Leonard Bundu (18-0-1, 6 KO) zdobył wakujący tytuł mistrza Unii Europejskiej wagi półśredniej, pokonując podczas piątkowej gali w Firenze (Włochy) Franka Haroche Hortę (18-8-3, 5 KO).
34-letni Bundu na zawodowym ringu nie zaznał jeszcze goryczy porażki. Jedyna walka, w której nie odniósł zwycięstwa, w 2007 roku z Luciano Abisem, zakończyła się wskutek kontuzji technicznym remisem w 3. rundzie, jednak Bundu już w 1. starciu miał niedawnego rywala Rafała Jackiewicza na deskach.
Marco Antonio Barrera (65-7, 43 KO) był rozczarowany sposobem, w jaki zakończyła się jego wczorajsza walka z Amirem Khanem (20-1, 15 KO). Meksykanin stwierdził, że pojedynek powinien zostać przerwany już w 1. rundzie, w której doznał rozcięcia czoła wskutek zderzenia głów i że gdyby nie jego kontuzja starcie wieczoru w M.E.N. miałoby zupełnie inny przebieg.
- Nie wiem, dlaczego sędzia nie zatrzymał walki już w 1. rundzie, bo rozcięcie było przez cały czas tak samo duże.- skarżył się były czempion trzech klas wagowych- Gdybym widział na obydwoje oczu, pojedynek nie skończyłby się w ten sposób. Nie widziałem na jedno oko już od 1. starcia, zalewała je krew.
Fiodor Łapin o Enzo Maccarinellim:
"Osobiście na chwilę obecną nie widzę Walijczyka w czołowej piątce w wadze cruiser na świecie. Sądzę, że Maccarinelli po ciężkiej przegranej z Haye może mieć w dalszym ciągu jakieś kompleksy, bo jednak ta jego ostatnia walka z Mathew Ellisem to była bardziej zabawa niż trudny sprawdzian. Tu upatruję szansy dla zawodnika, który stoczy z Maccarinellim pierwszą poważna walkę. Stawiam, że Walijczyk będzie sztywny, spięty i za bardzo będzie chciał odzyskać swój pas. Tu otwiera się szansa dla Pawła Kołodzieja. Zaznaczam jednak, że Paweł musi zaboksować walkę życia."
(styczeń 2008, w trakcie negocjacji walki Maccarinelli - Kołodziej)
Nieoczekiwaną porażką przez nokaut techniczny z niezbyt wysoko cenionym Olą Afolabi (14-1-3, 6 KO) zakończyła się próba powrotu na szczyt wagi junior ciężkiej Enzo Maccarinelliego (29-3, 22 KO).
Walijczyk, który jeszcze do wczoraj był jednym z najpoważniejszych kandydatów do odebrania tytułu najlepszego 200-funtowca na świecie Tomaszowi Adamkowi (37-1, 25 KO), w wywiadzie udzielonym po sobotniej walce swoją przegraną tłumaczył brakiem sparingów i zlekceważeniem rywala.
Porażka Enzo Maccarinelliego z Olą Afolabi nie była jedyną gorzką pigułką, jaka musieli przełknąć angielscy kibice w sobotni wieczór.
W innym rozegranym na gali w Manchesterze pojedynku, którego stawką był pas WBO, jednak w kategorii super piórkowej, Nicky Cook (29-2, 16 KO) przegrał przez TKO w 4. rundzie z Portorykańczykiem Romanem Martinezem (22-0-1, 13 KO), tracąc tym samym zdobyty we wrześniu tytuł.
Freddie Roach, któy od niedawna trenuje brytyjskiego srebrnego medalistę olimpijskiego Amira Khana (20-1, 15 KO), był bardzo zadowolony z formy, jaką jego podopieczny zaprezentował wczoraj w zwycięskiej potyczce z doświadczonym Marco Antonio Barrerą (65-7, 43 KO).
- Mieliśmy piękny plan gry i on naprawdę dobrze go wcielił w życie.- pochwalił Khana Roach.- To będzie mój kolejny mistrz świata. Nie mam co do tego wątpliwości.
Promotor nowego, starego mistrza IBF kategorii średniej Arthura Abrahama (29-0, 23 KO)- Wilfried Sauerland zdradził nazwisko pięściarza, z którym prawdopodobnie zmierzy się w następnej swojej walce "Król Arthur".
"Na 90% Arthur będzie boksował w czerwcu z Vernonem Forrestem, który jest mistrzem WBC kategorii junior średniej i jest znany w USA" - powiedział po walce Abrahama z Lajuanem Simonem niemiecki promotor. Szef Sauerland Event powiedział także, iż promotor Kelly Pavlika - Bob Arum odrzucił intratną ofertę walki swojego zawodnika z Królem Arthurem tłumacząc to słabą rozpoznawalnością Abrahama w Stanach Zjednoczonych.
Przypadkowe zderzenie głowami już w pierwszej minucie walki było jedną z przyczyn porażki Marco Antonio Barrery (65-7, 43 KO) z Amirem Khanem (20-1, 15 KO). W trakcie piątej rundy pojedynek został zastopowany, a przyczyną było głębokie rozcięcie czoła Meksykanina. Sędziowie techniczną decyzją wskazali zwycięstwo młodego Anglika w stosunku 50-44 i dwukrotnie 50-45.
Podczas wczorajszej gali w Birmingham 20-letni brytyjski 2-metrowiec Tyson Fury (4-0, 4 KO) zanotował kolejne zwycięstwo przed czasem. Tym razem ofiarą Fury’ego padł Lee Swaby (23-23-2, 11 KO), który został poddany przez swój narożnik po 4. rundzie.
W pojedynku wieczoru imprezy w Birmingham były pretendent do tytułu IBF wagi średniej Wayne Elcock (19-4, 9 KO) stracił pas czempiona Wielkiej Brytanii, przegrywając przez TKO w 3. starciu z Matthew Macklinem (24-2, 17 KO).
Nie udał się powrót na ring po listopadowej porażce z Vikiem Darchinyanem byłemu mistrzowi świata wagi super muszej Cristianowi Mijaresowi (36-5-2, 15 KO).
Mijares w rozegranej wczoraj w rodzinnym Meksyku walce o tymczasowy pas WBA kategorii koguciej uległ niejednogłośnie na punkty (112-116, 113-115, 117-111) reprezentantowi Wenezueli Nehomarowi Cermeño (17-0, 10 KO).