Popularność braci Kliczko u naszych zachodnich sąsiadów nie zna granic. Prawie 2 miliony Niemców oglądało na żywo nocną transmisję walki Vitaliego z Chrisem Arreolą. Niemiecki dziennik BILD wyliczył, że średnia gaża za każdą stoczoną przez nich walkę waha się w przedziale 7-10 milionów Euro.
Kibiców przed telewizorami denerwuje fakt, że niemiecka stacja RTL w trakcje przerw między rundami pokazuje reklamy. Szefowie stacji zacierają podczas tych przerw ręce, bowiem każdy taki blok reklamowy to koszt nawet 99 tys Euro. Zupełnie bez znaczenia jest to, który z braci stoi w ringu, ponieważ obydwoje stanowią nierozłączną całość. Według ankiety przeprowadzonej przez miesięcznik "Horizont", wiarygodność i autentyczność reklam z udziałem braci Kliczko przebija nawet rodowitych Niemców takich jak: Steffi Graf czy Heidi Klum. Wygląda na to, że zadomowili się już na dobre. W ciągu ostatnich 20 lat było jedynie dwóch bokserów, którzy przyciągnęli większą liczbę telewidzów: Henry Maske i Axel Schulz.
Niestety, nie dojdzie do zapowiadanej wcześniej walki pomiędzy Joshuą Clottey'em (35-3, 20 KO) i mistrzem świata WBC kategorii junior średniej Sergio Martinezem (44-1-2, 24 KO). Pomimo że reprezentująca Ghanijczyka stajnia Top Rank zaakceptowała pojedynek z Argentyńczykiem, to sam pięściarz nie chciał skrzyżować rękawic z niepokonanym od prawie dekady rywalem.
Wspomniana potyczka miała mieć miejsce 5 grudnia. Clottey cały czas planuje swój występ na tej gali, ale nie wiadomo jeszcze kto będzie jego przeciwnikiem.
Nie tylko nad Wisłą data 24 października oznacza galę wypełnioną czołowymi rodzimymi pięściarzami. Podobną imprezę, choć nie na tak dużą skalę planuje Lou DiBella w Portoryko. Tego dnia jego dwaj byli mistrzowie świata kategorii półśredniej Carlos Quintana (26-2, 20 KO) i Kermit Cintron (31-2-1, 27 KO) po raz pierwszy od dłuższego czasu pojawią się na zawodowych ringach.
Quintana stawi czoła walecznemu Jesse Feliciano (15-7-3, 9 KO), który w przeszłości potrafił pokonać m.in. Delvina Rodrigueza, przyszłego rywala Rafała Jackiewicza. Cintron z kolei zmierzy się z dużo mniej znanym Juliano Ramosem (15-2, 12 KO). Brazylijczyk pozostaje nieaktywny od ponad roku, kiedy to przegrał przez techniczny nokaut w szóstej rundzie z Mikem Jonesem.
Na 21 października Europejska Unia Bokserska wyznaczyła termin przetargu, który ma definitywnie wyłonić organizatora walki o tytuł mistrza Unii Europejskiej kategorii średniej pomiędzy Grzegorzem Proksą (18-0, 11 KO) i broniącym tytułu Affifem Belghechamem (19-3-1, 4 KO).
Możemy się więc spodziewać, że najważniejszy w dotychczasowej karierze pojedynek "Super G" dojdzie do skutku w listopadzie i będzie to trzecia, a zarazem ostatnia walka byłego młodzieżowego mistrza świata w tym roku.
Shane Mosley (46-5, 39 KO) i Manny Pacquiao (49-3-2, 37 KO) są wymieniani ostatnio jako dwaj potencjalni rywale Floyda Mayweathera Jr (40-0, 25 KO). Tymczasem ekspert HBO Max Kellerman, na oczach którego w poprzednią sobotę na ringu w Las Vegas Mosley rzucił wyzwanie Mayweatherowi, uważa, że "Słodki" i "Pac Man" o tym, komu bardziej należy się warta miliony dolarów walka z "Money" Floydem, powinni rozstrzygnąć między sobą w bezpośrednim pojedynku.
- Sądzę, że to byłaby konfrontacja wypełniona akcją. Nie byłoby łatwo przewidzieć jej wynik, a biorąc pod uwagę style obu zawodników, byłoby to starcie na poziomie walki roku. Zwycięzca stałby się oczywistym rywalem dla Mayweathera- mielibyśmy jeszcze większy pojedynek niż między Mayweatherem a którymś z nich możemy zrobić teraz.- stwierdził Kellerman, zapewniając jednocześnie, że obecność Mosley’a w ringu po zakończeniu potyczki Mayweathera z Juanem Manuelem Marquezem nie była w żaden sposób zaplanowana.
Mistrz olimpijski z Helsinek (1952), dwukrotny mistrz Europy (1951 i 1953) w boksie - Zygmunt Chychła nie żyje, zmarł wczoraj w Domu Seniora w Hamburgu.
Zygmunt Chychła urodził się 5 listopada 1926 roku w Gdańsku, w polskiej rodzinie. Po raz pierwszy rękawice bokserskie otrzymane od swego ojca chrzestnego Mariana Jabłońskiego, założył w wieku 10 lat. Pierwsze treningi rozpoczął w Gedanii, najstarszym polskim klubie w Wolnym Mieście Gdańsku. Zygmunt Chychła w listopadzie skończyłby 83 lata.
Deklasując w miniony weekend niepokonanego wcześniej Chrisa Arreolę, mistrz świata wszechwag federacji WBC Vitali Kliczko (38-2, 37 KO) dowiódł, że mimo 38 lat na karku wciąż pozostaje poza zasięgiem zdecydowanej większości dzisiejszej czołówki kategorii ciężkiej. Ukrainiec nie zamierza jednak na siłę przedłużać swojej sportowej kariery i już widzi zbliżający się jej koniec.
- Nie chcę bić rekordu George’a Foremana i wychodzić do ringu w wieku 45 lat.- przekonuje Kliczko- Przed zakończeniem kariery stoczę jeszcze dwie lub trzy walki. Pierwszą z nich najprawdopodobniej pod koniec 2009 roku.
Na dzień dzisiejszy najbliżej mistrzowskiej próby z "Doktorem Żelazną Pięścią" są Kevin Johnson (22-0-1, 9 KO) i Oleg Maskajew (36-6, 27 KO), choć Kliczko rozważa także stoczenie pojedynku unifikacyjnego z posiadaczem pasa WBA Nikołajem Wałujewem (50-1, 34 KO).
Zdaniem trenera Freddiego Roacha jego podopieczny, przygotowujący się aktualnie do starcia z czempionem WBO wagi półśredniej Miguelem Cotto (34-1, 27 KO) król rankingów P4P, Manny Pacquiao (49-3-2, 37 KO) powinien zakończyć swoją sportową karierę w 2010 roku starciem z Floydem Mayweatherem Jr (40-0, 25 KO). Roach dodaje jednak, że "Pac Man" również i bez nazwiska Mayweathera w rekordzie może z czystym sumieniem pożegnać się z ringiem jako najlepszy pięściarz be podziału na kategorie wagowe.
- Jeśli [Pacquiao] wycofa się po walce z Cotto, nie będzie to dla mnie problemem.- przekonuje słynny szkoleniowiec- Jeśli negocjacje z Mayweatherem zakończą się fiaskiem, a Manny zwycięży Cotto, nadal pozostanie zdobywcą siedmiu tytułów światowych. Nikt wcześniej tego nie dokonał, więc [Pacquiao] nie musi już nic udowadniać.
Jeszcze w tym roku , 5 grudnia, w Ludwigsburgu Marco Huck (26-1, 20) stoczy pierwszą walkę w obronie pasa WBO wagi junior ciężkiej. Na kolejnego pretendenta do tytułu znajdującego się w posiadaniu niemieckiego mistrza wyznaczony został Ola Afolabi (14-1-3, 6 KO).
Uli Wegner, trener Hucka, zdaje sobie sprawę z faktu, że poprzeczka została zawieszona naprawdę wysoko.
- Afolabi to bardzo groźny rywal. Marco będzie musiał się mocno namęczyć. Po najbliższej walce Arthura Abrahama skupię się wyłącznie na przygotowaniach do tej walki.- mówi szkoleniowiec grupy Sauerland Event.
Ismail Abdoul (30-15-2, 12 KO) nie uchodził może nigdy za "materiał" na mistrza świata, ale z pewnością jest najbardziej cenionym na świecie journeymanem kategorii cruiser.
Obchodzący tydzień temu 33. urodziny Belg walczył w swojej karierze z takimi asami jak David Haye, Tomasz Adamek, Marco Huck, Enzo Maccarinelli, Rudolf Kraj, Yoan Pablo Hernandez, Vincenzo Cantatore, czy też Giacobbe Fragomeni, ale tylko Krzysztofowi Włodarczykowi udało się go zastopoważ i wygrać przed czasem.
Abdoul po serii porażek z czołowymi bokserami świata w wadze junior-ciężkiej postanowił trochę podreperować swój rekord i zanotował drugie zwycięstwo z rzędu przed czasem. Ismail pokonał w sobotni wieczór przez TKO w trzeciej rundzie Marco Heinichena (11-21-2, 6 KO) i już szykuje się do kolejnej walki. Abdoul 23 października zmierzy się z Fredem Dilewaardem (6-4, 5 KO) na dystansie dziesięciu rund i jeśli wygra, zapewne już na początku przyszłego roku znów stanie w ringu twarzą w twarz z kolejnym prospektem swojej dywizji...
Słynny amerykański promotor Bob Arum udzielił "Die Welt" ciekawego wywiadu, w którym m.in. wytłumaczył czym jego zdaniem spowodowany jest kryzys wagi ciężkiej. Oto wybrane fragmenty tego wywiadu:
- Co pan sądzi na temat walki Vitalija Kliczko w obronie pasa z pochadzącym z Meksyku Amerykaninem Cristobalem Arreolą?
- Nie oglądałem tego pojedynku. Wolałem być na koncercie Cher w Las Vegas. Waga ciężka mnie nie interesuje. W USA waga ciężka jest martwa, nikt jej nie chce więcej oglądać. Kliczko musiał walczyć przeciwko Amerykaninowi, ale Arreola to żaden przeciwnik. Takie zestawienie [rywali] było marne. W latach 70-tych ten pojedynek nie załapałby się do programu jako przedwalka.[...]
- Jak wyjaśnić upadek wagi ciężkiej?
- Nie ma w niej Amerykanów. Waga ciężka opierała się na wielkich, czarnych mężczyznach z USA: Joe Louis, Muhammad Ali, George Foreman, Mike Tyson. Dzisiaj tacy faceci idą do zawodowego footballu albo koszykówki, w których ligach płacą miliony. Kiedy w 1966 roku organizowałem Alemu walkę zawodowiec w National Football League zarabiał 6000 dolarów rocznie, dlatego potrzebował drugiego zawodu. Ali dziś by wylądował w footballu a nie w śmierdzącym bokserskim gymie. Jedynie pięciu, sześciu graczy New York Giants mogłoby być czołowymi ciężkimi. Albo jeśli Lebron James trenowałby boks byłby klasowym niszczycielskim atletą.
Cały wywiad z Bobem Arumem [język niemiecki] na stronie Die Welt.
21 listopada na gali organizowanej przez grupę Bullit KnockOut Promotions w Ełku w ostatecznym eliminatorze IBF w kategorii półśredniej rękawice skrzyżują Rafał Jackiewicz (34-8-1, 18 KO) i Delvin Rodriguez (24-3-2, 14 KO).
- Rodriguez to zawodnik wysoki, potrafiący bić w różnych płaszczyznach, jak na swój wzrost dobry również w półdystansie.- charakteryzuje swojego najbliższego rywala popularny "Wojownik"- Jest mocny, ale na pewno wygram i w lutym zaboksuję o mistrzostwo świata z Isaakiem Hlatshwayo.
RAFAŁ JAKCIEWICZ: SERWIS SPECJALNY >>
- Jeśli dam sobie radę z Rodriguezem, to powinienem sobie poradzić również z Hlatshwayo, bo według mnie ten pierwszy jest bardziej wymagającym przeciwnikiem.- dodaje Jackiewicz.
Były mistrz świata federacji WBO wagi super-piórkowej Jorge Barrios (48-4-1, 34 KO) po porażce z Rocky Juarezem zaczyna mozolną wspinaczkę na szczyty list rankingowych. 33-letni bokser z Argentyny przeniósł się do kategorii lekkiej i najpierw w sierpniu rozprawił się z Moisesem Castro, a teraz przygotowywać się będzie do pojedynku z Michaelem Lozadą (33-5-1, 26 KO).
Walka tych dwóch uznanych bokserów odbędzie się 21. listopada w Argentynie i pokazana zostanie przez HBO. Chodzą plotki, że jeśli Barrios (na zdjęciu) upora się w dobrym stylu z najbliższym rywalem, wówczas kolejny pojedynek stoczy z jednym z największych puncherów wagi lekkiej, a zarazem mistrzem organizacji WBC, Edwinem Valero.
Jeden z najwybitniejszych bokserów wszechczasów, 8-krotny mistrz świata Roy Jones Jr (54-3, 40 KO) zameldował się dziś rano na lotnisku w Sydney po 15-godzinnym locie z USA. Został przywitany przez rzeszę fanów oczekujących jego zaplanowanej na 2 grudnia w Sydney walki z bohaterem Australii Dannym Greenem (27-3, 24 KO). Roy w Australii pozostanie dwa tygodnie, biorąc przez ten czas udział w kolejnych konferencjach prasowych w Sydney, Melbourne, Perth i Brisbane.
- Przybyłem do rodzinnego kraju Greena, by promować naszą walkę, która będzie największym wydarzeniem w historii boksu zawodowego w Australii.- powiedział tuż po przylocie do Sydney Jones Jr- Mam nadzieję, że tutejsi fani lubią Roya Jonesa, a nawet jeśli nie, to jestem tu po to, aby wykonać swoją robotę i zabrać ze sobą pas IBO wagi junior ciężkiej- pas jedynej kategorii której mi brakuje.
Warto przypomnieć, że ewentualna przegrana Jonesa z Greenem może zniweczyć plany oragnizacji w przyszłym roku starcia Roy Jones Jr - Bernard Hopkins.
"Jeszcze przed rokiem Vitali takiego typa znokautowałby w drugiej rundzie. Vitali wyglądał staro". - słowa Mike'a Tysona po sobotniej wygranej (TKO 10) Vitalija Kliczki nad Chrisem Arreolą.
Jeszcze cztery miesiące temu Bobby Gunn (21-4-1, 18 KO) krzyczał, że chce tylko walk z najlepszymi i dostał swoją szansę w mistrzowskiej walce z Tomaszem Adamkiem.
Po srogiej lekcji boksu, jakiej udzielił mu "Góral", Gunn spuścił najwyraźniej znacznie z tonu, bo kolejny pojedynek stoczy z 53-letnim (!) Bashem Ali (66-14, 46 KO). Stawką zaplanowanego na 12 grudnia pojedynku będzie wakujący pas federacji IBU- oczywiście w kategorii cruiser.
Jak donosi witryna boxrec.com, po ponad siedmioletniej przerwie na ring zamierza powrócić Bert Cooper (36-22, 30 KO), jeden z największych puncherów lat 90-tych. 43-letni dziś Amerykanin wsławił się tym, że jako pierwszy doprowadził Evandera Holyfielda do liczenia podczas ich walki z 1991 roku o pasy WBA i IBF wagi ciężkiej. Bert miał jeszcze jedną szansę zdobycia tytułu wszechwag, ale pół roku później poległ po zażartej wojnie z Michaelem Moorerem. Zanim jednak przegrał w piątej rundzie, zdążył posłać faworyzowanego Moorera dwa razy na deski.
Nie tylko polskim kibicom nie jest w smak, że 44-letni Bernard Hopkins (49-5-1, 32 KO) na kolejnego i prawdopodobnie ostatniego rywala wybrał sobie, pomijając między innymi Tomasza Adamka (38-1, 26 KO), niewiele młodszego Roy’a Jonesa Jr (54-5, 50 KO).
W swoim podsumowaniu minionego weekendu Michael Rosenthal z magazynu "The Ring" przyznał planowanej na początek przyszłego roku konfrontacji Hopkinsa z Jonesem miano "Najbardziej zaległego rewanżu".
- Szkoda że tych dwóch przyszłych członków Galerii Sław- obaj około 40-tki- spotyka się w momencie, gdy ich starcie nie ma prawie żadnego znaczenia.- pisze Rosenthal- Jones nie jest już tym samym Jonesem (…) a Hopkins, choć wciąż skuteczny w wieku 44 lat, decyzją o pojedynku z Jonesem zamiast na przykład z Chadem Dawsonem czy Tomaszem Adamkiem wyrządza szkodę swojemu wizerunkowi. Przypomina to mecz baseballowy sportowców sprzed lat- fajnie się to ogląda, ale nie można traktować tego poważnie.