Zdaniem promotora Nikołaja Wałujewa (50-2, 34 KO), Wilfrieda Sauerlanda jego zawodnik słusznie przegrał wczorajszą batalię o pas WBA wagi ciężkiej z Davidem Hayem (23-1, 21 KO).
- David zasłużył na zwycięstwo. Werdykt sędziów punktowych był w porządku. - powiedział szef Sauerland Event, który po walce nawet nie napomknął o możliwości rewanżu.
Zachowanie niemieckiego promotora, słynnącego z dbania o interesy swoich pięściarzy, jest o tyle zastanawiające, że wielu obserwatorów, m.in. komentatorzy brytyjskiej stacji SKY uważa, że rosyjski bokser nie zasłużył na drugą w karierze porażkę.
Alfredo Angulo (17-1, 14 KO) ciężko znokautował Harry'ego Joe Yorgey'a (22-1-1, 10 KO) i zdobył tymczasowy pas federacji WBO w wadze junior średniej.
Yorgey w sumie lądował na deskach czterokrotnie - dwukrotnie w drugiej rundzie i dwukrotnie w trzeciej. Angulo zakończył pojedynek serią prawy prosty-lewy sierp, po którym przeciwnik zawisł na linach. Zanim zdążył osunąć się na matę, Alfredo poprawił jeszcze krótkim prawym sierpem i skończyło się ciężkim nokautem.
- On był dla mnie za szybki, by go czysto trafić. Nie sądzę, bym przegrał tak, jak punktowano, ale na pewno nie był to najlepszy dzień w mojej karierze.- powiedział, jak zwykle zachowując klasę, Nikołaj Wałujew (50-2, 34 KO) zaraz po porażce z Davidem Haye (23-1, 21 KO).
- Zrobiłem dokładnie to, co zapowiadałem. Udowodniłem sam sobie, że jestem najlepszym bokserem wagi ciężkiej. Wałujew był wymagającym i trudnym rywalem.- wyznał natomiast 29-letni Anglik, od kilku godzin nowy champion federacji WBA.
Znakomite wyniki oglądalności osiągnęła transmisja z wczorajszej walki Davida Haye'a (23-1, 21 KO) z Nikołajem Wałujewem (50-2, 34 KO), której stawką był pas WBA kategorii ciężkiej.
Pojedynek "Dawida" z "Goliatem" śledziło w szczytowym momencie na antenie stacji ARD aż 8,4 miliona widzów (udział w rynku 40,5 %).
Zakończyła się Gala Boksu Zawodowego w Ostródzkim Centrum Sportu i Rekreacji, której organizatorem był Hieronim Kozakiewicz i szwedzko-polska grupa Professional Team Tygrys.
W pierwszym pojedynku bokserskich zawodowców w wadze super półśredniej Arkadiusz Małek (Polska) pokonał na punkty Aleksandra Abramienkę (Białoruś). W kolejnym, w wadze półciężkiej, Robert Gortat (Polska) wygrał w I rundzie przez techniczny nokaut z Zaurusem Gadzyevsem (Łotwa). W walce wieczoru elblążanin Mariusz Kośmider (Professional Team Tygrys) w kategorii średniej pokonał 40:35 Adreisa Loginovsa (Łotwa). Ten pojedynek wzbudził najwięcej emocji na widowni. W drugiej rundzie Kośmider posłał swego rywala na deski, ale ten nie rezygnował. To sprawiło, że walka mogła się podobać kibicom. Elblążanin dominował nad rywalem techniką i precyzją w wyprowadzaniu ciosów. Zwyciężył zasłużenie i ma już dwie wygrane walki zawodowe za sobą. Trzecią, jak zapowiada jego promotor, stoczy 21 listopada podczas gali w Białymstoku.
Siergiej Liachowicz TKO1 Jeremy Bates (waga ciężka)
David Haye MD Nikołaj Wałujew (waga ciężka, tytuł WBA)
John Ruiz TKO7 Adnan Serin (waga ciężka)
Francisco Palacios TKO1 DeLeon Tinsley (waga junior ciężka)
Alexander Frenkel TKO1 Kelvin Davis (waga junior ciężka)
Robert Helenius TKO4 Taras Bidenko (waga ciężka)
Kubrat Pulev UD6 Gbenga Olokun (waga ciężka)
Edmund Gerber TKO1 Shawn McLean (waga ciężka)
David Haye (23-1, 21 KO) zapowiadał przed walką w Norymberdze, że zafunduje obrońcy tytułu mistrzowskiego, Rosjaninowi Nikołajowi Wałujewowi (50-2, 34 KO) taki nokauat "że wszystkim szczęka opadnie do ziemi".
Szczęki fanów zostały na swoich miejscach, bo kiedy David wyszedł na ring, okazało sie, że znacznie łatwiej być herosem na konferencjach prasowych, niż udowodnić to w ringu przeciwko ważącemu o 44 kilogramów więcej i wyższemu o 22 centymetry Wałujewowi. Skończyło się na niejednogłośnym, nawet kontrowersyjnym zwycięstwie wiekszością głosów (punktacja 114-114 oraz dwukrotnie 116-112) Haye’a, zwycięstwie które zaskoczyło nawet komentatorów transmitującej walkę brytyjskiej stacji SKY, którzy po zakończeniu walki punktowali zwycięstwo... Rosjanina. David Haye został dopiero drugim po Evanderze Holyfieldzie mistrzem świata wagi junior ciężkiej, który zdobył tytuł w najwyższej kategorii wagowej, ale po walce, która poza tytułem na pewno nie dodała mu nowych fanów.
Aż 21 miesięcy trwał rozbrat Siergieja Liakhovicza (24-3, 15 KO) od boksu. Były mistrz świata federacji WBO udanie powrócił do gry i zastopował przed momentem po dwóch minutach starego znajomego Andrzeja Gołoty, Jeremy Batesa (22-17-1, 18 KO). "Biały Wilk" najpierw wstrząsnął rywalem prawym prostym, poprawił za moment krótkim lewym sierpowym i "tańczącego" Batesa przed ciężkim nokautem musiał ratować sędzia ringowy, Ingo Barrabas.
27 listopada w Ełku, na kolejnej gali z cyklu "Wojak Boxing Night", Rafał Jackiewicz (34-8-1, 18 KO) zmierzy się w eliminatorze IBF z Delvinem Rodriguezem (24-3-2, 14 KO). Podczas tej samej imprezy 10-rundowe pojedynki stoczą boksujący w kategorii junior ciężkiej: pretendent do mistrzowskiego tytułu federacji WBC Krzysztof "Diablo" Włodarczyk (41-2-1, 31 KO) i młodzieżowy czempion WBC Tomasz Hutkowski (15-0-1, 11 KO).
Redakcja BOKSER.ORG wraz z marką WOJAK zaprasza do konkursu, w którym do wygrania jest 7 biletów na ełcki wieczór bokserski. Aby wziąć udział w losowaniu nagród, wystarczy w terminie do 14 listopada nadesłać na adres konkurs@bokser.org prawidłowe odpowiedzi na trzy konkursowe pytania.
Znana jest już statystyka ciosów wczorajszej walki David Haye (23-1, 21 KO) - Nikołaj Wałujew (50-2, 34 KO) o tytuł WBA wagi ciężkiej, której wynik wzbudził tak wiele kontrowersji.
W ciągu dwunastu rund Haye wyprowadził zaledwie 143 ciosy z czego jednak aż 98 okazało się celnymi (68,5 % skuteczność). Broniący mistrzowskiego pasa Wałujew wyprowadził znacznie więcej uderzeń - 390, ale był dużo mniej skuteczny albowiem zaledwie 64 z nich znalazło drogę do celu (16% skuteczność). Dla porównania Vitali Kliczko w 10-rundowej walce z Chrisem Arreolą zadał 802 ciosy w tym 301 skutecznych.

Wydarzyło się w roku ...1984! To jedna z ostatnich fotografii Mike`a Tysona - amatora. "Żelazny" zanim podpisał zawodowy kontrakt stoczył 54 amatorskie walki (rekord: 48-6). Ostatnią przegraną poniósł z rąk Henry Tillmanna, tracąc szansę występu na igrzyskach olimpijskich w Los Angeles.
Podpisując zawodowy kontrakt był prawie zupełnie nieznany w Europie, mimo iż w roku olimpijskim (wrzesień 1984 r.) wygrał turniej w Tampere, pokonując niejednogłośnie na punkty szwedzkiego kolosa, Hakana Brocka (napiszę jeszcze o nim przy okazji). Pojedynek ten był ostatnim w amatorskiej karierze Tysona. Co ciekawe różnica wzrostu między walczącymi była niemal identyczna, jak podczas pojedynku Wałujew-Haye. Tylko klasa zawodników - jakby - nie ta sama.
Dziwnych decyzji sędziowskich ciąg dalszy. Niepokonany Chad Dawson (29-0, 17 KO) przez większą część pojedynku wyraźnie górował nad ambitnym, acz dużo wolniejszym Glenem Johnsonem (49-13-2, 33 KO), a mimo to panowie Duane Ford i Michael Pemick przyznali mu nikłe zwycięstwo 115:113. Trzeci z sędziów, Glenn Feldman, punktował 117:111 i był zdecydowanie najbliżej prawdy, choć szczerze powiedziawszy, nawet tych trzech rund wygranych przez Jamajczyka ciężko byłoby się doszukać.
Scenariusz tej walki mógł być tylko jeden. Schowany za podwójną gardą Johnson człapał za liderem wagi półciężkiej i starał się uderzyć pojedynczym mocnym ciosem. Bajecznie szybki boksujący z odwrotnej pozycji Dawson stopował go długim prawym prostym i kilka razy na rundę przyspieszał, doskakując z serią kilku ciosów. Bił na głowę i na korpus, w różnych płaszczyznach. Do tego bardzo dobrze różnicował siłę uderzeń, dzięki czemu Glen nigdy nie był pewien z której strony grozi mu niebezpieczeństwo. Cały czas kontrolował wydarzenia w ringu i udowodnił tym razem ponad wszelką wątpliwość swą wyższość nad Johnsonem.
Nowy champion wagi ciężkiej federacji WBA David Haye (23-1, 21 KO) po wczorajszym punktowym zwycięstwie nad Nikołajem Wałujewem (50-2, 34 KO) wyznał, że większość mistrzowskiego pojedynku przeboksował z kontuzją prawej dłoni.
- Uszkodziłem rękę w drugiej lub trzeciej rundzie, więc nie mogłem wyprowadzać zbyt wielu mocnych prawych. Starałem się wygrać walkę, używając więcej lewej ręki.- powiedział "Hayemaker"- Prawa była bardzo wrażliwa i bolała mnie bardzo, więc używałem jej nieregularnie. W końcu znalazłem nową strategię walki, której jednak wcześniej nie ćwiczyłem. Trenowałem, by być bardziej agresywny, ale z bolącą ręką musiałem nieco zwolnić i starać się wygrywać rundę po rundzie. Udało mi się.
Trener pierwszego angielskiego mistrza wagi ciężkiej od czasu Lennoxa Lewisa, Adam Booth, dodał, że jego podopieczny w starciu z "Bestią ze Wschodu" uszkodził nie tylko dłoń ale również i łokieć.
- Cieszę się, że wygrałem tę walkę. Chciałem się bić wśród najlepszych i udało mi się to.- powiedział zaraz po przylocie do Warszawy Mamed Khalidov, który podczas gali Sengoku 11 już w 1. rundzie zwyciężył niepokonanego od 2006 roku Brazylijczyka Jorge Santiago.- Mam nadzieję, że niebawem dojdzie do walki o pas.
VIDEO. KHALIDOV - SANTIAGO >>
Już wkrótce na SPOTY-WALKI.ORG wywiad z zawodnikiem KSW.