Przy kawiarnianym stoliku przebiegłem całą jego karierę. Te zawsze błyskawiczne nokauty, walki bohaterskie, występ olimpijski, ludzkie załamanie i błyskotliwy powrót. Sława i rozgłos, miejsce w dziesiątce najlepszych polskich sportowców, a potem krótkie konanie ringowej chwały. Koniec! Jak kamień w wodę!
Leżą na stole wycinki, sprawozdania, zdjęcia, opisy. Niedołężne, leciutkie, ubogie, nie dorównujące prasowym tasiemcom z meczów piłkarskich Laudy, Jutrzenki, Korony. Ale nawet z tych kilkuwierszowych wzmianek początkujących sprawozdawców bokserskich bije podziw dla klasy Jana Ertmańskiego. „Istnym poematem pięściarskim” nazywa dziennikarz jego walkę z Gerbichem. Jego prowincjonalni koledzy nie mają tak górnolotnego repertuaru; używają określeń wytartych, banalnych, zdeprecjonowanych, ale z mętliku zdań, z hałaśliwych wykrzykników widać, jak oszałamiające wrażenie robiła na widzach jego sztuka bokserska, energia siła:
- Wspaniały!
- Znakomicie wyszkolony!
- Najlepszy! Bezkonkurencyjny!
Mistrz WBC Interim Sebastian Zbik (29-0, 10 KO) jest bardzo zdeterminowany, aby zawalczyć z Sergio Martinezem (45-2-2, 24 KO).
- Widziałem porażkę Kelly Pavlika i szczerze mówiąc, nie byłem zaskoczony. Ciężko będzie mu wymazać to zdarzenie z pamięci. Mimo tego, iż Martinez jest stary (35 lat), to nadal jest to bardzo dobry bokser. Wierzę jednak, że mogę pokonać ich obu, chciałbym walczyć z Martinezem lub Pavlikiem jak najszybciej. Zobaczmy, który z nich jest na tyle odważny. Chciałbym również całkowicie wymazać słowo 'interim' z mojego życia. Kibice boksu mają prawo wiedzieć, kto jest najlepszym bokserem wagi średniej, dlatego wybieram się do Ameryki i zamierzam obserwować każdy wasz krok.
25-letni Niemiec Christian Pohle (3-1) będzie rywalem Dariusza Sęka (6-0, 2 KO) podczas sobotniej gali w Hamburgu, organizowanej przez grupę Uniwersum. To będzie siódmy zawodowy występ młodego Polaka i zarazem debiut na międzynarodowej arenie w walkach kontraktowanych.
DARIUSZ SĘK - SERWIS SPECJALNY >>
W narożniku pięściarza znad Wisły stanie Piotr Wilczewski, który oprócz kariery zawodniczej, pełni również rolę trenera w grupie Andrzeja Gmitruka. Walką wieczoru będzie pojedynek, w którym Jurgen Brahmer stanie do obrony tytułu WBO w kategorii półcieżkiej.
- Tomek musi dużo operować lewym prostym i spowodować, żeby Arreola czuł przed tym prostym respekt. Arreola to bardzo silny bokser i podstawą będzie to, żeby nie stać w miejscu i nie pozwolić mu wciągnąć się w wymianę. Adamek powinien bić dużo kombinacjami, a wtedy Arreola będzie zdziwiony, jak on jest szybki - prorokuje Ronnie Shields, człowiek odpowiedzialny za przygotowania Tomka Adamka (40-1, 27 KO) do sobotniej potyczki z Chrisem Arreolą (28-1, 25 KO).
Shields wierzy w odporność na ciosy swojego podopiecznego, ale chce też, by Polak nie udowadniał tego na siłę - Najlepszą metodą by wykazać swoją odporność na ciosy jest unikanie ich. Dużo pracowałem z nim, żeby więcej ruszał głową i zobaczycie, że niektóre rzeczy robi teraz trochę inaczej. Tomek na szczęście zrozumiał pewne sprawy. W walce z Jasonem Estradą przyjął ciosy, które nigdy nie powinien był otrzymać - zakończył Shields.
Zaczęło się bokserskie odliczanie w Kalifornii - „Adamek proszę cię - bij się ze mną!”.
Zamiast otwartego treningu Chrisa Arreoli i Tomka Adamka w samym centrum Miasta Aniołów, tuż przed salą Los Angeles Lakers, były niekończące się wywiady, a ring pozostał pusty bo lało jak z cebra. „Jakby padało jeszcze mocniej, to bym mógł pokazać dziennikarzom, jak się podciągnąłem z pływania” – mówił „Góral”. Pływaniem Tomek nie musiał się wykazywać, ale cierpliwością na pewno bo w restauracji ESPN był kolejno przesłuchwanym przez siedmiu kolejnych dziennikarzy prasy, radia i telewizji.
Ring z czasów „Papy Stamma”
Zanim ekipa „Adamek Team” wybrała się z Ontario do Los Angeles, gdzie 40 mil można jechać godzinę albo – w zależności od korków – nawet trzy - ekipa pojechała na lekki trening. Roger Bloodworth nie chciał niczego daleko od hotelu, więc wspólnie z Joelem Julio pojechaliśmy do Mt. Zion Gym czyli typowej małej salki południowej Kalifornii zrobionej w... przebudowanym garażu. Kiedy wszedł tam mistrz świata dwóch kategorii wagowych, dojście do ringu blokowały dwie, może 15-letnie dziewczyny uczące się boksu i kilku bardzo mało zaawansowanych amatorów, którzy dosłownie zamarli widząc znanego im boksera. Tomek wpasował się na rozciąganie gdzieś pomiędzy kilka worków treningowych i starą szafkę na ubrania, wychodząc na ring na sześciorundową walkę z cieniem. Roger śledził każdy jego, ale z uwagami poczekał do piątej rundy. „Podobało mi się to co zobaczyłem. Adamek jest świeży, nie traci na niepotrzebne ruchy energii, liczba uderzeń na rundę jest taka jakiej chcieliśmy. Jestem spokojny” – skomentował Bloodworth.
- Mogę walczyć z każdym i gdziekolwiek, ale świetnie jest walczyć u siebie. Nie trzeba nigdzie jeździć, śpi się we własnym łóżku i je ulubione potrawy w swoich restauracjach - mówi Chris Arreola (28-1, 25 KO) na trzy dni przed walką z naszym "Góralem".
- Nie odczuwam presji. To przecież moja praca. Walczę dla kibiców, a moim zadaniem jest wygrać w sobotę. W tym pojedynku to ja będę dużym facetem i zamierzam to wykorzystać. Jestem przekonany, że Adamek będzie się dużo ruszał, ponieważ robi to od czasu przejścia z wagi półciężkiej i cruiser wzwyż. Byłbym zszokowany, gdyby on stanął naprzeciw mnie i przyjął otwartą wymianę - prowokował amerykański pięściarz meksykańskiego pochodzenia i zaraz dodał - On nigdy nie spotkał się z kimś bijącym tak jak ja.Nie możecie porównywać naszej walki do jego starcia z Jasonem Estradą, bo Estrada nie potrafi mocno uderzyć. Nie ma mowy, żeby Adamek był zdolny wygrać z prawdziwymi i dużymi ciężkimi. On poczuje moc moich pięści i zostanie trafiony tak mocno, jak nie był jeszcze dotąd - zakończył pewny siebie Arreola.
Już w najbliższą sobotę, Carl Froch (26-0, 20 KO), mistrz WBC w kategorii superśredniej, w ramach turnieju Super Six zmierzy się z Duńczykiem Mikkelem Kesslerem (42-2, 32 KO). "Kobra" twierdzi, że pokonanie odwiecznego rywala - Joe Calzaghe (46-0, 32 KO) - nie uczyniłoby go wielkim. Walijczyk wycofał się z boksu na początku 2009 roku. Niedawno w mediach ponownie zrobiło się o nim głośno, głównie za sprawą afery narkotykowej.
- Najbliższe miesiące zadecydują o tym jak zostanę zapamiętany. Pokonanie Kesslera i Abrahama uczyni mnie wielkim. Zwycięstwo nad Calzaghe nie dałoby mi tak wiele. W jego rekordzie brakowało wielkich nazwisk. Jeśli mam być szczery, to pojedynek z nim byłby dobry, ale nie wielki. Ludzie zastanawiają się: "Ale kogo właściwie pokonał Calzaghe?". Bardzo dobre pytanie. Wygrał ze starzejącymi się Jonesem i Hopkinsem, ale na deski rzucił go nawet Byron Mitchell. Jestem przekonany, że znokautowałbym go w dobrym stylu. Jestem zadowolony, że mogę skupić się na walce z Mikkelem - powiedział 32-letni Brytyjczyk.
Śmiało można powiedzieć, że 5. czerwca będzie dniem wagi junior średniej. Podczas gali w Nowym Jorku w głównej walce wieczoru zmierzą się Miguel Cotto z Yuri Foremanem. Wszystko poprzedzi równie ciekawy pojedynek w tym limicie, gdzie swoją wyższość będzie próbowało sobie udowodnić dwóch niepokonanych zawodników - Joe Greene (22-0, 14 KO) oraz olimpijczyk z Aten, Vanes Martirosyan (27-0, 17 KO).
Warto przy okazji zaznaczyć, że obaj pięściarze są młodzi, a także wysoko notowani w rankingach - Greene WBC #13, Martirosyan WBC #6, WBA #8, IBF #8, WBO #3.
- Mam do spełnienia misję. Chcę zrobić coś, czego nie dokonał żaden inny pięściarz. Chcę jako pierwszy zdobyć tytuł mistrza świata w wadze ciężkiej, półciężkiej i cruiser. Walczę więc dla siebie i dla historii - zapowiada Tomasz Adamek (40-1, 27 KO) przed pojedynkiem z Chrisem Arreolą (28-1, 25 KO). W przeszłości byli już co prawda zawodnicy, którzy po mistrzostwie w kategorii półciężkiej zdobywali pasy w najcięższej dywizji, ale wszyscy oni pominęli kategorię cruiser, czyli junior ciężką.
- Jestem przygotowany na wszystko, co Arreola zaoferuje i wniesie na ring. Oczekuję ciężkiej przeprawy, ale każda walka na tym poziomie jest trudna, a jeden cios może zmienić wszystko. Będę walczył mądrze i dużo punktował, nie zamierzam przecież stać naprzeciw niego i nie ruszać się. Tak naprawdę, to walki z zawodnikami wagi ciężkiej bardziej mi pasują, ponieważ przeciwnicy są ode mnie wolniejsi, a ja widzę ich nadchodzące ciosy. Dla mnie najważniejsze jest zwycięstwo i jestem pewny swego - zakończył "Góral".
Podczas sobotniej gali w Gdyni, Łukasz Janik (17-1, 9 KO), stoczy swoją kolejną walkę na zawodowych ringach. Rywalem pięściarza z Jeleniej Góry będzie Mantas Tarvydas (17-8, 11 KO) z Litwy. Tymczasem dowiedzieliśmy się o możliwości skonfrontowania Łukasza, z byłym czempionem WBO kategorii junior ciężkiej Enzo Maccarinellim (31-4, 24 KO). Zapytaliśmy o to w wywiadzie, którego pięściarz udzielił naszej witrynie.
- Z tego co wiem, to była taka możliwość. Jednak obóz Walijczyka, nie chciał tej walki. Może dlatego, że chcą go odbudować po ciężkich porażkach - powiedział Janik.
Tymczasem popularny ”Macca” ma zaplanowany pojedynek z Alexandrem Kotlobayem, gdzie stawką będzie pas mistrza Europy w 200 funtach. Do starcia dojdzie 27. kwietnia w Rosji.
Robert Stieglitz (38-2, 23 KO), mistrz WBO w kategorii super średniej, wypowiedział się na temat potencjalnego starcia z Arthurem Abrahamem (31-1, 25 KO).
- Arthur Abraham to największe nazwisko w tej kategorii. Nasz konflikt został wyolbrzymiony przez dziennikarzy. Chciałbym się z nim zmierzyć. Spośród wszystkich pretendentów jest najciekawszym przeciwnikiem. To, który z nas jest silniejszy, okaże się w ringu. Dziennikarze nazywający siebie ekspertami niewiele wiedzą w tym temacie. Widziałem walkę Abrahama z Dirrellem. W momencie przerwania Arthur przegrywał. Sfaulował klęczącego przeciwnika. Jako bokser rozumiem Abrahama. Podczas ataku nie zawsze można się natychmiast powstrzymać. Zgadzam się jednak z końcowym rezultatem.
Niepokonany Levan Jomardashvili (20-0, 16 KO) będzie rywalem naszego Tomka Hutkowskiego (18-0-1, 12 KO) podczas łódzkiej gali Wojak Boxing Night, do której dojdzie 15 maja.
Rywal "Tommy'ego" ma dobry bilans i na pewno mocny cios, ale trzeba też zaznaczyć, że nie walczył w całej swojej karierze poza granicami Gruzji. Potykał się dotąd wyłącznie ze swoimi rodakami, jednak warto przy okazji wspomnieć o tym, iż zastopował w swoim trzecim występie Sandro Siproshvili, a ta sztuka nie udała się potem ani Tomkowi, ani nawet znanemu z piorunującego ciosu Herbie Hide'owi.
Tak więc przed Hutkowskim (WBC #11) w końcu poważna walka, która w razie efektownej wygranej powinna wypromować go do jeszcze wyższego miejsca w rankingach najważniejszych federacji kategorii cruiser.
Dzisiaj o godzinie 17:00 ruszają pierwsze walki eliminacyjne na Międzynarodowym Turnieju Bokserskim im. Feliksa Stamma. Cała impreza odbędzie się w dniach 21-24.04.2010 r. w Hali OSiR Ochota w Warszawie, przy ul. Nowowiejskiej 37 b.
Pierwotnie w zawodach miało wystąpić ok. 120 zawodniczek i zawodników, niestety będzie ich znacznie mniej z powodu wybuchu wulkanu w Islandii, a co za tym idzie znaczącego ograniczenia ruch lotniczego w Europie. Rezygnacje kolejnych ekip oznaczają, że uczestników będzie nawet o połowę mniej. Organizatorzy na razie nie znają dokładnej liczby.
W tej chwili Leszek Dąbrowski z firmy EonMEDIA, przygotwuje dla Was trensmisje na żywo z tej imprezy. Będzie ona do oglądania tradycyjnie na www.live.bokser.org. Jak już uzyskamy sygnał video, poinformujemy o tym na stronie.
Nowo koronowany król wagi średniej, Sergio Gabriel Martinez (45-2-2, 24 KO), poszuka rewanżu za jedyną bezdyskusyjną porażkę w karierze. W lutym 2000 roku "Maravilla" przegrał z Antonio Margarito (37-6, 27 KO) przez techniczny nokaut w siódmej rundzie. Argentyński mistrz WBC i WBO w limicie do 160 funtów chciałby również zmierzyć się z Paulem Williamsem (38-1, 27 KO), który w grudniu ubiegłego roku pokonał go po niejednogłośnej decyzji sędziów.
- Dziesięć lat czekałem na taką okazję. Chciałbym zmierzyć się z Margarito. To świetny bokser. Drugi na mojej liście jest Paul Williams, dzięki któremu został gwiazdą boksu. Chętnie ponownie wejdę z nim między liny. Jeśli chodzi o Pavlika, to jego też nie zamierzam unikać. Kiedy tylko zechce, wyjdę do rewanżu - powiedział 25-letni Martinez.
Szybki wywiad z mistrzem świata wagi super średniej federacji WBC, Carlem Frochem (26-0, 20 KO), który 24 kwietnia stanie do walki z Mikkelem Kesslerem (42-2, 32 KO). Poznaj bliżej ‘Kobrę z Nottingham’, która już w tę sobotę, na bokserskim ringu w Dani, spróbuje ukąsić groźnego ‘Vikinga’.
- Wiek rozpoczęcia treningów bokserskich?
Carl Froch: Osiem lat.
- Pierwsze bokserskie wspomnienie?
CF: Moja pierwsza walka amatorska, przeciwko obecnemu zawodowcowi Jasonowi Boothowi. Jako amatorzy walczyliśmy ze sobą dwa razy i dwa razy wygrałem. Raz na punkty, a raz przed czasem. To świetny pięściarz.
W portalu internetowym ESPN, w środę o godzinie 21:00 czasu polskiego, odbędzie się czat internetowy z udziałem Tomasza Adamka (40-1, 27 KO). Celem czatu jest promocja naszego mistrza dwóch kategorii wagowych w Stanach Zjednoczonych przed starciem z Chrisem Arreolą (28-1, 25 KOs).
Walka w Kalifornijskim Ontario odbędzie się w nocy z soboty na niedzielę i jest głównym wydarzeniem gali 'Ring of Fire' promowanej za oceanem przez prestiżową telewizję HBO. W Polsce długo wyczekiwany pojedynek 'Górala' wyemituje telewizja Polsat.
Legendarny promotor Bob Arum wyznał, że poważnie rozważał kandydaturę Edwina Valero (27-0, 27 KO) jako przyszłego rywala dla Manny'ego Pacquiao, obecnie najlepszego pięściarza bez podziały na kategorie.
- Myślałem o tym bardzo poważnie. To mogła być wspaniała walka. Słyszałem wcześniej o jego problemach z alkoholem, ale nie myślałem, że to coś tak poważnego. Spotkaliśmy się kilka razy i wyglądał na zupełnie normalnego faceta - przyznał promotor.
O sporych szansach Valero w potencjalnym pojedynku z Pacquiao otwarcie mówi Marco Antonio Barrera, który dwukrotnie musiał uznać wyższość "Pac-Mana", przegrywając przed czasem (TKO 11), a za drugim razem wyraźnie na punkty - Edwin Valero na pewno miał szansę pobić Pacquiao - stwierdził Barrera, jeden z najlepszych pięściarzy ostatnich dwóch dekad.
Edwin Valero został zatrzymany przez policję w niedzielę po tym, jak zszedł do recepcji jednego z hoteli i przyznał obsłudze, że właśnie zabił swoją żonę. Zaraz po przewiezieniu do aresztu, ten znakomicie zapowiadający się pięściarz popełnił samobójstwo, wieszając się na własnych ubraniach. Jako zawodnik słynął z ogromnej mocy swoich pięści. Żaden z jego rywali nie dotrwał do ostatniego gongu, a pierwszych osiemnastu nie zdołało wytrzymać nawet pierwszej rundy. Pomimo braków technicznych, ten leworęczny 28-latek z Wenezueli zdołał zdobyć mistrzostwo świata wagi super piórkowej i lekkiej. Mógł osiągnąć wiele, ale jak dużo, możemy tylko domniemywać.
- Arreola będzie dążyć do znokautowania Adamka, a Tomek będzie chciał go trzymać z daleka od siebie. Adamek jest szybki, dobrze się rusza i właśnie tego potrzebujemy by wygrać. Będziemy gotowi na wszystko, bo przecież nie można nastawiać się na jedną akcję - powiedział podczas wczorajszej konferencji prasowej Roger Bloodworth, który w nocy z soboty na niedzielę stanie w narożniku Tomka Adamka.
Trener wierzy w swojego podopiecznego, bo jak twierdzi, ma wszystko, co mają wielcy mistrzowie - On był mistrzem wagi półciężkiej, cruiser i wie jak wygrywać. Do tego nigdy się nie poddaje i nie ucieka - zakończył Bloodworth.
Już w najbliższy weekend, z soboty na niedzielę, walka na którą czeka cała Polska i nie tylko. Tomek Adamek (40-1, 27 KO) wyjdzie do ringu, aby stawić czoła mocnemu Chrisowi Arreoli (28-1, 25 KO). Mariusz Wach, który przygotowuje się do czerwcowego powrotu na ring, pokusił się o scharakteryzowanie obu zawodników i wyszczególnienie ich zalet.
- Oglądałem ostatnio parę walk Arreoli. Jest bardzo niebezpieczny i bije nietypowe akcje jak na wagę ciężką. Wchodzi seriami, a jeżeli poczuje, że przeciwnik dostał mocny cios, to nie popuszcza i stara się skończyć przed czasem. Tomek nie powinien wdawać się w bijatykę. Atutem Tomka jest szybkość i praca nóg. Pierwsze rundy będą decydujące. Arreola nie może trafić mocno Polaka na początku walki. Trzeba też pamiętać, że Arreola dużo przyjmuje, dlatego Tomek powinien go zasypywać dużą ilością ciosów. Amerykanin to walczak, on ma wrodzoną siłę i agresję. Posiada też bardzo mocną szczękę - podsumował Wach.