"Wszyscy wiecie, co się może wydarzyć, gdy wybierasz się do Europy. Dlatego ja nigdy nie jeżdżę [walczyć] do Europy” - tymi słowami Bernard Hopkins rozpoczął swoją ocenę wczorajszych wydarzeń na ringu w Sydney, gdzie jego zdaniem Roy Jones Jr w kontrowersyjnych okolicznościach przegrał z Danny Greenem.
Metafora czy wagary na lekcjach geografii?
45-letni Bernard Hopkins po zwycięskiej walce z Enrique Ornelasem:
"Zamierzam teraz zostać mistrzem świata wagi ciężkiej!"
Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z Tomaszem Babilońskim, w którym szef Babilon Promotion mówi między innymi o ewentaulnym rewanżu Krzysztofa Cieślaka z Maciejem Zeganem, powrocie na ring Romana Bugaja i pojedynku Cieślaka z Krzysztofem Szotem.
Podczas świątecznej gali ZBYSZKO POLOCOLA BOXING SHOW w Radomiu, Maciek Zegan zmierzy się z Araikiem Sachbazjanem z Armenii. Fani Zegana będą musieli jeszcze poczekać na rewanż z Krzysztofem Cieślakiem. Przez ostatnie tygodnie uwaga Maćka koncentrowała się na przygotowaniach do gali w austriackim Solden. Planowany na 4 grudnia pojedynek z 37-letnim Araikiem Sachbazjanem odbędzie się jednak nie w Austrii, ale w Polsce, w Radomiu.
- W Austrii Maciek spotka się z pięściarzem z Kenii. Cieszę się, że udało nam się zaprosić Araika do Polski, zapowiada się, bowiem interesujący pojedynek – mówi Andrzej Gmitruk.
Niewykluczone, że następnym rywalem Bernarda Hopkinsa (50-5-1, 32 KO) będzie mistrz IBF kategorii super średniej, Lucian Bute (25-0, 20 KO).
Za walką Hopkinsa z mieszkającym w Kanadzie Rumunem, optuje reprezentujący interesy tego pierwszego Richard Schaefer z Golden Boy Promotions.
- Bernard nigdy nie zdobył tytułu mistrza w wadze super średniej. Moglibyśmy zrobić walkę z Bute na stadionie olimpijskim [w Montrealu] dla 50 tysięcy widzów - powiedział Schaefer.
Brytyjskie media mają nadzieję, że amerykański trener Freddie Roach nie złamie ich serc po raz drugi. Jeden z najlepszych w bokserskiej branży, kilka miesięcy temu, przyczynił się w znacznej mierze do brutalnego przerwania marzeń gwiazdy z wysp Rickiego Hattona, (45-2, 32 KO) o tytule najlepszego boksera bez podziału na kategorie wagowe. Jak wielu uważa Freddie był architektem, a Manny Pacquiao (50-3-2, 38 KO) wykonawcą tego planu i to właśnie jego trenerski kunszt i niezwykła intuicja wprowadziły Filipińczyka na tak wysoki poziom.
W najbliższą sobotę stanie on w narożniku innej wielkiej gwiazdy z Wielkiej Brytanii - Amira Khana (21-1, 15 KO) który zmierzy się z wymagającym Dmitrijem Salitą (30-0-1, 16 KO). Jak twierdzi Roach do tego pojedynku przygotował się bardzo dokładnie. Spędził wiele godzin oglądając i analizując styl walki Ukraińca. Wszystko po to, aby ułożyć strategię, która przyniesie Amirowi zwycięstwo.
Wygląda na to, że stoczone ostatnio wojny ringowe, w tym zakończona dotkliwą porążką przed czasem walka z Mannym Pacquiao, dały wiele do myślenia ex-czempionowi kategorii junior półśredniej i półśredniej Miguelowi Cotto (34-2, 27 KO). 29-letni Portorykańczyk twierdzi bowiem, że od bokserskiej emerytury dzielą go już tylko dwa pojedynki.
- Trzykrotnie byłem mistrzem świata, jestem usatysfakcjonowany tym, co wniosłem do boksu - ocenił w udzielonym niedawno wywiadzie Cotto. - Przez Święta chcę odpocząć, a potem zacznę troszkę trenować.
W dzisiejszym cyklu prezentujemy walkę Bernarda Hopkinsa z Glenem Jonhsonem. Stawką był pas federacji IBF w wadze średniej. Jonhoson przystępował do tej walki bez porażki.
Tuż po wczorajszej przegranej Roy'a Jonesa Jr z Danny Greenem, która praktycznie spaliła na panewce walkę tego pierwszego z Bernardem Hopkinsem (50-5-1, 32 KO) dyrektor reprezentującej "Kata" grupy Golden Boy Promotions, Richard Schaefer został zbombardowany telefonami.
Do Schaefera dzwonili przedstawiciele Tomasza Adamka, Chada Dawsona, Davida Haye'a, Paula Williamsa, Luciana Bute i Felixa Trinidada - wszyscy z propozycją pojedynku reprezentowanych pięściarzy z Hopkinsem.
W sobotę 19 grudnia podczas "ZBYSZKO POLOCOLA BOXING SHOW" organizowanego przez GMITRUK PROMOTION, w ringu zaprezentuje się czołówka polskich i zagranicznych pięściarzy. W walce wieczoru rywalem Mateusza "MASTERA" Masternaka mistrza Świata TWBA Interim w wadze junior ciężkiej, będzie Amerykanin Jameson Bostic, a stawką pojedynku pas Młodzieżowego mistrza Świata WBC interim.
Bilety na tę galę w cenach: trybuny - 15 zł, parter - 20 zł, są do nabycia w następujących miejscach:
Sklep Adidas, ul. Grzecznarowskiego 28, Radom tel. 48 365 55 79
Restauracja SPHINX, ul. Grzecznarowskiego 28, Radom tel 48 365 12 22
Kasa hali MOSiR, ul. Narutowicza 9, Radom
W miniony piątek na gali "Wojak Boxing Night" w Ełku swoją czwartą zawodową walkę stoczył Maciej Miszkiń (4-0, 2 KO). Współpracujący od niedawna z grupą Bullit KnockOut Promotions półciężki pokonał jednogłośnie na punkty Bułgara Grigora Sarohaniana (1-2, 0 KO). Zapraszamy do lektury rozmowy z Maciejem Miszkiniem, który do czasu rozpoczęcia swojej przygody z pięściarstwem specjalizował się w boksie tajskim.
- Maciej, jak oceniasz swój występ na gali w Ełku?
Maciej Miszkiń: To jeszcze nie było to, czego od siebie bym oczekiwał, ale ogólnie jestem zadowolony. Zmieniłem teraz trenera, także mój styl walki się zmienia, cały czas się uczę, jeszcze niedawno zajmowałem się przecież tylko boksem tajskim.
W najbliższą sobotę kibice boksu w końcu dowiedzą się, kto jest prawdziwym mistrzem federacji WBO kategorii junior ciężkiej. Na ringu w Ludwigsburgu spotkają się Marco Huck (26-1, 20 KO), aktualny champion, oraz Ola Afolabi (14-1-3, 6 KO), mistrz tymczasowy. Urodzony w Londynie Afolabi jest pewny swego przed sobotnią walką:
"Jest tylko jeden powód, dla którego to Huck jest mistrzem. Po prostu przede mną zmierzył się z Victorem Ramirezem. Pracowałem bardzo ciężko i jestem gotowy na wszystko. Sparowałem w USA przez sześć tygodni z Vitalijem Kliczko i sprawiłem, że wyglądał podczas tych treningów bardzo źle. W sobotę zabiorę Huckowi jego tytuł" - powiedział m.in. Afolabi, który wywalczył pas tymczasowy sensacyjnie nokautując w marcu Enzo Maccarinellego. Pojedynek na żywo pokaże Polsat Sport.
W wywiadzie udzielonym po zwycięskiej walce w Filadelfii z Enrique Ornelasem (29-6, 19 KO) były niekwestionowany mistrz kategorii średniej Bernard Hopkins (49-5-1, 32 KO) wyznał, że wciąż jest zainteresowany planowanym na 13 marca rewanżem z Roy’em Jonesem Jr (54-6, 40 KO), który kilkanaście godzin wcześniej na ringu w Sydney przegrał przez techniczny nokaut w 1. rundzie z Danny Greenem (28-3, 25 KO).
"Kat" zakwestionował też słuszność decyzji ringowego, który jego zdaniem przerwał zbyt wcześnie pojedynek z udziałem Jonesa.
- Co prawda kilka ciosów doszło celu, ale więcej było chybionych - ocenił Hopkins. - Roy Jones Junior zakończył walkę na nogach, a nie na plecach. Przegrać przez nokaut techniczny to nie to samo, co zostać znokautowanym.
Bernard Hopkins (50-5-1, 32 KO) jeszcze przed zwycięską walką z Enrique Ornelasem wyraził chęć pojedynku w 2010 roku z mistrzem WBA wagi ciężkiej Davidem Haye'em. Były rywal "Kata", Joe Calzaghe odradza Hopkinsowi pojedynek z "Hayemakerem" i sugeruje mu udanie się na sportową emeryturę.
- Nie sądze, aby walka z Davidem Hayem była dla niego [Hopkinsa] dobrym pomysłem. Uważam, że Hopkins powinien zakończyć karierę ponieważ ma 44 lata i w końcu spotka go krzywda. Jeśli będzie walczył z wielkim facetem jak Haye, który jest za szybki i za silny to zostanie znokautowany dość szybko. Przykro by było widzieć nokautowanego Hopkinsa, który jest legendą sportu. - powiedział Calzaghe.
Oficjalnie można już potwierdzić, że rutynowany Amerykanin Rob Calloway (70-10-2, 57 KO) będzie rywalem Pawła Kołodzieja (23-0, 12 KO) podczas zaplanowanej na 18 grudnia gali "Wojak Boxing Night" w Łodzi.
BILETY NA GALĘ W ŁODZI JUŻ W SPRZEDAŻY >>
- Mieliśmy informacje, że grupa Universum przy negocjacjach z Calloway’em napotykała na jakieś problemy. Na szczęście nam udało się dogadać z Robem dość szybko - komentuje fakt podpisania kontraktu na walkę wieczoru łódzkiej imprezy menadżer Kołodzieja Andrzej Wasilewski.
Przypomnijmy, że w Łodzi oprócz Kołodzieja wystąpią także: Andrzej Wawrzyk, Dawid Kostecki, Krzysztof Bienias, Łukasz Janik i Maciej Miszkiń.
Były czempion średniej Jermain Taylor (28-4-1, 17 KO), który w swoim debiucie w "Super Szóstce" doznał porażki przez ciężki nokaut z Arthurem Abrahamem, nie zdecydował jeszcze, czy w planowanej na marzec drugiej rundzie turnieju wyjdzie do pojedynku z nowym mistrzem WBA kategorii super średniej Andre Wardem (21-0, 13 KO).
Ostatecznej decyzji w sprawie dalszej kariery Amerykanina, który w ostatnich pięciu startach zanotował cztery porażki, w tym trzy przed czasem, można spodziewać się w przyszłym tygodniu.
Długo czekaliśmy na dopięcie wszystkich szczegółów kontraktu na drugą walkę Tomasza Adamka w wadze ciężkiej. Teraz jest to już oficjalne, Polak zmierzy się z solidnym zawodnikiem, amerykaninem Jasonem Estradą. Kontrakt został podpisany. Pojedynek odbędzie się 6 lutego na gali boksu w hali Prudential Center w Newark, USA.
Jason Estrada ma 29 lat, 185 cm wzrostu, waży 108 kg. Na zawodowym ringu odniósł 16 zwycięstw (4 KO) i zanotował 2 porażki. Najbardziej znanym rywalem z którym się zmierzył, był Rosjanin Aleksander Powietkin. Do pojedynku doszło w kwietniu 2009 r. i Amerykanin przegrał jednogłośnie na punkty. W swojej ostatniej walce we wrześniu, wygrał przez TKO w 7. rundzie z doświadczonym Zuri Lawrencem.
Jeden z najlepszych pięściarzy na świecie bez podziału na kategorie wagowe, Chad Dawson (29-0, 17 KO), ma za złe Bernardowi Hopkinsowi (49-5-1, 32 KO), że ten konsekwentnie unika z nim walki. Jedynego pogromcę Tomasza Adamka najbardziej razi fakt, iż Hopkins wielokrotnie przekładał planowaną walkę, wcześniej potwierdzając, że jest gotowy aby wyjść na ring.
- Na początku Hopkins mowił, że spotka się ze zwycięzcą walki Dawson vs. Johnson. - Wspomina "Bad Chad" - Wygrałem, po czym on uciekł. Nastepnie twierdził znów, że wyjdzie do ringu ze zwycięzcą naszej walki rewanżowej. Wygrałem i tym razem Hopkins wybrał opcję walki z kolesiem, który nazywa się Enrique Ornelas i który przegrał prawie wszystkie poważne pojedynki w wadze średniej, w których brał udział. Zdesperowani ludzie robią takie rzeczy. Hopkins wie, że jego konfrontacja ze mną skończyłaby się jego porażką rozmiarami przypominającą porażkę z Calzaghe. Bernard, jeśli nie jesteś gotów walczyć z najlepszymi zawodnikami wagi półciężkiej, to pora pakować walizki. Odejdź z mojej dywizji!
Waga junior półśrednia: Danny Garcia (15-0, 10 KO) równo z gongiem kończącym pierwszą rundę rzucił Enrique Colina (29-6-3, 24 KO) na deski kombinacją lewy-prawy sierp. Zaraz po gongu rozpoczynającym drugie starcie Garcia wystrzelił prawym bezpośrednim, po którym jego rywal leżał przynajmniej minutę na macie. Ciężki nokaut.
Waga piórkowa: niepokonany dotąd Derrick Wilson (5-1-1, 2 KO) w pierwszej rundzie przeprowadził prawdziwy szturm na Guadalupe De Leona (8-9, 4 KO). Doświadczony De Leon przetrwał bombardowanie i od drugiej odsłony systematycznie punktował zmęczonego rywala, co dało mu niejednogłośne zwycięstwo (2:1).
Dzisiaj na gali w Nowym Jorku na ring powraca Shannon Briggs (48-5-1,42 KO), a jego przeciwnikiem będzie Marcus McGee (22-17,11 KO). Zawodnicy są już po ważeniu, Briggs wniósł na wagę 123,3 kg, a jego dużo lżejszy rywal 105,6 kg. Były mistrz fedracji WBO zapowiada wielki powrót na szczyt kategorii ciężkiej.
Briggs podczas walki ze słynnym Georgem Foremanem (76-5,68 KO) ważył w granicach 104 kg.
Dwukrotny olimpijczyk (Sydney, Ateny) i wicemistrz świata amatorów mierzący 196 cm Ukrainiec Alex Mazikin (13-3-1, 3 KO) będzie rywalem młodzieżowego czempiona WBC wagi ciężkiej Andrzeja Wawrzyka (15-0, 10 KO) podczas kolejnej gali z cyklu "Wojak Boxing Night", która odbędzie się 18 grudnia w Łodzi.
ZOBACZ WALKĘ WAWRZYK - MAZIKIN NA ŻYWO >>
Pierwotnie planowany jako oponent Polaka Taras Bidenko nie zdecydował się ostatecznie na przyjazd nad Wisłę.
- Na tym etapie rozwoju kariery Andrzeja woleliśmy Bidenkę - nie kryje menadżer Wawrzyka Andrzej Wasilewski - Andrzej jest młodym zawodnikiem wagi ciężkiej i wymaga bardzo spokojnego i cierpliwego prowadzenia, jeśli oczekujemy od niego wielkich sukcesów za kilka lat. Niestety Bidenko się rozmyślił...
122 sekund i... po karierze?
Dla legendarnego Roy’a Jonesa Jr (54-6, 40 KO) walka o tytuł IBO w wadze junior ciężkiej z Australijczykiem Danny Greenem (28-3, 25 KO) miała być okazją, by łatwo zarobić pięć milionów, zaliczyć dziewiąty tytuł mistrza świata w piątej kategorii wagowej i oczywiście dostać przepustkę do kolejnych milionów za już zapowiedzianą przez HBO, rewanżowa walkę z inną legendą, Bernardem Hopkinsem. Po 122 sekundach na ringu w Sydney i ciosie z prawej ręki Greena, Roy’owi zostało tylko pięć milionów i chyba świadomość, że więcej tytułów już nie będzie.
Zwycięzca, 36-letni Australijczyk, o którym nikt tak na dobra sprawę nie słyszał prawie przepraszał za zwycięstwo. "Chciałem mu przede wszystkim podziękować za to, że zgodził się ze mną walczyć w Australii, to prawdziwy honor" - mówił Green. - „Prawie bolało mnie samego bić kogoś, kto był moim wzorem do naśladowania, prawdziwą legendą boksu”. "To może być koniec Roy’a, który po nokautach odniesionych z rąk Tarvera i Johnsona już nigdy nie był tym pięściarzem co kiedyś” - na gorąco komentuje przegraną Jonesa, najlepszy bokser wagi junior ciężkiej, Tomasz Adamek.
18 grudnia na gali "Wojak Boxing Night" w Łodzi młodzieżowy czempion WBC wagi ciężkiej Andrzej Wawrzyk (15-0, 10 KO) zmierzy się z wicemistrzem świata amatorów z roku 2001 Alexem Mazikinem (13-3-1, 3 KO).
Bokserskie losy mierzącego 196 cm Ukraińca w przeszłości krzyżowały się z losami innego niepokonanego ciężkiego znad Wisły Mariusza Wacha (21-0, 9 KO). Zdaniem "Polskiego Olbrzyma" Wawrzyka za dwa tygodnie czeka najtrudniejsza próba w karierze, ale jeśli krakowianin pokaże pełnię swoich możliwości, powinien uporać się z doświadczonym rywalem.
- Z Mazikinem po raz pierwszy spotkałem się jeszcze jako amator podczas olimpijskiego turnieju kwalifikacyjnego. Niestety przegrałem i na Olimpiadę nie pojechałem - wspomina Wach. - Znam dobrze styl boksowania Mazikina , bo już po przejściu na zawodowstwo sparowaliśmy nie raz w Niemczech w gymie Universum. Nie ma on może mocnego uderzenia, ale to sprytny i przede wszystkim bardzo doświadczony bokser.
Kevin Johnson (22-0-1, 9 KO) jest już w Szwajcarii, gdzie czeka go najważniejszy sprawdzian w dotychczasowej karierze: Walka o mistrzostwo świata WBC kategorii ciężkiej. Naprzeciw Amerykanina stanie pięściarz, który obecnie wraz z bratem króluje w królewskiej kategorii Vitali Kliczko (38-2, 37 KO).
"Kingpina" mile zaskoczył śnieżny klimat panujący w kraju, ale także i fakt, iż został gorąco przywitany przez Szwajcarskich fanów.
- Byłem zaskoczony, gdy zobaczyłem ilu fanow czekało tutaj na moje przybycie. - mówi chalanger - Szwajcaria jest przepiękna. Nigdy nie widziałem czegoś takiego jak tutaj.
W sobotni wieczór Alexander Povetkin (17-0, 12 KO) zadebiutuje w roli podopiecznego Teddy Atlasa w walce z Leo Nolanem (27-1, 10 KO). Pomimo iż 30-letni Rosjanin to były mistrz Europy, świata i olimpijski z ringów amatorskich, jest pod wrażeniem tego, co przekazuje mu sławny trener.
"Praca z Teddym układa się wspaniale. Już w tej chwili mogę powiedzieć, że nauczył mnie wiele nowych rzeczy. Oczywiście musi minąć trochę czasu bym mógł to wszystko pokazać w ringu, ale z niecierpliwością czekam na sobotę. Te kilka ostatnich tygodni treningów, najpierw w New Jersey, potem u mnie, bardzo mnie zmotywowały. Straciłem trochę masy, ale szybko nabrałem mięśni. Nie tylko sylwetka się zmienia, lecz także mój styl boksowania. Tak więc fakt, że muszę czekać na Kliczkę wcale mnie nie deprymuję, ponieważ będę mieć okazję sprawdzić siebie i swoje przygotowania" - stwierdził Alexander, który już od blisko dwóch lat jest oficjalnym challengerem dla Wladimira Kliczki.
Niespełna dwa tygodnie temu Ishe Smith (21-4, 9 KO) miał stanąć w ringu naprzeciw Giennadija Golovkina (18-0, 15 KO), ale z powodu kontuzji musiał wycofać się z gali w Kilonii. Jedyny pogromca naszego Pawła Wolaka doszedł już jednak do siebie i jak sam twierdzi, nie myśli o niczym innym jak tylko o powrocie właśnie walką z Kazachem.
- Wciąż chcę zmierzyć się z Golovkinem. To wszystko co mi się przytrafiło to był pech. Na chwilę obecną Giennadij to jedyny pięściarz, którego mam w głowie i z którym chciałbym stanąć w ringu. Mam w planach polecieć do Niemiec i wrócić z jego interkontynentalnym pasem WBO oraz przejąć jego pozycję w rankingach - powiedział bokser z Las Vegas.
Kobieta mnie bije... - rozpaczał Jerzy Stuhr w kultowej "Seksmisji". Pań uprawiających boks i potrafiących solidnie przyłożyć jest coraz więcej. A już za trzy lata spotkają się na igrzyskach olimpijskich w Londynie, choć nie wszyscy uważają, że to dobry pomysł. Hoduje gołębie jak Mike Tyson. Codziennie rano wkłada dres i idzie biegać ze swoim amstafem, który wabi się Boksio. Po ośmiu kilometrach pies już człapie, ona pędzi dalej. Jeszcze do niedawna płakała, że nie może nadążyć za swoim trenerem. Teraz nawet nie staje on z nią do wyścigu.
Karolina Michalczuk przyszła na pierwszy trening do Paco Lublin, bo chciała schudnąć. Teraz trenuje sześć, siedem razy w tygodniu, bo nie potrafi bez boksu żyć. Sparuje tylko z mężczyznami, bo przeciwniczki się jej boją.
- Do niedawna zapraszali mnie na sparingi do Niemiec. Teraz już nie, bo kiedyś posadziłam na tyłku jedną Niemkę - opowiada. Mówi, że życie pięściarki bywa ciężkie. Ale trud się opłaca. Karolina jest aktualną mistrzynią świata i Europy w boksie amatorek. A za trzy lata może zdobyć olimpijskie złoto.
Miesiąc przed swoimi 45. urodzinami Bernard Hopkins (50-5-1, 32 KO) zanotował okrągłe, 50. zwycięstwo. Tym razem wyższość "Kata" musiał uznać Enrique Ornelas (29-6, 19 KO).
Hopkins zaczął trochę ospale i w pierwszych czterech rundach poza bajeczną obroną nie pokazał nic wielkiego. W piątej trafił w końcu mocno prawym sierpowym, ale Meksykanin przyjął ten cios bez zmrużenia oka. Bernard w szóstym starciu wstrząsnął trochę rywalem kombinacją prawy prosty-lewy sierp i od tego momentu Ornelas jakby z większym respektem podchodził do uderzeń wielkiego przeciwnika, a co za tym idzie, coraz mniej atakował.