Peter McDonagh (14-16, 2 KO) okazał się pierwszym bokserem na ringach zawodowych, który zdołał dotrwać z Frankie Gavinem (6-0, 5 KO) do ostatniego gongu.
Były mistrz świata dominował oczywiście w każdej z sześciu rund, ale pomimo kilku mocnych podbródkowych i świetnych haków na korpus, zdeterminowany McDonagh dotrwał do końca. Werdykt był tylko formalnością - Gavin (na zdjęciu) zwyciężył 60:54.
Bardzo efektownie zakończył swój występ Kevin Mitchell (31-0, 23 KO). Oficjalny pretendent do tronu WBO wagi lekkiej przegrał co prawda pierwszą rundę z Ignacio Mendozą (27-6, 18 KO), ale już w drugiej ciężko go znokautował.
25-letni Mitchell trafił krótkim prawym sierpowym, poprawił lewym podbródkiem, a Mendoza niczym wystrzelony z procy poleciał kilka centymetrów do góry i spadł na matę ringu. Ciężki nokaut.
Znakomicie się zapowiadający 25-letni półciężki Ismayl Sillakh (11-0, 10 KO) podpisał kontrakt promotorski z prowadzoną przez Roy'a Jonesa Juniora grupą Square Ring Promotions.
- Byłem pod dużym wrażeniem, gdy zobaczyłem tego mocno bijącego Ukraińca - przyznał, przedstawiając swojego nowego zawodnika Roy. - Taki talent bardzo rzadko się trafia, a my mamy teraz szczęście mieć go w naszej drużynie.
Swoją ostatnią walkę Sillakh stoczył 6 lutego na gali Tomasza Adamka w Newark, gdzie pokonał przez TKO w 4. rundzie Larry Pryora.
Walentynkowy nastrój najwyraźniej dał się we znaki brytyjskiemu ciężkiem Derkowi Chisorze (11-0, 6 KO), który podczas ważenia przed dzisiejszą walką postanowił pocałować prosto w usta swojego rywala - Carla Bakera (9-4, 6 KO). Do starcia Chisora - Baker dojdzie na gali w Londynie, gdzie w pojedynku wieczoru Kevin Mitchell (30-0, 22 KO), którego wyzwania nie zdecydował się podjąć Maciej Zegan, bronić będzie pasa WBO Inter-Continental wagi lekkiej w starciu z Ignacio Mendozą (27-5-2, 18 KO). Podczas tej samej imprezy o wakujący pas EBU kategorii półciężkiej zaboksują Nathan Cleverly (18-0, 8 KO) i Antonio Brancalion (32-7-2, 8 KO). Bezpośrednia relacja telewizyjna z Londynu w Polsat Sport Extra o godz. 19.10.
W finale wagi do 60 kg debreczyńskiego turnieju im. I. Bocskai'a Michał Syrowatka stoczył bardzo dobry pojedynek z zawodnikiem gospodarzy Miklosem Vargą. Po trzech rundach jednak sędziowie opowiedzieli się za Węgrem 6:5 i to on został zwycięzcą tej kategorii wagowej. Pomimo przegranej nasz reprezentant zaprezentował w przekroju całego turnieju dobrą dyspozycję i z pewnością jest to korzystny prognostyk przed kolejnymi startami Syrowatki w bieżącym sezonie. Także ciekawy start na swoim koncie zanotował Kamil Szeremeta (69 kg), który na Węgrzech wywalczył brązowy medal.
19-latek z Filipin Marvin Sonsona (14-0-1, 12 KO) walczący już teraz w kategorii super koguciej zawalczy o wakujący pas WBO. Tytuł jest schedą po Juanie Manuelu Lopezie (28-0, 25 KO), który również przeszedł kategorię wyżej. Sonsona był wcześniej mistrzem w kategorii super muszej. W drugiej i ostatniej obronie tego trofeum zremisował z Alejandro Hernandezem (22-7-2, 11 KO). Bez względu na wynik pas i tak zostałby zwakowany, ponieważ Filipińczyk z naturalnych przyczyn nie był już w stanie utrzymywać wagi.
27 lutego w Portoryko zmierzy się z tamtejszym Wilfredem Vazquezem Jr. (17-0-1, 14 KO). Ojciec Portorykańczyka Vazquez Sr. był wielokrotnym mistrzem świata WBA w wadze super koguciej i piórkowej.
Kontrowersyjny Derek Chisora (12-0, 7 KO) zanotował przed momentem kolejne efektowne zwycięstwo. Jedyny dotąd pogromca Sama Sextona tym razem odprawił Carla Bakera (9-5, 6 KO). Wszystko rozpoczął mocny prawym sierpowy Chisory na początku drugiej rundy. Po nim nastąpiła blisko minutowa kanonada, aż w końcu sędzia ringowy zdecydował o przerwaniu pojedynku, którego stawką był eliminator do tytułu brytyjskiego w wadze ciężkiej.
Były wieloletni król rankingów P4P zapowiada powrót na szczyt. Roy Jones Jr. (54-6, 40 KO) opowiada o rewanżu ze swoim największym rywalem Bernardem Hopkinsem (50-5-1, 32 KO), serii porażek przed czasem i grudniowym nokaucie z rąk Dannego Greena (28-3, 25 KO).
Przed 17-stu laty Jones pokonał Hopkinsa w walce o wakujący pas IBF kategorii średniej. Sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się wówczas za wicemistrzem olimpijskim z Seulu. Teraz, gdy obydwaj pięściarze są już u schyłku wspaniałych karier, dojdzie do ich rewanżu. 3 kwietnia w Mandalay Bay w Las Vegas 45-letni "Kat" poszuka odwetu na kilka lat młodszym przeciwniku.
- Zamierzam udowodnić mu, że wciąż nie może mnie pokonać - zapowiada Jones. - On zawsze chce pokazywać, że jest ode mnie lepszy, a to nie prawda.
Hopkins będzie faworytem kwietniowego starcia. Od czasu walki z Jonesem przegrał tylko trzy razy - dwukrotnie z Jermainem Taylorem i raz z Joe Calzaghe - każda z tych walk była bardzo wyrównana. Później jednak skazywany na pożarcie "Kat" dał lekcję boksu dominatorowi wagi średniej - Kelly Pavlikowi. Roy od czasu powrotu z wagi ciężkiej znajduje się na równi pochyłej mieszając zwycięstwa nad łatwymi przeciwnikami z dotkliwymi porażkami - zazwyczaj przed czasem. Mimo tego jest przekonany o swojej wyższości nad Hopkinsem. Odnosi się również do swego ostatniego pojedynku.
Nathan Cleverly (19-0, 9 KO) zdemolował Antonio Brancaliona (32-8-2, 8 KO), zostając nowym mistrzem Europy kategorii półciężkiej.
Walijczyk, który w środę skończy 23 lata, dominował od pierwszego gongu i już w pierwszej odsłonie wstrząsnął rywalem lewym sierpowym. W drugiej i trzeciej rundzie powiększał przewagę, a w czwartej serią trzech sierpów na głowę bezbronnego Włocha posłał go na deski. W trakcie liczenia zabrzmiał gong i Brancalion miał minutę na dojście do siebie. Cleverly nie wypuścił jednak okazji z rąk i już na początku piątego starcia trafił kilka razy prawym prostym, a gdy dopadł zamroczonego przeciwnika przy linach, sędzia w obawie przed ciężkim nokautem przerwał pojedynek.
Były pretendent do pasa WBO w wadze junior ciężkiej Ali Ismailov (16-3-1, 12 KO) wraca na ring. 35-letni obecnie Azer przegrał swoją mistrzowską szansę z Argentyńczykiem Victorem Emilio Ramirezem (15-2, 12 KO) po bardzo wyrównanej walce i niejednogłośnym werdykcie. Kolejną wielką szansą był dla niego grudniowy pojedynek z Denisem Lebiediewem (19-0, 14 KO), jednak walka zakończyła się już w 6. rundzie po kontuzji Ismailova. Azer wydawał się słabo przygotowany do tego pojedynku, w końcówce łapał już powietrze jak ryba wyjęta z wody.
W pierwszej walce od tej porażki zmierzy się z dobrze znanym polskim pięściarzom, bardzo popularnym europejskim yourneymanem Jevgenijsem Andrejevsem (10-30, 2 KO). Najwięszka zaletą Łotysza jako rywala "na przetarcie" jest to, że łatwo się nie przewraca. Pomimo 30 niepowodzeń na zawodowym ringu tylko raz został znokautowany.
Federacja WBA wyznaczyła nazwiska dwóch pięściarzy, którzy powinni stoczyć pojedynek o miano oficjalnego challengera w wadze ciężkiej.
W eliminacyjnym pojedynku zmierzą się drugi na liście Kali Meehan (35-3, 29 KO) oraz trzeci w rankingu, były champion tej organizacji, Ruslan Czagajev (25-1-1, 17 KO). Teraz obozy pięściarzy dostaną czas na negocjacje, a jeśli nie przyniosą one skutku, wówczas o wyborze miejsca walki zadecyduje przetarg.
Piątkowe przedpołudnie były mistrz świata wagi junior ciężkiej federacji IBF i aktualny pretendent do tytułu WBC Krzysztof Włodarczyk (42-2-1, 31 KO) spędził na zorganizowanej przez Policję i Ministerstow Spraw Wewnętrznych i Administracji konferencji poświęconej programowi ograniczania przestępczości i aspołecznych zachowań "Razem bezpieczniej - Profilaktyka a Ty", którego od lata zeszłego roku jest czynnym uczestnikiem. Zapraszamy do lektury wywiadu z "Diablo" przeprowadzonego przy okazji dzisiejszej konferencji.
- Krzysztof, może zacznijmy od powodu twojej obecności tutaj. O kilku miesięcy jeździsz, spotykasz się z dziećmi, czasem z tak zwaną "trudną" młodzieżą, na czym dokładnie polega twoja rola w tym programie?
Krzysztof Włodarczyk: Odwiedzamy dzieciaki i próbuję pewne rzeczy im przekazać, takie które sam z życia wyniosłem, staram się im pokazać lepszy sposób na życie, to znaczy sport. Mam nadzieję, że one coś z tego wynoszą i kiedyś okaże się, że któremuś z nich jakoś pomogłem.
- Jak dzieci reagują na twoje wizyty, spotkanie z tobą?
KW: Niektóre reagują troszkę dziwnie, bo nie chce im się wierzyć, że pewne rzeczy robiłem w życiu. A ja tak naprawdę byłem niezłym skurczysynkiem jako dzieciak - tu coś ukradłem, tam coś podpaliłem, kogoś zbiłem. Trochę się tego zebrało… Generalnie tłumaczę dzieciakom, żeby nie iść złą drogą, ale żeby na przykład wybrały sport. Ja w momencie, kiedy zacząłem treningi, zmieniłem się nie do poznania - moi rodzice to zauważyli i zaczęli na mnie inaczej patrzeć. Docenili, że coś chce ze swoim życiem zrobić. Dla mnie boks był takimi wrotami do lepszego świata i fajnie by było, gdyby dla któregoś z tych dzieciaków może niekoniecznie boks, ale sport w ogóle, mógł być takimi wrotami.
- Niedługo czeka cię "walka o wszytsko", czyli rewanż z Fragomenim o pas WBC. Jak wyglądają teraz twoje treningi?
KW: Póki co trenuję tylko jeden raz dziennie - biegam, robię dużo techniki, staram się poprawić elementy, które uciekły mi podczas pierwszej walki z Włochem. Pracuję nad kondycją, nad zejściami z linii ciosu, by nie pozostawać statyczny po ciosie, nie wisieć na rywalu. Ogólnie, opracowuję elementy, które przydadzą mi się w rewanżu z Fragomenim - zarówno na worku, jak i w pracy z partnerem; do tego walka z cieniem i praca przed lustrem.
W lipcu ubiegłego roku faworyzowany Travis Walker (34-3-1, 28 KO) poniósł sensacyjną porażkę już w pierwszej rundzie z Manuelem Quezadą. Potem zastopował trzech słabszych rywali, by dostać kolejną szansę powrotu na salony wagi ciężkiej. 20 marca ten 31-latek zmierzy się z dobrze znanym polskim kibicom Johnathonem Banksem (23-1, 16 KO).
"Mam na pewno dużo do udowodnienia. Muszę pokazać ludziom, że nie mam tak słabej szczęki jak myślą oraz że wciąż należę do czołówki. Pracowałem od tego czasu z wieloma trenerami i każdy z nich wytknął mi kilka błędów, które już mam za sobą. Teraz na pewno nie będę szukać szybkiego nokautu. Chcę boksować więcej z dystansu, wykorzystując swoje warunki fizyczne, a nokaut przyjdzie sam" - powiedział Walker, pierwszy pogromca na ringach zawodowych niedawnego rywala Tomka Adamka, Jasona Estrady.
Walczący dla Republiki Południowej Afryki Zolani Tete (12-0, 11 KO) jest coraz bliżej walki o tytuł mistrzowski w wadze muszej. Obecnie znajduje się w czołówce rankingów WBO i IBF (odpowiednio #4 i #6). Filigranowy Afrykanin w ostatnich trzech walkach dosłownie miażdzył doświadczonych i obytych na zawodowych ringach rywali. Wszystkie te pojedynki zakończył pewnie w 1. rundzie.
26 lutego w Johannesburgu będzie miał okazję udowodnić swoją bardzo wysoką dyspozycję i aspiracje. W eliminatorze do tytuł organizjaci IBF zmierzy się z Filipińczykiem Richardem Garcia (20-9-1, 5 KO).
Mistrz olimpijski z Pekinu James DeGale (6-0, 4 KO) szybko rozmontował obronę Matthew Barra (14-6, 6 KO). Dzieło zniszczenie zaczął na początku drugiego starcia kombinacją lewy prosty-prawy sierp. Barr po liczeniu skontrował bardzo mocnym lewym sierpowym, jednak kilka sekund później po lewym podbródkowym po raz drugi znalazł się na macie ringu. Zdołał jeszcze powstać, ale po kolejnym prawym sierpie i trzecim liczeniu sędzia przerwał rywalizację.
Eric Fields (14-1, 12 KO) szykowany już był przez niektórych na nowego mistrza świata kategorii cruiser, tymczasem jego karierę zatrzymała porażka przed czasem z mało jeszcze wtedy znanym Ola Afolabim.
Amerykanin po kilku miesiącach przerwy doszedł do siebie i właśnie zanotował trzecie z rzędu zwycięstwo przed czasem. Fields tym razem w trzeciej rundzie odprawił Jeffa Yeomana (22-11, 8 KO) i już myśli o poważniejszych rywalach.

Zapraszamy na trzyczęściowy wywiad z utalentowanym polskim bokserem amatorskim Rafałem Kaczorem, olimpijczykiem i mistrzem Polski w kategorii 51 kg.
Szybki wywiad z zawodowym Mistrzem Unii Europejskiej Grzegorzem Proksą (20-0, 13 KO). Dowiedz się między innymi, co wspólnego z 25- letnim "Super G" mają: chleb sojowy, kolarstwo, GKS Katowice i WWO.
- Wiek rozpoczęcia treningów bokserskich?
Grzegorz Proksa: Pamiętam dokładnie datę, to było 15 lutego 1999 roku, hala na ulicy Grunwaldzkiej w Jaworznie.
- Pierwsze bokserskie wspomnienie?
GP: Pamiętna walka Chrisa Eubanka z Nigelem Bennem.
- Co jest twoim motorem napędowym?
GP: Moja rodzina.
- Ulubione ćwiczenie z sali treningowej?
GP: Tarczowanie.
- Najlepsza walka, którą widziałeś ostatnio?
GP: Mosley- Margarito.
- Twój posiłek przed walką?
GP: Bardzo mało jem przed walką, głównie bazuję na śniadaniu. Zazwyczaj jest to coś lekkiego i pożywnego zarazem, na przykład ryż, gotowany indyk i świeże warzywa.
Coraz mniej prawdopodobne wydaje się doprowadzenie do walki o pas WBC wagi ciężkiej pomiędzy aktualnym czempionem Witalijem Kliczką (39-2, 37 KO) i Nikołajem Wałujewem (50-2, 34 KO).
Obóz rosyjskiego olbrzyma nie zaakceptował bowiem 2-milionowej oferty reprezentantów Ukraińca, składając kontrpropozycję w postaci podziału całkowitych przychodów ze starcia w stosunku 40 - 60. Taka opcja jest jednak dla pełnomocników Kliczki nie do przyjęcia.
- [Wałujew] nie dostanie 40%, według mnie 2 miliony dolarów to i tak więcej niż dostawał, walcząc jako mistrz - komentuje stanowisko współpromującego Rosjanina Dona Kinga menadżer Kliczki Shelly Finkel. - Jeśli 2 miliony to zbyt mała kwota, rozejrzymy się za innym rywalem, pomimo że chcieliśmy tego pojedynku.
- Don King powinien naszą ofertę potraktować jako szansę dla swojego zawodnika na odzyskanie mistrzostwa świata, to powinno być ważniejsze niż wszystko inne - dodaje Finkel.
Jaidon Codrington (19-2, 15 KO) z powodów formalnych w ostatnich dwóch latach walczył tylko raz. Teraz podał do opini publicznej informację, że stał się wolnym zawodnikiem i już wnowił treningi przed powrotem na ring. Obchodzący niedługo 26. urodziny pięściarz oznajmił jednak, iż na stałe przeniesie się do wagi półciężkiej:
"Odpoczywałem wystarczająco długo i jestem gotów do powrotu tak szybko jak to tylko możliwe. Od czternastego roku życia trzymałem limit kategorii super średniej, dlatego przenoszę się do wagi półciężkiej" - powiedział Codrington, finalista znanego programu The Contender.