Poza tymi największymi walkami, podczas minionego weekendu doszło także do kilku pojedynków o mniejszą stawkę, co nie znaczy do mniej interesujących. Teraz w skrócie o nich:
Od kiedy Anselmo Moreno (27-1-1, 9 KO) w maju ubiegłego roku pokonał Wladimira Sidorenkę, odbierając mu przy okazji pas WBA w wadze koguciej, stoczył cztery bardzo ciężkie batalie w obronie tytułu. Tym razem bokser z Panamy (na zdjęciu) wybrał łatwiejszą opcję i w pojedynku "non title" zastopował w szóstej rundzie Jorge Otero (20-10-2, 9 KO).
Już 7 listopada dojdzie do rewanżu pomiędzy Chadem Dawsonem (28-0, 17 KO) i Glenem Johnsonem (49-12-2, 33 KO) w rodzinnym mieście "Złego" Chada. Oto fragment wywiadu jakiego udzielił przegrany w pierwszym pojedynku Jamajczyk Johnson.
- Czego spodziewasz się po Dawsonie w waszym drugim starciu?
Glen Johnson: Dokładnie tego samego, co podczas pierwszego pojedynku. On będzie uciekał jak kurczak.
- Jak się czujesz walcząc na jego podwórku?
GJ: Powiedziałem moim fanom, że mogę z nim walczyć wszędzie. Chcę rewanżu, by udowodnić kto naprawdę jest lepszy. Ta walka jest bardzo ważna dla mnie. Chcę zamknąć usta wszystkim krytykom.
Już w sobotę w Berlinie w cieniu rozgrywanego w ramach turnieju "Super Six" pojedynku Arthura Abrahama z Jermainem Taylorem dojdzie do bratobójczej batalii wewnątrz grupy Sauerland Event. W kategorii cruiser Enad Licina (17-1, 10 KO)- WBC #9, WBA #9, IBF #5, na zdjęciu- skrzyżuje rękawice z Yoanem Pablo Hernandezem (19-1, 11 KO)- WBC #7, WBA #10, IBF #13, WBO #12).
Zwycięzca tej potyczki będzie miał praktycznie zapewniony bój o tytuł mistrza świata. Jeśli wierzyć plotkom, przegrany będzie musiał pożegnać się ze stajnią Wilfrieda Sauerlanda.
Jak się okazuje, Don King nie będzie jedyną znakomitością świata boksu, która uświetni swoją obecnością planowaną na 24 października w Łodzi galę "POLSAT Boxing Night" z główną atrakcją w postaci starcia Andrzeja Gołoty (41-7-1, 33 KO) z Tomaszem Adamkiem (38-1, 26 KO). Swój przylot do Polski potwierdził również słynny komentator i ekspert pięściarski, członek Bokserskiej Galerii Sław Bob Sheridan.
Popularny "Pułkownik" ostatnio przebywał nad Wisłą w 2007 roku przy okazji katowickiego debiutu Tomasza Adamka w kategorii junior ciężkiej. Podczas tej samej imprezy zaboksował również Andrzej Gołota. Sheridan udzielił wówczas BOKSER.ORG ciekawego z perspektywy czasu wywiadu, w którym wypowiedział się na temat przyszłości Gołoty i szans Adamka w wadze cruiser (link poniżej).
Z ARCHIWUM: BOB SHERIDAN DLA BOKSER.ORG (09.06.2007) >>
Chris Thomas (17-9-2, 14 KO) jest jednym ze sparingpartnerów Andrzeja Gołoty (41-7-1, 33 KO), który w Chcicago przygotowuje się do październikowej polskiej "walki stulecia" z Tomaszem Adamkiem (38-1, 26 KO). Uważni kibice boksu zapewne pamiętają nazwisko amerykańskiego junior ciężkiego, bo to on wraz z Andre Purlette i Łukaszem Janikiem sparowali z Krzysztofem Włodarczykiem przed rewanżowym starciem "Diablo" ze Stevem Cunninghamem. Drugim z treningowych rywali Gołoty jest Theron Johnson (3-2, 0 KO).
GOŁOTA CZY ADAMEK? POSTAW NA SWOJEGO FAWORYTA!!! >>
Do pojedynku Gołoty z Adamkiem dojdzie 24 października podczas łodzkiej gali boksu "Polsat Boxing Night".
Wygląda na to, że zwycięstwo w rozegranym na początku października turnieju "Prizefighter" pozwoliło wrócić do bokserskiej gry zapominanemu nieco brytyjskiemu złotemu medaliście olimpijskiemu Audley’owi Harrisonowi (26-4, 19 KO). Urodzony w Londynie 37-letni ciężki ma bowiem już, według serwowanych przez siebie samego informacji, zagwarantowany pojedynek o tytuł czempiona Starego Kontynentu.
Chwilowo pas EBU w królewskiej kategorii wagowej nie ma właściciela- jego losy rozstrzygną się w listopadzie, gdy w ringu naprzeciw siebie staną Albert Sosnowski (44-2-1, 27 KO) i Paolo Vidoz (26-6, 15 KO)- i zwycięzca tej właśnie potyczki miałby później skrzyżówać rękawice z Harrisonem.
W poprzednim odcinku wspominałem, że rok 1986 zapisał się w historii polskiego boksu amatorskiego eksplozją talentów młodzieńców z rocznika 1968. Na wrześniowych mistrzostwach Europy juniorów w Kopenhadze nasi juniorzy zdobyli aż 6 (!) medali, w tym jeden z najszlachetniejszego kruszcu. Mimo iż największą gwiazdą tamtej reprezentacji był Andrzej Gołota, który stanął na najwyższym stopniu podium (pokonując Rosjanina Nikołaja Seturi) chciałbym, Ci Czytleniku przypomnieć o pojedynku innego naszego medalisty.
W ćwierćfinale kopenhaskiej imprezy naprzeciwko siebie wyszli do ringu Dariusz Michalczewski i Fabrice Tiozzo (48-2, 32 KO). Francuz, mimo iż rok młodszy, dał się już poznać jako bardzo zdolny pięściarz, zwyciężając m.in. wiosną 1986 r. w Bydgoszczy (w finale turnieju Gazety Pomorskiej) innego naszego reprezentanta, Krzysztofa Żmijana (rok później pozostał nielegalnie w Anglii - czy ktoś wie co się z nim dzieje?). Na ringu w Kopenhadze karty rozdawał jednak gdańszczanin, któremu sędziowie przynali jednogłośne zwycięstwo. Młody Tiozzo nie zdążył zaistnieć w boksie seniorskim, przechodząc na zawodowstwo (śledem starszego brata, Christophe) po zdobyciu srebrnego medalu mistrzostw świata juniorów w 1987 r. Historię kariery "Tygrysa" znasz Czytelniku doskonale, dlatego nie ma sensu przypominać gdzie i kiedy Michalczewski z Tiozzo zmierzyli sie z sobą ponownie i co z tego wynikło. Dopełniając wątek juniorskiej kariery Darka, wspomnę także, że w owym 1986 r. miał on na swoim rozkładzie także Rumuna Mihai Leu (28-0, 10 KO), czy też jak wolą niemieccy kibice - Michaela Loewe, o którym pisałem w poprzednim odcinku.
Ze źródeł zbliżonych do niemieckiej grupy Universum Box-Promotion, do mediów przedostała się wiadomość, że jeden z najbardziej znanych i cenionych bokserskich autorytetów, Fritz Sdunek, postanowił zakończyć swoją karierę trenerską.
Przypominamy, że 62-letni Niemiec trenował wielu zawodowych mistrzów świata, w tym Dariusza Michalczewskiego, Władimira Kliczko, Artura Grigoriana, czy Juana Carlosa Gomeza, a ostatnio stał w narożniku m.in. mistrza świata WBC wagi ciężkiej, Witalija Kliczko oraz będących na bokserskim dorobku Aleksandra Aleksiejewa, Denisa Bojcowa i Aleksandra Dimitrenko.
Ahmet Oner, szef grupy Arena, chce wykorzystać wspaniałą postawę Rogersa Mtagwy (26-13-2, 18 KO) podczas sobotniej potyczki z Juanem Manuelem Lopezem i zakontraktować mu walkę ze swoją największą gwiazdą - Yuriorkisem Gamboa (16-0, 14 KO). Kubańczyk, również w sobotę, rozprawił się łatwo z Whyberem Garcią, broniąc przy okazji tytuł WBA wagi piórkowej.
Do pojedynku Mtagwa - Gamboa miałoby dojść 23 stycznia na gali w Portoryko, gdzie głównym wydarzeniem będzie występ... Juana Manuela Lopeza.
Dziś w cyklu ringowe wojny polecamy pojedynek z 1987 roku o pas federacji IBF kategorii półciężkiej pomiędzy Bobby Czyzem a Willie Edwardsem.
Wielu specjalistów upatruje przyczynę ostatnich niepowodzeń Jermaina Taylora (28-3-1, 17 KO) w jego problemach z wagą. Były król kategorii średniej nauczony doświadczeniem przed właściwym obozem przygotowawczym po raz pierwszy w karierze wybrał się na obóz, podczas którego skoncentrował się wyłącznie na zbijaniu zbędnych kilogramów.
Dzięki temu zabiegowi ostatnie sześć tygodni mógł poświęcić wyłącznie na sparingi i analizowanie założeń taktycznych. Efekty podobno są szokujące, a Taylor waży na dzień dzisiejszy jedynie 169 funtów, czyli niespełna pół kilograma powyżej limitu kategorii super średniej. Czy to wszystko starczy na Arthura Abrahama (30-0, 24 KO)? Przekonamy się już w sobotę.
Już za niespełna dwa tygodnie w swojej najważniejszej do tej pory walce na ringu zawodowym Łukasz Janik (15-0, 8 KO) zmierzy się z Mateuszem Masternakiem (14-0, 9 KO). Niewielu kibiców boksu o tym wie, ale jeszcze kilka lat temu dobijający się aktualnie do ścisłej polskiej czołówki wagi junior ciężkiej pięściarz Bullit KnockOut Promotions na utrzymanie zarabiał, tocząc płatne pojedynki w tak zwanych boksbudach w niemieckich wesołych miasteczkach.
- Na boksbudy zacząłem jeździć w wieku 18 lat. Tak naprawdę musiałem tam jeździć, bo nie miałem z czego żyć. Boks był moją pasją, jednak pasją, która nie przynosiła konkretnych dochodów.- wspomina kończący powoli przygotowania do starcia z Masternakiem Janik- Boksbudy pozwalały mi jakoś przeżyć, zarobić trochę. Jako pięściarzowi amatorowi nikt mi nie płacił, musiałem tych pieniędzy gdzieś szukać, a boksowanie było tym, co umiałem robić najlepiej.
Telewizja Polsat zaprezentowała oficjalne logo zaplanowanej na 24 października w Łodzi gali "POLSAT Boxing Night", której główną atrakcją będzie polska "walka stulecia" pomiędzy czterokrotnym pretendentem do tytułu mistrza świata wszechwag Andrzejem Gołotą (41-7-1, 33 KO) a czempionem IBF kategorii junior ciężkiej Tomaszem Adamkiem (38-1, 26 KO).
Legendarny promotor boksu zawodowego Don King już wkrótce po raz kolejny zawita do Polski. "Dziadek" King nad Wisłę przyleci, by dopingować swojego długoletniego podopiecznego Andrzeja Gołotę (41-7-1, 33 KO), który 24 października na ringu w łódzkiej hali "Arena" skrzyżuje rękawice z Tomaszem Adamkiem (38-1, 26 KO).
ANDRZEJ GOŁOTA: SERWIS SPECJALNY >>
- Będę na walce mojego polskiego przyjaciela Andrzeja Gołoty. W Łodzi nie może mnie zabraknąć.- potwierdził King, który po raz ostatni gościł w naszym kraju w czerwcu 2007 roku przy okazji gali w katowickim "Spodku", gdzie Gołota boksował z Jeremy Batesem, a Tomasz Adamek z Luisem Pinedą.
Pisaliśmy już o powrocie Joela Casamayora (36-4-1, 22 KO), który po zdobyciu mistrzowskich pasów w wadze lekkiej i super-piórkowej myśli teraz o podbiciu kategorii junior-półśredniej. Kubańczyk zaboksuje 6 listopada z nieznanym jeszcze rywalem podczas gali w Las Vegas.
38-letni dziś pięściarz złożył nieoczekiwanie oświadczenie, że bez względu na wszystko, rok 2010 będzie jego ostatnim w karierze.
Świetna oglądalność boksu kobiet na antenie ZDF. Sobotnią walkę mistrzowską pomiędzy Iną Menzer a Esther Schouten na gali w Rostocku śledziło na niemieckiej "dwójce" ponad 4,7 miliona widzów. Dla porównania ostatni pojedynek najpopularniejszego niemieckiego pięściarza, Felixa Sturma oglądało tylko nieco pół miliona widzów wiecej!
Transmitowana od godz. 0:25 inna kobieca batalia, Susi Kentikian - Julia Sahin cieszyła się oglądalnością na poziomie 2,3 miliona!
Damian Jonak (23-0, 17 KO) przyciągał ostatnio uwagę mediów, po tym jak przeszedł pod skrzydła nowego menadżera i promotora Andrzeja Grajewskiego. Parę dni temu zadebiutował występem przeciwko Sylvestrowi Marianiniemu (8-19-3, 2 KO), kórego jednogłośnie pokonał na punkty. Zawodnik w ostatnim czasie starał się unikać mediów przygotowując się do walki, teraz wydał na swojej stronie internetowej oficjalne oświadczenie, którego treść prezentujemy w rozwinięciu.
Jednym z widzów sobotniej potyczki Lopez vs Mtagwa był champion kategorii super-koguciej według WBA i IBF Celestino Caballero (33-2, 23 KO). W prasie pojawiły się ostatnio pogłoski, że po łatwej (!) obronie z Mtagwą, Lopez w kolejnym pojedynku chce zmierzyć się w styczniu właśnie z Caballero.
Jednak już w wywiadzie udzielonym zaraz po walce z Mtagwą, promotor mistrza federacji WBO - Bob Arum - wykluczył możliwość potyczki z Celestino. Wymienił za to nazwiska dwóch potencjalnych oponentów - mistrza WBO w piórkowej Stevena Luevano, oraz króla organizacji WBC w piórkowej Elio Rojasa.