Zaczęło się już niecierpliwe odliczanie godzin do walki Tomasza Adamka z Chrisem Arreolą. Swoje zdanie wokół tej burzliwej batalii zabrał polski junior ciężki Tomasz Hutkowski (18-0-1, 12 KO). Według opinii 25-latka z Krakowa, jeżeli "Góral" będzie czujny i nie da się trafić, to zejdzie z ringu w Ontario jako zwycięzca tej elektryzującej walki.
TOMASZ HUTKOWSKI - SERWIS SPECJALNY >>
- Uważam, że dużo będzie zależało od tego, czy Arreola będzie potrafił trafić Tomka jakimś silnym ciosem. Jeżeli tego nie zrobi, to uważam, że Tomek powinien wygrać walkę na punkty. Arreola to nie jest wyborny taktyk, technik. Poza siłą i ambicją, bo potrafi wstać po zainkasowaniu mocnego ciosu, tak naprawdę nic więcej nie prezentuje. Tomek potrafi boksować, jeżeli nie da się trafić to wygra tę walkę na punkty. – ocenia Tommy.
- Kessler będzie najtrudniejszym rywalem dla Frocha w turnieju "Super Six" - uważa Ricky Hatton, komentując jutrzejszy pojedynek swojego rodaka z Duńczykiem - Kessler jest bardzo niebezpieczny, duży i silny. Ta walka jest jak bilet i jeżeli Froch to wygra, zwycięży w całym turnieju.
Przymierzający się powoli do powrotu na ring Hatton wierzy w Carla i jego końcowy sukces - Froch pokonał już kilku świetnych zawodników. Jean Pascal, Jermain Taylor czy Andre Dirrell, tu jeden jest lepszy od drugiego, a każdy prezentuje niewiarygodny poziom. To pokazuje, jak wielkim jest bokserem - zakończył Ricky.
Za nami kolejny dzień XXVII MTB im. Feliksa Stamma, podczas którego wystąpiło 5-cioro polskich zawodników. Najpierw – w rywalizacji kobiet (60 kg) – Karolina Graczyk pokonała Aleksandrę Paczkę 10:1. A oto wyniki walk mężczyzn:
Łukasz Maszczyk (48 kg) pokonał Mariusa Vysniauskasa (LTU) 5:3, Michał Chudecki (60 kg) przegrał z Samatem Bashenovem (KZK) 3:9, a Tomasz Kot (69 kg) przegrał z Egidijusem Kovaliauskasem (LTU) 1:2. Disiaj od 17:00, kolejna transmijsa na żywo poprzez www.live.bokser.org.
Sześciu Polaków znalazło się w opublikowanym właśnie kwietniowym rankingu federacji IBF.
W najbardziej nas interesującej teraz wadze ciężkiej, Tomasz Adamek (40-1, 27 KO) awansował na czwarte miejsce, co jest awansem o dwa oczka w porównaniu z ubiegłym zestawieniem. Jego jutrzejszy rywal, cięższy o piętnaście kilogramów Chris Arreola (28-1, 25 KO) utrzymał się na dziewiątej pozycji. Przed naszym "Góralem" są tylko Denis Boytsov (3), powracający do wielkiej formy Samuel Peter (2) oraz mistrz olimpijski z Aten, Alexander Povetkin.
Również awans o dwa miejsca zanotował coraz lepiej prezentujący się ostatnio Paweł Kołodziej (25-0, 14 KO). Występujący w kategorii cruiser Paweł jest aktualnie notowany na trzynastej pozycji.
W wadze półciężkiej mamy dwóch swoich przedstawicieli. Dawid Kostecki (33-1, 23 KO), który już jutro w Gdyni zmierzy się z Giulianem Ilie (15-3-2, 3 KO), utrzymał się na czternastym miejscu, natomiast skok z siódmej na piątą lokatę zanotował Aleksy Kuziemski (18-1, 4 KO), nasz ostatni medalista amatorskich mistrzostw świata.
W zestawieniu federacji IBF zadebiutował w końcu zamieszkały na stałe za oceanem Paweł Wolak (26-1, 17 KO). Boksujący w kategorii junior średniej "Wściekły byk" od razu wspiął się na trzynaste miejsce i zapewne już niedługo dostanie poważną walkę, która zdecyduje o jego przyszłości.
Ostatnim Polakiem w rankingu jest oczywiście "półśredni" Rafał Jackiewicz (36-8-1, 18 KO), który dzięki wygranej w listopadzie ubiegłego roku z Delvinem Rodriguezem zyskał status oficjalnego pretendenta dla panującego mistrza, Jana Zavecka.
Już tylko doba pozostała do kolejnej walki odbywającej się w ramach turnieju "Super Six" pomiędzy Duńczykiem Mikkelem Kesslerem (42-2, 32 KO) i niepokonanym Carlem Frochem (26-0, 20 KO) z Wielkiej Brytanii. Stawką pojedynku oprócz rankingowych punktów będzie pas WBC kategorii super średniej należący do Frocha. Walka odbędzie się w Herning, w Danii.
Obaj pięściarze na wadze wyglądali prawie identycznie. Kesller ważył zaledwie ćwierć funta więcej od Frocha, który wniósł na wagę dokładnie 167 funtów.
Bukmacherzy jako minimalnego faworyta wskazują Duńczyka, jednak ostatnie pojedynki obu pięściarzy przebiegały zupełnie inaczej. Kessler nie pokazał nic w walce z Andre Wardem, który przez całą walkę kontrolował pojedynek i ani razu nie pozwolił w niebezpieczny sposób zbliżyć się do siebie rywalowi. Froch, który jest krytykowany przez kibiców za mało elementów techniki pokonał Andre Dirrella decyzją sędziów 2:1. Chociaż gdyby walka nie odbywała się na Wyspach, wynik mógłby pójśc na korzyść Amerykanina.
5 czerwca, swoją kolejną walkę zawodową stoczy Paweł Wolak (26-1, 17 KO), a jego przeciwnikiem będzie 32-letni Irlandczyk James Moore (17-2, 10 KO). "Wściekły byk" będzie pierwszym Polakiem, który bedzie walczył na Yankee Stadium w Nowym Jorku. Walka Polaka odbędzie się bezpośrednio przed pojedynkiem wieczoru pomiędzy Yuri Foremanem i Miguelem Cotto.
PAWEŁ WOLAK - SERWIS SPECJALNY >>
- Wielkie gratulacje dla ciebie i twojego promotora, 5 czerwca zawalczysz na Yankee Stadium w Nowym Yorku, wielka sprawa. Twoim przeciwnikiem będzie 32-letni Irlandczyk James Moore.
PW: Tak, bardzo się cieszę na ten pojedynek, zakontraktowany jest na 10 rund. Z pewnością będzie to bardzo ciekawa walka, taka mała wojna Polsko-Irlandzka, na pewno będzie zainteresowanie, ja będę znakomicie do tego pojedynku przygotowany. Jest jeszcze ponad miesiąc do walki, a wszystkie bilety za 50 dolarów są już wszystkie wyprzedane.
SŁUCHAJ WYWIADU Z PAWŁEM WOLAKIEM >>
- Ty i twój przeciwnik znacie się bardzo dobrze, jesteście można powiedzieć z tego samego podwórka. Czy nie obawiasz się tego, że twój przeciwnik tak dużo o tobie wie?
PW: Tak to prawda, ale nie mam z tym problemu. To jest boks, podchodzę do tego bez emocji, muszę go pokonać, a dalej czekają na mnie większe niż ta walki. Nadchodząca walka, jet dla mnie jak wyjście do pracy, wygram ją.
Już jutro, kolejna gala z cyklu "Wojak Boxing Night", na której zawalczy Dawid Kostecki (33-1, 23 KO) z Giulianem Ilie (15-3-2, 3 KO) o mistrzostwo świata WBF. Z pewnym opóźnieniem odbyło się dzisiaj ważenie przed tym widowiskiem. Nie wszyscy tez dojechali na ceremonię ważenia.
Dawid Kostecki wniósł na wagę 79,15 kg, a jego rumuński rywal, Giulian Ilie, 79,35 kg. Wszystkie wyniki ważenia, w rozwinięciu.
Zgodnie z wyznawaną przez siebie regułą "pasy tylko się brudzą", Floyd Mayweather Jr. (40-0, 25 KO) nie jest zainteresowany zdobyciem trofeum federacji WBA i jego majowy pojedynek z Shane'm Mosleyem (46-5, 39 KO) nie będzie miał statusu walki mistrzowskiej.
- Nie chciałem pasa WBA. W tym momencie zależy mi wyłącznie na budowaniu mojej spuścizny. Dokonałem wielu wspaniałych rzeczy. Inni pięściarze nie byli w stanie mi dorównać. Nikt nie zrobił tyle co ja. Walka z Shane'm Mosleyem będzie kolejnym wielkim zwycięstwem - powiedział 33-letni "Money" Mayweather.
- Na tym poziomie pasy przestają się liczyć. Chodzi o pieniądze i o to, co on po sobie zostawi. Floyd jest już najlepszym pięściarzem świata. Nie potrzebuje pasów, by to udowadniać - twierdzi Leonard Ellerbe z Maywaether Promotions.
Jose Sulaiman, prezydent World Boxing Council, poinformował, że federacja oferuje zwycięzcy majowego starcia Mayweather-Mosley pas WBC Diamond i status mistrza świata kategorii półśredniej.
- Walka tego formatu powinna posiadać realną stawkę w postaci pasa mistrzowskiego. Pojedynek, w którym pięściarze wchodzą do ringu tylko po to, by zarobić pieniądze i zobaczyć kto wygra nie jest tym na co zasługują kibice. Trofeum takie jak WBC Diamond jest najwyższym odznaczeniem wydawanym przez naszą federację i zwycięzca tej walki z pewnością na nie zasługuje. W tym pojedynku zmierzą się dwaj najlepsi pięściarze, których nazwiska dawno zapisały się w historii boksu. Takie wydarzenie musi być honorowane przez prestiżową międzynarodową organizację - napisali w otwartym liście włodarze WBC.
Dotychczas jedynym posiadaczem pasa WBC Diamond był filipiński gwiazdor - Manny Pacquiao (51-3-2, 38 KO). Przed kilkoma dniami Floyd Mayweather Jr. (40-0, 25 KO) odmówił opłacenia federacji WBA, w wyniku czego jego walka z Shane'm Mosley'em (46-5, 39 KO) nie będzie oficjalną obroną dla "Sugara". 33-letni Mayweather wielokrotnie podkreślał, że interesują go wyłącznie zielone pasy WBC i nie zamierza powiększać kolekcji o inne trofea.
Po 4-letniej przerwie od czynnego uprawiania boksu, między linami znów zobaczymy byłego pretendenta do tytułu mistrza świata w wadze ciężkiej Kirka Johnsona (36-2-1, 26 KO). 38-letni juz dzisiaj "Bubba" zmierzy się 29 kwietnia z Douglasem Robertsonem (3-23-2, 0 KO). Powrót nie będzie tylko jednorazowym występem, Johnson ma zaplanowaną na czerwiec kolejną walkę.
Krócej, bo półtora roku nie słyszeliśmy nic o pretendencie do tytułów światowych w dwóch kategoriach wagowych Saulu Montanie z Meksyku. 40-latek wraca na ring już jutro walką o mistrzostwo Meksyku z Alejandro de La Torre (1-3, 0 KO).
Drugą walkę po ubiegłorocznym powrocie stoczy także mieszkający w Japonii były rywal Olega Maskajewa w obronie tytułu WBC Peter Okhello (19-5, 17 KO) z Ugandy. Rywal z którym się zmierzy za dwa tygodnie w Osace nie jest jeszcze znany.
W okresie gdy brakuje wielkich nazwisk wśród pięściarzy najcięższej kategorii wagowej powrót 38-letniego Michael Granta (45-3, 33 KO) staje się godnym uwagi wydarzeniem. Pogromca Andrzeja Gołoty zmierzy się 7 maja w Huntington, w stanie Nowy Jork z 27-letnim rodakiem Kevinem Burnettem (13-3-1, 8 KO).
Grant raz walczył o zawodowe mistrzostwo świata. Przepustką do walki o czempionat była właśnie walka z Polakiem. Amerykanin jednak podzielił los Gołoty i przegrał z panującym wówczas Lennoxem Lewisem wytrzymując tylko jedną rundą więcej.
W kolejnym pojedynku przegrał w 1. rundzie z Jameelem McClinem. Następnym solidnym rywalem z jakim przyszło mu zawalczyć był Dominick Guinn w 2004 roku. Grant trzykrotnie lądował na deskach, przegrywając ostatecznie w 7. rundzie. Żaden późniejszy rywal "Dużego" nie zasługuje na większą uwagę. Ostatnią walkę, która miała miejsce w listopadzie 2008 roku stoczył z Paulem Marinaccio. Grant "przewrócił" raz rywala, jednak nie udało mu się dokończyć dzieła zniszczenia i zwyciężył ostatecznie na punkty.
Już jutro w Gdyni Dawid Kostecki (33-1, 23 KO) zmierzy się z Rumunem Giulianem Ilie (15-3-2, 3 KO) w pojedynku o wakujący pas mistrza świata federacji WBF w kategorii półciężkiej. Zapraszamy do zapoznania się z tym, co 28-letni "Cygan" miał nam do powiedzenia przed kolejną galą z cyklu Wojak Boxing Night.
- Dawid, jak dużo wiesz na temat przeciwnika, przeciwko któremu będziesz walczył w Gdyni?
Dawid Kostecki: Zacznę od tego, że nie mam ostatnio szczęścia do zawodników, którzy potrzebują wizy, aby przyjechać do Polski. Miałem walczyć z bardzo silnie bijącym zawodnikiem z Ghany, w którego rekordzie nie ma porażki. Szukaliśmy zawodnika, który był w treningu. Takim bokserem okazał się być Rumun Ilie, na codzień boksujący we Francji. Znam go tylko na papierze, wydaje się być zawodnikiem twardym, ani razu nie przegrał przed czasem. Jeśli chodzi o warunki fizyczne, to jest o dwa centymetry niższy niż ja (Kostecki mierzy 1,83 m, przyp. red.), praworęczny. Jeśli chcę znaleźć się w elicie wagi półciężkiej, z takim zawodnikiem powinienem sobie dawać radę z marszu. Przygotowania były ciężkie, wszystko wykonałem tak, jak należy. Nie obyło się bez kontuzji, ale nie wpłynęły one na moją formę i pokażę boks przynajmniej na takim samym poziomie jak ostatnio w Rzeszowie.
Zapraszamy do krótkiego wywiadu z Tomkiem Adamkiem (40-1, 27 KO), który pomimo zmęczenia i narastających emocji zgodził się odpowiedzieć BOKSER.ORG na kilka pytań zaraz po oficjalnej ceremonii ważenia przed jutrzejszą walką z Chrisem Arreolą (28-1, 25 KO).
TYPUJ WALKĘ ADAMEK-ARREOLA Z UNIBET >>
- Tomku słyniesz z tego, że jesteś odpornym psychicznie zawodnikiem. Czy tej walce towarzyszą jakieś dodatkowe emocje?
Tomasz Adamek: Nie, dla mnie to walka jak każda inna. Jest ona dla mnie bardzo ważna i chcę ją wygrać, bo jeśli myśli się o mistrzostwie świata, muszę po prostu zwyciężyć w kolejnym pojedynku. Przygotowany do niej jestem w stu procentach.
Stawanie na palcach
Chris Arreola zaczął przesuwać podziałkę na wadze ustawionej w konferencyjnym pokoju hotelu „Hilton”, ale i tak nie pomagało – „Chris Arreola, 250 i pół funta! (113,7 kg)” - ogłosił pod czujnym okiem komisarza zawodów, Larry Hazarda z International Boxing Federation, spiker prowadzący ważenie „ciężkich” przez galą „Ring of Fire” w Ontario. Arreola obiecywał i zaklinał się cztery tygodnie temu, że nie będzie miał więcej niż 245 funtów („może nawet 240), więc słowa nie dotrzymał. Nie miał takiego problemu kilka minut wcześniej na wadze Tomek Adamek. „Miałem mieć nie więcej niż 220, i nawet się nie ważyłem wiedząc, że cokolwiek wniosę, będzie to tyle, ile potrzebuje mój organizm” – komentował „Góral”. „217 funtów! (98,4 kg)” – ogłosił spiker, a Tomek się z lekkim zaskoczeniem na twarzy tylko uśmiechnął. Pierwszą rundę, tą wagową wygrał, drugą, wzrostową też. Przynajmniej do czasu jak „Koszmar” nie zaczął stawać na palcach...
Floyd Mayweather Jr. (40-0, 25 KO) nie czuje się urażony werbalnym atakiem Shane'a Mosley'a (46-5, 39 KO) na jego osobę. Do ich pojedynku dojdzie 1 maja w MGM Grand w Las Vegas, lecz "Money" czuje, że udało mu się psychiczne złamanie przeciwnika. W ostatnich tygodniach Floyd publicznie wypowiadał się o życiu prywatnym "Słodkiego", twierdząc, że ten jest bankrutem, nagłaśniając sprawę zeszłorocznego rozwodu Shane'a i kwestionując jego partnerski status w Golden Boy Promotions. Wszystko to miało na celu wyprowadzenie Mosley'a z równowagi i wciągnięcie go w przedpojedynkowy trash-talking.
- Trener Shane'a twierdził, że nie wciągniemy ich w te gierki, a nam znowu się udało. On robi teraz to, czego tyle razy się wypierał. Nie chciał tego. 1-0 dla mnie. Shane mówił, że nie upadnie tak nisko. Widocznie nie jest ze mną tak źle, skoro zrównaliśmy się poziomem - stwierdził Mayweather.
Zapraszamy na wywiad z trenerem Andrzejem Gmitrukiem, z którym Tomasz Adamek (40-1, 27 KO) przetrenował wspólnie 10 lat. Wywiad został zarejestrowany po gali Professional Boxing Show w Dzierżoniowie, która odbyła się 9. kwietnia 2010.
Napięcie przed walką Tomka Adamka z Chrisem Arreolą narasta z godziny na godzinę. Wysłuchaliśmy i przeczytaliśmy wiele opinii trenerów i zawodników oraz ludzi związanych z boksem. Pojawiają się głosy, że Adamek przegra, ale większość to jednak optymiści, którzy wierzą w pięściarza z Gilowic. Poprosiliśmy o typ na tą walkę naszą nadzieję olimpijską, Karolinę Michalczuk, która wydaje się być pewna triumfu Tomka Adamka.
TYPUJ WALKĘ ADAMEK-ARREOLA Z UNIBET >>
- Myślę, że Tomek oszuka Arreolę nogami i szybkością. Adamek jest po prostu szybki i dobry. Oglądałam walki Arreoli, nie podoba mi się boks tego zawodnika. Tomek wygra - powiedziała Michalczuk.
Kiedy już opadną emocje po walce ”Górala”, wtedy zaprezentujemy obszerny wywiad z zawodniczką ”Paco” Lublin.
"Kiedy jestem dobrze przygotowany, nikt nie może mnie pokonać" - słowa mistrza świata federcji WBO kategorii junior ciężkiej, Marco Hucka (28-1, 21 KO), który szlifuje formę do zaplanowanej na 1 maja walki z Brianem Minto.
Szybki wywiad z najlepszą polską bokserką Karoliną Michalczuk. Zawodniczka Paco Lublin to dziewięciokrotna mistrzyni Polski, która na swoim koncie ma także mistrzostwo Europy i świata. Który z aktualnych polskich bokserów amatorskich, może pochwalić się podobnymi sukcesami? Żaden. Poznaj bliżej kobietę, której przeciwniczki boją się jak ognia i prawdopodobnie dzięki której, polski związek bokserski nie wróci z igrzysk olimpijskich w Londynie z pustymi rękami.
- Wiek rozpoczęcia treningów bokserskich?
Karolina Michalczuk: Dwadzieścia lat.
- Pierwsze bokserskie wspomnienie?
KM: Moja pierwsza walka, którą miałam z Hanią Jaśniewicz z Gdańska i wygrałam ją w pierwszej rundzie.
- Co jest twoim motorem napędowym?
KM: Chęć zwycięstwa.
Domikańczyk Elio Rojas (22-1, 13 KO) nie zamierza poprzestać na tytule mistrza świata jednej federacji. 27-letni posiadacz pasa WBC w wadze piórkowej chce walki unifikacyjnej z mistrzem WBA Kubańczykiem Yurokisem Gamboa (18-0, 15 KO).
-Jestem mistrzem świata, tak samo jak Gamboa. Dlaczego mielibyśmy nie zawalczyć pojedynku o dwa pasy. Jestem gotowy na tą walkę, jeżeli tylko Gamboa będzie również jej chciał. Zawsze jednym z moich najważniejszych celów było zunifikowane mistrzostwo świata- powiedział Rojas.
Promotor Rojasa, Don King bardzo wierzy w swojego podopieczne i wyraził chęć organizacji tego pojedynku.
-Uważam, że Rojas jest najlepszy w swojej wadze na całym świecie. Zawsze byłem zadowolony ze współpracy z Bobem Arumem, który jest jednym z najlepszych promotorów na świecie.On jest kimś z kim można doprowadzić do tego pojedynku. Jesteśmy gotowi na taką walkę- zapewnił King.
24-letni Luis Concepcion (20-1, 15 KO) obronił tymczasowy pas mistrza świata WBA w kategorii muszej. "El Nito" boksuje zawodowo od 4 lat. Wczoraj w Panamie znokautował w 4. rundzie Erica Ortiza (32-10-3, 21 KO) z Meksyku. Była to już druga obrona pasa Interim. Regularnym championem jest Japończyk Daiki Kameda (16-2, 11 KO).
Panamczyk w ostatniej walce znokautował równie szybko Roberta Carlosa Leyve (27-11-1, 21 KO).
Mistrz WBO w kategorii koguciej, Fernando Montiel (40-2, 30 KO), jest już w Japonii i wkracza właśnie w ostatnią fazę przygotowań przed planowanym na 30 kwietnia starciem z czempionem WBC - Hozumi Hasegawą (28-2, 12 KO). Należący do Meksykanina pas nie będzie stawką pojedynku, gdyż Japońska Komisja Bokserska uznaje wyłącznie federacje WBA i WBC.
W Kraju Kwitnącej Wiśni starcie Hasegawa-Montiel określane jest jako "największy pojedynek w historii mistrzowskich walk w Japonii". Montiel docenia klasę przeciwnika, ale nie ma wątpliwości co do tego, że sam jest lepszym pięściarzem.
- Hozumi Hasegawa jest wielkim mistrzem, ale japońska publika zobaczy, że ja jestem jeszcze lepszy. To będzie moment prawdy. To dziwne, że oni nie uznają tak prestiżowej federacji jak World Boxing Organization. Prawdą jest jednak, że pas World Boxing Council to bardzo cenne trofeum. Będę dumny, mogąc wracać do Meksyku zwycięski. Zwycięstwo nad Hasegawą otworzy mi drzwi do jeszcze większych walk - powiedział 31-letni "Cochulito".
Tomasz Adamek (40-1, 27 KO) wnosząc na wagę 98.4 kilograma okazał się lżejszy o piętnaście kolejnych od swojego rywala, Chrisa Arreoli (28-1, 25 KO). Walka już w nocy z soboty na niedzielę czasu polskiego. Bezpośrednia transmisja na Polsacie od godziny 4:00.

Po punktowej porażce z Bernardem Hopkinsem (patrz foto) udanie do gry powrócił Enrique Ornelas (30-6, 20 KO).
30-letni Meksykanin zszedł do wagi super średniej i w czwartej rundzie rozprawił się z Juliusem Fogle (15-4, 10 KO). Ornelas zakończył pojedynek perfekcyjnym lewym sierpowym, po którym jego rywal został wyliczony.