
Uważany za najlepszego lekkopółśredniego na świecie Ricky Hatton (45-1, 32 KO) jest zdaniem promotora Boba Aruma najbardziej prawdopodobnym kandydatem na następnego rywala Manny Pacquiao (48-3-2, 36 KO), który w sobotę w Las Vegas pokonał Oscara De Le Hoyę.
'Pac Man' gotowy jest zmierzyć się z Hattonem, także w Anglii. 'Moja robota to walka w ringu. Reszta to praca promotora. Ja mogę boksować z każdym i wszędzie.'- deklaruje Filipińczyk.
Wschodząca gwiazda światowego boksu, 18-letni meksykański "półśredni" (ur. w lipcu 1990 r.!!!), Saul Alvarez (23-0-1, 16 KO), na gali boksu zawodowego w Miami, zmiażdżył już w pierwszym starciu niepokonanego dotąd Kolumbijczyka, Raula Pinzona (16-1, 15 KO), broniąc lokalnego pasa WBA Fedecentro. Pojedynek, po dwóch liczeniach, został zastopowany przez arbitra.
Podczas sobotniej gali w Meksyku Manuel Vargas (25-3-1, 11 KO) znokautował w 4. rundzie Daniela Reyesa (41-6-1, 30 KO), odbierając mu tym samym tymczasowy pas wagi słomkowej federacji WBO.
Tego chyba nikt się nie spodziewał. Manny Pacquiao (48-3-2, 36 KO) nie tylko pokonał dużo większego i cięższego Oscara De Le Hoye (39-6, 30 KO), ale wręcz go zdeklasował. Tylko pierwsza runda była w miarę wyrównana, jednak już pod jej koniec "Pac-Man" trafił pierwszym bezpośrednim lewym prostym, których jeszcze dziesiątki, jak nie setki, spadły na głowę "Złotego chłopca".
Kolejne szybkie i efektowne zwycięstwo zanotował Victor Ortiz (23-1-1, 18 KO). Blisko 22-letni Amerykanin pokonał przez poddanie w drugim starciu Jeffrey'a Resto (22-3, 13 KO).
Ortiz już w pierwszej rundzie dwukrotnie powalił rywala kombinacją prawy-lewy prosty. Nie podpalał się jednak i spokojnie czekał na odpowiedni moment by znokautować Resto. Okazja nadarzyła się w czwartej minucie, kiedy zamknął go przy linach i ulokował kilka krótkich sierpów na jego głowie. Resto wstał na dziewięć, ale pan Russell Mora spojrzał mu głęboko w oczy i poddał.
Trzy walki Juana Manuela Lopeza (24-0, 22 KO) o mistrzostwo świata trwały łącznie... 4 minuty i 50 sekund. Dosłownie przed chwilą ten 25-letni bombardier z Portoryko po raz drugi obronił tytuł mistrza świata federacji WBO wagi super-koguciej, demolując szybko dobrego przecież Sergio Manuela Medine (33-2, 18 KO).
Lopez jak zwykle zaczął ostro. W pewnym momencie uciekający dotą pretendent stanął przy linach i zasłonił się za podwójną gardą. Ręcę trzymał wysoko, ale silny jak tur Juan ostrymi sierpami przebił się przez nie i prawym na skroń rzucił Medine na deski.
Waga super średnia
Daniel Jacobs (13-0, 12 KO) TKO 2 Victor Lares (14-4, 3 KO)
Waga super kogucia, tytuł WBO
Juan Manuel Lopez (24-0, 22 KO) TKO1 Sergio Manuel Medina (33-2, 18 KO)
Waga półśrednia
Danny Garcia (10-0, 7 KO) PKT 8 Jose Alfredo Lugo (10-6-1, 5 KO)
Waga super kogucia
Jose Angel Beranza (31-14-2, 25 KO) PKT 8 Jesus Rojas (13-1, 10 KO)
Waga lekkopółśrednia
Victor Ortiz (23-1-1, 18 KO) TKO2 Jeffrey Resto (22-3, 13 KO)
MANNY PACQUIAO (48-3-2, 36 KO) RTD8 OSCAR DE LA HOYA (39-6, 30 KO)

Już 11 grudnia na ringu w Newark Tomasz Adamek (35-1, 24 KO) zmierzy się z mistrzem świata federacji IBF Steve’em Cunninghamem (21-1, 11 KO).
O opinię na temat tego pojedynku poprosiliśmy półciężkiego Bullit KnockOut Promotions- Dawida Kosteckiego. Oto co popularny ‘Cygan’ miał do powiedzenia:

Na gali w Nottingham Carl Froch (24-0, 19 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Jeana Pascala (21-1, 14 KO), zdobywając tym samym wakujący pas WBC w kategorii super średniej. Po 12 rundach bardzo widowiskowego pojedynku sędziowie punktowali: 118-110, 117-111, 116-112.
Kolejnym rywalem Frocha będzie były czempion wagi średniej Jermain Taylor (28-2-1, 17 KO), który trzy tygodnie temu w eliminatorze WBC pokonał Jeffa Lacy.
Niepokonany pięściarz z Republiki Południowej Afryki, Evans Mbamba (16-0, 8 KO) wywalczył prawo walki o tytuł mistrza świata WBC wagi super muszej (mistrzem jest Vic Darczinian). 27-letni Mbamba na ringu w Hammanskraal pokonał przez TKO w 7 starciu Taja Devida Lookmahanaka (18-3, 9 KO).
Wielu nie dawało żadnych szans Manny’emu Pacquiao na dotrwanie do finałowej rundy. Wielu pukali się w głowę słysząc jego zapowiedzi, że wygra, a gdy mówił o znokautowaniu rywala, to ludzie pokładali się na ziemię ze śmiechu. Tymczasem Filipińczyk zrobił dokładnie tak jak zapowiadał. W czasie przygotowań pozostawał wierny swojej zasadzie – jeśli ciężko trenujesz, to walka jest łatwa. Do tej potyczki Manny trenował najciężej w życiu i właśnie dlatego znokautowanie Oscara De la Hoi, to była jedna z łatwiejszych walk w jego karierze.