XXVII MTB im. Feliksa Stamma wchodzi w decydująca fazę. Do rozegrania zostały bowiem już tylko pojedynki finałowe, w których wystąpi sześcioro naszych reprezentantów. Najpierw w rywalizacji kobiet w kat. 75 kg boksować będzie Lidia Fidura. Potem ringu w barwach naszego kraju wejdą jeszcze: Andrzej Liczik (57 kg), Łukasz Maszczyk (48 kg), Piotr Gudel (51 kg), Kamil Szeremeta (69 kg) oraz Piotr Witczak (81 kg).
Od godziny 17:00 transmisja na żywo poprzez domenę www.live.bokser.org. W rozwinięciu między innymi zestawienie par finałowych.
Ismail Abdoul (33-17-2, 13 KO) przerwał słabszą serię dwóch ostatnich porażek i pewnie pokonał niedoszłego rywala Mateusza Masternaka, Jiri Svacinę (11-5, 1 KO).
Po ośmiu jednostronnych rundach, sędziowie jednogłośnie wytypowali zwycięstwo jednego z najlepszych journeymanów świata kategorii cruiser, punktując 79:73, 80:73 i 80:72.
Jurgen Brahmer (36-2, 29 KO) nie dał najmniejszych szans Argentyńczykowi Mariano Plotinskiemu (16-4, 8 KO), po raz drugi broniąc pasa WBO kategorii półciężkiej.
Już w końcówce pierwszej rundy champion trafił długim, bezpośrednim lewym prostym, poprawił lewym podbródkowym i pretendent ratował się klinczami. Niemal równo z gongiem kończącym pierwszą odsłonę Jurgen powalił rywala krótkim prawym sierpem, ale ułamek sekundy wcześniej sędzia wydał komendę stop i postanowił, że nie będzie liczyć Plotinskiego.
Mistrz cały czas miał przewagę i w trzecim strciu dwukrotnie zamroczył challengera lewym podbródkiem. Koniec nastąpił w piątej rundzie, kiedy Brahmer najpierw kilka razy osłabił przeciwnika lewym hakiem w okolice wątroby, by przepuścić w końcu skomasowany atak. Plotinsky co prawda ustał to wszystko, lecz był już mocno porozbijany i dwadzieścia sekund przed końcem piątej odsłony sędzia przerwał rywalizację.
„Pościgamy się z Adamkiem”
„Adamek szybszy ode mnie? A jaki ma samochód?” – zapytał Chris Arreola, kiedy przyjechał 24 godziny przed walką na tradycyjne dla pięściarzy walczących na HBO spotkanie ze sprawozdawcami tej stacji telewizyjnej – Bobem Pappa, Maxem Kellermanem i słynnym Lennoxem Lewisem. Mieliśmy trochę czasu, „Koszmar” nie chciał już rozmawiać o boksie („Daj spokój, to nudne...”) więc pogadaliśmy o jego dumie – przerobionym od podszewki „dodge challengerze srt”. Ostrzeżenie dla fanów – już tyle napisałem o tej walce, że teraz już nie będzie o tym, kto wygra i dlaczego...
Dzisiejsza walka Damiana Jonaka (25-0-1, 18 KO) z Ionutem Ilie (13-3-1, 1 KO) nie zostanie pokazana i nie jest to sprawa przypadku. Jak dowiedziała się redakcja BOKSER.ORG, w związku z marcowymi wydarzeniami i wycofaniem się zawodnika w ostatniej chwili z katowickiej gali "Diamond Boxing Night", stacja Polsat będzie od teraz bojkotować, przynajmniej na jakiś czas, występy Damiana.
Tak więc kiedy na ring będzie wychodzić Jonak (WBA #7), wówczas transmisja przeniesie się do Danii, gdzie Mikkel Kessler podejmie Carla Frocha w ramach drugiej rundy turnieju "Super Six".
Wygląda na to, że Łukasz Janik (18-1, 10 KO) wymazał już na dobre z pamięci porażkę z Mateuszem Masternakiem, bo tak dobrze dysponowanego boksera z Jeleniej Góry nie widzieliśmy już dawno.
Już w pierwszej rundzie Łukasz rozpoczął egzekucję nad solidnym Mantasem Tarvydasem (17-9, 11 KO), posyłając go dwukrotnie na deski. W drugim starciu Janik (WBC #25) jeszcze dwukrotnie przewrócił rywala, a sędzia ogłosił jego zwycięstwo przez TKO.
Po niezłych ostatnio występach, dziś trochę słabiej zaprezentował się Maciej Miszkiń (8-0, 2 KO).
Polak wygrał co prawda każdą z czterech rund, ale na tle Andrejsa Tolstihsa (5-19-1, 5 KO) powinien zaprezentować się chyba trochę lepiej.
Korzystając z okazji odbywającego się w Warszawie XXVII Międzynarodowego Turnieju Bokserskiego im. Feliksa Stamma, przedstawiciele PZB złożyli kwiaty na grobie niezrównanego talentu trenerskiego i wspaniałego człowieka, oddanego całym sercem szlachetnej sztuce szermierki na pięści. Dziękujemy tobie Felliksie wszyscy i cierpliwie czekamy na następcę.
Od lewej stoją: Krzysztof Chojnacki, Wojciech Gorczyca, Leszek Drogosz, Jerzy Kulej, Wiesław Gołąb, Jerzy Rybicki, Stanisław Dobosz, Andrzej Filipek, Marian Treliński, Kazimierz Kiczyński.
Albert Sosnowski (45-2-1, 27 KO) ciężko pracuje na treningach, aby jak najlepiej wypaść 29. maja w starciu z Vitalijem Kliczko (39-2, 37 KO) w niemieckim Gelsenkirchen. Zobacz co pretendent do tytuły WBC wagi ciężkiej ma do powiedzenia o nadchodzących pojedynkach Tomasza Adamka i Krzysztofa Włodarczyka.
Rendall Munroe (21-1, 9 KO) porzucił tytuł mistrza Europy kategorii super koguciej, by przystąpić do walki eliminacyjnej tej samej dywizji według federacji WBC. Ryzyko się opłaciło, ponieważ angielski mańkut pokonał przed momentem Victora Terrazasa (25-2-1, 13 KO).
Początek nie zapowiadał jednak takiego obrotu sprawy. Pięściarz z Meksyku samym tylko lewym prostym kontrolował bieg wydarzeń w pierwszych trzech rundach, a w czwartej wstrząsnął nawet rywalem. Munroe (na zdjęciu) przeszedł jednak metamorfozę w przerwie i od piątego starcia radził sobie coraz lepiej. Terrazas natomiast zaczął słabnąć, a w ósmej odsłonie był jużtak zmęczony, że musiał ratować się klinczami.
30-letni Anglik wyczuł nadarzającą się okazję, podkręcił jeszcze tempo w dziewiątej rundzie, złapał przeciwnika przy linach, zasypał całą lawiną ciosów, a serię skończył precyzyjnym lewym hakiem, po którym walka została zastopowana, a Munroe ogłoszony challengerem dla Toshiaki Nishioki.
Kapitalne widowisko stworzyli dziś wieczorem Mikkel Kessler (43-2, 32 KO) oraz Carl Froch (26-1, 20 KO). Po dwunastu fenomenalnych i wyrównanych rundach większe uznanie u sędziów zyskał pretendent, wygrywając 117:111, 116:112 i 115:113.
Do pierwszego starcia Duńczyk wyszedł spięty i dał się kilka razy skontrować, ale już od drugiej odsłony mocnymi ciosami prostymi zepchnął mistrza WBC kategorii super średniej do obrony. Froch nie zamierzał jednak łatwo sprzedać skóry i w piątej odsłonie trafił długim prawym prostym, po którym nieoczekiwanie Mikkel zachwiał się na nogach, będąc na skraju liczenia. Szybko się jednak odbudował i wygrał trzy kolejne rundy. Szczególną przewagę uzyskał w ósmym starciu, kiedy wciągnął rywala na kontrę z prawego sierpa i tym razem to pod Anglikiem ugięły się nogi.
W dziewiątej i dziesiątej odsłonie znów do głosu doszedł Froch, rozcinając jednym z mocnych uderzeń pretendentowi z Danii lewy łuk brwiowy. Ostatnie sześć minut to już klasyka boksu - szalone i zażarte wymiany i nokaut wiszący w powietrzu. Kibice na stojąco oglądali te dwie rundy, gdzie obaj pięściarze zebrali więcej mocnych ciosów niż niektórzy zawodnicy przez całą karierę. Kapitalne widowisko, kapitalny boks i powrót do gry Mikkela Kesslera. Mikkel zrównał się więc w generalnej punktacji turnieju Super Six z Frochem i obaj mają teraz po dwa oczka, a o wszystkich zadecyduje trzecia runda.
1 maja na gali w MGM Grand w Las Vegas zmierzą się Portorykańczyk Jose Miguel Cotto (31-1-1, 23 KO) i Saul Alavarez (31-0-1, 23 KO) z Meksyku. Starszy brat Miguela Angela Cotto jest gotowy do pojedynku i z optymizmem patrzy na jej rozstrzygnięcie.Walka odbędzie się w kategorii półśredniej.
-Jestem gotowy. Wiem, że będzie to twardy pojedynek ale jestem przygotowany na wszystko co będzie miał mi do zaoferowania Alvarez. Doświadczenie w połączeniu z dobrą formą mogą mi dać wielkie zwycięstwo- powiedział Cotto.
Dla obu będzie to wielka próba i niezwykle istotna walka. Dla Alvareza jest to najtrudniejsza jak dotąd próba. Mający zaledwie 19 lat Meksykanin w przypadku zwycięstwa ma szansę przybliżyc się już do walki o mistrzostwo świata. Cotto w przypadku porażki może przyjąć etykietę zawodnika, który radzi sobie dobrze tylko do pewnego poziomu. Wcześniej zremisował z Prawetem Singwancha (39-3-2, 23 KO) z Tajlandii oraz przegrał z Juanem Diazem (35-3,17 KO). Obie walki miały status mistrzowski federecji WBA w wadze lekkiej. Pozostali rywale Cotto odbiegali poziomem od w/w pięściarzy.
Blisko dwie godziny spóźnił się na ceremonię oficjalnego ważenia Alfredo Angulo (17-1, 14 KO), który walką z Joelem Julio (35-3, 31 KO) o tymczasowy pas federacji WBO wagi junior średniej poprzedzi występ Tomasza Adamka i Chrisa Arreoli.
Oficjalna wersja głosiła, że wszystkiemu winne są korki, ale w kuluarach sporo mówiło się o problemach Angulo z uzyskaniem wymaganego limitu 154. funtów. W końcu pięściarz dotarł na miejsce, zmieścił się w górnej granicy kategorii junior średniej, jednak za tak duże spóźnienie dostał równie dużą karę - 15 tysięcy dolarów. Jak widać nie warto się spóźniać...
Vitali Kliczko (39-2, 37 KO), mistrz WBC w kategorii ciężkiej, uważa, że prawdopodobieństwo walki jego młodszego brata z obowiązkowym pretendentem IBF, Aleksandrem Powietkinem (19-0, 14 KO), jest bardzo duże. Jeżeli Władimir Kliczko (54-3, 48 KO) nie zdoła porozumieć się z obozem Davida Haye (24-1, 22 KO) w sprawie pojedynku unifikacyjnego, to do jego starcia z Rosjaninem dojdzie w ciągu najbliższych kilku miesięcy.
- Bardzo prawdopodobne, że do tej walki dojdzie jeszcze w tym roku. Zanim kontrakty nie zostaną podpisane nie możemy jednak mówić o niczym pewnym. Jeśli Władimir nie dogada się z Haye, to w pierwszej kolejności zmierzy się właśnie z Powietkinem - powiedział 38-letni Ukrainiec.
Bardzo nieprzyjemnie zakończył się przed momentem pojedynek Rachima Czakijeva (5-0, 5 KO), mistrza olimpijskiego z Pekinu w wadze do 91. kilogramów.
27-letni Rosjanin już w 25. sekundzie kombinacją prawy-lewy sierp posłał Slavomira Selickiego (15-7-1, 6 KO) po raz pierwszy na deski. Ten z trudem wstał, ale po chwili Czakijev po lewym haku na korpus, wystrzelił lewym sierpowym na głowę rywala, ten padł nieprzytomny na matę i pozostał na niej ciężko znokautowany kilka minut i dopiero na noszach opuścił ring w Hamburgu. Wszystko wyglądało bardzo groźnie i miejmy nadzieję, że skończy się szczęśliwie...
Udanie pod skrzydła Andrzeja Wasilewskiego powrócił Damian Jonak (26-0-1, 18 KO). Boksujący w wadze junior średniej Polak (WBA #7) pokonał wyraźnie Ionuta Ilie (13-4-1, 1 KO).
Po trzech rundach, w których Jonak ładnie punktował lewym prostym, w czwartej nasz pięściarz rzucił rywala na deski prawym sierpowym. Ilie jeszcze raz był liczony w tym starciu, ale uratował go gong. Potem Rumun walczył już tylko o przetrwanie. Damian raz jeszcze przewrócił go w siódmym starciu, ale na dokończenia dzieła zniszczenia zabrakło trochę szczęścia.
W sumie Polak rzucił przeciwnika trzykrotnie na matę ringu, dzięki czemu wygrał u wszystkich sędziów 80:69.
Giuseppe Lauri (50-6, 29 KO) znokautował już w 1. rundzie Węgra Ferenca Szabo (13-13-2, 6 KO). Pojedynek, którym miał miejsce w Varese, w Lombardii był elementem przygotowań do walki o mistrzostwo Europy organizacji EBU w wadze junior półśredniej. Przeciwnikiem Włocha w walce o pas będzie panujący mistrz Paul McCloskey (20-0, 10 KO), który reprezentuje Irlandię Północną. Walka odbędzie się 4 czerwca w Belfaście.
Kolejny pojedynek wygrał także były mistrz Unii Europejskiej w wadze półśredniej Antonio Lauri (32-4-3, 12 KO). Zwyciężył "na punkty" po wyrównanym pojedynku z Giuseppe Langellą (17-6-2, 5 KO). Stawka pojedynku było zawodowe mistrzowstwo Włoch. Lauri w przeszłości z powodzeniem walczył ze Sławomirem Ziemlewiczem oraz Rafałem Jackiewiczem.

KUP OFICJLANY ROCZNIK POLSKIEGO BOKSU 2009 >>
To najlepsza bokserska lektura, jaką czytałem od czasu "Boksera" pana Olszewskiego. Jestem pod wielkim wrażeniem zarówno merytorycznym jak i wykonaniem graficznym. Uważam, że jest to taki niezbędnik kibica, ale i wszystkich zaangażowanych w naszą piękna dyscyplinę sportu. Polecam z czystym sumieniem i gratuluje unikatowego pomysłu.
Grzegorz Proksa
Marcin Mlak: Łukasz w jakiej jesteś dyspozycji fizycznej jak i zarówno psychicznej?
ŁJ: W jednej i drugiej bardzo dobrze. Wzmocniłem się fizycznie i wypocząłem.
- Nad czym pracowałeś podczas przygotowań?
ŁJ: Przede wszystkim pracowałem nad tym, żeby bić ciosy z pełnym skrętem, na całą długość. Co za tym idzie poprawia się siła ciosu i bezpieczeństwo, bo jesteś schowany z barkiem. Zacząłem nagrywać swoje sparingi i treningi. Pozwoli mi to eliminować błędy.
- Ostatnia walka w twoim wykonaniu była ciężka. Boksowałeś z kontuzją, prawda?
ŁJ: Tak. Byłem troszkę porozbijany. Na sparingu zostałem uderzony łokciem i miałem rozcięcia na twarzy. Generalnie to przygotowywałem się na mańkuta. Sparowałem przed tą walką z mańkutami. Dzień przed pojedynkiem okazało się, że boksuję z niskim czarnoskórym pięściarzem. Podczas wyjazdu z hotelu na halę, okazało się, że jest to zupełnie inny zawodnik. Zawodnik był bardzo sprytny, po każdej kombinacji wchodził głową. Skutkiem były pojawiające się rozcięcia na mojej twarzy.
Vitali Kliczko (39-2, 37 KO) kolejny już raz zabrał głos w sprawie zbliżającej się walki z naszym Albertem Sosnowskim (45-2-1, 27 KO), do której dojdzie 29 maja w Gelsenkirchen. Ukraiński mistrz świata wagi ciężkiej federacji WBC odniósł się również do nieudanych negocjacji z Nikolai Valuevem
- Jeżeli ktoś walczy dla pieniędzy, a nie chęci bycia najlepszym, nic dobrego z tego nie wyjdzie. Wycofałem się więc z negocjacji, które trwały kilka miesięcy. Gdzie jest teraz Valuev? Będzie walczyć z nieznanym jeszcze Solisem.
Obchodzący niedługo 39. urodziny Kliczko znów pozytywnie wypowiadał się za to o "Dragonie" - Sosnowski jest młody, groźny, ale przede wszystkim potwornie zmotywowany. Wyjdę po to by wygrać przez nokaut, ale jeśli się to nie uda, obiecuję kibicom dwanaście ekscytujących i dramatycznych rund - zakończył Vitali.
Od godziny 20:00 rusza bokserski maraton na antenie Polsatu Sport i Polsatu Sport Extra. Cztery gale to nie jedyne wydarzenie, które może zainteresować kibiców...
Wszystko za sprawą zaproszonych gości. W studio w roli ekspertów wystąpi dwóch czołowych bokserów kategorii cruiser w Polsce i na świecie - Krzysztof Włodarczyk (42-2-1, 31 KO) oraz Mateusz Masternak (19-0, 14 KO).
Będzie to o tyle ciekawe, że jeszcze niedawno iskrzyło pomiędzy oboma Panami i możliwe, iż dziś dojdzie do pojednania, bo dotąd bokserzy pogodzili się wyłącznie wirtualnie.
Nie chodzi rzecz jasna o "Górala" z Gilowic, mowa tutaj o czeskim półcięzkim Tomasu Adamku (15-3-1, 6 KO). Adamek dostał szansę zrewanżowania sie kibicom po sromotnej porażce z Wiaczesławem Uzelkowem, szansy nie wykorzystał. Na gali we Francji został znokautowany w 4. rundzie przez miejscowego Nadjiba Mohammedi (22-1, 11 KO).
Stawką pojedynku był pas mistrza Unii Europejskiej EBU-EU w kategorii półciężkiej. Czech już wcześniej miał szansę wywalczenia tego trofeum, jednak na drodze stanął mu wówczas Włoch Antonio Brancalion.
Tymczasowy mistrz WBO w kategorii junior średniej, Alfredo Angulo (17-1, 14 KO), zaprzecza doniesieniom na temat problemów z osiągnięciem limitu, co rzekomo miało być przyczyną jego spóźnienia na wczorajszą ceremonię ważenia.
- Ta walka niczym nie różni się od poprzednich. Osiągnąłem wymagany limit. Wniosłem na wagę 153,75. Nieważne co myślą ludzie z obozu Julia. Był jakiś wypadek i powstał gigantyczny korek. A jeśli chodzi o ważenie, to nie miałem żadnych problemów. Nie musiałem nawet ominąć żadnego posiłku. Jutro zobaczymy co z tego wyniknie - oświadczył 27-letni "Perro", który na gali w Citizens Business Bank Arena w Ontario zmierzy się z Joelem Julio (35-3, 31 KO).
Dariusz Sęk (6-0, 2 KO) przygotowuje się do walki z 25-letnim Niemcem Christianem Pohle (3-1), pod okiem Piotra Wilczewskiego.
Już dzisiaj wieczór dojdzie do ciekawej potyczki, pomiędzy niepokonanym mistrzem świata federacji WBC Carlem Frochem (26-0, 20 KO), a Duńczykiem Mikkelem Kesslerem (42-2, 32 KO). Poniżej wywiad, w którym ‘Kobra z Nottingham’ opowiada, jak przebiegały przygotowania do tego pojedynku, dlaczego spodziewa się wojny z ‘Vikingiem’, a także między innymi o tym, jak wypoczywa po swoich walkach i kogo nazywa ‘małą dziewczynką’.
- Carl, po nie jednogłośnym zwycięstwie nad Andre Dirrellem, odniesionym w pierwszej rundzie turnieju ‘Super Six’, jak czujesz się przed walką z groźnym Mikkelem Kesslerem?
Carl Froch: Jestem pewny siebie. Jestem zdrowy, czuję się świetnie i zamierzam spisać się na piątkę. On będzie się starał wypaść naprawdę dobrze przed swoją własną publicznością. Mikkel myśli, że jego kibice mu pomogą. Ale ja jestem gotowy! Wiem, że mogę wygrać i to w świetnym stylu. Będę się starał pokonać go przez nokaut, bo potrzebne mi są dodatkowe punkty za zwycięstwo przed czasem. Gdyby jednak nie wyszło, to wysokie zwycięstwo na punkty też mnie usatysfakcjonuje.
- Kessler jest niepokonany na swoim podwórku, dodatkowo zagrzewać go do walki będzie jakieś 10 tysięcy duńskich fanów. Czy to cię ani trochę nie deprymuje?
CF: Nie, w ogóle. Nie ważne czy walczymy u niego, czy u mnie, bo wynik zawsze byłby taki sam. Zdaję sobie sprawę, że on ma mnóstwo kibiców, ale to mnie nie przeraża. Wręcz przeciwnie, liczę na świetne widowisko, w którym to ja będę tym ‘złym facetem’. Ja zmienię dzisiaj historię. Ja tworzę historię.
Drugą porażkę z rzędu zanotował urodzony w Polsce Markus Tomala (6-2, 3 KO). Jego pogromcą okazał się były mistrz świata juniorów Christian Hammer (6-1, 3 KO), który wygrał jednogłośną decyzją po sześciu, a nie ośmiu jak pierwotnie planowano rundach.
Po niezłym początku Tomala został mocno naruszony w trzecim starciu potężnym prawym podbródkowym rywala i od tego czasu oddał już inicjatywę. Po ostatnim gongu sędziowie typowali 59:57 i dwukrotnie 58:56 na korzyść Hammera (na zdjęciu).
Bezpośrednia relacja z czterech gal na światowym poziomiue jednego wieczoru - tego jeszcze nie było.
Wszystko zacznie się na Polsacie Sport od godziny 20:30, gdzie zacznie się transmisja gali z Gdyni, a tak walka Dawida Kosteckiego. 35 minut po północy występ "Cygana" pokaże również zwykły Polsat.
Dokładnie o godzinie 20:30 na antenie Polsatu Sport Extra nadany zostanie sygnał z gali w Hamburgu, gdzie Jurgen Brahmer stanie do obrony pasa WBO wagi półciężkiej.
Około godziny 23:00 na Polsacie Sport na żywo można będzie obejrzeć pojedynek turnieju "Super Six", a w nim potyczkę Mikkela Kesslera z Carlem Frochem.
W końcu główne danie wieczoru, a w zasadzie nocy - od godziny 4:00 zarówno na Polsacie Sport jak i "otwartym" Polsacie długo oczekiwana gala w Ontario i trzeci występ Tomasza Adamka w wadze ciężkiej.
Jack Culcay (3-0, 2 KO) nie dał najmniejszych szans Sylvestrowi Marianiniemu (8-22-3, 2 KO) i zastopował go w końcówce pierwszej odsłony.
Niemiecki mistrz świata amatorów sprzed roku od pierwszej sekundy ostro ruszył na rywala, pół minuty przed końcem pierwszej rundy trafił mocno przy linach lewym sierpowym i sędzia w obawie przed kolejnym ciężkim nokautem przerwał, chyba trochę za szybko rywalizację.
Coraz szybciej rozwija się kariera Dariusza Sęka (7-0, 3 KO). Występujący w kategorii super średniej Polak zastopował przed momentem Christiana Pohle (3-2) w rundzie szóstej.
Tak naprawdę wszystko powinno się już skończyć w czwartej odsłonie, kiedy Darek zasypał swojego rywala serią kilku sierpów. Sędzia wkroczył do akcji i... wezwał nie wiadomo dlaczego lekarza do konsultacji, chociaż Niemiec nie doznał żadnej kontuzji. Co się jednak odwlecze to nie uciecze i Sęk długim lewym prostym na początku szóstego starcia przewrócił w końcu ambitnego oponenta. Po liczeniu do ośmiu powtórzył tą samą akcję, Pohle znów padł na matę, a sędzia przerwał pojedynek ogłaszając zwycięstwo Darka przez TKO.