18 sierpnia w siedzibie International Boxing Federation w New Jersey ma odbyć się przetarg na walkę eliminacyjną w wadze półśredniej pomiędzy byłym mistrzem świata Joshuą Clottey’em (35-3, 20 KO) a ex-czempionem Starego Kontynentu Rafałem Jackiewiczem (34-8-1, 18 KO).
Promotor "Wojownika" Andrzej Wasilewski z Bullit KnockOut Promotions póki co z rezerwą podchodzi do perspektywy konfrontacji swojego podopiecznego z pięściarzem z Ghany.
- Clottey to w światowym boksie naprawdę duże nazwisko. W swoim ostatnim pojedynku, pokazywanym przez stację HBO, przegrał niejednogłośnie na punkty z jednym z najlepszych zawodników bez podziału na kategorie wagowe Miguelem Cotto, więc wątpię, by chciał boksowa,ć na pewno za dużo mniejsze pieniądze, w walce eliminacyjnej z pięściarzem z Polski.- komentuje Wasilewski.
Nie szczędzili niektórzy polscy kibice gorzkich słów Krzysztofowi Włodarczykowi po zakończonym remisem jego majowym starciu z Giacobbe Fragomenim. Wielu twierdziło, że werdykt sędziowski był dla "Diablo" mimo wszystko szczęśliwy, bo Polak tak naprawdę "powinien przegrać". Stanowiska najbardziej zajadłych krytyków nie zmienił fakt, że włoski reporter prestiżowej witryny fightnews.com punktował walkę dla pięściarza Bullit KnockOut Promotions, a na zjeździe NABF grupa czołowych sędziów bokserskich uznała remis za wynik zdecydowanie Włodarczyka krzywdzący, rekomendując prezydentowi WBC Jose Sulaimanowi zarządzenie rewanżu.
Zapewne zatem nie warto również wspominać, że w swoim artykule opublikowanym dziś na boxingscene.com Cliff Rold, członek grupy doradczej ds. rankingów magazynu "The Ring" i Boxing Writers Association of America, napisał, iż konfrontacja Włodarczyka z Fragomenim to, "jak do tej pory jeden z kandydatów do tytułu walki roku". Bo niby po co? Przecież "Diablo przegrał po nudnej walce"…
Dość nerwowo zareagował promotor Gary Shaw na postawione mu w wywiadzie dla boxingtalk.com pytanie, czy jego podopieczny Chad Dawson (28-0, 17 KO) w przypadku zwycięstwa w listopadzie nad Glenem Johnsonem (49-12-2, 33 KO) zaboksuje w styczniu z Bernardem Hopkinsem (49-5-1, 32 KO).
- Chciałbym walki z Bernardem Hopkinsem. Bernard to mój przyjaciel. Uważam go za prawdziwego przyjaciela, ale powinien skończyć z rzucaniem wyzwań takim zawodnikom jak Adamek. Kogo to obchodzi? Waga junior ciężka nikogo nie interesuje.- wypalił Shaw- Chce walczyć z Adamkiem? Chad Dawson zbił go w jedenastu z dwunastu rund. Zbił go mocno. To nie był nawet wyrównany pojedynek, więc co taka walka miałaby udowodnić?
3 października w Atlantic City dojdzie do szlageirowo zapowiadającego się pojedynku o niekwestionowane mistrzostwo świata wagi średniej. Obrońca tytułu i zarazem posiadacz pasów WBC i WBO kategorii do 160 funtów Kelly Pavlik (35-1, 31 KO) zmierzy się z wysoko notowanym w rankingach bez podziału na kategorie wagowe Paulem Williamsem (37-1, 27 KO).
Negocjacje w sprawie tej walki trwały wiele tygodni i bardzo powoli posuwały się do przodu, ale ostatecznie osiągnięto porozumienie we wszystkich kwestiach. Paul Williams przyjął z ulgą wiadomość o swojej wielkiej szansie na mistrzostwo świata w trzeciej kategorii wagowej.
"To było zupełnie inne spotkanie niż za pierwszym razem. Richard i ja chcieliśmy od początku rozmowy na Manhattanie tego samego- dojść do porozumienia w sprawie zrobienia walki Tomka Adamka z Bernardem Hopkinsem. I mogę już teraz powiedzieć, że do takiego porozumienia doszliśmy. Richard, ja, oraz Tomek chcemy tej walki, stacja telewizyjna HBO zablokowała dla nas datę 30 stycznia przyszłego roku, mamy miejsce czyli Prudential Center w Newarku znane wszytskim polskim kibicom, są pieniądze zadowalające obie strony- ostatnie słowo należeć będzie do Bernarda. Tylko on może zatrzymać tę walkę. W jego rękach jest wiele milionów dolarów."- mówi szefowa Main Events Kathy Duva, z którą rozmawiam tuż po zakończeniu jej spotkania z Richardem Schaefferem, dyrektorem wykonawczym Golden Boy Promotions, firmy reprezentujacej słynnego "Kata". „Chcę skończyć karierę dwóch legend- Gołoty i Hopkinsa.”- komentuje na gorąco Tomasz Adamek.
Władze World Boxing Council najwyraźniej pozazdrościły konkurencyjnym federacjom instytucji super-czempiona i ogłosiły wczoraj, że zwycięzców pojedynków pięściarzy ze światowej elity nagradzać będą "diamentowym" pasem mistrzowskim (WBC Diamond Championship).
Diamentowe mistrzostwo świata WBC ma być stawką coraz popularniejszych ostatnio super-walk kontraktowanych w umownych kategoriach wagowych (catch weight).
Turniej „Trybuny Ludu” i PZB – rozgrywany corocznie turniej przedolimpijski, którego celem było wyłanianie najlepszych zawodników w kraju i powoływanie ich do kadry olimpijskiej. Istniał w latach 1958 – 1967. Najwięcej – cztery – razy w zawodach tryumfował Bruno Bendig.
Obowiązywała zasada, że turniej nie może być rozgrywany w mieście, w którym w danym roku odbędą się mistrzostwa Polski.
PIERWSZY TURNIEJ - ROK 1958
Pierwszy turniej odbył się w Hali Gwardii w Warszawie w dniach 1-2 lutego 1958 roku. Rozgrywany był systemem pucharowym – zawodnicy, którzy ponieśli porażkę odpadali, ale następnego dnia walczyli pomiędzy sobą o trzecie miejsce.
Redakcja Trybuny Ludu ufundowała dla zwycięzców skórzane walizki wypełnione pięściarskimi akcesoriami (ochraniacze, rękawice etc.), zaś za podział upominków wśród zdobywców drugich i trzecich miejsc odpowiadał Polski Związek Bokserski.
Pełna lista uczestników pierwszej edycji turnieju została odczytana przez Feliksa Stamma 28. stycznia 1958 roku w klubie Bydgoskiego Towarzystwa Wioślarskiego. Zabrakło na niej ówczesnego mistrza Europy Zbigniewa Pietrzykowskiego; jak mówił podczas konferencji Stanisław Cendrowski, „od początku nie braliśmy go pod uwagę, gdyż byłby on w tej chwili zbyt surowym egzaminatorem dla pozostałych średniaków, których przecież wyraźnie przewyższa.”
Uczestnicy pierwszego turnieju Trybuny Ludu i PZB:
WAGA MUSZA: Henryk Kukier (Avia Świdnik), Jarosław Kulesza (Gedania Gdańsk), Witold Milczarek (Pafawag Wrocław), Adam Romaniszyn (Stal Mielec)
WAGA KOGUCIA: Zygmunt Zawadzki (Zawisza Bydgoszcz), Henryk Wala (BBTS Bielsko), Franciszek Woźniak (Pafawag Wrocław), Tadeusz Góralski (Avia Świdnik)
WAGA PIÓRKOWA: Kazimierz Boczarski (Hutnik Nowa Huta), Andrzej Kamiński (Start Włocławek), Bogdan Wilk (Avia Świdnik), Ireneusz Stylo (Warta Poznań)
WAGA LEKKA: Kazimierz Paździor (Broń Radom), Józef Hebda (Stal Czechowice), Józef Grudzień (Pafawag Wrocław), Kazimierz Budkus (Gwardia Warszawa)
WAGA LEKKOPÓŁŚREDNIA: Henryk Wojciechowski (GKS Wybrzeże Gdańsk), Józef Piński (Pogoń Szczecin), Ryszard Dudczak (Stal Mielec), Bogdan Kunca (Brda Bydgoszcz)
WAGA PÓŁŚREDNIA: Leszek Drogosz (ŁTS Łabędy), Zbigniew Lewandowski (Zawisza Bydgoszcz), Jerzy Ciesielski (Start Włocławek), Helmut Kucnierz (Carbo Gliwice)
WAGA LEKKOŚREDNIA: Tadeusz Walasek (Gwardia Warszawa), Michał Łukasiewicz (Pafawag Wrocław), Eljasz Bartosiewicz (Zawisza Bydgoszcz), Grzegorz Ulmer (Legia Warszawa)
WAGA ŚREDNIA: Stanisław Czajęcki (Hutnik Nowa Huta), Zbigniew Szymaniak (Legia Warszawa), Teofil Poleks (Gedania Gdańsk), Lech Wasilewski (Stal Gorzów Wielkopolski)
WAGA PÓŁCIĘŻKA: Andrzej Wojciechowski (ŁTS Łabędy), Modest Majchrzak (Broń Radom), Zdzisław Józefowicz (Bawełna Łódź), Tadeusz Kliś (Legia Warszawa; Kliś ostatecznie nie wystąpił z powodu kontuzji prawej dłoni – na jego miejsce wskoczył Kazimierz Biel ze Stali)
WAGA CIĘŻKA: Tadeusz Grzelak (Prosna Kalisz), Władysław Jędrzejewski (ŁTS Łabędy), Tadeusz Branicki (Polonia Gdańsk), Zbigniew Gugniewicz (Zawisza Bydgoszcz)
Najlepszym technikiem turnieju wybrano Kazimierza Paździora.
Poniżej fragmenty artykułu Jerzego Zmarzlika opublikowanego na łamach Przeglądu Sportowego po zakonczeniu turnieju:
[...] Nie wyszliśmy z hali Gwardii zawiedzeni bowiem widzieliśmy wielu utalentowanych chłopców, nie „przekarmionych” jeszcze boksem, pełnych zapału i mających najlepsze widoki na przyszłość. Zmiana warty na pozycjach w reprezentacji Polski nastąpi, jak możemy sądzić na podstawie dwudniowych walk, bez wstrząsów, planowo, bez obniżenia poziomu drużyny.
[…] Walasek mimo, wprawdzie lekkiej, kontuzji nie wahał się stanąć do walki przeciw Szymaniakowi. Przecież ryzykował także dużo. Mógł przegrać.
Jędrzejewski, którego już powoli chciano wycofać z rozważań o reprezentacji, zrobił chyba największą niespodziankę. Walczył jak lew. To jest chyba nasz pierwszy od wielu lat bokser wagi ciężkiej, który nie załamuje się przy zainkasowaniu pierwszego silniejszego ciosu, który ma lwie serce i niespotykaną ambicję.
Wydaje się, iż w kadrze pięściarzy najwyższej klasy stworzyła się jakaś nowa atmosfera. Sądzę, iż turniej „Trybuny Ludu” przyczynił się poważnie do stworzenia właśnie takiego bardzo sportowego, bardzo przyjemnego nastroju, o który się wszyscy od lat biją.
[…] Tak więc turniej warszawski wzbudził wśród fachowców umiarkowany optymizm, ale w żadnym wypadku nie upoważnił do wyciągania mocarstwowych wniosków. Trenerów czeka ciężka i odpowiedzialna praca. Przekonali się chyba o tym sami. Powinni wykorzystać dobrą atmosferę, jaka panowała w hali Gwardii. Pomoże im ona na pewno także w uaktywnieniu pracy w klubach. Oby tak było.
FOTO: Porywająca walka w wadze muszej pomiędzy Jarosławem Kuleszą (z lewej) a Henrykiem Kukierem podczas I edycji turnieju.
W tym roku mija dokładnie 10 lat od momentu, gdy Andrzej Wasilewski, dziś szef grupy Bulit KnockOut Promotions, rozpoczął swoją przygodę z boks-biznesem. Zapraszamy do lektury "jubileuszowego" wywiadu z popularnym "Don Wasylem".
Dziś, w pierwszej części rozmowy, o początkach Andrzeja Wasilewskiego w roli menadżera...
- Jak trafił pan do boksu i kiedy pasja przerodziła się w biznes?
Andrzej Wasilewski: Mój ojciec był całe życie zakochany w boksie amatorskim, przez wiele lat był prezesem Polskiego Związku Bokserskiego. Rodzice rozwiedli się, gdy miałem 7 lat i ojciec swoje obowiązki rodzicielskie wykonywał tak, że co drugą niedzielę zabierał mnie na mecze bokserskie Gwardii albo Legii Warszawa. Po meczu zwykle jedliśmy wspólnie obiad i rozstawaliśmy się. W ten sposób, chcąc, nie chcąc, od 5-6 roku życia kręciłem się przy ringu, widziałem wiele wspaniałych walk i, co tu dużo mówić, po porostu się wciągnąłem.
Gary Shaw o kontrowersyjnym werdykcie w walce swojego zawodnika Timothy Bradley’a z Natem Campbellem:
"Po pierwsze nie interesuje mnie rewanż. Walka była wolną obroną, a nie obowiązkową. Po drugie on [Campbell] poddał się. WBO nie zarządzi w tym przypadku rewanżu. Mógłbym wymienić całą masę zawodników, którzy byli kontuzjowani poważniej [niż Campbell] a nie rezygnowali z walki."
Już 4 września Barry Hearn, który wczoraj podpisał kontrakt menadżerski z Grzegorzem Proksą (18-0, 11 KO) zamierza zaprezentować szerszej publiczności swój najnowszy nabytek. Właśnie tego dnia na gali transmitowanej przez telewizję SKY, były młodzieżowy mistrz świata federacji IBF i WBC wagi średniej stoczy swój 19. zawodowy bój. Szczegóły dotyczące rywala "Super G" zostaną ujawnione w przyszłym tygodniu. Po skali przygotowań, można się jednak spodziewać, że będzie to wymagający przeciwnik. Pojedynek odbędzie się prawdopodobnie w limicie kategorii średniej.
- Tydzień temu zakończyłem obóz wraz z Albertem Sosnowskim, którego zaprosiłem do swojej miejscowości na treningi, które głównie prowadził Paweł Gasser. Pracowaliśmy nad siłą, wytrzymałością i kondycją. Trenowaliśmy 3 razy dziennie. Rano biegaliśmy, po południu pracowaliśmy razem z Pawłem na siłce, a wieczorami wprowadzeniowo boks z moim starym dobrym trenerem Robertem Kopytkiem, więc spodziewam się świetnej formy na wrzesień. Cały czas pracuje nad wytrzymałością i przygotowuje się zarówno fizycznie jak i mentalnie do 12 rundowego pojedynku. W Węgierskiej Górce mam wszystko co potrzebne jest do ciężkiej pracy na tym etapie przygotowań, potrzebuje tylko dobrej sali, ale już pracuję nad tym - mówi o swoich przygotowanich Proksa.