Jak podaje "Super Express", David Tua nadal podtrzymuje ofertę walki z Andrzejem Gołotą. Jest gotów nawet poczekać, aż polski bokser wykuruje się po operacji łokcia i barku.
- Kilka dni temu obóz Tuy złożył nam drugą ofertę. Proponują przełożenie walki z marca na maj i rozegranie jej na Hawajach - zdradza żona i menadżer pięściarza Mariola Gołota.
Andrzej o ofercie jeszcze nie wie:
- Mam mu to dopiero powiedzieć. Na razie ważniejsze jest to, że operowany łokieć goi się bardzo dobrze i Andrzej jest w świetnym nastroju, nie skarży się na ból - dodaje Mariola.
Po rozegranym na gali w Brnie bezbarwnym 12-rundowym pojedynku, którego stawką był pas EBA kategorii ciężkiej, rosyjski dwumetrowiec Alexander Ustinow (19-0, 15 KO) pokonał jednogłośnie na punkty byłego pretendenta do tytułów światowych Monte Barretta (34-9, 20 KO).
Ustinow w 1. rundzie posłał swojego rywala na deski, jednak w kolejnych starciach nie wydarzyło się już nic szczególnie ciekawego. Ostatecznie sędziowie punktowali 118-110, 117-110, 116-112.
- Rafał oczywiście się cieszy, bo szybciej dostanie ten rewanż, na który tak czekał, ale to nie jest dobra wiadomość dla polskich kibiców - powiedział BOKSER.ORG Andrzej Wasilewski, promotor pretendującego do tytułu IBF wagi półśredniej Rafała Jackiewicza (35-8-1, 18 KO), komentując wczorajszą wygraną w pojedynku o tytuł Jana Zavecka (28-1, 16 KO). - Bardzo ciężko będzie teraz o organizację mistrzowskiej walki Rafała w Polsce. O wiele łatwej byłoby o to, gdyby zwyciężył Hlatshwayo.
- W niewielkiej Słowenii Zaveck jest niezwykle popularny i z łatwością przyciągnie na swoją walkę w Mariborze 14 tysięcy widzów, więc z samych biletów jego promotorzy mogą liczyć na potężne zyski, a to, dokładając jeszcze olbrzymie zainteresowanie lokalnych mediów i sponsorów, pozwala im przy przetargu na walkę zadeklarować bardzo poważną kwotę - wyjaśnia Wasilewski. - Dużo łatwiej byłoby z Hlatshwayo, z menadżerem którego już wcześniej rozmawialiśmy na temat przylotu jego zawodnika do Polski.
- Chciałbym kategorycznie zaprzeczyć pojawiającym się w mediach doniesieniom na temat mojego rzekomego konfliktu z Tomkiem - oświadczył dziś w rozmowie z BOKSER.ORG Andrzej Gmitruk, trener Tomasza Adamka (39-1, 27 KO). - Nie ma między nami żadnych nieporozumień na płaszczyźnie finansowej.
Już wkrótce obszerny wywiad z Andrzejem Gmitrukiem…
Do pojedynku z Jasonem Estradą Tomasza Adamka przygotuje jego dotychczasowy trener Andrzej Gmitruk - czytamy w "Przeglądzie Sportowym". Tym samym miejmy nadzieję że skończą się spekulacje o rozpadzie tego super duetu.
- O wszystkim dowiaduję się z mediów. Zdziwiony jestem, bo nie mam pojęcia, o co chodzi Andrzejowi - powiedział Adamek. I on, i jego współpromotor Ziggy Rozalski myśleli, że w całym zamieszaniu chodzi o pieniądze.
- Wiem, że Andrzej pytał kilka dni temu Ziggiego o budżet walki z Estradą, ale oczywiście jeszcze go nie znamy. Kiedy rozmawiałem z Andrzejem, ustalaliśmy termin jego przylotu. W ogóle nie wiem, co jest grane - twierdzi Adamek.
Mineło parę godzin od rewanżowego pojedynku Jeana Pascala (25-1,15 KO) i Adriana Diaconu (26-2,15 KO), w którym stawką był pas WBC kategorii półciężkiej. Na kartach sędziowskich wygrał zdecydowanie Kanadyjczyk, ale przegrany Rumun nie zgadza się z werdyktem sędziów.
- Nie przegrałem tej walki,moje odczucie jest takie, że wygrałem jakieś 8 rund. Boksuję już 20 lat i wiem co mówie - oświadczył Diaconu. - Będę boksował dalej, nie poddam się, tego możecie być pewni.
Diaconu w zawodowym rekordzie ma tylko dwie porażki, obydwie z Jeanem Pascalem, który zabrał mu pas WBC w czerwcu tego roku, wygrywając pewnie na punkty.
Do sporej sensacji doszło na gali w Sacramento, gdzie nieznany szerszej publiczności Nagy Aguilera (15-2, 10 KO) już w 1. rundzie pokonał przez nokaut byłego mistrza świata kategorii ciężkiej Olega Maskajewa (36-7, 27 KO).
Zanim pojedynek został przerwany, notowany aktualnie na 2. miejscu rankingu WBC 40-letni Rosjanin dwukrotnie lądował na deskach.
Wczorajszego wieczora na gali w Johannesburgu Jan Zaveck (28-1, 16 KO) dość nieoczekiwanie pokonał przed czasem Isaaka Hlatshwayo (29-2-1, 10 KO), odbierając mu tytuł mistrza świata wagi półśredniej federacji IBF.
W rozmwie z BOKSER.ORG posiadający status oficjalnego pretendenta do tytułu International Boxing Federation Rafał Jackiewicz (35-8-1, 18 KO) przyznał, że wiadomość o wiktorii Słoweńca przyjął z zaskoczeniem, ale i radością, bo jak twierdzi, wcześniej będzie mógł wywiązać się z deklaracji stoczenia z "Mr Simpatico" pojedynku rewanżowego za bardzo wyrównany bój z listopada zeszłego roku.
- Rafał spodziewałeś się takiego rozstrzygnięcia walki pomiędzy Zaveckiem a Hlatshwayo?
Rafał Jackiewicz: Szczerze mówiąc, byłem zaskoczony, bo spodziewałem się, że Zaveck przegra minimalnie na punkty; z tego względu, że walczy z mistrzem na jego terenie, a nie sądziłem, że uda mu się wygrać przez nokaut. Zresztą chyba tak każdy uważał. Oczywiście mówiłem, że jeśli Zaveck wyjdzie do Hlatshwayo w takiej formie, jak wyszedł do walki ze mną, może sprawić niespodziankę, ale jednak stawiałem, że Afrykańczyk wygra minimalnie na punkty po wyrównanej walce.
Właściciel pasa WBA wagi ciężkiej Londyńczyk David Haye (23-1, 21 KO), udzielił ostatnio wywiadu, w którym między innymi zdradził plany na madchodzące święta, opowiedział o swojej nominacji do nagrody sportowca roku na Wyspach, sympatii do pewnej drużyny, a także o swoim ciętym języku i walce z Ruizem.
- Co robiłeś od czasu walki z Walujewem?
David Haye: Oj, byłem naprawdę zajęty. Musiałem wziąć udział w tylu różnych imprezach, akcjach charytatywnych, obiadach, programach telewizyjnych, wywiadach. Naprawdę nie spodziewałem się, że zapanuje wokół mnie tak wielkie zamieszanie, że ludzie tak się mną zainteresują. Byłem już mistrzem świata wagi lekkociężkiej, ale to nie było to samo. Odkąd stałem się mistrzem świata wagi ciężkiej ludzie patrzą na mnie w innym świetle. Każdy chce kawałek mnie, ale cieszę się z tego. Czasami nawet w nocy śnię, jak jestem zajęty. Dużym plusem tego jest poznawanie wspaniałych ludzi.
Przedstawiamy fotorelacją z otwartego treningu Grzegorza Proksy, który odbył się 9 grudnia w Super Gym. Był on częścią tygodniowej sesji treningowej pod okiem Iana Johnsona.
Utalentowany Kanadyjski pieściarz David Lemieux (20-0, 20 KO) po raz kolejny skończył rywala przed czasem. Tym razem "ofiarą" mocno bijącego 21-latka z Montrealu był Amerykanin Delray Raines (17-7,12 KO).
Tym sposobem młody pięściarz z Kanady wywalczył młodzieżowy pas WBC Intercontinental w kategorii średniej . Walka odbyła się tej samej gali co pojedynek Pascal - Diaconu, który był ozdobą wieczoru.
Bukmacherzy nie mają wątpliwości co do tego, że po dzisiejszej walce z Amerykaninem Kevinem Johnsonem (22-0-1, 9 KO) Ukrainiec Vitali Kliczko (38-2, 37 KO) nadal będzie mistrzem świata wagi ciężkiej federacji WBC.
TYPUJ I WYGRYWAJ Z UNIBET >>
By w zakłądach UNIBET zarobić na zwycięstwie Kliczki 5 PLN, należy zainwestować 20 razy tyle (kurs 1.05). Niezwykle okazale prezentuje się za to kurs na Johnsona (8.05) - w przypadku trafnego wytypowania wygranej "Kingpina" 100 PLN zamienić można w ponad 800 .
Jean Pascal (25-1, 16 KO) obronił tytuł mistrza świata wagi półciężkiej federacji WBC, po raz drugi w przeciągu pół roku pokonując na punkty Adriana Diaconu (26-2, 15 KO).
Po rozegraniu 12 zakontraktowanych rund sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się za Pascalem, punktując 118-110, 117-111, 117-111.
David Haye w krytyczny sposób odniósł się do walki o mistrzostwo świata WBC pomiędzy Witalijem Kliczką (38-2, 37 KO) i Kevinem Johnsonem (23-0-1, 9 KO). Brytyjczyk uważa, że Johnson nie zasługuje na mistrzowską szansę i w swoim stylu krytykuje pomysł tej walki.
- To najsłabsza walka w wadze ciężkiej od dłuższego czasu. Mało prawdopodobne jest żebym w ogóle to obejrzał - nie kryje rozczarowania "Hayemaker". - W teorii ten pojedynek wydaje się być totalnym nieporozumieniem. Kevin Johnson nie ma specjalnych umiejętności i jego rekord też wskazuje na to, że nie zagrozi on Kliczce.
Znany polskim kibicom z pojedynku z Tomaszem Adamkiem Johnathon Banks (23-1, 16 KO) zaliczył kolejny udany występ w kategorii ciężkiej, pokonując przez TKO w 1. rundzie Marcela Zellera (22-6, 21 KO).
Dzięki zwycięstwu odniesionemu na gali w Brnie Banks wyszedł na remis w swoich potyczkach z "Góralami" - tak właśnie brzmi bowiem pseudonim Zellera. Jak wiadomo, pierwsze ringowe starcie z "Góralem" (tym z polskich Gilowic) zakończyło się dla Banksa bolesną porażką.