Za kilka godzin na gali w meksykańskiej Guadalaharze walkę na przetarcie przed zaplanowanym na 14 marca bojem z Amirem Khanem stoczy Marco Antonio Barrera (64-6, 43 KO). Tuż po ceremonii ważenia Barrera dowiedział się od dziennikarzy, że John Nolasco (17-4-4, 8 KO), z którym miał się mierzyć nie mógł dostać wizy i na jego miejsce wskoczył Freudis Rojas (1-7-1, 1 KO). Co ciekawe Rojas, który do Guadalahary przybył z Las Vegas dopiero w sobote rano był zaskoczony rekordem jaki mu się przypisuje i stwierdził, że jego rekord to 17 wygranych, 7 porażek, a z 35 amatorskich pojedynków aż 22 wygrał przez nokaut.
Michael Katsidis (24-2, 20 KO) przerwał passę dwóch porażek i pokonał po dziesięciorundowym pojedynku na punkty (98-87, 96-89, 96-89) Angela Hugo Ramireza (19-5, 8 KO) na gali boksu, która odbyła się na Filipinach. Katsidis jak zwykle od początku parł do przodu i całkowicie zdominował rywala. Ramirez z kolei nastawiony był na boksowanie na dystans i nie chciał podejmować ryzyka wchodzenia w wymiany z Asutralijczykiem. W efekcie aż cztery razy leżał na deskach, bardziej chcąc przetrwać do końcowego gongu, niż zrobić jakąś krzywdę swojemu rywalowi.
Katsidis w porównaniu z poprzednimi pojedynkami zdecydowanie częściej używał lewego prostego, którym rozpoczynał większość swoich ataków. Tego elementu najbardziej brakowało przy okazji jego starcia z Juanem Diazem. Kolejną walkę Australijczyk stoczy 10 kwietnia, a jego rywalem będzie były mistrz świata IBF wagi lekkiej Julio Diaz (36-4, 26 KO).
Jeśli dojdzie do rewanżowego starcia Ricky Hattona (45-1, 32 KO) z Floydem Mayweatherem Jr (39-0, 25 KO), Anglik nie będzie mógł liczyć na pomoc swojego obecnego trenera Floyda Mayweathera Sr.
Ojciec „Pięknisia” przyznał, że jego nie najlepiej układające się wcześniej relacje z synem uległy ostatnio znacznej poprawie i nie wyobraża sobie teraz, by w trakcie walki Hatton – Mayweather Jr mógł stać w narożniku Anglika.
Wczoraj, tuż przed północą, w domu opieki w miejscowości Kungsbacka zmarł najbardziej znany szwedzki pięściarz w historii, Ingemar Johansson, były niekwestionowany mistrz świata wagi ciężkiej. Miał 76 lat, od dłuższego czasu zmagał się z chorobą Alzheimera, niedawno przeszedł zapalenie płuc.
Sporo zamieszania wywołała październikowa decyzja World Boxing Association o nadaniu tytułu super championa Antonio Margarito (37-6, 27 KO) i podniesienia rangi tytulu dzierżonego przez Jurija Nużnienko (27-0-1, 13 KO) z "tymczasowego" (interim) do "zwykłego" (regular)- decyzja nieczytelna o tyle, że według przepisów federacji super championem zostać może tylko posiadacz więcej niż jednego pasa mistrzowskiego.
Jak wiadomo tydzień temu dość nieoczekiwanie Margarito znalazł pogromcę w osobie Shane’a Mosley’a (46-5, 39 KO). "Słodki" postawił tym samym WBA w kłopotliwym położeniu, bo federacja zapewne będzie musiała mu teraz przyznać tytuł super championa- w jeszcze mniej zrozumiałych niż w przypadku Margarito okolicznościach (Meksykanin bezpośrednio przed zdobyciem tytułu WBA został pozbawiony bez walki trofeum federacji IBF co nieco usprawiedliwiało „mistrzowskie” posunięcie WBA).
Jak informuje witryna boxingscene.com, powołując się na słowa osoby z otoczenia byłego mistrza świata WBA, WBC i WBO kategorii cruiser Davida Haye (22-1, 21 KO), planowany na 20 czerwca pojedynek „Hayemakera” z aktualnym czempionem WBO i IBF wag ciężkiej Wladimirem Kliczko (52-3, 46 KO) może odbyć się w Niemczach, a nie jak wcześniej planowano w Londynie.
Według relacji cytowanego informatora obozy obydwu pięściarzy wciąż negocjują warunki walki, ale „sprawy wyglądają pozytywnie”.
Historia lubi się powtarzać. Juan Urango (21-1-1, 16 KO) po raz drugi w karierze zdobył tytuł mistrza świata federacji IBF kategorii junior-półśredniej, i po raz drugi zdobył pas wakujący. Tym razem by osiągnąć ten cel, musiał wybrać się do "paszczy lwa", czyli na teren przeciwnika. Po pierwszej rozpoznawczej rundzie i drugiej, w której Herman Ngoudjo (17-3, 9 KO) ciosami prostymi z defensywy ugruntował sobie przewagę, nic nie wskazywało na zwycięstwo Juana. Jak zwykle w przypadku takich puncherów jak on, o wszystkim zadecydował jeden cios.
Wyniki gali w Montrealu:
Łukasz Janik (12-0, 6 KO) TKO 4 Martin Hudon (2-2-1, 2 KO)
Antonin Decarie (21-0, 6 KO) PKT 12 Dorin Spivey (35-6, 28 KO)
David Lemieux (13-0, 13 KO) TKO 3 Rogelio Sanchez (17-20-4, 11 KO)
Ali Chebah (29-1, 22 KO) PKT 8 Cesar Soriano (19-22, 13 KO)
Danny O'Connor (3-0, 1 KO) PKT 4 Greg Jimenez (0-1)
W październiku 1994 roku Diosbelys Hurtado (40-3-1, 25 KO) odłączył od ekipy Kuby, z którą przebywał właśnie na turnieju w Miami. Już po dwóch miesiącach zadebiutował jako bokser zawodowy, wygrywając pierwsze dwadzieścia walk, z czego trzynaście przed czasem. Zatrzymał go dopiero fenomenalny Pernell Whitaker. Jednak zanim "Sweet Pea" zastopował Diosbelysa w jedenastej rundzie, sam wcześniej dwukrotnie lądował na deskach w starciu pierwszym i szóstym, przegrywając wyraźnie u wszystkich sędziów.