Cotto (34-2, 27 KO).
Po blisko dwóch latach przerwy swoją karierę dalej kontynuuje Michael Grant (46-3, 34 KO). Były pretendent do tronu wszechwag oraz pogromca naszego Andrzeja Gołoty dzisiejszej nocy już w pierwszej rundzie zastopował Kevina Burnetta (13-4-1, 8 KO). Zanim sędzia przerwał pojedynek, Grant (na zdjęciu) dwukrotnie posłał swojego rywala na deski.
Do niespodzianki doszło natomiast w kategorii półciężkiej, gdzie Otis Griffin (22-6-2, 9 KO) po wyrównanych siedmiu rundach, w ósmej zapędził Byrona Mitchella (28-6-1, 21 KO) do lin, tam zasypał gradem ciosów i ringowy był zmuszony poddać faworyzowanego Mitchella. Stawką tej potyczki był wakujący pas USBA.
Krzysztof Włodarczyk (42-2, 31 KO) już za tydzień stanie do walki o mistrzowski pas WBC z Giacobbe Fragomenim (26-2, 10 KO). Zapraszamy na wywiad z Januszem Pinderą, jednym z najlepszych polskich dziennikarzy piszących o boksie, w którym wypowiada się na temat nadchodzącej walki.