Akademia Trenerów i Instruktorów Sportu uprzejmie informuje , iż prowadzi nabór kandydatów do udziału w szkoleniu na stopień instruktora sportu w sportach walki. Szkolenie powyższe składa się z dwóch części: ogólnej oraz specjalistycznej (z wybranej dyscypliny sportu ).Kandydaci powinni spełniać następujące wymagania: ukończone 18 lat, wykształcenie minimum średnie, dobry stan zdrowia potwierdzony zaświadczeniem lekarskim.
Przewidywany termin części specjalistycznej: w boksie 08.04.2010r – 19.04.2010r oraz w judo 17.04.2010 – 06.06.2010r Wszystkich zainteresowanych prosimy o zgłoszenia telefoniczne, pod numer tel. 022 741 08 05 lub 602 219 296
Nie Owen Beck jak pierwotnie podawano, a ogromny Rafael Pedro (20-8-1, 14 KO) będzie najbliższym rywalem Shannona Briggsa (48-5-1, 42 KO) podczas gali w Hollywood zaplanowanej na 13 kwietnia. Były champion federacji WBO wciąż ma nadzieję, że po kilku efektownych zwycięstwach dostanie w końcu szansę boksowania z Wladimirem Kliczko, na którego poluje, przynajmniej werbalnie, od dłuższego czasu.
Przeciwnik Shannona może kojarzyć się polskim kibicom z porażki w debiucie z naszym Romanem Bugajem, którego niemal całą karierę mieliśmy okazję śledzić za pośrednictwem Eurosportu i gal z cyklu "Heavyweight Explosion". Warto też dodać, iż Romek jest do dziś jedynym pięściarzem, jakiemu udało się zastopować Kubańczyka, a sam nokaut znalazł się w dziesiątce najlepszych "czasówek" 1999 roku spośród wszystkich pojedynków pokazywanych na tym kanale. Nokautujące uderzenie przyszło wtedy w trzeciej rundzie. Wcześniej Bugaj kilka razy po dwóch-trzech lewych prostych bił mocny prawy na górę, aż w końcu po kolejnych lewych prostych, kiedy Pedro podniósł wyżej ręce, Polak wystrzelił z całym skrętem ciała prawym na tułów, po którym jego rywal zwijał się jeszcze długo na macie ringu.
Niestety kariera tego chłopaka nie rozwinęła się tak jak powinna, był źle prowadzony, ale przede wszystkim często krzywdzony niesprawiedliwymi werdyktami, jak choćby w przypadku porażki z Ronem Brownem, Cengizem Kocem, czy zupełnie niezrozumiałą decyzją o remisie technicznych z Donnellem Wigginsem. Warto przypomnieć, że na przykład po ogłoszeniu werdyktu walki z Kocem publiczność niemiecka w Magdeburgu przez długi czas gwizdała, wyrażając tym samym swoją dezaprobatę dla sędziów punktowych. Miał też na deskach Sinana Samil Sama, ale zabrakło wówczas trochę szczęścia i czasu. Niedawno mówiło się o powrocie Romka na gali Tomasza Babilońskiego, ale ten "come back" został na jakiś czas odwołany. A swoją drogą, to Shannon Briggs powinien chyba jednak powtórzyć wyczyn Bugaja...
"Chciałbym zmierzyć się z Jesse Brinkley'em. Wyglądał dobrze w swojej ostatniej walce eliminacyjnej z Curtisem Stevensem, a ja chciałbym w ten sposób zrewanżować się mu za pobicie mojego kumpla, Joey'a Gilberta" - zapowiada Jeff Lacy (25-3, 17 KO), były mistrz świata federacji IBF kategorii super średniej i zaraz dopowiada - "Brinkley to naprawdę dobry bokser, a ja tylko z takimi chcę walczyć. Jestem nawet w stanie spotkać się na jego terenie. Potrzebuję tylko osiem tygodni na przygotowania. Jeśli nie uda mi się doprowadzić do pojedynku z Brinkley'em, wtedy powrócę na ring w połowie lata" - zakończył Lacy.
Przypomnijmy, że Jeff w sierpniu ubiegłego roku przegrał przed czasem z Roy'em Jonesem Juniorem, natomiast Jesse Brinkley (35-5, 22 KO) pod koniec stycznia pokonał w potyczce o drugie miejsce w rankingu IBF Curtisa Stevensa.
25 września to wstępna data bardzo ciekawie zapowiadającego się pojedynku pomiędzy dwoma najmłodszymi i zapewne najbardziej utalentowanymi uczestnikami Super Six. Mowa o dwóch członkach amerykańskiej drużyny olimpijskiej z Aten - Andre Wardzie (21-0, 13 KO) i Andre Dirrellu (19-1, 13 KO). Obaj pieściarze wrócili z Grecji z medalami, Ward zdobył złoto w kategorii półciężkiej, natomiast Dirrell wywalczył brąz w wadze średniej.
- On pomagał mi w przygotowaniach do pojedynku z Abrahamem - mówi Dirrell o Wardzie. - Chciał, bym walczył po swojemu, nie zważając na to jak przeciwnik spróbuje wyprowadzić mnie z równowagi.
Dirrell twierdzi, że wraz z Wardem doszli do porozumienia w sprawie ich starcia w trzeciej fazie Super Six. Na czas walki zapomną o łączącej ich przyjaźni i każdy postara się wygrać niezależnie od wyniku pojedynków w drugiej rundzie turnieju. "S.O.G." 19 czerwca stanie do pierwszej obrony pasa WBA, jego przeciwnikiem będzie Allan Green (29-1, 20 KO), który zastąpił Jermaina Taylora.
Obecnie promotorzy obydwu młodych Amerykanów "walczą" przy ustalaniu miejsca, gdzie starcie Ward-Dirrell miałoby się odbyć. Dan Goossen optuje za Oakland, na co przystać nie chce promotor "Matrixa" - Gary Shaw, który chętnie zorganizowałby walkę w Detroit, gdzie przed tygodniem Dirrell pokonał Arthura Abrahama (31-1, 25 KO). Prawdziwy pojedynek odbędzie się jednak w ringu i kibice już ostrzą sobie na niego zęby. W ostatnim kwartale 2010 roku naprzeciw siebie staną dwaj najmłodsi, najszybsi, najlepsi technicznie i najbardziej utalentowani uczestnicy Super Six. Na chwilę obecną w roli faworyta fachowcy widzą Warda, ale nigdy nie wiadomo jak potoczy się jego walka z Greenem, a Super Six to przecież turniej niespodzianek...
Ogromna szansa przed Mariuszem Wachem (21-0, 9 KO). Michael Sprott doznał kontuzji podczas wczorajszego treningu i nie będzie w stanie wykurować się na zaplanowany na następny piątek pojedynek o wakujący tytuł mistrza Europy wagi ciężkiej. Rywalem "Polskiego Olbrzyma" będzie, tak jak planowano wcześniej, Audley Harrison (26-4, 19 KO), mistrz olimpijski z Sydney. Mariusz przebywa aktualnie w Węgierskiej Górce, gdzie na sali Grzegorza Proksy będzie szlifować formę przed tą walką życia.
Jeszcze dziś ma dojechać dwóch leworęcznych sparingpartnerów, którzy będą naśladować styl Anglika i pomagać Mariuszowi w przygotowaniach w tych ostatnich dniach.
Wydaje się, że na dobre do boksu powraca Juan Carlos Gomez (45-2, 36 KO). Po zwycięstwie przed czasem nad Aleksiejem Mazikinem Kubańczyk zaplanował sobie dwa kolejne starty w krótkim odstępie czasowym. Mimo bardzo kiepskiej formy fizycznej i znacznej nadwagi już za 8 dni czeka go kolejny pojedynek.
Najpierw "Czarną Panterę" zobaczymy 9 kwietnia w walce z Alexandrem Kahlem (15-4-1, 13 KO), na gali w niemieckim Hamburgu. Następną walkę Gomez ma zaplanowaną na 26 czerwca w Stanach Zjednoczonych. Jego oponentem będzie Raphael Zumbano (25-4-1, 19 KO). Stawką potyczki będzie pas IBF Latino.
Potyczka między mistrzem świata federacji IBF w wadze średniej, Niemcem Sebastianem Sylvestrem (33-3, 16 KO) a obowiązkowym pretendentem do tytułu, 37-letnim Romanem Karmazinem (40-3-1, 26 KO) odbędzie się w Niemczech, a nie w Sankt Petersburgu, jak wstępnie planowano. Grupa promotorska doświadczonego Rosjanina – Bash Boxing, która trzy tygodnie temu wygrała przetarg na organizację pojedynku, doszła do wniosku, że przeprowadzenie starcia w Rosji okaże się nieopłacalne.
Główną przyczyną zmiany lokalizacji walki jest wycofanie zainteresowania ze strony rosyjskiej telewizji. Wobec takiej sytuacji stroną odpowiedzialną za organizację walki została grupa reprezentująca 29-letniego Niemca – Sauerland Event, która w przetargu wyłożyła blisko 100 tysięcy dolarów mniej niż proponujący 616 tysięcy Rosjanie. Starcie Karmazina z Sylvestrem transmitowane będzie przez pierwszy kanał niemieckiej TV – ARD.
Stacja telewizyjna Orange Sport zakupiła prawa do pokazywania walk ESPN Friday Night Fights. Widzów czeka co najmniej 20 niezwykle emocjonujących wieczorów z boksem na najwyższym poziomie.
Tylko w kwietniu stacja pokaże 3 gale, na których pokażą się między innymi znany ze znakomitego pojedynku z Rafałem Jackiewiczem Delvin Rodrigues, oraz walczący w wadze ciężkiej Jason Estrada, ostatni oponent najlepszego obecnie polskiego pięściarza Tomasz Adamka.
Carl Froch (26-0, 20 KO), mistrz WBC w kategorii superśredniej, zapowiada nokaut na Mikkelu Kesslerze (42-2, 32 KO) w drugiej fazie turnieju Showtime's Super Six. Walka odbędzie się 24 kwietnia w Herning (Dania).
W ostatniej rundzie fazy grupowej "Kobra" zmierzy się z Arthurem Abrahamem (31-1, 25 KO) i również w tym przypadku Brytyjczyk przewiduje swoje zwycięstwo przed czasem.
- Abraham jest twardy, silny i potrafi uderzyć, ale jest za mały na superśrednią - twierdzi 32-letni Froch. - Zawsze radziłem sobie z takimi dobrze, więc myślę, że go znokautuję. Zrobię co będę musiał. Jeśli to oznacza ustawianie go lewym prostym, to nie ma problemu. Jeżeli będzie chciał podjąć wymianę, to też się nie zawaham. Niezależnie od tego co stanie się w pojedynku z Kesslerem, będę chciał skończyć Abrahama przed czasem, bo ten dodatkowy punkt może się przydać, bym zagwarantował sobie miejsce w półfinałach Super Six.
Niby kto może pamiętać ostatnie trzy miesiące przygotowań i potu Łukasza Zygmunta z jego nastawieniem, by "zostawić tytuł Mistrza Polski Seniorów w Świdnicy!" Chłop jak każdy inny, ale życie dla innych niewidoczne. Praca na nocne zmiany sprawia, że może przekazać żonie cenny grosz na utrzymanie rodziny. Po krótkim porannym odpoczynku chętnie angażuje się w opiekę nad dziećmi, a potem pędem na zajęcia do zaocznej szkoły bo i ona przyda się bokserowi, gdyż ma pod swoimi skrzydłami najmłodszych w sekcji bokserskiej. Klub dokłada mu obowiązków i zajęć ale jednak silnie Go motywuje.
"Skończ szkołę, to wyślemy cię na kurs instruktorski, masz odpowiednie podejście do siebie i jesteś przykładem dla młodych - takich szkoleniowców nam potrzeba" - podaje z nutą rozczulenia Ryszard Pycz. "Przecież ten chłopak nie wziął się znikąd: to dwukrotny Mistrz Polski Kadetów, Juniorów i Wicemistrz Seniorów - pojawił się w okresie transformacji, kiedy to wszyscy wyjeżdżali na Zachód za pracą. Dzięki wielkiemu samozaparciu i pracowitości przetrwał". Pokazał nam na co stać jego szlachetne serce - walczy nie tylko w ringu ale również w codziennym życiu - z przeciwnościami losu i własnymi słabościami! Złoty człowieku- dziękujemy Ci za medal!
Po sobotnim zwycięstwie i udanym powrocie na ring wzrósł apetyt Erika Moralesa (49-6, 34 KO), legendarnego mistrza świata wagi junior piórkowej, piórkowej i junior lekkiej. Meksykanin twardo utrzymuje, że liczy na czwartą odsłonę jego rywalizacji z Mannym Pacquiao, ale w planach ma również walkę ze swoim równie znanym rodakiem, Juanem Manuelem Marquezem (50-5-1, 37 KO), bądź Miguelem Cotto (34-2, 27 KO). Problem w tym, iż Cotto zrezygnował z występów w kategorii półśredniej i przeniósł się do junior średniej, a Morales tak wysoko nie chce pójść. Zaproponował więc Marquezowi potyczkę w umówionym limicie 144. funtów. Ten się wstępnie zgodził, ale naturalnie pod warunkiem, że pieniądze będą się zgadzać.
Na Pacquiao czyha też sam Marquez, który ma z nim zadawnione porachunki - "Czekam tylko na duże walki, a taką byłaby nasza trzecia konfrontacja. On jednak tego nie chce, więc jeśli pieniądze będą się zgadzać, to czemu nie powalczyć z Moralesem" - odpowiedział Juan Manuel.
Od ponad dwóch lat Carl Froch (26-0, 20 KO) i Joe Calzaghe (46-0, 32 KO) prowadzą medialną wojnę na słowa. Do ich walki nigdy jednak nie doszło. Na początku 2009 roku Walijczyk zawiesił rękawice na kołku i w obliczu problemów z narkotykami jego powrót jest bardzo wątpliwy.
- Gdyby ta walka się odbyła to znokautowałbym go i on zdaje sobie z tego sprawę - twierdzi 32-letni Froch. - On wie co ja robię z mańkutami. Oni po prostu sami wchodzą mi na prawy podbródkowy. Calzaghe wiedział co się święci, więc odszedł, by ze mną nie walczyć. Wolał zwakować pas, niż się ze mną zmierzyć.
Froch zaatakował również Franka Warrena, który odradza Ricky Hattonowi (45-2, 32 KO) kontynuowanie kariery.
- Frank Warren nie ma prawa mówić, co powinien robić Hatton, bo nigdy nawet nie miał rękawic na dłoniach - powiedział Brytyjczyk. - On zajmuje się czymś zupełnie innym, promuje walki. Nie widzie tego sportu oczami pięściarza. Nie słuchałbym niczego, co on mówi na temat boksu. Ricky Hatton ma przed sobą kilka walk. Jeżeli zdoła wrócić do formy, to wciąż może przyciągać kibiców i rywalizować na pewnym poziomie.
Fani Bernarda Hopkinsa (50-5-1, 32 KO) i Roy'a Jonesa Jr. (54-6, 40 KO) już odliczają godziny do sobotniego starcia dwóch amerykańskich legend zawodowego boksu, tymczasem "Kat" zapowiada nokaut na swoim wieloletnim rywalu, który jako jedyny zdołał przekonująco go pokonać.
- Jeśli chodzi o walkę z Dannym Greenem, to Roy po prostu oberwał. Dostał potężny cios, ale wstał i dobrze się bronił. Nie przyjął żadnego mocnego ciosu od czasu nokdaunu. Roy Jones to Roy Jones, o tej porażce i tak nikt nie będzie pamiętał. To tak, jakby nigdy do niej nie doszło - powiedział Hopkins. - Nikt nie znał Dannego Greena i jego przypadkowe zwycięstwo nad Roy'em w żaden sposób tego nie zmieniło.
- Ja i Roy jesteśmy jak Larry Bird i Magic Johnson - twierdzi 45-letni "Kat". - Cechy ich konfliktu były bardzo podobne. Teraz są przyjaciółmi. Nikt nie wie jak to będzie ze mną i Roy'em. To sprawa osobista. Nieważne ile masz lat, zawsze przychodzi w życiu taki moment, że chcesz coś odzyskać albo gdzieś wrócić. Jeżeli oddychasz tym samym powietrzem i żyjesz w tym samym świecie, to kiedyś to poczułeś. Ja jestem tylko człowiekiem, tak jak wszyscy. Teraz liczy się to, że za kilka dni wezmę rewanż na Jonesie. Potrzebowałem walki z Ornelasem, bo miałem zbyt długą przerwę od czasu pokonania "Wielkiej nadzieji Białych", czyli Pavlika. Teraz wszyscy czekają na moje potknięcie, by móc powiedzieć, że jestem za stary i powinienem odejść, a ja nie chcę dawać nikomu tej satysfakcji. To będzie moja decyzja.
John Duddy (29-1, 18 KO), przymierzany niegdyś do walki z samym Kelly Pavlikiem, 26 czerwca zmierzy się z Julio Cesarem Chavezem Jr. (41-0-1, 30 KO) - synem meksykańskiej legendy boksu. Pojedynek odbędzie się w Alamodome w San Antonio (Texas).
Dla obydwu będzie to największa walka w karierze, natomiast kibice dostaną odpowiedź na pytanie, który z nich ma realną szansę osiągnięcia czegokolwiek w zawodowym boksie.
Na tej samej gali dojdzie do ciekawie zapowiadającego się pojedynku pomiędzy mistrzem WBO w kategorii supermuszej - Jorge Arce (53-6-1, 40 KO), a tymczasowym czempionem tej samej federacji w wadze koguciej - Erikiem Morelem (42-2, 21 KO). Stawką będzie pas pełnoprawnego mistrza WBO w limicie do 118 funtów.
Tomasz Adamek wyjaśnił kwestię propozycji walki z Kliczką w wywiadzie udzielonym Robertowi Małolepszemu dla dziennika "Polska, Gazeta Krakowska.
TOMASZ ADAMEK - SERWIS SPECJALNY >>
- Ofertę walki z Kliczką dostałem prawie rok temu. Propozycję dostałem trzy tygodnie przed terminem pojedynku. Nie boję się wyzwań, ale do ringu wychodzę wygrać, a nie tylko zarobić pieniądze. Wtedy nie byłem jeszcze gotów do walki z kimś takim jak Kliczko. Jak Bóg da, skrzyżuję i z nim rękawice - powiedział Tomasz Adamek.
Jarosław Drozd: Co się zmieniło w życiu Grzegorza Proksy po zdobyciu tytułu mistrza Unii Europejskiej?
Grzegorz Proksa: Myślę, że nic.
JD: Jakie wnioski wyciągnąłeś z przebiegu walki z Tyanem Boothem?
GP: Sporo. Przede wszystkim emocje… Za dużo ich było na początku pojedynku. Wszedłem w plan walki Anglika zamiast konsekwentnie realizować swój. Na szczęście w porę się opamiętałem i od 3. rundy wróciłem do właściwego planu gry. Najważniejszym chyba jednak wnioskiem jest ten, że nie mogę się do tak ważnych walk przygotowywać sam. Potrzebuję zespołu, który będzie mi pomagał. Przed walką przez miesiąc byłem co prawda w Anglii, ale pracowałem z Ianem Jhonsonem, który do tej pory pełnił rolę tylko cut-mana. Potrzebuję kogoś, kto jednak doradzi w pewien sposób, przygotuje plan treningowy, bo sytuacja w której samemu się takie rzeczy robi sprawia, że bierze się na siebie całkowitą odpowiedzialność i potem są różnego rodzaju problemy.
Pisaliśmy dzisiaj o nieoczekiwanym zwrocie akcji w sprawie walki o pas mistrza Europy wagi ciężkiej i nagłej propozycji złożonej przez organizatorów Mariuszowi Wachowi (21-0, 9 KO), by stawił czoła Audley`owi Harrisonowi (26-4, 19 KO).
Udało się nam wreszcie dodzwonić do przebywającego w Węgierskiej Górce Mariusza, który od rana bombardowany jest telefonami i sms-ami w sprawie walki z Anglikiem.
-Jestem bardzo zadowolony z propozycji jaką otrzymałem wczoraj i postanowiłem z danej mi przez los szansy skorzystać. Jestem w coraz lepszej kondycji, powiem więcej - nie pamiętam bym miał w sobie tyle energii, zapału do pracy i sportowej złości, jak teraz - twierdzi Mariusz.
-Nie boję się ryzyka walki z Harrisonem, bo znam swoją wartość a efekty codziennej pracy, którą wykonuję w gymie Grześka Proksy, w pięknym otoczeniu gór, dają mi dodatkowe bodźce do treningu. Chciałbym przy okazji pozdrowić moich kibiców i prosić by trzymali za mnie mocno kciuki. Pas mistrza Europy na pewno pozostanie w Polsce! - zakończył.
Formę Mariusza potwierdza Grzegorz Proksa, który od kilku dni gości go u siebie w Beskidach:
-Jeszcze nigdy nie widziałem Mariusza w tak dobrej dyspozycji. Jego forma stale rośnie. Razem biegamy, razem trenujemy w moim gymie, więc na bieżąco widzę postępy jakie robi. Czekamy teraz na dwóch sparringpartnerów i trenera, którzy we właściwy sposób zajmą się treningiem Mariusza - powiedział popularny "SuperG", który być może będzie stał w narożniku Mariusza Wacha.
Od kilku dni można zamawiać już bilety na galę, podczas której mistrz świata wagi ciężkiej federacji WBC Witalij Kliczko (39-2, 37 KO) będzie bronił tego tytułu przeciwko Polakow Albertowi Sosnowskiemu (45-2-1, 27 KO).
WYWIAD - ALBERT SOSNOWSKI DLA BOKSER.ORG >>
WYWIAD - VITALI KLICZKO DLA BOKSER.ORG >>
KUB BILET NA KLICZKO-SOSNOWSKI >>
Bilety są do nabycie poprzez system transakcyjny firmy Eventim, dla kibiców z naszego kraju dostępne są wejściówki za 22, 37 i 47 euro.
Kim jest naprawdę chłopak z Bermondsey, wokół którego zawsze jest dużo szumu? Kiedy czuje się samotny w ringu? Dlaczego nie zlekceważy Ruiza? Co myśli o szansach Witalija w starciu z Albertem Sosnowskim? Kogo zasmucił, obrażając ‘Bestię ze Wschodu’? Co wspólnego z ‘Hayemakerem’ ma harcerstwo, mały chłopczyk Cassius i taksówkarz z Jamajki? Wszystkie odpowiedzi znajdziesz w poniższym artykule.
David Haye (23-1, 21 KO), ma 29 lat. W najbliższą sobotę będzie bronił mistrzowskiego pasa federacji WBA, w wadze ciężkiej przeciwko Johnowi Ruizowi (44-8-1, 30 KO). Do walki dojdzie na ringu w MEN Arena w Manchesterze. Do tego pojedynku David przygotowywał się w Londynie, a nie tak jak zawsze na Cyprze. Wszystko po to, aby odpowiednio zająć się promocją i organizacją pojedynku. Co przyniosło zamierzony efekt, bowiem już dawno wszystkie bilety na walkę są wysprzedane.