Negocjacje pomiędzy mistrzem świata wagi ciężkiej federacji IBF/WBO/IBO Wladimirem Kliczko (54-3, 48 KO), a oficjalnym pretendentem IBF Aleksandrem Povetkinem (19-0, 14 KO) zapowiadają się ciekawie, gdyż menadżer rosyjskiego boksera Wladimir Hryunov, wydał oświadczenie, w którym postuluje, aby obaj pięściarze przed walką poddali się testom antydopingowym.
- Spotkanie pomiędzy dyrektorem zarządzającym promotorskiej grupy Sauerland Event Chrisem Meyerem i doradcą braci Kliczko Shelly Finkelem było zaplanowane na zeszły tydzień, lecz się nie odbyło. Przyczyną nieporozumienia, jest podpisana przez Aleksandra Povetkina deklaracja, o dobrowolnym poddaniu się testom antydopingowym według zasad Światowej Agencji Antydopingowej (ang. World Anti-Doping Agency). Nalegamy aby team Kliczko również złożył podpis pod deklaracją, co przyczyni się do szybszego przebiegu negocjacji - powiedział Hryunov w wywiadzie dla Gazeta.Ru.
Wcześniej menadżer 'Dr. Steelhammera' Berndt Boente zdeklarował, iż reprezentowany przez niego zawodnik, będzie gotów do walki z Povetkinem po wakacyjnej przerwie, dodając:
- Myślę, iż Sauerland nie chce tego pojedynku. Zrozumieli, że ich bokser nie ma żadnych szans w tym starciu i szukają jakiejkolwiek możliwości na opóźnienie walki w celu lepszego przygotowania się.
Już za niespełna dwadzieścia dni Tomasz Adamek (40-1, 27 KO) stanie do walki na szczycie wagi ciężkiej przeciwko Chrisowi Arreoli (28-1, 25 KO). Gala nazwana 'Ring of Fire' z udziałem obu pięściarzy będzie transmitowana za oceanem w prestiżowej telewizji HBO. Chris Arreola to twardy zawodnik z siedmioletnim stażem w wadze ciężkiej, który swój jedyny pojedynek przegrał z najbliższym rywalem Alberta Sosnowskiego (45-2-1, 27 KO), Vitalijem Kliczko (39-2, 37 KO).
Wielu ringowych oponentów 'Koszmaru' oraz komentatorów sportowych jest zdania, iż nikt nie bije tak mocno i z taką częstotliwością jak pochodzący z Meksyku fighter. Co ciekawe bukmacherzy uważają jednak, iż większą szanse w tym starciu ma nasz mistrz świata dwóch kategorii wagowych. Warto przypomnieć, iż będzie to trzecie starcie Polaka w królewskiej dywizji, który w swoich poprzednich walkach rozgromił Andrzeja Gołotę (41-8-1, 33 KO) i wypunktował jednogłośnie Jasona Estrade (16-3, 4 KO).
Przygotowujący się do walki o mistrzostwo Europy Michael Sprott (32-14, 17 KO), przyznaje, że czeka go wymagające zadanie. Jego rywalem będzie Audley Harrison (26-4, 19 KO), z którym Sprott miał okazję walczyć i wygrać w 2007 roku. Wtedy walkę zakończył przed czasem, nokautując w trzecim starciu olimpijczyka z Sydney.
- Jestem pewny siebie, zamierzam wygrać ponownie. – powiedział Sprott.- To nie będzie łatwizna, ponieważ Audley posiada umiejętności, które zagwarantowały mu złoto na igrzyskach olimpijskich w 2000 roku.
35-letni Michael Sprott powinien być dobrze przygotowany do pojedynku o zwakowany przez Alberta Sosnowskiego pas mistrza Europy. Anglik ostatnimi czasy sparował z Władimirem Kliczką, przed jego pojedynkiem z Eddie Chambersem. "Doktor Żelazny Młot" zachwalał sobie sparingi z tym zawodnikiem.
- Przygotowywałem się przez 4 tygodnie w obozie braci Kliczko. Dzięki sparingom z Witalijem i Władimirem wiele się nauczyłem, obaj są znakomitymi puncherami – zachwala braci pięściarz z Reading. - Harrison nie jest w stanie mnie zaskoczyć czymś, czego nie potrafiliby zrobić bracia.
Frank Warren, były promotor Joe Calzaghe (46-0, 32 KO), jest zniesmaczony zachowaniem swego byłego podopiecznego. Warren uważa, że sportowiec tej klasy nie powinien upadać tak nisko, mając rodzinę i miliony fanów, dla których jest przykładem.
- Taki sportowiec jak Joe Calzaghe nie może tłumaczyć zażywania kokainy nudą. To niedorzeczne - napisał promotor. - W ostatnich kilku latach Joe nie walczył częściej niż dwa razy w roku, co daje 20 tygodni treningu i ponad 30 wolnych. Co wtedy robił w tych ośmiu miesiącach nudy? To głupi argument. On ma 38 lat i dwóch synów. Chce zajmować się promowaniem walk. Jaki przykład daje młodym ludziom? Ostatnio porzucił promowanie, bo dwie małe gale, które zorganizował straciły pieniądze. Nie znam wielu promotorów, którzy na początku nie tracili pieniędzy. Większość traci je, dopóki nie ustabilizuje się ich pozycja. Sam przeszedłem tę drogę. To zajmuje lata, a nie dwie gale.
Zapraszamy na walkę finałową w kategorii 64 kg, pomiędzy Marcinem Łęgowskim z Hetmana Białystok i Michałem Żeromińskim, reprezentującym Radomiaka Radom. Pojedynek odbył się 21. marca, podczas Indywidualnych Mistrzostw Polski 2010 w Strzegomiu.
Jorge Arce (53-6-1, 40 KO), mistrz świata kategorii juniormuszej, muszej i supermuszej, chce zostać pierwszym Meksykaninem, z pasami w czterech wagach. 26 czerwca "Travieso" zmierzy się z Erikiem Morelem (42-2, 21 KO) w walce o należący do Portorykańczyka tytuł WBO w limicie do 118 funtów. Wpierw jednak Arce musi uporać się z Cecilio Santosem (24-13-3, 14 KO), z którym zmierzy się już 24 kwietnia w Ciudad Obregon (Meksyk).
- Jestem wojownikiem i robię w ringu wszystko co tylko się da, by wygrywać - powiedział 30-letni Arce. - Cieszę się, żę będę miał okazję wystąpić przed fanami w Ciudad Obregon. Bez wątpienia obejrzą wspaniały pokaz boksu.
Arce podkreśla, że zależy mu na pasie w kategorii koguciej, bo chce na stałe zapisać się w historii meksykańskiego boksu przed odejściem na emeryturę z końcem 2010 roku.
- Chcę tworzyć historię i zostać pierwszym meksykańskim mistrzem świata w czterech kategoriach wagowych - oświadczył pięściarz. - Najpierw jednak zamierzam pokonać Santosa.
Teddy Atlas, trener pretendenta do pasa IBF wagi ciężkiej - Aleksandra Powietkina (19-0, 14 KO), wypowiedział się na temat majowej walki o pas WBC w królewskiej kategorii. Naprzeciw 38-letniego mistrza Vitalija Kliczko (39-2, 37 KO) stanie dzierżący pas EBU pretendent - Albert Sosnowski (45-2, 27 KO). Atlas nazywa "Dragona" bokserem drugoligowym i dziwi się w jaki sposób dostał on szansę od Ukraińca.
- Sosnowski będzie miał szczęście jeśli wytrzyma dwie rundy - twierdzi Atlas. - Nie sądzę, by ta walka mogła potrwać dłużej. To pięściarz drugiego rzutu, nie ten poziom co Kliczko. Nie ma szans walczyć jak równy z równym o pas mistrza świata. Kliczko może odbywać takie walki sześć razy w tygodniu i kolejne dwie lub trzy w niedzielę.
Zadziwiające, że te słowa padają z ust człowieka, którego podopieczny od dwóch lat nie pali się do walki z młodszym bratem Vitalija, choć jest oficjalnym pretendentem do jednego z należących do Władimira pasów.
Vitali Kliczko (39-2, 37 KO) w jednym z wywiadów przyznał, że zdecydował się na walkę z Albertem Sosnowskim (45-2-1, 27 KO), bo nikt inny nie chciał się z nim zmierzyć.
- Zaoferowałem Wałujewowi 2,5 miliona dolarów, pomimo tego, że przegrał ostatnio z Haye'em - powiedział Ukraiński mistrz WBC. - Gdy Lennox Lewis na dziesięć dni przed walką zapytał mnie czy się z nim zmierzę, nie zastanawiałem się i nie pytałem "A ile za to zarobię?", tylko natychmiast się zgodziłem.
Starszy z braci Kliczko nazwał rosyjskiego giganta tchórzem, na co Wałujew zareagował prosząc go o powtórzenie tego twarzą w twarz.
- Nie zamierzam tego komentować - oświadczył 38-letni Vitali. - Ludzie, którzy to przeczytali powinni tylko się uśmiechnąć. Nikołaj próbuje w ten sposób zachować twarz i usprawiedliwić niepodjęcie wyzwania.
Kliczko nie sądzi, by David Haye (24-1, 22 KO), który w sobotę w dobrym stylu rozprawił się z Johnem Ruizem (44-9-1, 30 KO), naprawdę chciał walki z którymkolwiek z braci, jeśli nie dostanie za to satysfakcjonującej go - wielomilionowej - wypłaty. Nie uważa też, by wieczny pretendent Aleksander Powietkin (19-0, 14 KO) zdecydował się w końcu na pojedynek z jego młodszym bratem.
- Haye miał dwie szanse, lecz wiedział, że nie skończyłoby się to dla niego dobrze - powiedział Vitali. - Jego motywacją są pieniądze. Mogę z nim walczyć wszędzie. Nie będzie miał żadnych usprawiedliwień, jeśli pojedynek odbędzie się na Wembley. Mam wrażenie, że Powietkin i jego team nie chcą walki z Władimirem, zwłaszcza po tym, co stało się z Eddiem Chambersem. Zdają sobie sprawę z tego, że takie starcie oznaczałoby koniec Aleksandra. Oglądam jego walki i kibicuję mu, ale promotorzy zniszczyliby dobrze rozwijającą się karierę wystawiając go przeciwko jednemu z nas. On pewnego dnia zostanie mistrzem, ale wpierw musi poczekać aż ja i Władimir postanowimy odejść.
Trener Freddie Roach jest przekonany, że Floyd Mayweather Jr. boi się jego podopiecznego, Manny'ego Pacqiao, a jego żądania dotyczące przeprowadzenia losowych olimpijskich testów antydopingowych są niczym więcej, jak tylko wymówką potrzebną do uniknięcia walki z 'Pacmanem'.
- Floyd boi się mojego chłopca, pozwoliłem mu ćwiczyć na mojej sali w trakcie jego udziału w 'Tańcu z Gwiazdami' na krótko przed walką z Ricky Hattonem. Poza tym znam go od kiedy był dzieciakiem. On nie jest zły, ale jedyną metodą na doprowadzenie do walki z Mannym jest porzucenie tych bzdur związanych z olimpijskimi testami, jeśli nie, walka się nie odbędzie - napisał Roach w swoim blogu. Jeżeli chodzi o zbliżający się wielkimi krokami pojedynek Mayweathera z Shanem Mosley'em, legendarny trener nie wierzy aby "słodki" poradził sobie z szybkością Floyda - "Shane jest moim kumplem i mam nadzieję, że wygra, jednak trzeba wziąć pod uwagę, iż nie jest już tak szybki i sprawny jak kiedyś, dlatego może być w opałach gdy Mayweather go dopadnie".
Po obejrzeniu sobotniego występu Bernarda Hopkinsa (51-5-1, 32 KO), jego niedoszły rywal Danny Green (28-3, 25 KO) jest zadowolony, że do walki z "Katem" nigdy nie doszło. Negocjacje zostały zerwane, gdy Bernard wybrał rewanż z Roy'em Jonesem (54-7, 40 KO), którego Austalijczyk pokonał już w pierwszej rundzie ich grudniowego pojedynku. Green dokładnie przewidział przebieg walki weteranów.
- Roy nie zadawał ciosów i nie wdawał się w wymiany w obawie przed nokautem - powiedział 37-letni Green. - Z kolei Bernard nie podjął żadnego ryzyka. Zadziwił mnie tylko tym skowytem po ciosach w tył głowy. Ta walka była jak piłka nożna z lat osiemdziesiątych, to jego padanie na deski. Dziwny pojedynek. Dobrze, że Hopkins nie przyjechał do Australii. To była beznadziejnie nudna walka z udziałem dwóch supergwiazd. Strata czasu.
"Green Machine" twierdzi, że kiepski występ "Kata" zabił szansę na zorganizowanie starcia Green-Hopkins.
- Po walce z Roy'em przez jakiś czas wydawało się, że może do tego dojść, ale tym występem Hopkins zaprzepaścił tę szansę - powiedział Green. - Bernard jest łatwy do pokonania. Niedługo ktoś go ustrzeli.
Carlos Quintana (27-2, 21 KO), były mistrz WBO wagi półśredniej, już w najbliższą sobotę stanie przed kolejną szansą zdobycia pasa. Portorykańczyk skrzyżuje rękawice z Andre Berto (25-0, 19 KO), dla którego będzie to czwarta obrona pasa WBC w limicie do 147 funtów.
Quintana twierdzi, że Amerykanin popełnił błąd, godząc się na tę walkę. Istotnie, pokonanie go nie będzie dla Berto łatwym zadaniem. Do dziś "El Indio" jest jedynym pięściarzem, który zdołał wygrać z Paulem "Punisherem" Williamsem (38-1, 27) i nie zmieni tego nawet fakt, że ten zrewanżował mu się nokautem w pierwszej rundzie. Quintana jako pierwszy zadał też porażkę moco bijącemu Joelowi Julio (35-3-1,31 KO), który legitymował się wówczas rekordem dwudziestu siedmiu zwycięstw przy dwudziestu sześciu nokautach.
- Całą presję odczuwa Berto. To on jest niepokonanym mistrzem, który musi bronić tytułu - powiedział 33-letni Quintana. - Wybrał mnie jako kolejnego przeciwnika i tym samym popełnił błąd. Jestem bardzo zmotywowany i spodziewam się zwycięstwa. Zdobędę ten pas.
Ostatnie dwie walki Portorykańczyk stoczył w kategorii junior średniej, ale osiągnięcie niższego limitu nie będzie dla niego problemem.
- Zrzucenie wagi jest kwestią motywacji, a możliwość zdobycia kolejnego pasa w pełni wystarcza - twierdzi Quintana. - Berto ma wyrobione nazwisko, jest mistrzem świata. Pokonanie go zaowocuje lepszymi propozycjami.
Joe Grier, trener mistrza świata federacji WBA w wadze junior średniej Yuri Foremana (28-0, 8 KO) stwierdził, że Portorykańczyk Miguel Cotto (34-2, 27 KO) zdecydował się na pojedynek z jego podopiecznym, ponieważ uważa Foremana za bezpiecznego przeciwnika.
- Oni [obóz Cotto] myślą, że będzie to łatwa walka dla Cotto, jednak tak wcale nie musi być. Yuri poczynił ogromne postępy, które widzieliśmy podczas jego walki z Danielem Santosem. Już teraz jest jednym z najbardziej inteligentnie walczących bokserów świata - powiedział Grier. Walka Foremana z Cotto odbędzie się 6 czerwca w Nowym Jorku, a jej stawką będzie należący do Izraelczyka pas mistrza świata federacji WBA.
Zwycięstwa nikt nie oczekiwał, optymiści mieli nadzieje na remis, ale takiego wyniku nie spodziewali się nawet realnie oceniający nasze szanse w pojedynku ze Stanami Zjednoczonymi. Największym pesymistom pomogli amerykańscy sędziowie, chyba, że...naszym sprawozdawcom zabrakło obiektywizmu. Ale tego już nie zweryfikujemy.
Polska-USA 2:14
Dziś wieczorem na zapełnionym stadionie chicagowskim polscy pięściarze po raz pierwszy spotkali się z zespołem amerykańskim. Polacy, doskonali technicy, hołdujący defensywie zostali pokonani przez amerykańskich fighterów i przez sędziów, którzy premiowali siłę i skuteczność ciosów.
Z tych właśnie względów tak imponująco wypadło jedyne zwycięstwo Polaka, bojowego Rotholca nad Patsy Urso. Młody, 17.letni Amerykanin z teamu Grand Rapid walczy dopiero drugi rok. Jest robotnikiem fabryki automobili, z pochodzenia Włochem i nie przegrał dotychczas ani jednej walki. Mimo to Rotholc atakował przez cały czas nie dopuszczając Amerykanina do głosu. Znacznie gorzej powiodło się Rogalskiemu w spotkaniu z Troy Bellinim, zwycięzcą turnieju Złotych Rękawic. Amerykański student, doskonały gracz w baseball Al Nettlow z Detroit. Amerykanin o przyjemnej, łagodnej twarzyczce ma zaledwie 18 lat, choć walczy już trzy lata i nie wygląda na tak groźnego, jakim się okazał. Regularnie wypunktował Polaka świetnie przy tym parując jego zbyt szerokie i niedokładne ciosy, sam niebezpiecznie atakując lewą. Sipiński, który przeziębił się w czasie podróży przez ocean i nie był w najlepszej formie, przegrał zasłużenie z agresywnym Irlandczykiem Phil Kennealy, który pochodzi ze starej bokserskiej rodziny. Defensywa Sipińskiego została zupełnie sparaliżowana przez ciągłe ataki Amerykanina.
Leonard Ellerbe z Mayweather Promotions zapewnia, że 1 maja kibice zobaczą doskonałego Floyda Mayweathera Jr. (40-0, 25 KO), który rozprawi się z Shanem Mosley'em (46-5, 39 KO) podobnie jak w przeszłości z Diego Corralesem. Pojedynek odbędzie się na MGM Grand w Las Vegas, jego stawka to należący do Mosley'a pas WBA w kategorii półśredniej.
38-letni "Sugar" to z pewnością najtrudniejszy od lat przeciwnik Mayweathera. W oczach wielu pojedynek z Shanem będzie pierwszym poważnym testem Floyda w limicie 147 funtów. Jeżeli sprawdzi się zapowiedź Ellerbe i "Money" będzie w stanie zdominować Mosley'a i skończyć go przed czasem, to może powrócić na sam szczyt list P4P. Shane znany jest jednak z tego, że łatwo skóry nie sprzedaje, a jego odporność na ciosy i bardzo mocny cios mogą okazać się dla Mayweathera dużą przeszkodą.
Niepokonana nadzieja wagi półśredniej, Saul Alvarez (31-0-1, 23 KO), ciężko trenuje przed najważniejszą walką swojej kariery, do której dojdzie 1 maja w Las Vegas podczas gali Mayweather vs Mosley. Przeciwnikiem Alvareza będzie Jose Miguel Cotto, starszy brat mistrza świata dwóch kategorii, Miguela Angela Cotto. Saul rozpoczął drugą fazę obozu przygotowawczego w Meksyku, dotychczas sparując około 60 rund oraz pracując nad siłą i szybkością. Każdego ranka przebiega kilka mil aby upewnić się, że starczy mu sił w przypadku, gdy pojedynek będzie trwać zaplanowane dwanaście rund.
Fani i reporterzy codziennie odwiedzają jego obóz podglądając swojego zawodnika. Alvarez planuje 17. kwietnia wylecieć do Las Vegas, gdzie czeka na niego dwóch sparingpartnerów, mających za zadanie naśladować i imitować styl walki Cotto.
W tym tygodniu, w pięknym Toruniu ruszają Mistrzostwa Polski Juniorek w Boksie. Zostaną one rozegrane w dniach 8-11.04.2010 r. w hali sportowej Szkoły Podstawowej Nr 3 w Toruniu, przy ul. Legionów 210.
Wstęp na imprezę jest wolny od opłat. O medale będą rywalizować dziewczęta z rocznika 1992-93. Serdecznie zapraszamy wszystkich kibiców boksu. W rozwinięciu program imprezy.
Zapraszamy na walkę finałową w kategorii 60 kg, pomiędzy Michałem Chudeckim i Damianem Wrzesińskim. Pięściarze są klubowymi kolegami, obaj reprezentują PKB Poznań. Pojedynek odbył się 21. marca, podczas Indywidualnych Mistrzostw Polski 2010 w Strzegomiu.
MICHAŁ CHUDECKI - SERWIS SPECJALNY >>

Piotr Wilczewski (25-1, 8 KO), przygotwując się do gali w rodzinnym Dzierżoniowie, ostatnie tygodnie sparował w Niemczech i w Danii z Mikkelem Kesslerem.