Zapraszamy wywiad z Dawidem Kosteckim (33-1, 23 KO) zarejestrowany po gali "Wojak Boxing Night" w Strzelcach Opolskich. "Gygan" wystąpi na gali w Gdyni, która planowana jest na 24 kwietnia.
Zapraszamy do obejrzenia relacji filmowej z dzisiejszego treningu prasowego przed sobotnią galą Areny Box-Promotion, na której to główną atrakcją wieczoru będą walki Yuriorkisa Gamboa i Stefana Kretschmanna.
9 kwietnia w Dzierżoniowie Wilczewski sięgnie po pas mistrza International WBF podczas gali Boxing Show, na której oprócz "Wilka" wystąpią miedzy innymi Łukasz Maciec, Krzysztof Szot oraz Dariusz Sęk.
"Ta walka ma dla mnie ogromne znaczenie" - mówi Piotr Wilczewski - "Dzierżoniów to moje rodzinne strony, wspaniali kibice. Pamiętam atmosferę na ostatniej gali. To niesamowite uczucie słyszeć doping tylu ludzi, czuć, że są ze mną. Tego się nie zapomina". Dokładnie dwa lata temu, 13 marca 2008 r. w Dzierżoniowie, Wilczewski po raz drugi obronił tytuł mistrza Świata TWBA w wadze super średniej. Pokonał wówczas Wenezuelczyka Jairo Alvareza.
Roy Jones Junior trenuje przed prawdopodobnie ostatnią walką swojej kariery, w której 3 kwietnia w Las Vegas zmierzy się z Bernardem Hopkinsem. 17 lat temu, po świetnej walce tych pięściarzy, na punkty wygrał Roy. Jeśli w nadchodzącej walce udało by mu się wygrać przez nokaut, byłaby to dla niego wymarzone zakończenie kariery. Jednak legendarny "Superman" przyznaje, iż w głębi duszy chciałby również posłać na deski Glena Johnsona oraz Danny'ego Greena.
- Mogę znokoutować Hopkinsa i się wycofać. Ale mogę też znokoutować Hopkinsa, a potem Glena Johnsona i się wycofać. Albo jeszcze inaczej, mogę znokoutować Hopkinsa, następnie Glena Johnsona, po czym mogę pobić Danny Greena i dopiero wtedy się wycofać - powiedział 41-letni fighter z Pensacoli. Ostudzając emocje dodał, że wszystko będzie zależało od jego samopoczucia po pojedynku z Bernardem Hopkinsem.
Pięściarz, którego nie można się nachwalić za dobór naprawdę mocnych rywali, Kubrat Pulew (7-0, 5 KO), po raz kolejny zachwyca swoich kibiców. W poprzedni weekend bez najmniejszych problemów, bo w drugiej rundzie, pokonał doświadczonego Amerykanina Danny'ego Batcheldera. Już 1 maja zmierzy się z bardzo mocnym Ukraińcem Olegem Platowem (28-1, 22 KO).
Tylko patrzeć jak Bułgar wskoczy do "piętnastek" poważnych federacji i będzie ubiegał się o walkę o mistrzowstwo świata. W sytuacji ewidentnego braku bokserów w kategorii ciężkiej, za którymi przemawiają solidne umiejętności, Pulew jet poważnym kandydatem do wprowadzenia roszad na samej górze.
Coraz bardziej przeciąga się powrót na ring Steve'a Cunninghama (22-2, 11 KO). Były rywal Tomka Adamka i Krzyśka Włodarczyka już dwukrotnie miał przekładany pojedynek o wakujący pas federacji IBF z Mattem Godfrey'em, a teraz na dobre odwołano ich zaplanowaną na 26 marca potyczkę. Don King, który wygrał przetarg na zorganizowanie tej walki nie potrafił dogadać się ze stacjami telewizyjnymi i samymi zawodnikami, dlatego bardzo możliwe, że teraz promocją pojedynku "Cunna" zajmie się Main Event. Najprawdopodobniej rywalem Steve'a będzie więc czwarty na liście IBF w kategorii cruiser Troy Ross (23-1, 16 KO - na zdjęciu), ale na oficjalne potwierdzenie tej informacji trzeba będzie jeszcze poczekać.
Dziennikarz brytyjskiej gazety ‘Boxing News’ zadał pytanie, które nurtuje wielu kibiców na świecie, a mianowicie, który z dwóch ukraińskich braci jest lepszy? Czy starszy Witali (39-2, 37 KO), najbliższy przeciwnik Alberta Sosnowskiego, czy też młodszy Wladimir (54-3, 48 KO), który w sobotę znokautował Eddiego Chambersa? O odpowiedź poprosił trzech pięściarzy i jednego trenera.
SOSNOWSKI - KLICZKO O TYTUŁ WBC >>
Danny Wiliams (41-8, 31 KO), brytyjski mistrz wagi ciężkiej.
- Oczywiście, że Witali. On jest silniejszym pięściarzem i twardszym niż jego brat. Wladimir boi się przyjąć cios. Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby Wladimir zrobił z Lennoxem Lewisem to co zrobił z nim Witali. W ogóle nie wyobrażam sobie kogokolwiek, żeby zrobił z nim to co on.
Andre Berto (25-0, 19 KO), mistrz WBO w kategorii półśredniej, już 10 kwietnia zmierzy się z jedynym pogromcą Paula Williamsa - Carlosem Quintaną (27-2, 21 KO). Amerykanin nie walczył od maja zeszłego roku, kiedy to wypunktował Juana Urango. Pod koniec stycznia miał skrzyżować rękawice z Shane'm Mosley'em, lecz w związku z trzęsieniem ziemii na Haiti wycofał się na kilka dni przed walką. Pochodzący z Portoryko Quintana to mocno bijący mańkut, w przeszłości był nawet mistrzem WBO w limicie do 147 funtów, ale nie za długo było mu dane cieszyć się pasem. Zdobył go w lutym 2008, a już cztery miesiące później oddał go Paulowi "Punisherowi" Williamsowi po niespełna trzech minutach walki.
- To twardy zawodnik, weteran. Jeśli oddam mu za dużo pola walki to będę musiał zapłacić. Quintana potrafi wykorzystać twoje błędy, nie może więc zabraknąć u mnie pewności siebie. Od samego początku muszę go zdominować - powiedział 26-letni Berto. - Trenuję najciężej, gdy ludzie oczekują mojego zwycięstwa. Nie mogę pozwolić mu się rozkręcić. To był błąd Williamsa. Ja tego nie powtórzę.
Według Golden Boy Promotions junior półśredni Lucas Matthysse (26-0, 24 KO) nie chce rewanżu z byłym mistrzem świata Vivianem Harrisem (29-4-1, 19 KO). 20 lutego bieżącego roku Argentyński puncher pokonał 31-letniego Amerykanina przez techninczy nokaut w czwartej rundzie. Przerwanie walki było w opinii wielu przedwczesne, zwłaszcza gdy mamy na uwadze fakt, że Harris radził sobie całkiem nieźle, a Matthysse zaczynał odczuwać skutki jego uderzeń - jedno z jego oczu powoli się zamykało. "Vicious" odwoływał się po walce i żądał zmiany werdyktu na 'no contest'.
- On jest tchórzem, to proste - powiedział zawiedziony Harris. - Dlaczego miałby nie dawać mi drugiej szansy? On i jego team wiedzieli, że jego oko niedługo całkowicie się zamknie. Przed nami było jeszcze sporo walki. Nie chcą drugi raz podejmować ryzyka i pewnie wrócą do obijania kelnerów w Argentynie. W ten sposoób budują jego rekord od samego początku kariery. Wszyscy wiemy, że przerwanie było bzdurą. Nie przegrałem uczciwie. Chcę zmazać tę porażkę i wyprostować mój rekord. To wstyd, że on nie ma jaj i jest tak wielkim tchórzem. A chciałem ponownie wyremontować mu twarz...
"Chcielibyśmy doprowadzić do walki z Alexandrem Povetkinem i Davidem Haye. Jeżeli jednak Povetkin odrzuci naszą ofertę, wówczas moim kolejnym rywalem będzie najprawdopodobniej Samuel Peter" - wyjawia Wladimir Kliczko (54-3, 48 KO) swoje pierwsze plany po pokonaniu Eddie Chambersa.
Przypomnijmy jeszcze, że młodszy z braci spotkał się już z Nigeryjczykiem blisko pięć lat temu i zwyciężył na punkty, choć trzykrotnie Peter rzucał go na deski.
Z narożnika Tetryka
W Europie mieliśmy już dobrą markę, ale Ameryka była dla polskich pięściarzy wielką niewiadomą. Wprawdzie docierały do Polski wieści o wielkiej klasie bokserów spod gwiaździstego sztandaru; znane były sukcesy olimpijskie zawodników USA; zwycięstwa w rywalizacji z zespołami Starego Kontynentu alet w bezpośredniej rywalizacji mieliśmy się spotkać po raz pierwszy; przygotowaniom i zestawieniu drużyny towarzyszyły dyskusje sympatyków, komentarze fachowców, sporo miejsca pierwszej wyprawie polskich bokserów za ocean poświęcała sportowa prasa.
1934. Do Ameryki po naukę
We czwartek polska reprezentacja wyruszyła w podróż do Stanów Zjednoczonych. W skład zespołu weszli: Rotholc, Rogalski, Kajnar, Sipiński, Misiurewicz, Majchrzycki, Karpiński, Piłat w towarzystwie prezesa Baranowskiego, p. Seydlitza i w charakterze sekundanta, Feliksa Stamma. Tylko w czterech wagach skład nie podlega dyskusji; myślimy o Rotholcu, Kajnarze, Karpińskim i Piłacie. Inne pozycje nie wydają się niewątpliwe, a czasem wręcz- są obsadzone błędnie.
Najwięcej kwestii budzi wstawienie Misiurewicza. Ten młody chłopiec rozpoczął międzynarodową karierę niedzielnym zwycięskim debiutem z Weilthammerem; tego samego dnia najpoważniejszy kandydat do reprezentacji przeciwko Ameryce, Seweryniak przegrał wysoko z Campem.
Ricky Hatton zdecydował się odpowiedzieć na ostatnie doniesienia mediów o propozycji, którą Brytyjczyk miał złożyć Freddiemu Roachowi.
"Powiem wprost, mam wielki szacunek do Roacha, jednak nigdy nie rozmawiałem z nim na temat naszej współpracy" - powiedział Hatton. Ricky odniósł się również do pogłosek, jakoby podjął już decyzję o zakończeniu swojej kariery bokserskiej. "Słyszałem już wiele opinii na temat mojego przejścia na sportową emeryturę. Apeluję do fanów, aby ignorowali takie spekulacje. Jeśli zdecyduję się zakończyć karierę, osobiście o tym wszystkich powiadomię" - zakończył Brytyjczyk.
Ulli Wegner, trener Niemca Artura Abrahama (31-0, 25 KO) twierdzi, że jego podopieczny w sobotniej walce z Andre Dirrellem (18-1, 13 KO) nie może nastawiać się na spokojne punktowanie Amerykanina.
- Artur musi pokonać go [Dirrella] przez nokaut. Walczymy w ojczyźnie przeciwnika, a wiadomo ściany zawsze pomagają gospodarzowi, dlatego sędziowie mogą dać zwycięstwo temu, który w rzeczywistości walki nie wygrał - powiedział Wegner. Walka Abraham - Dirrell odbędzie się w Detroit, w ramach drugiej rundy turnieju "Super Six".
O osiem tygodni opóźnił się drugi występ Adama Kownackiego (1-0, 1 KO) na ringach zawodowych. Polak w końcu wyjdzie między liny 2 kwietnia w Nowym Jorku, mając za rywala debiutującego wśród profesjonalistów Darona Johnsona. Naturalnie pojedynek zaplanowano na cztery rundy.
Mistrz świata IBF, WBO, IBO w wadze ciężkiej Władimir Kliczko (54-3, 48 KO) zapytany o pojedynek ze swoim bratem Witalijem (39-2, 37 KO) przyznał, że walka między nimi byłaby krwawym bojem. Młodszy z braci Kliczko potwierdził po raz kolejny, że nie ma mowy o takiej potyczce, ponieważ nie przyniosłoby to nic dobrego braciom.
- Walka między nami z pewnością byłaby brutalna. Tak właśnie było, gdy sparowaliśmy ze sobą. Podczas walki między braćmi nikt by nie zyskał, a my niezależnie od wyniku i tak bylibyśmy przegranymi. – powiedział "Dr Stalowy Młot".
Steve Cunningham (22-2, 11 KO), były mistrz IBF w kategorii junior ciężkiej, nie obarcza swego niedoszłego rywala Matta Godfrey'a (20-1, 10 KO) winą za odwołanie walki planowanej na 19, a następnie 26 marca. "USS" czekał na ten pojedynek od piętnastu miesięcy, kiedy to utracił swój pas mistrzowski po przegranej z Tomaszem Adamkiem. Nad jego przygotowaniami czuwał Naazim Richardson, uważany powszechnie za jednego z trzech najlepszych trenerów świata.
- Najnowsze wiadomości są bardzo rozczarowujące - przyznał 33-letni Cunningham. - Przez ponad dwa miesiące trenowałem naprawdę ciężko. Czasu i pieniędzy, które w to włożyłem już nie odzyskam. To był taki emocjonalny roller coaster. Dowiadywałem się, że walka się nie odbędzie, a chwilę później dochodziły do mnie zupełnie sprzeczne informacje. I tak w kółko... Zmianie nie uległa tylko jedna rzecz. Do zdobycia jest pas mistrzowski, mój pas. Żadne wieści nie sprawią, że nie będę gotowy go odzyskać.
Tomasz Adamek (40-1, 27 KO) w najnowszym, marcowym rankingu federacji IBF, awansował o jedno oczko na szóste miejsce w zestawieniu wagi ciężkiej. Najbliższy rywal "Górala" Chris Arreola (28-1, 25 KO) jest dziewiąty.
Z Polaków najwyżej rozstawiono oczywiście oficjalnego pretendenta (#1) w wadze półśredniej Rafała Jackiewicza (36-8-1, 18 KO). W kategorii półciężkiej czternasty jest Dawid Kostecki (33-1, 23 KO), a siódmy Aleksy Kuziemski (18-1, 4 KO). Ostatnim Polakiem na listach rankingowych jest Paweł Kołodziej (25-0, 14 KO), który utrzymał w porównaniu z ubiegłym miesiącem piętnastą lokatę.
- Dla mnie to zemsta lub koniec kariery - zapowiada 38-letni Audley Harrison (26-4, 19 KO). - Jeśli nie zdołam mu się zrewanżować, to moja przygoda z boksem dobiegnie końca.
9 kwietnia Harrison zmierzy się ze swym pogromcą Michaelem Sprottem (32-14, 17 KO) w walce o wakujący pas mistrza Europy. Przed trzema laty "A Force" został nieoczekiwanie znokautowany w trzeciej rundzie pojedynku o pasy mistrza Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii. W pierwszej rundzie Sprott sam wylądował na deskach, lecz szybko doszedł do siebie i zdołał roztrzygnąć walkę na swoją korzyść. Końcowy efekt przedstawia zdjęcie.
- Jeśli go nie pokonam to nie widzę dla siebie przyszłości w boksie. Z takim nastawieniem wyjdę do ringu - zapowiada Harrison, mistrz olimpijski z Sydney. - Bez zwycięstwa nad Sprottem nie zrobię kroku w przyszłość, zamierzam więc wygrać. Nie mam wątpliwości, że go wykończę. Miałem walczyć z Albertem Sosnowskim, ale jego chciał Vitali Kliczko. Szukaliśmy więc kolejnego dostępnego pretendenta i wybór padł na Sprotta. Trzy lata temu przegrałem na własne życzenie. Pozwoliłem mu na zbyt wiele i stało się. Teraz wszyscy mówią o braciach Kliczko, więc i ja będę dążył do walki z nimi. Chciałbym też zmierzyć się z Davidem Haye. Władimir Kliczko dał beznadziejnie nudny pojedynek z Eddie Chambersem, ale i tak był on transmitowany w 110 krajach. To pokazuje kim są dziś ci dwaj Ukraińcy. Mam teraz co udowadniać.