Amerykańsko-polski "ciężki", Joey Dawejko (3-0, 1 KO) stoczy swój czwarty zawodowy pojedynek. "Polski Piorun" chwalony przez Hasima Rahmana zmierzy się z Tyyabem Bealem (2-2, 1 KO).
Głównym wydarzeniem gali odbywającej 4 kwietnia w Mohegan Sun Casino będzie walka dobrze znanego polskim kibicom Delvina Rodrigueza z Mike`em Arnaoutisem.
Były mistrz świata IBF kategorii średniej, obecnie rywalizujący w prestiżowym turnieju "Super Six", Arthur Abraham (31,0 25 KO) nie sądzi aby planowana na 29 maja w Gelsenkirchen konfrontacja o pas WBC wagi ciężkiej pomiędzy Vitalijem Kliczko (39-2, 37 KO) a Albertem Sosnowskim (45-2-1, 27 KO) zapełniła mogący pomieścić ponad 60 tysięcy ludzi stadion Veltins Arena.
- Sosnowski? A któż to jest? A, przypomniałem sobie, widziałem jak walczył z Pianetą. Co mam powiedzieć... Stadion będzie się zapełniać nie dla Sosnowskiego, ale dla Kliczki. Ludzie przyjdą patrzeć na Witalija, a nie na jego przeciwnika. Tak w ogóle, to będzie show. Ale sześćdziesiąt tysięcy? Myślę, że to ciut ciut za dużo. Zobaczymy. - powiedział "Król Arthur" w wywiadzie dla sports.ru.
Zapraszamy na wywiad z Rafałem Jackiewiczem (35-8-1, 18 KO), który już pojutrze stanie naprzeciw Turgay'a Uzuna (31-12-2, 19 KO) w ośmiorundowej walce kategorii półśredniej. Przypomnijmy tylko, że polski "Wojownik" jako oficjalny pretendent do tytułu IBF ma zagwarantowany pojedynek o mistrzostwo świata i zapewne występ w Strzelcach Opolskich będzie ostatnim sprawdzianem przed czekającą go walką życia. Rafał w wywiadzie dla BOKSER.ORG opowiada więc nie tylko o sobotniej potyczce, ale i planach na przyszłość.
- W sobotę wystąpisz w Strzelcach Opolskich. W przeszłości narzekałeś trochę, że pomiędzy ważnymi walkami masz długie przerwy. Jak więc widać dopiąłeś swego.
Rafał Jackiewicz: Nie, tylko raz tak płakałem, bo tylko raz taką przerwę miałem i to kurcze przed walką życia. To było przed moim eliminatorem, dlatego byłem wkur.... i zły. Musiałem trzymać wagę i to była dla mnie masakra, że sam sobie z tym musiałem radzić. Byłem strasznie wkurzony, ponieważ przez osiem miesięcy nie walczyłem. Teraz na szczęście mogę wystąpić przed pojedynkiem o mistrzostwo świata i bardzo się z tego cieszę. Ten zawodnik nie jest jakiś bardzo wymagający, ale jest silny, niebezpieczny no i trzeba będzie uważać, tak więc zawsze jakieś tam ryzyko jest. Ja jednak jestem przygotowany świetnie, czuję się bardzo dobrze, nie mam żadnych problemów z wagą ani niczym innym, wszystko mam poukładane, także wszystko jest super.
Jak już Was informowaliśmy, Juan Carlos Gomez (44-2, 35 KO) w następną sobotę powróci na ring po porażce z Vitalim Kliczko walką z Alexem Mazikinem (13-4-2, 3 KO), niedawnym przeciwnikiem naszego Andrzeja Wawrzyka.
Jeśli Kubańczyk wygra, a na pewno jest zdecydowanym faworytem tej potyczki, wówczas kolejny pojedynek stoczy 26 czerwca, tym razem już na terenie USA. Rywalem byłego championa kategorii cruiser będzie wtedy mocno bijący Brazylijczyk, Raphael Zumbano (25-4-1, 19 KO), a stawką rywalizacji wakujący pas IBF Latino w wadze ciężkiej.
Odbudowujący powoli swą karierę Travis Kauffman (19-1, 15 KO) 22 maja stanie naprzeciw Chrisa Kovala (24-6, 18 KO) na dystansie dziesięciu rund.
Z kolei znokautowany ostatnio przez Alexandra Povetkina Leo Nolan (27-2, 10 KO) przetestuje Kameruńczyka Freda Kassi (15-1, 8 KO).
W końcu czternasty w rankingu federacji WBO Chauncy Welliver (40-5-5, 14 KO) 19 marca, czyli już jutro, powalczy z Mike'em Sheppardem (15-9-1, 8 KO).
Piotr Wilczewski (25-1, 8 KO) już 9 kwietnia w swoim rodzinnym Dzierżoniowie stoczy swoją kolejną zawodową walkę. Piotrek w rozmowie z naszą redakcją zdradził, że do pojedynku będzie się przygotowywał m.in. z Mikkelem Kesslerem (42-2, 32 KO), z którym będzie sparował.
PIOTR WILCZEWSKI - SERWIS SPECJALNY >>
Walki kontrolne zaczną się w przyszłym tygodniu i potrwają około dwóch tygodni. Popularny "Wilk" znakomicie się prezentował na sparingach w Polsce, mimo iż zmaga się w dalszym ciągu z kontuzją dłoni. Już niedługo rusza oficjalna strona internetowa pięściarza z Dolnego Śląska.
Po bolesnych porażkach z Rafałem Jackiewiczem i Selcukiem Aydinem, trwa stopniowa, sportowa rehabilitacja byłego zawodowego mistrza Europy wagi półśredniej, Jacksona Osei Bonsu (31-3, 24 KO). Jutro na gali boksu zawodowego w Antwerpii, urodzony w Ghanie Belg, skrzyżuje rękawice z nadal mocno bijącym, dawnym czempionem WBO kategorii jr. półśredniej, Randall`em Bailey`em (40-7, 35 KO).
Rywalizacja Bonsu z Bailey`em jest oficjalnym eliminatorem do walki o mistrzostwo świata IBF kategorii półśredniej. Pas mistrzowski tej federacji od grudnia ub. roku jest własnością Słoweńca Jana Zavecka.
27 lutego w National Basketball Arena w Dublinie odbyła się - zupełnie niezauważona przez nasze media - pierwsza w historii "polska" gala boksu zawodowego (w nomenklaturze organizatorów zwana "Wielką Galą Boksu Dublin 2010") na Wyspach Brytyjskich. Impreza zgromadziła ok. 700 - głównie polonijnych - kibiców, którzy bawili się przy muzyce i ...sporcie.
W programie gali wystąpilło sześciu polskich pięściarzy: Wojciech Bartnik, Łukasz Rusiewicz, Tomasz Zeprzałka, Bartłomiej Wańczyk, Albert Jarzębak i debiutant Michał Olejniczak. Ten pierwszy, przygotowujący się wówczas go gali w Katowicach, stoczył pokazowy sparring (oczywiście w kasku).
Kevin Cunnigham, trener Devona Alexandra (20-0, 13 KO), chce by najbliższym rywalem jego podopiecznego był mistrz WBO w kategorii junior półśredniej - Timothy Bradley (25-0, 11 KO).
- Wiem, że Bradley walczy z jakimś nieznanym pięściarzem w czerwcu - powiedział Cunningham. - Ale nie mam pojęcia dlaczego to robi. Nikt nie zna jego rywala. Powinien zmierzyć się z Devonem. Obydwaj są mistrzami, to dwaj najlepsi zawodnicy w tej kategorii. W dodatku obydwaj będą pokazywani na HBO. Nie ma potrzeby toczenia nic nie wartych walk na przetarcie. Dajmy fanom to, czego chcą. Jeśli Bradley nie zmierzy się z Devonem w czerwcu, to mam nadzieję, że ten temat powróci przed końcem roku.
23-letni Alexander jest zunifikowanym mistrzem federacji IBF i WBC. Jako jego potencjalnych rywali wymienia się Zaba Judaha (38-6, 26 KO), Paula Spadaforę (44-0-1, 18 KO) i tymczasowego mistrza WBA Marcosa Rene Maidanę (27-1, 26 KO).
Domenico Valentino, aktualny amatorski mistrz świata (Mediolan 2009), przegrał swoje dwie walki w międzypaństwowych meczach Irlandia-Włochy, które w ub. weekend odbyły się w Dublinie i Belfaście.
W pierwszym pojedynku pokonał go (11-8) Eric Donovan, a w drugim (8-4) David Oliver Joyce. I właśnie ta druga - zdaniem Włochów absolutnie niezasłużona - porażka sprawiła, że ekipa włoska, na znak protestu przeciwko stronniczemu sędziowaniu, wycofała swoich zawodników z kolejnych walk.
Jak widać debiut na antenie stacji HBO zmusił nie tylko Tomka Adamka do zmiany kategorii. W jego ślady poszedł także Timothy Bradley (25-0, 11 KO), aktualny wciąż mistrz świata federacji WBO w wadze junior półśredniej. Debiut ten przypadnie tydzień wcześniej niż pierwotnie zakładano, czyli 19 czerwca, a jego rywalem w debiucie w dywizji półśredniej będzie czołowy (WBC #6, IBF #8) pięściarz list rankingowych, Luis Carlos Abregu (29-0, 23 KO).
Dopiero co tydzień temu świat obiegła wiadomość, że BJ Flores (24-0-1, 15 KO) zmienia boks na MMA, a dziś dochodzą już zupełnie sprzeczne informacje, według których ten czołowy bokser kategorii cruiser miałby zaboksować 26 czerwca podczas gali w Atlancie.
Co jeszcze ciekawsze, rywalem Benjamina będzie kreowany jeszcze niedawno na mistrza tej dywizji, Eric Fields (14-1, 12 KO). Stawką pojedynku będzie wakujący pas USBA.
Fiodor Łapin został szefem sztabu trenerskiego, który szykuje Alberta Sosnowskiego (45-2-1, 27 KO) do pojedynku z Witalijem Kliczką (39-2, 37 KO) o mistrzostwo świata wagi ciężkiej federacji WBC.
ALBERT SOSNOWSKI - SERWIS SPECJALNY >>
- Fiodor Łapin ma ogromne doświadczenie i dużą wiedzę na temat wschodniej szkoły boksu. Uznałem, że to idealna osoba do wsparcia zespołu, z którym osiągałem ostatnie sukcesy i wywalczyłem mistrzostwo Europy. Cieszę się, że trener Łapin zaakceptował moją propozycję i przyjął wyzwanie - wyjaśnia "Dragon".
Wczoraj w New Delhi (Indie ) zakończyły 6. Mistrzostwa Wspólnoty Brytyjskiej w boksie. Turniej niespodziewanie zdominowali reprezentanci gospodarzy, którzy zdobyli aż 6 (z 10!) złotych i 3 brązowe medale.
Warto wspomnieć, że boks w Indiach zyskuje obecnie coraz większe grono kibiców. O rosnącej klasie hinduskich pięściarzy świadczą wyniki osiągane stopniowo przez takich zawodników jak np.: Rajendra Prasad (w 1992 r. na igrzyskach olimpijskich w Barcelonie wypunktował Andrzeja Rżanego a rok później "zafundował" czasówkę świetnemu Kazachowi Bułatowi Dżumadiłowowi), Venkatesan Devarajan (w 1994 r. na turnieju o Puchar Świata w Bangkoku pokonał m.in. Macieja Zegana i świetnego Mongoła Dugarbatar Lhagva), Jitender Kumar, Ngangim Dingko Singh (ma na rozkładzie m.in. Taja Somrota Kamsinga, Geralda Tuckera z USA i Ilfata Riazapowa z Rosji), czy obecna gwiazda - Vijender Singh (na zdjęciu).
Wnuk polskich emigrantów, Hugo Kasperski (10-1, 7 KO), po raz pierwszy rękawice bokserskie założył dopiero w wieku 14 lat. Dzisiaj ma niespełna 23 i jest jednym z coraz bardziej rozpoznawalnych we Francji prospektów wagi super średniej.
Od większej popularności dzieli go tylko krok. Hugo, po zwycięstwie w tradycyjnym ogólnofrancuskim turnieju zawodowym (Tournoi de France), organizowanym dla neo-profi (walki trwają 6 rund), uczestniczy obecnie w tzw. Pucharze Ligi (Coupe de la Ligue), którego uczestnicy toczą już 8-rundowe pojedynki. W piątek w miasteczku Cosec la Gauthiere, położonym nieopodal rodzinnego Clermont-Ferrand, czeka go walka półfinałowa z doświadczonym jorneyman`em Mounirem Sahli (9-16, 6 KO) i jeśli ją wygra, wystąpi w finale, który będzie transmitowany przez miejscową telewizję.
41-letni Francois Botha (47-4-3, 28 KO) uzyskał licencję bokserską od komisji stanu Nevada. 10 kwietnia Botha zmierzy się z 5-krotnym mistrzem świata wagi ciężkiej - Evanderem Holyfieldem (42-10-2, 27 KO), a pojedynek odbędzie się w Thomas & Mack Center w Las Vegas. Stawka to wakujący pas WBF kategorii ciężkiej, o który "Biały Bawół" walczył w październiku ubiegłego roku, lecz po dwunastu rundach zremisował z Kubańczykiem Pedro Carrionem (8-1-1, 6 KO).
Ostatnią przeszkodą na drodze do walki z Holyfieldem jest dla Bothy test na obecność narkotyków. Jeśli jego wynik okaże się negatywny, to komisja wyrazi zgodę na pojedynek.
- Nie mogę się doczekać - przyznaje Botha. - W tym pięknym mieście zmierzę się z legendą boksu.
Vitali Tajbert (19-1, 6 KO) zyskał status pełnoprawnego mistrza federacji WBC wagi super piórkowej. Kazach z niemieckim paszportem był dotąd tylko tymczasowym championem, ale po przejściu Humberto Soto do kategorii lekkiej, Vitali przejął jego obowiązki i zaszczyty.
Warto więc przypomnieć, iż Tajbert do pierwszej obrony przystąpi 29 maja, gdy zmierzy się w rewanżowej potyczce z Humberto Gutierrezem (26-2-1, 19 KO), któremu zresztą ten tytuł odebrał.
Ghanijczyk Joshua Clottey (35-4, 20 KO), który w ubiegłą sobotę uległ zdecydowanie na punkty Manny'emu Pacquiao (51-3-2, 38 KO) twierdzi, że w ewentualnym pojedynku Filipińczyka z Floydem Mayweatherem (40-0, 25 KO) "Pacman" nie stoi na straconej pozycji.
- Jeśli mam być szczery to powiem, że Manny będzie bardzo trudnym rywalem dla Floyda, oczywiście Pacquiao ma też swoje mankamenty, lecz jest bardzo szybki i zwinny - powiedział Clottey. Joshua odniósł się również do swojej sobotniej potyczki. - Byłem bardzo zagubiony, zrobiłem to co mogłem jednak przegrałem. Mam nadzieję, że w następnym pojedynku zaprezentuję się lepiej - zakończył pięściarz z Ghany.
Niespełna 34-letni Lee Swaby (25-23-2, 11 KO), ceniony na Wyspach za bardzo twardą i niekonwencjonalną postawę w ringu, to od lat jeden z najbardziej uczciwie zarabiających na chleb powszedni europejskich journeyman`ów najcięższych kategorii. Warto wspomnieć, że ten brytyjski wojownik największe triumfy święcił w kicboxingu, który uprawiał od 14 roku życia w rodzinnym Lincoln City.
Co ciekawe, Lee zrobił w kicku (w formule full-contact) błyskawiczną karierę, zdobywając w ciągu 6 lat kariery m.in. tytuł mistrza Wielkiej Brytanii oraz dwukrotnie zawodowe mistrzostwo świata. Ma za sobą dziesiątki walk z silnymi rywalami, w tym także pojedynek stoczony w dalekiej Nowej Zelandii z samym Ray`em Sefo.
Wielce obiecujący amerykański "średni", posiadacz pasa WBO NABO, Daniel Jacobs (18-0, 15 KO), w bardzo krótkim czasie stoczy dwa kolejne pojedynki. Najpierw 27 marca na gali boksu zawodowego w Hard Rock Hotel and Casino w Las Vegas w zakontraktowanym na 8 starć boju skrzyżuje rękawice z 34-letnim Kolumbijczykiem Jose Miguelem Rodriguezem Berrio (20-4, 12 KO), by 1 maja znów stanąć w ringu - tym razem MGM Grand w Las Vegas - naprzeciw nieznanego jak dotąd przeciwnika.
Być może rywal i przyjaciel (!) Pawła Wolaka z czasów amatorskich, próbuje nadgonić stracony ostatnio czas, gdyż po raz ostatni boksował 22 sierpnia ub. roku, wygrywając na punkty ze swoim rodakiem, Ishe Smith`em (21-4, 9 KO). Tak długi rozbrat z ringiem spowodowany był kontuzja ręki 23-letniego Amerykanina.
John Ruiz (44-8-1, 30 KO), były dwukrotny mistrz wagi ciężkiej, przygotowuje się do kolejnej walki o pas. 3 kwietnia na M.E.N. Arena w Machesterze "The Quiet Man" zmierzy się z Davidem Haye'm (23-1, 21 KO) w pojedynku, którego stawką będzie tytuł WBA World kategorii ciężkiej.
Trenujący Ruiza Miguel Diaz jest przekonany, że jego podopieczny poradzi sobie z Anglikiem.
- Nie lubiłem jego stylu. Walczył jak byk. Zgodziliśmy się, że nie może tak boksować i zaadoptował styl innych moich podopiecznych - wspomina Diaz. - Wtedy odkryłem, że on ma kapitalny lewy prosty. Tego nie uczysz się w dwa dni. Problemem Ruiza jest to, że traci równowagę, gdy walczy w półdystansie. Po prostu nie ma odpowiedniego balansu. To dlatego dotychczas używał tyle klinczu i przepychanek. Teraz strasznie ciężko trenował i wszyscy widzą u niego postępy. W wieku 38 lat uczy się nowych rzeczy. Nie robił tego od dwunastu albo trzynastu lat. Kilku brytyjskich dziennikarzy przyjechało go zobaczyć. Nie są głupcami, widzieli różnicę. Ruiz jest w doskonałej formie. Widziałem nagrania z walk Haye'a. Gubi się, gdy wywierasz na nim presję. Walcząc z nim trzeba zadawać dużo ciosów. Haye to bardzo dobry pięściarz, ale w walce z Johnem będzie musiał udowodnić, że ma mocną szczękę. Od samego początku Ruiz będzie na niego nacierał.

Jak dowiedziała się redakcja BOKSER.ORG, polski promotor Tomasz Babiloński pertraktuje z legendarnym mistrzem wszechwag na temat jego przyjazdu do Polski. Mike Tyson - bo o nim mowa, miałby odwiedzić nasz kraj jeśli tylko dostanie wymaganą kwotę, natomiast Tomasz Babiloński jest gotów wydać na ten cel nawet ponad 30 tysięcy dolarów. Przypomnijmy jeszcze, że jakiś czas temu obiecujący polski promotor próbował ściągnąć do naszego kraju George'a Foremana, ale wówczas ta sztuka się nie udała. Miejmy nadzieję, że tym razem pójdzie lepiej i ten jeden z najwybitniejszych bokserów w historii wagi ciężkiej zawita nad Wisłę.
Mogący pochwalić się serią osiemnastu zwycięstw z rzędu Amerykanin Manuel Quezada (29-4, 18 KO) szykuje się do powrotu na ring po 5 miesiącach przerwy. O zawodniku z Kalifornii zrobiło się głośno, gdy znokautował w 1 rundzie Travisa Walkera (zawodnika, który posadził na deski Chrisa Arreolę).
Rywalem Quezady będzie solidny Jason Gavern (18-7-3, 8 KO), który w swoim dorobku ma tytuł "National Golden Gloves" stanu Pensylwania. Walka odbędzie się 8 kwietnia w Kalifornii.
Podczas zaplanowanej na 26 marca gali Dona Kinga widzowie mieli zobaczyć dwa mistrzowskie pojedynki o pasy IBF w kategorii junior średniej oraz cruiser. Z niewiadomych przyczyn organizator zdecydował się na odwołanie gali.
W pierwszej z mistrzowskich walk rękawice skrzyżować mieli były zunifikowany czempion kategorii półśredniej Cory Spinks (37-5, 11 KO) oraz Cornelius Bundrage (29-4, 17 KO), nastomiast w drugim pojedynku, którego stawką miał być porzucony przez Tomasza Adamka pas IBF wagi junior ciężkiej walczyć mieli dobrze znany polskim kibicom Steve Cunningham (22-2, 11 KO) oraz Matt Godfrey (20-1, 10 KO).
Wciąż nic nie wiadomo na temat nowego terminu gali.
Jedna z największych grup promotorskich w USA i na świecie ‘Golden Boy Promotions’, podpisała kontrakt zawodowy z niezwykle obiecującym Frankie Gomezem.
Srebrny medalista mistrzostw świata amatorów, 18- letni mieszkaniec wschodniego Los Angeles, swój ‘złoty’ podpis złożył 15 marca na specjalnie w tym celu zorganizowanej konferencji prasowej w hotelu El Mercado. W obecności prezydenta ‘Golden Boy’ Oscara De La Hoya, managera pięściarza Hectora Ibarra, a także trenera Ronnie Rivota, dopełniono wszystkich formalności. Młody profesjonał, mierzący 173 cm wzrostu i występujący w wadze junior półśredniej, zaprezentuje się po raz pierwszy na ringach zawodowych już 3 kwietnia, na gali , której walką wieczoru będzie rywalizacja Bernard Hopkins-Roy Jones jr. II.
Biorąc pod uwagę możliwości finansowe i umiejętności promotorskie grupy ‘Golden Boy’. Jak również niewątpliwy talent Frankie Gomeza, bardzo prawdopodobne jest, iż za kilka lat będzie głośno o tym pięściarzu.
Zwycięstwem przez dyskwalifikację zakończyła się dzisiejsza walka Shane'a Camerona (24-2, 20 KO). Dla Nowozelandczyka był to pierwszy pojedynek od czasu pamiętnego "lania", które zarobił z rąk Davida Tua w październiku ubiegłego roku.
Rywalem Camerona na gali w Melbourne był John Hopoate (12-5, 11 KO). Australiczyk przez całe dwie rundy otrzymywał ostrzeżenia od sędziego za trzymanie przeciwnika oraz uprawianie zapasów w ringu zamiast boksowania. Ignorowanie tych ostrzeżeń zmusiło arbitra zawodów do zakończenia walki.
Andre Ward (21-0, 13 KO), mistrz WBA w kategorii superśredniej, podczas jednego z treningów nabawił się kontuzji kolana, która wyklucza go z planowanego na 24 kwietnia pojedynku z Allanem Greenem (29-1, 20 KO).
Walka odbędzie się w późniejszym terminie i będzie pierwszą obroną tytułu dla 26-letniego Warda. "Son of God" w listopadzie dość łatwo poradził sobie z faworyzowanym Mikkelem Kesslerem (42-2, 32 KO). Pojedynek rozgrywany był w ramach turnieju Showtime's Super Six. W drugiej rundzie Kessler zmierzy się z Brytyjczykiem Carlem Frochem (26-0, 20 KO), a Ward ze wspomnianym Greenem, który zastąpił Jermaina Taylora (28-4-1, 17 KO). Występujący pod pseudonimem "Ghost Dog" 30-latek z Tulsy (Oklahoma) nie wierzy w kontuzję mistrza olimpijskiego z Aten i wzywa go do stawienia się w ringu.
- Szczerze mówiąc nie sądzę, by on kiedykolwiek stanął ze mną oko w oko - powiedział Green. - To nie jest walka, której on i jego ludzie chcą. Naprawdę wątpię w możliwość odbycia jej w późniejszym terminie. Mam nadzieję, że jej odwołanie jest czymś uzasadnione, bo to nie czas na gierki. Gdyby walczył z Jermainem Taylorem albo Sakio Biką to z pewnością pojedynek nie zostałby przełożony.
Mistrz olimpijski z Pekinu James DeGale (6-0, 4 KO) nie zamierza ostrożnie budować swoją karierę i już w siódmym występie przystąpią do 12-rundowej walki. 24-letni Anglik, który nigdy nie boksował w oficjalnym pojedynku więcej niż cztery rundy, 15 maja podczas gali w Londynie stanie do batalii o interkontynentalny pas WBA kategorii super średniej.
"Sparowałem już po dziesięć rund na treningach i czuję się gotów. Mam przecież bardzo duże doświadczenie z ringów amatorskich. Mam nadzieję doczekać gong rozpoczynający jedenastą i dwunastą rundę, żeby udowodnić ludziom, że jestem w stanie walczyć na mistrzowskim dystansie. Będąc jednak szczerym, nie sądzę aby trzeba było walczyć aż tak długo" - zakończył DeGale, który nie poznał jeszcze nazwiska swojego rywala.