Zeszłej nocy w teksańskim McAllen, Bradon Rios (24-0-1, 18 KO) znokautował innego prospekta Jorge Luisa Terona (23-2-1, 15 KO) w walce o tymczasowy pas NABF kategorii lekkiej.
Zgodnie z zapowiedziami trenera Roberta Garcii, wyraźnie niższy Rios rzucił się na rywala od pierwszych sekund. Zranił Terona już w pierwszym starciu, lecz nie udało mu się dokończyć dzieła. Po gongu rozpoczynającym drugą rundę obraz walki nic się nie zmienił. "Bam Bam" trafiał często i mocno, a Teron nie potrafił znaleźć odpowiedzi na nieustanny pressing przeciwnika. W trzeciej odsłonie Rios zepchnął rywala do narożnika i zarzucił go gradem ciosów, lecz po jednym z ciosów Teronowi wypadł ochraniacz na zęby, co uratowało go przed nokautem. Nie odwlekło to egzekucji na długo, gdyż natychmiast po wznowieniu Rios dopadł przeciwnika i zmusił sędziego do przerwania walki.
- To moje największe zwycięstwo - przyznał Rios po zakończeniu pojedynku. - Trenowałem bardzo ciężko i oddałem się temu całkowicie. Zraniłem go i wiedziałem, że nie mogę odpuścić. Nie przestałem wywierać pressingu.
Poza bardzo mocnym prawym prostym jaki w piątej rundzie zainkasował Przemek Majewski (12-0, 7 KO), w pozostałej części pojedynku Polak miał zdecydowaną przewagę nad Anthonym Pietrantonio (6-5, 5 KO). Szczególnie dobrze operował lewą ręką i zapewnił sobie wygraną u wszystkich sędziów w stosunku 60:54.
Carlos Quintana (27-2, 1 KO) w najbliższym pojedynku być może zmierzy się z Vanesem Martirosyanem (27-0, 17 KO). Ormianin jest niedoszłym rywalem naszego Pawła Wolaka.
Trener Quintany Jose Bonila wyraził jednak opinie, że ten rywal nie jest wystarczająco atrakcyjny dla jego podopiecznego. Walka miałaby się odbyć w kwietniu na ewentualnej gali Malignaggii - Berto.
-Nie wiem co mielibyśmy w tej walce zdobyć. Ten koleś potrzebuje nazwiska Quintany, my jego niekoniecznie. Nic nie zdobędziemy w przypadku zwycięstwa. Powiedzieliśmy Lou Di Belli, że chcemy tylko wielkie nazwiska- powiedział Bonilla.
Już dawno Dawid Kostecki (33-1, 23 KO) nie błyszczał tak jak dziś. Był szybki, bił we wszystkich płaszczyznach, ale przede wszystkim kapitalnie różnicował siłę swoich uderzeń, przez co Dario Cichello (18-7-2, 5 KO) nie miał pojęcia z której strony spadnie na niego cios. Doświadczony i twardy rywal z Włoch nie miał nic do powiedzenia. Jeśli trzymał wysoko gardę, "Cygan" obijał jego tułów, a kiedy chronił wątrobę, zagrożona była jego głowa.
Blisko końca było już w czwartej rundzie, kiedy prawy sierpowy Dawida ściął z nóg rywala. Kiedy doświadczony sędzia Daniel Van de Viele doliczał do ośmiu, zamroczonego Cichello uratował gong. Włoch przetrwał, lecz oczywiste było, że nokaut wisi w powietrzu.

Tomasz Adamek (40-1, 27 KO) naciera na Jasona Estradę (16-3, 4 KO) podczas swojej drugiej walki w kategorii ciężkiej. Po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się za Polakiem punktując 115:113, 116:112 i 118:110.
Daiki Kameda (16-2, 11 KO) udanie zrewanżował się Tajowi Denkaosanowi Kaovichitowi (48-2-1, 20 KO) zwyciężając z nim na pełnym dystansie. Sędziowie podjęli jednogłośną decyzję i nowym mistrzem WBA w wadze muszej został Japończyk.
Była to trzecia mistrzowska szansa młodszego z braci Kameda, jednak pierwsza, która wykorzystał. Mistrzem WBC w wadze muszej jest także jego brat- Koki Kameda.
W końcu z dobrej strony zaprezentował się Damian Jonak (25-0-1, 18 KO). Polski bokser kategorii junior średniej walczył jak w swoich najlepszych czasach i zastopował przed momentem w trzeciej rundzie Marcena Gierke (9-27-2).
Niestety gorzej w Berlinie zaboksował Maciej Zegan (40-5-1, 21 KO), który już za cztery tygodnie będzie chciał się zrewanżować Arturowi Grigorianowi za porażkę sprzed siedmiu lat. Dziś jednak Wrocławianin nie miał najlepszego dnia i zaledwie zremisował po sześciu rundach z przeciętnym Jonny Ibramovem (7-3-1). Co prawda zdaniem obserwatorów Zegan był lepszym bokserem, ale takiego rywala na pewno Maciek powinien pokonać wyraźnie...
Nokaut z ręki potężnie bijącego Arthura Abrahama (31-0, 25 KO), okazał się powodem rezygnacji Jermaina Taylora (28-4-1, 17 KO) z turnieju ‘Super Six’. Jak donosi Thomas Hauser z portalu secondsout.com, prześwietlenie mózgu, któremu poddał się Taylor tuż po porażce w Niemczech, wykazało obecność krwiaków na mózgu zawodnika. Poważna kontuzja, jest już leczona przez specjalistów w Ameryce, pod opieką których znajduje się 31-letni Jermain.
Kłopoty ‘Bad Intentions’, okazały się wielką szansą dla niedocenianego Allana Greena (29-1, 20 KO). Allan posiada tylko jedną porażkę w rekordzie, odniesioną w 2007 roku z Edisonem Mirandą. Jak twierdzi, nie był w tej walce sobą z powodu choroby.
- Miałem wtedy, tuż przed walką, poważne zapalenie okrężnicy, nie mogłem nic jeść, mój organizm nie był w stanie niczego przyswoić. Byłem wycieńczony, jednakże wyszedłem do ringu z Mirandą, bo ja nigdy nie rezygnuję. Wtedy przegrałem, ale teraz jestem najlepszy w kategorii super średniej.
W znakomitym nastroju opuszczał wczoraj rzeszowską halę na Podpromiu Dawid Kostecki (33-1, 23 KO), który w pojedynku wieczoru gali "Wojak Boxing Night" pokonał przez techniczny nokaut Dario Cichello (18-7-2, 5 KO). Już wkrótce obszerny wywiad z "Cyganem". Tymczasem fragment, w którym rzeszowianin wypowiedział się na temat "złej krwi" między niektórymi polskimi pięściarzami.
Wenezuelski król nokautu kolejny raz wygrywa przed czasem. Edwin Valero (27-0, 27 KO) potrzebował dziewięciu rund na zniszczenie tymczasowego mistrza WBC w wadze lekkiej - Antonio DeMarco (23-2-1, 17 KO). Narożnik poddał Meksykanina przed gongiem rozpoczynającym dziesiąte starcie.
W początkowej fazie walki DeMarco radził sobie całkiem nieźle, choć wyraźna była przewaga siły po stronie Valero. Od siódmej rundy walka zaczęła robić się bardzo jednostronna, a DeMarco nie był w stanie znaleźć odpowiedzi na celne ciosy rywala. W ósmej rzucił się do szaleńczego ataku, lecz pełnoprawny mistrz znów zaczął trafiać, gdy tylko Meksykanin osłabł. W efekcie końcówka pojedynku należała do Valero. DeMarco starał się oddawać, lecz w tej fazie walki jego ciosy nie robiły na Wenezuelczyku większego wrażenia. Został poddany po dziewiątej rundzie. Valero okupił zwycięstwo podbitym okiem i rozcięciem z prawej strony głowy.
Podczas rzeszowskiej gali goszczący w studiu Polsatu Krzysztof Włodarczyk (42-2-1, 31 KO) zapytany o możliwość walki z Mateuszem Masternakiem (17-0, 12 KO) odpowiedział - Niech najpierw sobie powyciska wągry na plecach. Niech on się lepiej motywuje, a nie pije jakieś mleko z dodatkami.
Co ciekawe, Mateusz był wtedy podczas podróży do Warszawy, gdzie również miał być gościem Polsatu, ale już przy okazji walki Tomka Adamka. Gdy zobaczył materiał z wypowiedzią Krzyśka, natychmiast ripostował - Przedtem chciałem walki z Krzysztofem, ale teraz o niej marzę. Jak się spotkamy w ringu, to będzie mi mógł powyciskać te moje pryszcze.
Decydujący cios walki Kostecki - Cichello. Kilka sekund po tym sierpowym Włoch padł na deski, a sędzia ringowy przerwał pojedynek.
Po zwycięskich 12 rundach Tomasza Adamka (40-1, 27 KO) z Jasonem Estradą (16-3, 4 KO) czas na kolejnego rywala. Wszystko wskazuje na to, że telewizji HBO uda się doprowadzić do planowanego na 24 kwietnia starcia niedawnego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Chrisa Arreoli (28-1, 25 KO) z Polakiem. Będzie to kolejny duży test i wielki krok naprzód do upragnionej walki o tytuł mistrza świata w kategorii ciężkiej.
- Dziękuję mojemu rywalowi za wspaniałe widowisko, dziękuję za wsparcie wszystkim kibicom. Myślę, że w przyszłym tygodniu podpiszemy kontakt na walkę z Arreolą - powiedział po walce Tomasz Adamek.
6 lutego w Budapeszcie Mihaly Kotai (36-3-1, 16 KO) stoczył kolejną zawodową walkę. Były mistrz świata WBF w wadze junior śreniej pokonał 37- letniego Austriaka Thomasa Hengsterberga (14-25-3, 3 KO). Walka odbyła się w limicie kategorii średniej i potrwała pełen dystans (6 rund).
Był to już czwarty pojedynek Kotai'a po 3-letniej przerwie od boksu zawodowego. Rywale jednak ciągle są bardzo słabi i ciężko powiedzieć czy "Tornado" zmierzy się jeszcze z kimś wymagającym. Warto przypomnieć, żę Węgier stawiał swoje pierwsze zawodowe kroki w Polsce.
Niespełna 6 godzin zostało, aby wysłać SMS i wziąć udział w konkursie, w którym do wygrania jest konsola do gier PLAYSTATION®3 wraz z grą bokserską Fight Night Round 4. Mamy też dwie nagrody pocieszenia, dwie gry FNR4 na dowolnie wybraną platformę. Fundatorem nagród jest Electronic Arts Polska.
Aby wziąć udział w konkursie, wystarczy wysłać SMS o treści HASLO.KONKURS na numer 7255. Szczegóły konkursu wraz z regulaminem znajdziecie w naszej subdomenie konkursowej www.konkurs.bokser.org. Swojej szansy może poszukać każda osoba fizyczna, posiadająca telefon komórkowy w sieci Era, Orange, Plus lub Play. Z jednego numeru telefonu dozwolone jest wysłanie dowolnej liczby konkursowych SMS'ów, co zwiększa szansę na wygraną. Koszt jednego SMS'a to 3,66 PLN. Konkurs trwa od 22 stycznia do 7 lutego 2010 włącznie. Rozstrzygnięcie konkursu jutro, ogłoszenie wyników również, po wcześniejszym kontakcie ze zwycięzcami.
Jak się nie bić, jak rodacy tego chcą?
Olbrzymie emocje, walka z bardzo ambitnym rywalem, ponad 10 tysięcy widzów w Prudential Center w Newarku. Na gorąco, jeszcze w szatki przed konferencją prasową, tak opowiadał o zwycięskim pojedynku "Góral".
- Estrada cię zaskoczył...
Tomasz Adamek: Zaskoczył, to był trudny rywal, który gdzieś tak od ósmej rundy polował na moją głowę, czyli chciał mi ją urwać. Zadawałem sporo ciosów na korpus, żeby go osłabić, ale on był do tej walki przygotowany jak nigdy, nie było nawet porównania do tego, co pokazał w walce z Powietkinem.
- Inny bokser, bo przygotowujący się do walki z tobą nie przez trzy tygodnie jak w przypadku Rosjanina, ale pełne dziewięć tygodni, na - sam to określił – najlepszym obozie życia?
TA: Na pewno. Bardzo nisko schodził przy uderzaniach, trzymał gardę i ciężko było zmieścić tam, nawet takie małe rękawice jak moje dziesiątki. Był szybki, a ja trochę żałuję, że nie postawiłem więcej akcji na jedna kartę. Może by się bardziej odsłonił, gdybym bił kombinacją nie trzech-czterech uderzeń, ale dołożył do nich jeszcze ze dwa? To był prawdziwy sprawdzian w wadze ciężkiej, z rywalem, który nie miał nic do stracenia, a wszystko do zyskania.
Jorge Solis (38-2-2, 28 KO) odebrał Likarowi Ramosowi (21-3, 15 KO) tymczasowy pas federacji WBA w kategorii superpiórkowej. Walka nie była dla Meksykanina łatwą przeprawą. W trzeciej rundzie zapoznał się nawet z deskami, lecz w szóstej odsłonie sam zdołał rzucił rywala na matę ringu. Pojedynek zakończył się w siódmym starciu, gdy potężny lewy sierpowy na żebra spowodował drugi nokdaun Ramosa. Kolumbijczyk nie był po nim zdolny do kontynuowania walki.
Jorge Solis przystępował do pojedynku bezpośrednio po porażce z rąk Cristobala Cruza, któremu uległ w starciu o pas IBF w wadze piórkowej. Jego drugim pogromcą jest sam Manny Pacquiao, który przed blisko trzema laty znokautował "Coloradito" w ósmej rundzie. Jorge jest bratem Ulissesa Solisa - byłego mistrza IBF w kategorii junior muszej.
21-letni Japończyk Daiki Kameda (15-2, 11 KO) w niedziele stanie przed trzecią mistrzowską szansą. W rewanżowej walce zmierzy się z Denkaosanem Kaovichitem (48-1-1, 20 KO) z Tajlandii. Stawką pojedynku będzie pas WBA wagi muszej należący do Taja. Pierwszy pojedynek, który miał miejsce w październiku 2009 roku, niejednogłośnie na punkty wygrał panujący mistrz.
W 2007 roku Daiki Kameda walczył już o tytuł WBC w wadze muszej. Przegrał wówczas wyraźnie z rodakiem Daisuke Naito (35-3-3, 22 KO). W ostatnim pojedynku doświadczony Naito został pomszczony przez starszego brata Daikiego, Koki Kamedę. Zatem pas WBC i tak trafił w końcu na biodra braci Kameda.
Spodziewanych emocji dostarczyła walka Tomasza Adamka (40-1, 27 KO) z Jasonem Estradą (16-3, 4 KO). Po dwunastu rundach toczonych w bardzo wysokim jak na wagę ciężką tempie sędziowie jednogłośnie wytypowali zwycięstwo naszego rodaka punktując 115:113, 116:112 i 118:110.
Od pierwszej rundy Amerykanin polował prawym overhandem na głowę Adamka, ale nasz mistrz lepiej wyczuwał dystans. Tomek w pierwszej fazie pojedynku często obijał korpus Estrady, by potem w serii kilku ciosów kończyć prawym na górę.
Tu wpisujcie swoje prognozy dotyczące zbliżającej się wielkimi krokami walki Tomasza Adamka (39-1, 27 KO) z Jasonem Estradą (16-2, 4 KO).
Wasze opinie, przewidywania - jednym słowem nim wszyscy usiądziemy przed telewizorami, podyskutujmy na łamach BOKSER.ORG
Do zobaczenia w Kalifornii!
Cichym obserwatorem walki Tomasz Adamek – Jason Estrada był trener jego najbliższego rywala, Chrisa Arreoli – Henry Fernandez. Oto jego opinia na tenat tego co zobaczył w ringu, oraz oceny walki i najbliższej przyszłości Polaka w oczach redaktora naczelnego „The Ring”, Joe Santoliquito oraz specjalisty bokserskiego „Sports Illustrated”, Chrisa Mannixa.
Henry Ramirez, trener Chrisa Arreoli:
Adamek wygrał tą walkę. Wiem, że Estrada czuje się pokrzywdzony, ale nikt go nie obrabował, przegrał z lepszym pięsciarzem. Adamek ma bardzo wiele plusów – jest dobrze wyszkolony technicznie, ma kłujący lewy prostu, szybko zmienia pozycję i Chris będzie się musiał przygotować na to, że może spędzi w ringu 12 rund. Obiecuję, że Adamek nie zobaczy grubej wersji Arreoli – Chris nie będzie miał w dniu walki więcej niż 235 funtów. Wiem, że nikt w to nie wierzy, ale tak będzie. Szanse Adamka w walce z moim zawodnikiem? Zobaczymy, ale nie wiem jak Polak da sobie radę z kimś, kto wywiera na nim nieustanną presję i na dodatek bije o wiele razy silniej niż Estrada. Nie ma nawet porównania. Co do miejsca walki – na pewno będziemy walczyć w Kalifornii, na naszych śmieciach. Nie chcemy nawet słuchać o pomysłach walki tutaj, w Newarku. Tomasz, do zabaczenia w Kalifornii!
Serb Vuk Mitic (10-1) będzie 6 marca w katowickim Spodku rywalem Damiana Jonaka (24-0-1). Pojedynek ten będzie walką wieczoru na gali Diamond Boxing Night, a stawką tej walki będzie wakujący pas EBA w kategorii junior średniej.
DAMIAN JONAK - SERWIS SPECJALNY >>
Ponadto na gali zobaczymy byłego pretendenta do tytułu mistrza świata federacji WBO, Maćka Zegana, młodzieżowego Mistrza Świata WBC Mateusza Masternaka, brązowego medalistę Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie Wojtka Bartnika, a także Mariusza Cendrowskiego i Łukasza Maćca.