John Ruiz (44-8-1, 30 KO), zwany ‘Milczkiem’, w sobotę zamierza zrobić wszystko, aby pas WBA należący aktualnie do Davida Haye (23-1, 21 KO) zabrać ze sobą do USA. 38- letni Ruiz był już w przeszłości dwukrotnie mistrzem świata wagi ciężkiej i jak twierdzi, jest teraz w fenomenalnej formie, aby zostać nim ponownie. Czy jednak doskonałe przygotowanie fizyczne wystarczy ‘Milczkowi’ do zwycięstwa?
Mierzący 188 cm wzrostu zawodnik z Ameryki uważa, że walcząc w Niemczech z Valuevem, został dwa razy okradziony ze zwycięstwa. Tego samego obawia się w Anglii. Twierdzi iż zawodnik boksujący na własnym terenie jest przez sędziów traktowany bardziej przychylnie. Duży wpływ na ich decyzję mają także wierni i tłumnie zgromadzeni kibice.
- Nie ma nic gorszego w boksie niż sytuacja kiedy wywalczysz zwycięstwo, ale sędziowie dają je w prezencie twojemu rywalowi. To ciemna strona tego sportu. Mam nadzieję, że walka z Haye jest zbyt dużym wydarzeniem i do tego nie dojdzie.
Jak donoszą media w Meksyku, nowo kreowany mistrz świata federacji WBC wagi lekkiej Humberto Soto (51-7-2, 32 KO) 15 maja przystąpi do pierwszej obrony tytułu. Były champion w dywizji piórkowej i super piórkowej zmierzy się w swoim rodzinnym mieście ze swoim pięć lat młodszym rodakiem, Ricardo Dominguezem (31-5-2, 19 KO).
Promotor
Gary Shaw twierdzi, że mistrz WBC i WBA w kategorii supermuszej Vic Darchinyan (34-2-1, 27 KO) podpisał już kontrakt na rewanżową walkę z Nonito Donaire (23-1, 15 KO). Pojedynek ma odbyć się 21 sierpnia w Home Depot Center w Carson (Kalifornia). Obóz "Wściekłego Byka" oczekuje obecnie odpowiedzi ze strony Filipińczyka.
Gdy w lipcu 2007 roku pięściarze spotkali się po raz pierwszy, faworytem był Darchinyan, lecz ring błyskawicznie zweryfikował wszelkie spekulacje i okazało się, że szybszy i lepiej wyszkolony technicznie Donaire łatwo utrzymuje rywala na dystans i znakomicie punktuje lewym prostym. W piątej rundzie szarżujący Ormianin nadział się na kapitalny lewy sierpowy "Filipińskiego Błysku", po którym znalazł się na deskach. Nie był w stanie kontynuować pojedynku i przez kilka minut dochodził do siebie. Pojedynek został uznany przez magazyn The Ring najlepszą walką roku i zarazem największą niespodzianką.
- Vic bardzo chce tej walki - powiedział Shaw, który w przeszłości promował również Donaire. - Prywatnie przyjaźnię się z nim i całym jego teamem, więc obiecałem, że doprowadzę do rewanżu. Dzięki mnie Donaire osiągnął tak wiele. To ja załatwiłem mu walkę z Darchinyanem. Zainwestowałem w niego, zbudowałem jego karierę. Jak wy czulibyście się na moim miejscu?
- Doceniam wszystko co Gary Shaw dla mnie zrobił - oświadcza Donaire. - Dzięki niemu dostałem pierwszą walkę o tytuł, ale uznałem, że to wszystko co może dla mnie zrobić.
38-letni Audley Harrison (26-4, 19 KO), który dziewiątego kwietnia w Londynie zmierzy się z Michael Sprottem (32-14, 17 KO) o mistrzostwo Europy wagi ciężkiej, nie jest zadowolony z tego, jak potoczyła się jego zawodowa kariera. Złoty medalista Igrzysk Olimpijskich w Sydney obiecuje, że w 2010 roku spełni pokładane w nim od lat nadzieje. – W roku 2004, kiedy mój rekord wynosił 17 zwycięstw i ani jednej porazki, magazyn „Ring” nazwał mnie przyszłością wagi ciężkiej, jednak zboczyłem z tego kursu. Obecnie znowu jestem na właściwej drodze i zanim odejdę na emeryturę, zdobędę mistrzostwo świata w wadze ciężkiej – oznajmia Brytyjczyk.
- W ciągu ostatnich dziesięciu lat zdobyłem dyplom, wygrałem Igrzyska i założyłem prywatną firmę A-Force Promotions. Mimo tego nie jestem zadowolony ze swojej kariery, ponieważ moim celem jest mistrzostwo świata. Na zwycięzcę walki czeka miejsce w dziesiątce rankingu WBC, więc jestem podekscytowany. Mam talent oraz wszystko, czego potrzeba, aby zostać mistrzem. Trenuję bardzo ciężko, w sali treningowej wyglądam tak dobrze, że aż strach! Moja droga była trudna, lecz czuję, że znowu jestem w życiowej formie – twierdzi zawodnik, który w po wyrównanej walce pokonał w czerwcu 2004 roku Polaka, Tomasza Bonina.
Bernard Hopkins (50-5-1, 32 KO) obiecuje odesłać swego odwiecznego rywala na sportową emeryturę. B-Hop przez siedemnaście lat czekał na szansę zrewanżowania się Jonesowi za punktową porażkę z walki o pas IBF w kategorii średniej. "Kat" ma w planach powolną egzekucję i zapowiada, że nie będzie szukał nokautu w początkowych rundach. 45-letni pięściarz ostrzega też Altona Merkersona, by ten przerwał walkę, gdy tylko zajdzie taka potrzeba.
- Zamierzam go znokautować, ale nie chcę by cierpiał - twierdzi Hopkins. - Życie Roy'a jest w rękach jego trenera. To Alton powinien wiedzieć kiedy przerwać pojedynek. Traktuję to jak sprawę osobistą. Na tym polega ten sport. Uciekał jak królik przez siedemnaście lat. Szukałem koguta, ale otaczały mnie same kurczaki. Nie chciał ze mną walczyć, bo po 1993 stałem się lepszy, a on został w miejscu. Zwycięstwo nad nim będzie jednym z moich trzech nawiększych dokonań. Roy Jones jest zdesperowany, a to znaczy, że będzie niebezpieczny. Pomogłem mu zbudować jego legendę, ale teraz będę tym, który ją burzy. Czas ucieka kiedy się bawisz. Ja nie straciłem tych siedemnastu lat. Obroniłem tytuł w wadze średniej dwadzieścia jeden razy.
Wielokrotny mistrz świata Johnny Tapia (57-5-2, 29 KO) wczoraj powrócił za kratki. W przebadanym moczu pięściarza wykryto obecność kokainy. W styczniu 43-letni Amerykanin został warunkowo zwolniony z więzienia. "Mi Vida Loca" nie będzie mógł starać się już o przedwczesne opuszczenie zakładu penitencjarnego.
Przed kilkoma tygodniami Tapia stoczył pierwszą od trzech lat walkę. Po pokonaniu przeciętnego przeciwnika zarzekał się, że jego jedynym celem jest pozostanie czystym. Trudno uwierzyć, że dla mistrza kategorii supermuszej, koguciej i piórkowej była to zbyt wysoko postawiona poprzeczka.
Pomimo zapewnień menedżera braci Kliczko, Bernda Boente, o których pisaliśmy niedawno, wydaje się, że obóz mistrza świata federacji WBO i IBF – Władimira (54-3, 48 KO) stara się unikać kontaktów z przedstawicielami Sauerland Event, prowadzącej interesy Aleksandra Powietkina (19-0, 14 KO). Jak dowiedział się korespondent rosyjskiego serwisu Sportbox.ru, reprezentanci grupy Sauerlanda, którzy przybyli do Nowego Jorku na pierwszą turę rozmów z amerykańskim doradcą braci, Shelly’m Finkelem, na godzinę przed planowanym rozpoczęciem spotkania zostali telefonicznie poinformowani o jego odwołaniu. Wobec tego, do rozpoczęcia negocjacji póki co nie doszło.
Według głównego menedżera Sauerland Event, Chrisa Meyera, teoretycznie młodszy z braci Kliczko może w najbliższym czasie unikać obowiązkowej obrony pasa przeciwko 30-letniemu Powietkinowi. 20 marca Władimir odbył takową obronę tytułu WBO stawiając czoła Eddiemu Chambersowi, wobec czego może obecnie liczyć na to, że władze organizacji pozwolą mu następnie na obronę dobrowolną, jeśli tylko złoży odpowiednie zapytanie. Każdy właściciel tego pasa, w okresie swojego panowania, może jeden raz wykorzystać takie prawo. 34-letni Władimir z podobnego przywileju do tej pory nie korzystał.
Już jutro dojdzie do bardzo oczekiwanej walki Davida Haye (23-1, 21 KO), który na M.E.N. Arena w Manchesterze stanie do pierwszej obrony zdobytego w listopadzie pasa WBA w wadze ciężkiej. Rywalem "Hayemakera" będzie niegdysiejszy dwukrotny posiadacz tego troefum - John Ruiz (44-8-1, 30 KO), na którego zwycięstwie można dużo zarobić.
Obstawiając z firmą Unibet zwycięstwo pretendenta do tytułu mistrzowskiego, w przypadku jego zwycięstwa można zarobić 560%. Duży zwrot z inwestycji można też uzyskać w przypadku walki Erislandy'a Lara (10-0, 6 KO) i Danny Pereza (34-6, 17 KO). W przypadku wygranej Pereza, za każdą postawioną złotówkę Unibet wypłaci 7,50 zł.
W sobotę dnia 27.03.2010 r. zmarł w Warszawie były czołowy polski zawodnik Edmund Montewski. Urodził się 18.12.1948 roku w Grudziądzu. Jak każdy młody człowiek swoje spotkanie ze sportem rozpoczynał od piłki nożnej.
Kiedyś z kolegami zobaczył w gablocie zdjęcie czołowego pięściarza kraju, reprezentanta grudziądzkiej Stali - Leszka Leissa i postanowił spróbować swoich sił w boksie. W krótkim czasie stał się czołowym juniorem na Pomorzu a w roku 1966 zdobył tytuł Mistrza Polski Juniorów wygrywając w finale II rundzie z Wiesławem Sypka. Sukces ten sprawił, że młodym zawodnikiem zainteresowali się trenerzy Kadry Juniorów. Z powodzeniem startował w międzypaństwowych spotkaniach. W roku 1966 zadebiutował w reprezentacji młodzieżowej w meczu o Puchar Europy z zespołem Związku Radzieckiego, gdzie przegrał po wyrównanym boju ze znanym zawodnikiem Andriejem Dołgowem, którego nawet miał w tej walce na deskach. W rok później powołany został do Kadry Olimpijskiej oraz zmienił barwy klubowe przenosząc się z grudziądzkiej.
Już 15 maja Polska znów może mieć zawodowego mistrza świata w boksie. Właśnie tego dnia na gali "Wojak Boxing Night" w łódzkiej hali Arena, do walki o pas czempiona wagi junior ciężkiej prestiżowej federacji WBC stanie Krzysztof Włodarczyk. Rywalem Polaka będzie Włoch Giacobbe Fragomeni, z którym pięściarz grupy Knockout Promotions zremisował w maju zeszłego roku. Obecnie "Diablo", wspólnie z innym pretendentem do mistrzowskiego tytułu - boksującym w kategorii ciężkiej Albertem Sosnowskim, pod okiem trenera Fiodora Łapina przygotowuje się do majowej walki na obozie w Zakopanem.
- Biegamy po górach, pracowaliśmy nad siłą, zaczynamy pracę na przyrządach, a po przyjeździe do Warszawy zaczynamy sparingi - relacjonuje przygotowania Łapin.

David Haye oraz John Ruiz podczas dzisiejszego ważenia przed sobotnią walką o tytuł WBA wagi ciężkiej w Manchesterze. Przypomnijmy, że relację z tej gali przeprowadzi Polsat Sport. Początek transmisji od 20:30.
Mateusz Masternak (18-0, 13 KO), jeden z najbardziej obiecujących polskich bokserów, kolejny pojedynek stoczy już 17 kwietnia podczas gali w Magdeburgu. Wrocławianin nie wie jeszcze z kim zaboksuje, ale dziś pan Andrzej Grajewski ma przedstawić sztabowi "Mastera" ofertę dwóch zawodników.
Przypomnijmy więc, że głównym wydarzeniem wieczoru bokserskiego w Magdeburgu będą dwie walki o tytuł mistrza świata. W wadze średniej Sebastian Zbik (28-0, 10 KO) da rewanż Włochowi Domenico Spadzie (30-2, 15 KO) stawiając na szali swój pas federacji WBC w wersji tymczasowej, a Robert Stieglitz (37-2, 23 KO) przystąpi do drugiej obrony tytułu WBO kategorii super średniej, mając za rywala kolegę klubowego, Eduarda Gutknechta (18-0, 7 KO).
Były mistrz świata amatorów Erislandy Lara (10-0, 6 KO) stoczy kolejną zawodową walkę. 26-letni "dezerter" z Kuby dzisiejszej nocy zacznie drugą zawodową dziesiątkę z mocnym rywalem. W Las Vegas zmierzy się doświadczonym Amerykaninem Danny'm Perezem (34-6, 17 KO). Ten 33-letni pięściarz dostąpił już zaszczytu walki o mistrzostwo świata. W 2002 roku walczył ze słynnym Antonio Margarito o pas WBO w wadze półśredniej przegrywając na pełnym dystansie.
Na ringu w Hard Rock Hotel & Casino zaprezentuje się również olimpijczyk z Pekinu Deontay Wilder (8-0, 8 KO). Amerykanin ciągle nie został sprawdzony przez kogoś mocnego i jego najbliższy rywal Ty Cobb (7-1, 6 KO) pomimo dodatniego rekordu też raczej kimś takim nie będzie. Przypomnijmy, że jednym z pogromców Wildera w czasach amatroskich był dopiero co rozpoczynający zawodową karierę Krzysztof Zimnoch.
Kilka dni temu James Toney (72-6-3, 44 KO) obraził w jednym z wywiadów Johnathona Banksa (24-1, 17 KO). Na odpowiedź byłego rywala Tomka Adamka nie trzeba było długo czekać - "Jego najlepsze dni są już za nim. Kiedy on ostatnio wygrał z kimś liczącym się?" - zastanawia się opromieniony efektownym zwycięstwem nad Travisem Walkerem Banks.
Pięściarz z Detroit twierdzi, że zgodziłby się na walkę z Jamesem w każdej chwili - "On ciągle tylko gada o różnych zawodnikach, o wszystkich, ale nie walczy z nikim. Ja w wadze ciężkiej czuję się naprawdę komfortowo i nie muszę już zabijać się tym ciągłym zrzucaniem kilogramów. Mógłbym wyjść na ring z Toney'em jutro, mógłbym to zrobić nawet dzisiaj. Szanuję go jako boksera, jednak jako człowiek jest zabawny, bo potrafi tylko gadać. Wiem też, że zaraz mi odpowie w kolejnym wywiadzie, bo gadanie to jedyne na czym mu teraz zależy" - zakończył coraz silniejszy i pewniejszy siebie Banks.
W dniu dzisiejszym odbyło się ważenie przed pojedynkiem pomiędzy Davidem Haye (23-1, 21 KO) i Johnem Ruizem (44-8-1, 30 KO). Posiadacz mistrzowskiego pasa WBA wniósł na wagę 100,7 kg, zaś Ruiz ważył 104,7 kg. Co ciekawe "Hayemaker" waży najwięcej w swojej dotychczasowej karierze.
Do walki dojdzie już jutro, w M.E.N Arena w Manchesterze.
Meksykański promotor Ricardo Maldonado Jr. jest przekonany, że jego były podopieczny, mistrz WBO w kategorii koguciej - Fernando Montiel (40-2-2, 30 KO), posiada odpowiednie atrybuty, by pokonać uznawanego za najlepszego w tej wadze Hozumi Hasegawę (28-2, 12 KO). Przekonamy się o tym 30 kwietnia, gdy obydwaj pięściarze skrzyżują rękawice w walce o należący do Japończyka pas WBC w limicie do 118 funtów, pojedynek odbędzie się w Tokyo.
- Fernando wygra tę walkę - twierdzi Maldonado. - Znam go bardzo dobrze. Dorósł, dojrzał i zamierza zunifikować tytuły wszystkich federacji. Po pokonaniu Hasegawy wszyscy zwrócą na niego uwagę.
Meksykański promotor bynajmniej nie spodziewa się łatwej przeprawy dla Montiela. Hasegawa ma reputację jednego z najlepszych pięściarzy na świecie. Na niespełna miesiąc przed walką eksperci widzą Japończyka w roli faworyta.
- Zmotywowany Montiel może pokonać każdego - uważa Maldonado. - Pochodzi z bokserskiej rodziny. Zdaje sobie sprawę z tego co się dookoła niego dzieje. Znam go od kiedy ukończył dziewięć lat. To nie będzie łatwa walka. Hasegawa jest mistrzem WBC, ale nie mam wątpliwości, że Montiel znajdzie na niego sposób. To ten typ boksera, który dostosowuje się do sytuacji w ringu i szybko wyciąga wnioski.
Już 8 maja dojdzie do ciekawej konfrontacji pomiędzy Paulem Williamsem (38-1, 27 KO) oraz Kermitem Cintronem (32-2-1, 28 KO). Obaj bokserzy spotkali się na konferencji prasowej i co ostatnio jest rzadkością, wypowiadali się o sobie z respektem.
"Dziękuję Kermitowi za podjęcie wyzwania. Dlaczego? Bo nikt inny tego wyzwania nie chciał przyjąć. On jest groźnym puncherem i na pewno będzie chciał to wykorzystać. Dla kibiców będzie to ciekawe widowisko" - rekomendował swojego rywala Williams. Cintron nie pozostawał mu również dłużny - "Nie mogę powiedzieć złego słowa o nim. Jest wspaniałym championem. 8 maja damy kibicom fajny pojedynek, a ja będę w najlepszej formie w karierze" - zakończył Kermit (na zdjęciu).
Marzec był prawdziwie bokserskim miesiącem, nie inaczej sytuacja ma się w przypadku kwietnia. Począwszy od soboty, w najbliższych kilku tygodniach czekają nas ciekawe pojedynki, w których niełatwo wskazać faworytów, co oznacza jedno - emocje i niespodzianki, a to one (i efektowne nokauty) są przecież solą tego sportu.
Już jutro, 3 kwietnia, dojdzie do długo wyczekiwanego rewanżu pomiędzy dwoma legendami amerykańskiego boksu - Bernardem Hopkinsem (50-5-1, 32 KO) i Roy'em Jonesem Jr. (54-6, 40 KO). Nawet jeśli ten drugi jest tak daleki od swojej najlepszej dyspozycji jak wskazuje na to jego ostatni występ, to smaczku rywalizacji dodaje fakt, że panowie szczerze za sobą nie przepadają, a Roy jako jedyny zdołał przekonująco pokonać "Kata". A było to siedemnaście lat temu...
Tej samej nocy do pierwszej obrony pasa WBA w wadze ciężkiej stanie, uważany przez wielu za nadzieję na "oszyszczenie" królewskiej kategorii z nudnych pięściarzy wschodnioeuropejskich, David Haye (23-1, 21 KO). Przeciwnikiem słynącego z kontrowersyjnych zachowań i wypowiedzi Brytyjczyka będzie weteran ringów - były dwukrotny mistrz wszechwag John Ruiz (44-8-1, 30 KO).
Ricky Hatton (45-2, 32 KO), były mistrz dwóch kategorii wagowych, będzie na żywo oglądał sobotni występ swojego rodaka - Davida Haye (23-1, 21 KO), który na M.E.N. Arena w Manchesterze stanie do pierwszej obrony zdobytego w listopadzie pasa WBA w wadze ciężkiej. Rywalem "Hayemakera" będzie niegdysiejszy dwukrotny posiadacz tego troefum - John Ruiz (44-8-1, 30 KO).
Hatton uważa, że choć Haye wyglądał imponująco pokonując Nikołaja Wałuejwa (50-2, 34 KO), to najlepsze dopiero przed nim i spodziewa się fantastycznego występu rodaka w walce z doświadczonym Ruizem.
- David walczył bardzo mądrze przeciwko Wałujewowi - twierdzi przygotowujący się do powrotu "Hitman". - Teraz zobaczymy go jeszcze lepszego. Jeżeli nie zwolni, to wkrótce będzie mega gwiazdą wagi ciężkiej. Będę obecny na jego walce i już nie mogę się doczekać. Ludzie mówią, że jego ostatni występ nie był najlepszy, ale ja mam inne zdanie. Niby jak miał zawalczyć z wybrykiem natury? Ruiz jest łatwiejszy do trafienia i jeśli David go dorwie, to walka skończy się przed czasem. John jest mniejszy i wolniejszy. Nie będzie problemów z jego trafianiem, a to oznacza, że David może zostać drugim pięściarzem, który wygra z nim przez nokaut.
Pongsaklek Wonjongkam (75-3-1, 39 KO), mistrz WBC w kategorii muszej, powiedział, że jego ostatni przeciwnik, Koki Kameda (22-1, 14 KO), nie miał wystarczającej motywacji i serca do walki, co jest przyczyną jego pierwszej porażki na zawodowych ringach. 32-letni Taj niespodziewanie pokonał japońskiego gwiazdora w ubiegłą sobotę. Przed kilkoma laty, gdy Kameda był jeszcze nastolatkiem, mistrz płacił mu za sparingi, które razem odbywali.
- Kiedyś nie walczył czysto, ale miał serce do walki - twierdzi Wonjongkam. - Tym razem zachowywał się w ringu jak przystało na boksera, ale zabrakło mu motywacji i serca. Wierzę w moją technikę. Jestem bardzo doświadczony. Postanowiłem być opanowany i iść do przodu, co szybko zaczęło skutować i złapałem odpowiedni rytm.
Po ogłoszeniu werdyktu doszło do skandalu. Shiro Kameda, ojciec i były trener Kokiego, głośno prostestował i zaatakował jednego z oficjeli WBC.
Jak oznajmia Aleksander Zimin, szkoleniowiec byłego mistrza świata federacji WBA w wadze ciężkiej, Nikołaja Wałujewa (50-2. 34 KO), jego podopieczny już za kilka dni rozpocznie treningi do swojej kolejnej walki, która prawdopodobnie odbędzie się na początku czerwca. - Szóśtego kwietnia, na obozie treningowym w Soczi rozpoczniemy przygotowania Nikołaja do następnego pojedynku, wyznaczonego na początek czerwca. Obóz na południu potrwa około dwóch tygodni – wyjawia Zimin.
- Promotorzy Nikołaja oznajmili, że orientacyjna data pojedynku to 5-6 czerwca, lecz póki co nie ustalono, kto miałby być jego rywalem. Możliwe, że nie będzie to walka rankingowa WBA, a innej federacji. Dwa miesiące w pełni wystarczą, żeby doprowadzić boksera na wysoki poziom przygotowania. Nad planem taktycznym pracować zaczniemy na kolejnym obozie, kiedy nazwisko przeciwnika Nikołaja będzie już znane – zdradza rosyjski szkoleniowiec „Bestii ze Wschodu”.
Zapraszamy na walkę finałową w kategorii 48 kg, pomiędzy Łukaszem Maszczykiem z Gwardii Warszawa i Arturem Majerem z Gwardii Wrocław. Pojedynek odbył się 21. marca, podczas Indywidualnych Mistrzostw Polski 2010 w Strzegomiu.
ŁUKASZ MASZCZYK - SERWIS SPECJALNY >>