MACIEJ MISZKIŃ: CAŁY CZAS SIĘ UCZĘ

W miniony piątek na gali "Wojak Boxing Night" w Ełku swoją czwartą zawodową walkę stoczył Maciej Miszkiń (4-0, 2 KO). Współpracujący od niedawna z grupą Bullit KnockOut Promotions półciężki pokonał jednogłośnie na punkty Bułgara Grigora Sarohaniana (1-2, 0 KO). Zapraszamy do lektury rozmowy z Maciejem Miszkiniem, który do czasu rozpoczęcia swojej przygody z pięściarstwem specjalizował się w boksie tajskim.

- Maciej, jak oceniasz swój występ na gali w Ełku?
Maciej Miszkiń:
To jeszcze nie było to, czego od siebie bym oczekiwał, ale ogólnie jestem zadowolony. Zmieniłem teraz trenera, także mój styl walki się zmienia, cały czas się uczę, jeszcze niedawno zajmowałem się przecież tylko boksem tajskim.

- Jak oceniasz swojego rywala?
MM:
Prosiłem przed tą galą promującego mnie Andrzeja Wasilewskiego, by dobierał mi od razu w miarę mocnych przeciwników. Chcę w ringu wyzwań, chcę boksować pełne dystanse, bo zależy mi, by czegoś się nauczyć. W K-1 z reguły kończyłem swoje walki przed czasem, chcę nadrobić brak obycia ringowego na dłuższym dystansie.

- Wybór był dość ryzykowany, bo Bułgar miał w rekordzie tylko dwie walki...
MM:
Dokładnie, jego rekord nic mi nie mówił, bo miał jedno zwycięstwo i jedną porażkę poniesioną na punkty w Irlandii z miejscowym debiutantem. Ciężko było przewidzieć, co zaprezentuje w ringu.

- Od pewnego momentu pojedynku widać było, że trochę zwolniłeś. Czyżby jakiś kryzys?
MM:
Nie, W trzeciej rundzie pękła mi torebka stawowa w lewej ręce, a ponieważ lubię boksować lewym prostym, walka nie mogła ułożyć się tak, jak sobie zaplanowałem.

- Wspomniałeś o zmianie trenera…
MM:
Teraz w moim narożniku jest już Fiodor Łapin, co jest dowodem tego, że postawiłem na boks i moje przygotowania są już typowo bokserskie. Współpraca z trenerem Łapinem dużo mi daje - ciągle poprawia u mnie elementy techniczne takie jak praca nóg czy garda. Wiem, że jeszcze przede mną dużo pracy, ale jestem pewien, że z walki na walkę będę się coraz lepiej prezentował.

- Z kim sparujesz w gymie?
MM:
Sparowałem z Tomkiem Hutkowskim, Krzyśkiem  Włodarczykiem, Dawidem Kosteckim i kilkoma cięższymi zawodnikami.

- Nad jakimi elementami bokserskiego rzemiosła skupiasz się najbardziej w codziennej pracy?
MM:
Na pewno muszę dużo pracować nad półdystansem, bo w K-1 czy boksie tajskim tego półdystansu nie było prawie wcale. Tam jest klincz, praca kolanami. Skupiam się tez sporo na pracy nóg, zejściami z linii ciosu i kontrami po tych zejściach.

- Kiedy zobaczymy cię po raz kolejny w ringu?
MM:
18 grudnia w Łodzi zaboksuję na dystansie 6 rund.

Rozmawiał: Piotr Momot

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 Autor komentarza: odyniec
Data: 03-12-2009 14:19:02 
kiedys sie zapomnie i jak komus zapierd... z kolana to beda jaja
 Autor komentarza: tlumik21
Data: 03-12-2009 16:14:21 
w k1 to nie konczyl przed czasem lecz becki dostawal ogulnie mowiac
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.