Mimo pojawiających się w ostatnich dniach doniesień, do podpisania kontraktu na walkę rewanżową pomiędzy Vicem Darchinyanem (34-2-1, 27 KO) a Nonito Donaire’m (23-1, 15 KO) jest ciągle daleko. Jak oznajmia Filipińczyk w rozmowie z gazetą Manila Standard Today, umowy do tej pory nie widział na oczy, jak również nie słyszał nic odnośnie jej podpisania od swojego promotora, Boba Aruma. Obecnie z sytuacją zapoznaje się prawnik Donaire’a, który spróbuje wyjaśnić na jakim etapie znajdują się rozmowy pomiędzy Top Rank, telewizją Showtime oraz reprezentującym interesy Darchinyana promotorem Gary’m Shaw.
Przypomnijmy, że zeszłym tygodniu Gary Shaw informował o podpisaniu przez Darchinyna kontraktu na pojedynek rewanżowy, którego stawką byłby pas czempiona federacji WBA należący do 34-letniego Ormianina. Promotor utrzymywał również, że kopia umowy została wysłana pełnomocnikom Donaire’a.
Ubiegłej nocy, znany z przegranych pojedynków z Hanshawem, Abrahamem i Pascalem, Kingsley Ikeke (27-3, 14 KO) po raz pierwszy obronił pas NABA w kategorii superśredniej. Po dziesięciu rundach sędziowie opowiedzieli się za dotychczasowym czempionem stosunkiem głosów dwa do remisu. Pokonany Zane Marks (17-5, 10 KO) w przeszłości walczył m.in. z obecnym mistrzem IBF - Lucianem Bute (25-0, 20 KO).
Po nienajlepszym starcie Ikeke w swoim stylu zaczął się rozkręcać i przejął kontrolę, w czym pomogły mu kapitalne, jak na kategorię superśrednią, warunki fizyczne (193 cm wzrostu i dwumetrowy zasięg rąk). W siódmej rundzie pretendent zdołał wstrząsnąć Kingsley'em, lecz ten szybko opanował sytuację. Puntakcja sędziów: 95-95, 97-93, 97-93.
Znany amerykański pięściarz kategoriii lekkiej, Zahir Raheem (29-3, 17 KO) postanowił wrócić między liny. Pierwszy pojedynek Z-Mana po niemal dwuletnim rozbracie z ringiem odbędzie się na dystansie ośmiu rund, 22 kwietnia w mieście Tulsa, stan Oklahoma. Kolejne starcie Raheema będzie już potyczką dwunastorundową, a rozegrane zostanie pod koniec czerwca w Atlancie. W przypadku obydwu walk, nazwiska oponentów 33-letniego pięściarza nie zostały do tej pory ujawnione.
Zahir Raheem jest byłym pretendentem do tytułu mistrza świata federacji WBO w wadze lekkiej. W 2006 roku nie sprostał jednak Ancelino Freitasowi, ulegając „Popo” niejednogłośnie na punkty. Najbardziej znanym wydarzeniem w karierze Raheema jest jednak wypunktowanie Erika Moralesa, które miało miejsce rok wcześniej. Warto dodać, że wiktoria ta uznana została przez dziennikarzy magazynu „The Ring” za największą niespodziankę roku 2005. Ostatni raz Z-Man walczył w lipcu 2008 roku, kiedy to został znokautowany w czwartej rundzie pojedynku z reprezentantem RPA, Alim Funeką.
David Haye (24-1, 22 KO), który w sobotę po raz pierwszy obronił pas WBA w kategorii ciężkiej, skrytykował braci Kliczko za dobieranie łatwych rywali. Szczególnie nie podoba się Anglikowi fakt wybrania przez Vitalija Alberta Sosnowskigo (45-2-1, 27 KO) do dobrowolnej obrony tytułu WBC.
- Kliczkowie przez całe kariery walczyli z kolesiami, którzy mają widoczną nadwagę, są dalecy od formy i szczęśliwi z odebrania zapłaty - twierdzi 29-letni "Hayemaker". - Ten cały Albert Sosnowski nie był nawet faworytem walki z Audley'em Harrisonem, a jakimś cudem dostał szansę od Vitalija. Kliczko miał się zmierzyć z Wałujewem, a zamiast niego jest jakiś Sosnowski.
- Jego kariera wypełniona jest takimi kolesiami, którzy potem nie potrafią zagrozić mu w ringu - powiedział Haye. - Z tego powodu nie zwracam na niego tak wielkiej uwagi. Wałujew to nie taki łatwy przeciwnik jak mysli Vitali.
- Corrie Sanders był mojego wzrostu i znokautował Władimira - przypomina charyzmatyczny Anglik. - Chris Byrd pokonał Vitalija. Ross Puritty znokautował Władimira, Lamon Brewster znokautował Władimira. Kliczko przegrywali nawet z małymi ciężkimi, więc obydwaj są do pokonania.
Jean Marc Mormeck (34-4, 22 KO) w pierwszą sobotę maja stoczy drugi pojedynek po przejściu do wagi ciężkiej, mając za przeciwnika należącego do czołówki tej dywizji Fresa Oquendo (32-5, 21 KO). 38-letni Francuz ma nadzieję, że ewentualna wygrana przybliży go do upragnionego rewanżu z Davidem Haye (24-1, 22 KO) - człowiekiem, który w 2007 roku pozbawił go tytułu mistrza świata kategorii cruiser, ale przede wszystkim aktualnym championem WBA wagi ciężkiej.
Mormeck był pod wrażeniem sobotniej potyczki Haye'a z Johnem Ruizem, ale wciąż nie daje mu szans z braćmi Kliczko - "Jestem przekonany, że jeśli on walczyłby zamiast Ruiza z jednym z braci Kliczko, Haye przegrałby przed czasem. On wciąż nie jest jeszcze gotów na taką walkę. Kiedyś do tego dorośnie, ale to jeszcze nie teraz" - zakończył Francuz, dla którego potyczka z Oquendo (WBA #10) będzie poważnym testem w nowym limicie.
Zapraszamy na walkę finałową w kategorii 57 kg, pomiędzy Andrzejem Liczikiem z Hetmana Białystok i Mateuszem Mazikiem z RMKS Rybnik. Pojedynek odbył się 21. marca, podczas Indywidualnych Mistrzostw Polski 2010 w Strzegomiu.
David Haye (24-1, 22 KO) już zapowiedział, że kolejny pojedynek stoczy na przełomie października i listopada. Dziś odniósł się do zapowiedzi Bernarda Hopkinsa (51-5-1, 32 KO), któremu podobno bardzo zależy na walce z Anglikiem.
"Hopkins jest i był jednym z moich idoli. Patrząc w przeszłość, był wybitnym pięściarzem, ale dziś jest 45-latkiem, który walczył z innym 40-latkiem. Myślę, że on po prostu liczy na dużą wypłatę" - zakończył Anglik.
Jak już Was informowaliśmy, 8 maja po szesnastu miesiącach przerwy na ring powróci w końcu Antonio Margarito (37-6, 27 KO). Rywalem "Tony'ego" będzie Roberto Garcia (28-2, 21 KO), ale były dwukrotny mistrz wagi półśredniej już myśli o przyszłości i kolejnych pojedynkach, a pod koniec roku chciałby zmierzyć się z samym "Pac-Manem".
"Chcę walki z Pacquiao. On ma mój tytuł, a ja chcę go z powrotem. Wiem o tym, że mogę go pokonać" - zapewnia Margarito, odnosząc się przy okazji do zarzutów o stosowanie nielegalnych sztuczek z bandażami - "Jestem czysty. Jeśli ktoś ma co do tego wątpliwości, możemy to wyjaśnić w ringu" - zakończył 32-letni Meksykanin.
Na pięć dni przed walką z Evanderem Holyfieldem (42-10-2, 27 KO) pewny swego pozostaje były champion federacji IBF, obecnie mistrz mniej prestiżowej organizacji WBF, Frans Botha (47-4-3, 28 KO). "Biały Bawół" docenia klasę swojego rywala, ale wierzy w zwycięstwo i pojedynek w niedalekiej przyszlości ze starszym z braci Kliczko, Vitalim.
"Obaj mamy dużo doświadczenia i damy dobrą walkę. Zdaję sobie sprawę, że on wyjdzie jak zwykle świetnie przygotowany, jednak dla mnie to szansa by udowodnić, że cały czas należę do czołówki. Evander zresztą będzie chciał udowodnić dokładnie to samo, bo przecież jeśli mnie nie pokona, oznaczać to będzie iż jest skończony. Ja natomiast ze swojej strony zrobię wszystko, aby to był jego ostatni występ. Zakończę jego karierę raz na zawsze. Holyfield jest legendą, jednym z najlepszych bokserów wszechczasów, nie mogłem sobie więc wymarzyć lepszego wyzwania na tym etapie swojej kariery. Zostały mi maksymalnie dwa-trzy lata kariery żeby cokolwiek zdziałać w wadze ciężkiej i ewentualne zwycięstwo pozwoliłoby mi powrócić do czołówki i walczyć z Vitalim Kliczko" - zakończył blisko 42-letni Botha, który osiem lat temu spotkał się już z młodszym z braci, Wladimirem i poległ w ósmej rundzie.
Niepokonany Indonezyjczyk Daud Cino Yordan (25-0, 19 KO) jest gotowy na największą walkę w dotychczasowej karierze. Już w najbliższą sobotę 22-latek skrzyżuje rękawice z wieloletnim mistrzem kategorii superkoguciej Celestine Caballero (33-2, 23 KO) na gali, której głównym wydarzeniem będzie starcie Berto-Quintana.
Pochodzący z Panamy "Pelenchin" wciąż posiada pas WBA w limicie do 122 funtów, lecz pojedynek z Yordanem odbędzie się w wadze piórkowej. Stawką walki jest tymczasowy tytuł federacji WBA, w której pełnoprawnym mistrzem jest Yuriorkis Gamboa (18-0, 15 KO).
Yordan twierdzi, że od dawna marzył o takim pojedynku i wie dokładnie co zrobić, by korzystnie zaprezentować się na HBO. Młody Indonezyjczyk zdaje sobie sprawę z siły Caballero, lecz nie zamierza prowadzić walki na dystans.
- Marzyłem o takiej walce i teraz to marzenie się spełnia. W pełni wykorzystam tę szansę - powiedział Yordan. - Caballero to twardy pięściarz. Być może najmocniejszy z tych, którzy stanęli na mojej drodze, ale nie przestraszę się go i nie cofnę się ani o krok. Jestem pewny siebie.
Mistrz świata WBA w kategorii średniej Felix Sturm (33-2-1, 14 KO), spodziewający się zwycięstwa w wojnie z grupą promotorską Universum, planuje swoją przyszłość między linami. Według zapewnień Sturma, zamierza on walczyć z największymi w swojej dywizji.
- Chcę walki z najlepszymi. Pierwszym moim celem jest Kelly Pavlik, to oczywiste. On teraz posiada pasy WBC i WBO – stwierdza Niemiec.- Powrócę na ring po Mistrzostwach Świata w piłce nożnej, na przełomie września i października.
Andrzej Gołota wielkim pięściarzem był. Cytując klasyka, nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Dla wielu z nas był jedynym facetem, dla którego byliśmy w stanie wstać o 4 nad ranem i to nierzadko w niedzielę, kiedy wstawanie, szczególnie o tej porze jest mocno utrudnione. Wiara w Andrzeja Gołotę była w narodzie niezłomna, mimo iż kilka razy przykro było patrzeć. Zostawmy to. Co było to było.
Każdy sportowiec winien dążyć do tego, aby pozostawić po sobie jakiś ślad. Andrzej Gołota dał nam niezapomniane emocje i boks na najwyższym poziomie, ale niestety nie można powiedzieć, że jest sportowcem spełnionym. Zabrakło tego najważniejszego. Pasa zawodowego mistrza świata w wadze ciężkiej. Aktualnie, choć pan Andrzej kariery jeszcze nie zakończył, trudno jest się spodziewać, że w końcu mu się uda.