25. lipca efektownie walczący Urbano Antillon (26-0, 19 KO) stanie przed pierwszą w swojej karierze szansą na wywalczenie mistrzostwa świata. W pojedynku o tymczasowy pas WBA kategorii lekkiej, Meksykanin zmierzy się z Miguelem Acostą (25-3, 19 KO). Właściwy pas mistrza świata tego przedziału wagowego posiada Juan Manuel Marquez (50-4-1, 37 KO), ale prawdopodobnie zostanie pozbawiony tego trofeum w związku ze swoją walką z Floydem Mayweatherem juniorem (39-0, 25 KO).
Na tej samej gali 25. lipca wystąpią także inne gwiazdy stajni Top Rank, która jest organizatorem tego widowiska. Wśród nich należy wymienić Yuriorkisa Gamboę (15-0, 13 KO) i Julio Cesara Chaveza juniora (39-0-1, 29 KO).
Prawdopodobnie już 18. lipca kolejną walkę stoczy AJ Banal (19-1-1, 16 KO). Utalentowany Filipińczyk wystąpi podczas gali w meksykańskim Jalisco, gdzie jego rodak Donnie Nietes, mistrz świata WBO w wadze słomkowej, będzie bronił tytułu w starciu z Manuelem Vargasem. Pierwotnie 20-letni Banal, trenujący ostatnio w gymie Freddie’ego Roacha, miał boksować na gali Mayweather – Marquez, jak jednak wiadomo impreza została przełożona na wrzesień. Opiekunowie pięściarza chcą, aby do tego czasu zawodnik pozostawał w formie, w której utrzymaniu ma właśnie pomóc występ w Jalisco. Rywal "Bazooki" nie jest jeszcze znany.
Wciąż nie wiadomo kiedy dojdzie do walki Fernando Montiela (39-2-1, 29 KO) z Ericiem Morelem (41-2, 21 KO). Planowany pierwotnie na 27. czerwca pojedynek musiał zostać przełożony z powodu kontuzji byłego mistrza świata w wadze super muszej. Organizatorzy chcieli, aby mecz odbył się we wrześniu, pojawiły się jednak problemy wynikające z braku wolnych terminów. W rozmowie z meksykańskim Recordem, Guillermo Brito z Tijuana Zanfer Promotions, stwierdza, że walka może się odbyć pod koniec września lub dopiero w październiku.
Miguel Angel Rodriguez (29-3, 23 KO) po ponad rocznej przerwie powróci w przyszłą sobotę na ring i od razu dostanie niczym niezasłużoną szansę na walkę eliminacyjną do pasa WBC kategorii półśredniej. Ostatni pojedynek Meksykanin stoczył w czerwcu ubiegłego roku przegrywając po jednostronnej walce z Andre Berto przez nokaut w siódmej rundzie. Co ciekawe, jego rywalem będzie Ivan Kirpa (23-1, 15 KO), pięściarz który również niewiele zrobił, żeby zapracować sobie na eliminator do mistrzowskiego tytułu. Rosjanin w ciągu ostatnich pięciu lat stoczył pięć walk, w tym zaledwie jedną w ostatnich dwudziestu czterech miesiącach, a wśród jego rywali próżno szukać wartościowych nazwisk.
Ten "eliminacyjny" pojedynek będzie częścią gali, na której w głównym wydarzeniem wieczoru zmierzą się Vic Darchinyan (32-1-1, 26 KO) i Joseph Agbeko (26-1, 22 KO).
Już w najbliższą sobotę w Prudential Center w Newark czeka nas "polski wieczór", podczas którego Tomasz Adamek (37-1, 25 KO) przystąpi do drugiej obrony mistrzostwa świata IBF kategorii junior ciężkiej. Nie brakuje jednak głosów, że najciekawszym pojedynkiem na gali 11. lipca będzie starcie Piotra Wilczewskiego (22-0, 7 KO) i Curtisa Stevensa (20-2, 14 KO). Polak czekał na taką walkę od kilku lat i ma szansę na przełom w swojej karierze. Pokonanie notowanego na 15. miejscu przez federację WBO pięsciarza będzie dużym krokiem do przodu w walce o pozycję w niezwykle mocno obsadzonej kategorii super średniej. Czempionem tej federacji jest prowadzony przez grupę Universum Karoly Balzszay (21-0, 15 KO) z Węgier.
Oto co mówią liczby przed najważniejszą dla Wilczewskiego walką w karierze zakontraktowaną na 8 rund :
Już po raz czwarty Anselmo Moreno (26-1-1, 8 KO) obronił tytuł WBA kategorii koguciej. Tym razem champion z Panamy wybrał się do Francji by podjąć rękawicę rzuconą przez dawnego mistrza Mahyara Monshipoura (31-4-2, 21 KO). Znacznie bardziej aktywny Moreno zyskał sporą przewagę w początkowych rundach i szaleńczy finisz ulubieńca gospodarzy nie starczył już do zniwelowania strat. Jeden z sędziów i tak był łaskawy dla miejscowego boksera, widząc wygraną Monshipoura 115:113, jednak dwóch pozostałych opowiedziało się za panującym Moreno w rozmiarach 116:113 i 116:112.
W rozmowie z meksykańskim dziennikiem Record Antonio Margarito (37-6, 27 KO) stwierdził, że umowny limit wagowy 145 funtów źle wpłynie na Miguela Cotto (34-1, 27 KO) podczas jego wciąż nieoficjalnie potwierdzonej walki z Mannym Pacquiao (49-3-2, 37 KO).
- Sądzę, że Cotto odda zbyt dużo, jeżeli walka odbędzie się w limicie 145 funtów, a jeszcze więcej, gdyby obowiązywały 143 funty jak chce Pacquiao. Od pierwszej rundy przewaga leżałaby po stronie Pacquiao, ponieważ Cotto byłby odwodniony tak jak Oscar De La Hoya - mówi Tony.
Margarito tymczasem pozostaje w treningu, licząc na powrót na ring przed końcem roku. Przypomnijmy, że w lutym Kalifornijska Komisja Sportowa pozbawiła go licencji, po tym jak przed pojedynkiem z Shane'em Mosley'em w jego bandażach znaleziono nielegalną substancję