Jarosław Drozd: W szkole średniej uprawiałeś koszykówkę i futbol amerykański. Co sprawiło, że w wieku 25 lat nagle zostałeś bokserem?
DaVarryll Williamson: Po zrobieniu magisterium na uniwersytecie Northern Michigan przeprowadziłem się do Arizony, za pracą. Tam miałem okazję zaliczyć próby do drużyn futbolowych: Indianapolis Colts z National Football League oraz Arizona Rattlers Arena Football League, więc chodziłem do siłowni, żeby utrzymać formę. Pewnego dnia zauważyłem faceta w bokserskiej koszulce, więc zapytałem go, gdzie ćwiczy, i poszedłem tam następnego dnia. Już za pierwszym razem wyszedłem na ring, powiedziałem trenerowi, że jeśli zupełnie się nie nadaję, to niech mi powie, po co mam marnować jego czas, i swój zresztą też, ale on odparł, że mam trochę nieoszlifowanych zdolności. Może niezupełnie to chciałem usłyszeć, ale wystarczyło, żebym przychodził tam dzień po dniu, i tak już zleciało prawie trzynaście lat.