Wyróżnienia miesięczne
CZERWIEC 2010
Zawodnik miesiąca, świat: Andre Ward
Mistrz olimpijski z Aten zgłasza pretensje do tronu kategorii super średniej. W drugiej turze fazy grupowej Showtime's Super Six Ward ponownie całkowicie zdominował swojego przeciwnika i pewnie zwyciężył na punkty przed własną publicznością na Oracle Arena w Oakland. Agresywny przed wyjściem do ringu Allan Green, mając na przeciwko siebie miejscowego faworyta, okazał się kompletnie bezradny i po ostatnim gongu okazało się, że żaden z trzech sędziów punktowych nie zapisał na jego koncie ani jednej rundy. Każdy uczestnik turnieju ma już za sobą dwa pojedynki, lecz tylko Andre Ward z obydwu wyszedł obronną ręką, co czyni go samodzielnym liderem klasyfikacji generalnej i pierwszym pewnym półfinalistą. 26-letni Amerykanin w trzeciej walce fazy grupowej zmierzy się z majacym nóż na gardle Andre Dirrellem, nota bene przyjacielem z drużyny olimpijskiej.
Zawodnik miesiąca, Polska: Mateusz Masternak
Najbardziej utalentowany polski cruiser zanotował ósme z rzędu zwycięstwo przed czasem. Tym razem ofiarą "Mastera" padł niepokonany Gruzin - Lewan Jomardaszwili (20-0, 16 KO przed walką). Wrocławianin zaprezentował świetną pracę nóg i skuteczne kontry, które powoli rozbijały chaotycznie nacierającego 21-latka. Świetnie sprawdziły się stosowane od trzeciej odsłony ciosy na korpus. To one naruszyły przeciwnika, który w czwartym starciu dwukrotnie zapoznał się z matą ringu. Następna runda przyniosła dwa kolejne nokdauny i przerwanie pojedynku. Zwycięski Masternak zaprezentował znakomity boks i po raz kolejny udowodnił, że można w nim pokładać spore nadzieje.
Nokaut miesiąca: Lemieux KO 1 Ayala
Młodziutki Kanadyjczyk potwierdza, że już wkrótce może szturmem zawojować kategorię średnią. 21-latek w ciągu niespełna trzech minut zdemolował bardzo solidnego Elvina Ayalę, z którym Arthur Abraham przed dwoma laty męczył się przez dwanaście rund. Kombinacja silnych ciosów już w pierwszej minucie powaliła Amerykanina, lecz ten ambitnie powstał, by przyjąć kolejne uderzenia. Po drugim liczeniu Ayala nie wyglądał na zmotywowanego do dalszej walki, ale nie poddał się i został zastopowany na piętnaście sekund przed gongiem kończącym pierwszą odsłonę. David Lemieux powróci między liny 28 sierpnia i bardzo prawdopodobne, że jego nazwisko jeszcze pojawi się w tej rubryce.
Walka miesiąca: Chavez Jr.-Duddy
Ten pojedynek miał dać odpowiedź na pytanie, czy Julio Cesar Chavez Junior może osiągnąć w zawodowym boksie choć pierwiastek sukcesów swojego legendarnego ojca. Przed walką Chavez był wychwalany przez nowego trenera - cenionego Freddie Roacha. Wszyscy zastanawiali się ile jest prawdy w zapowiedziach o diametralnej zmianie jaką miał przejść młody Julio. Już na wadze zazwyczaj luźno traktujący treningi Chavez zaprezentował znakomitą sylwetkę. Mieszkający w Nowym Jorku John Duddy nie bał się przyjechać do Teksasu i bez kompleksów opowiadał o swoich atutach, twiedząc, że znajdzie sposób na Meksykanina. W ringu wyglądało to zgoła inaczej i od pierwszej rundy zarysowała się przewaga Chaveza, który kapitalnie trafiał ciosami sierpowymi z obu rąk. W drugiej odsłonie Duddy był nieco bardziej skuteczny, choć i tak zebrał całą masę mocnych kontr. Od trzeciego starcia oglądaliśmy już jednak koncert Juniora, który raz po raz karcił kiepskiego w defensywie Irlandczyka. Choć zamroczony przez większość walki Duddy zdołał dotrwać do ostatniego gongu, to tylko w szóstej odsłonie realnie zagroził młodemu Chavezowi, który po zainkasowaniu potężnego ciosu z prawej ręki wykazał się jednak sporą przytomnością umysłu. Pojedynek przekonał wielu do zaledwie 24-letniego Julio. Jeśli pod okiem Roacha będzie robił takie postępy, to błędem byłoby wysyłanie go teraz na jednego z mistrzów wagi junior średniej lub średniej. Już dziś Chavez prezentuje dobrą technikę, ma w zanadrzu kilka sztuczek, z których potrafi korzystać w kluczowych momentach, od zawsze dysponował niezłym uderzeniem i potwierdza się, że potrafi przyjąć mocny cios. Jeżeli Julio w dalszym ciągu będzie się rozwijał, to za kilkanaście miesięcy może być równorzędnym rywalem dla Cotto, Margarito, Angulo czy Jacobsa. "Niemieccy" mistrzowie już dzisiaj byliby dla Chaveza za słabi.
Wydarzenie miesiąca: Powrót Barrery
Po ponad rocznej przerwie na ring powrócił "Morderca O Twarzy Dziecka" i trzeba przyznać, że przerwa nie zaszkodziła legendarnemu wojownikowi. Na gali Chavez-Duddy Meksykanin gładko wypunktował Adailtona De Jesusa na dystansie dziesięciu rund. Kibice zobaczyli dawnego Barrerę, który jak kiedyś rozbijał przeciwnika charakterystycznymi kombinacjami. Mistrz trzech kategorii w kilku pierwszych rundach prezentował się doskonale, zadając ciosy na korpus i na głowę rywala. W dalszej części walki nieco osłabł, a może po prostu chciał przeboksować pełen dystans. Barrera ważył trzy kilogramy więcej od limitu kategorii lekkiej, jeśli jednak zdoła zbić nadwagę, to nie będzie bez szans w pojedynku z mistrzem WBC - Humberto Soto.
MARZEC 2010
Zawodnik miesiąca, świat: Andre Dirrell
W Polsce i Niemczech niewielu fachowców dawało utalentowanemu Amerykaninowi szanse w pojedynku z przecenianym Arthurem Abrahamem. Zupełnie inaczej sytuacja przedstawiała się w Stanach, gdzie 27-letni Dirrell kreowany jest na kolejną supergwiazdę i faworyta Super Six. Brązowy medalista olimpijski z Aten nie zawiódł tłumnie zgromadzonej publicznośći w Detroit i przez dziewięć rund udzielał naturalizowanemu Niemcowi lekcji boksu, nieubłaganie obnażając jego braki w technice. W dziesiątej rundzie porozcinany Abraham rozpoczął ofensywę, lecz poza nieuznanym nokdaunem nie zagroził przeciwnikowi. Gdy w przedostatniej odsłonie jasne stało się, że Dirrell wygra ten pojedynek, rozpędzony Ormianin uderzył klęczącego (po poślizgnięciu) rywala. Skutkiem celowego faulu był ciężki nokaut i dyskwalifikacja, która rzuciła cień na kapitalny występ "Matrixa", który w ostatniej fazie grupowej Super Six, zmierzy się z innym Amerykaninem - niepokonanym Andre Wardem. Smaczku dodaje rywalizacji fakt, że Dirrell potrzebuje zwycięstwa nad przyjacielem z kadry olimpijskiej.
Walka miesiąca: Dirrell-Abraham
Zdecydowanie najciekawszy pojedynek drugiej tury fazy grupowej Super Six. Lider Arthur Abraham wybrał się do Detroit, gdzie przed wielotysięczną widownią zmierzył się z uwielbianym przez Amerykanów Andre Dirrellem, który rozpaczliwie potrzebował zwycięstwa, by móc myśleć o znalezieniu się w półfinałach po kontrowersyjnej porażce z Carlem Frochem. Zgodnie z przewidywaniami Amerykanin przewyższał rywala nie tylko szybkością, ale też umiejętnościami bokserskimi i aktywnością. Pierwszy atak Abraham przepuścił w czwartej rundzie, ale Dirrell sprytnie wpuścił go w liny i wykorzystując złe ustawienie nóg Ormianina, długim lewym prostym posłał go na deski. Sensacyjny nokdaun przekonał niedowiarków, że "Matrix" ma papiery na wygranie tej walki i znalezienie się w dalszej fazie turnieju. Sytuacja powtórzyła się w siódmej odsłonie i tym razem, wychodząc z lin, Dirrell trafił lewym sierpowym, po którym Abrahama podtrzymały tylko liny. Sędzia pozostał nieczuły na manifestacje narożnika Dirrella i wielotysięcznej widowni i odesłał pięściarzy do narożników (sytuacja miała miejsce równo z gongiem). Porozbijany Abraham od dziesiątego starcia rzucił się do ataku i posłał rozluźnionego przeciwnika na deski, lecz sędza uznał to za potknięcie. Zakrwawiony Abraham był blisko porażki przez techniczny nokaut, lecz nie przestawał atakować. Pod koniec jedenastej rundy Dirrell poślizgnął się na mokrej macie ringu, a zdesperowany przeciwnik trafił go potężnym prawym sierpowym. Abraham został zdyskwalifikowany, jednocześnie odbierając znokautowanemu Dirrellowi radość z zasłużonego zwycięstwa.
Niespodzianka miesiąca: Porażka Bonsu w pierwszej rundzie
Dobrze znany polskim kibicom Jackson Osei Bonsu otrzymał kolejną szansę od swoich promotorów. W Belgii, przed własną publicznością, "Sugar" podejmował weterana Randalla Bailey w oficjalnym eliminatorze IBF. Walka dwóch mocno bijących pięściarzy zakończyła się już w pierwszej rundzie zwycięstwem "Króla Nokautu" - 35-letniego Amerykanina. Bonsu nigdy nie słynął z mocnej szczęki, lecz ciosy, po których padał powaliłyby wielu czołowych zawodników tej kategorii. Najpierw potężny prawy sierpowy zadziałał jak bomba z opóźnionym zapłonem. Po sekundzie Bonsu padł na deski, z których powstawał z olbrzymim trudem. Doświadczony Tony Weeks mógł już wówczas zakończyć pojedynek, wiedząc jaką siłą dysponuje Bailey i widząc chwiejącego się Belga, który nie chce zawieść swoich kibiców. Bonsu przyjął bokserską postawę i czekał na egzekucję. Amerykanin najpierw z rozmachem wystrzelił prawym sierpowym, (który pomimo gardy przestawił Jacksona i niechybnie posłałby go na deski) by chwilę później poprawić lewym hakiem, po którym Bonsu bezwładnie padł jak rażony gromem. Sędzia bez liczenia przerwał pojedynek, choć ambitny Belg jakimś cudem próbował jeszcze powstać.
Wydarzenie miesiąca: Powrót Moralesa
Bokserskim wydarzeniem miesiąca jest powrót na ring meksykańskiej legendy boksu - Erika Moralesa. Mistrz świata w trzech kategoriach wagowych zbił przynamniej kilkanaście kilogramów i występuje teraz w mocno obsadzonej wadze półśredniej. W pierwszej od ponad dwóch lat walce Morales po prawdziwej wojnie wypunktował mocno bijącego Jose Alfaro, zdobywając tym samym pas WBC International w limicie do 147 funtów. Teraz "El Terrible" ma dwa cele, które być może uda mu się zrealizować za jednym zamachem. W pierwszej kolejności chce doprowadzić do czwartego starcia z obecnym królem list P4P - Mannym Pacquiao. Poza tym, 33-letni Morales, chce zapisać się w historii jako pierwszy Meksykanin z pasami mistrzowskimi w czterech kategoriach wagowych. Z pewnością nic nie przyjdzie mu łatwo, ale swoimi niezapomnianymi występami Erik już zapracował sobie na status legendy i rzesze fanów będą mu kibicować na drodze do celu.
STYCZEŃ 2010
Zawodnik miesiąca, świat: Yuriorkis Gamboa
Genialny Kubańczyk już niedługo może zagościć w czołówkach rankingów bez podziału na kategorie wagowe. W ostatnim występie Gamboa potrzebował niespełna dwóch rund by uporać się z nieustępliwym i ambitnym Rogersem Mtagwą, który trzy miesiące wcześniej omal nie sprawił niespodzianki w pojedynku z Juanem Manuelem Lopezem. Do kolejnej obrony pasa WBA w kategorii piórkowej "Cyklon z Guantanamo" stanie już pod koniec marca. Jego rywal wciąż nie jest znany, ale fani boksu liczą na starcie unifikacyjne z Lopezem, bądź walkę z superczempionem WBA Chrisem Johnem.
Walka miesiąca, świat: Karmazin-Miranda
Eliminator do walki o pas IBF kategorii średniej omal nie skończył się sporą niespodzianką. Roman Karmazin, były mistrz tej samej federacji w wadze junior średniej, miał unikać potężnych ciosów kolumbijskiego punchera Dionisio Mirandy i gładko go wypunktować, lecz już w trzeciej rundzie znalazł się na skraju nokautu. Doświadczony Rosjanin przetrwał jednak kryzys i toczył wyrównany bój z silniejszym i wyższym przeciwnikiem aż do 9-tej rundy, w której zaliczył deski po prawym sierpowym Mirandy. "Mister Nocaut" nie zdołał dokończyć dzieła co odwróciło się przeciwko niemu w następnym starciu, kiedy to sam dwukrotnie zapoznał się z deskami i ostatecznie przegrał przed czasem. Po dziewięciu rundach dwaj sędziowie punktowali 85-85, a ostatni widział trzypunktową przewagę Kolumbijczyka. Roman Karmazin dzięki zwycięstwu zyskał status oficjalnego pretendenta do pasa dzierżonego przez Sebastiana Sylvestra.
Niespodzianka miesiąca, świat: Khan w Golden Boy Promotions
Po ekspresowym zwycięstwie nad Dmitrijem Salitą Amir Khan poczuł się tak pewnie, że zdecydował się na opuszczenie swego dotychczasowego promotora Franka Warrena i postanowił kontynuować karierę za Oceanem. Srebrny medalista Igrzysk Olimpijskich z Aten podpisał kontrakt z Golden Boy Promotions, na której czele stoi Oscar De La Hoya. Khan jest posiadaczem pasa WBA w kategorii junior półśredniej i w najbliższej walce powinien zmierzyć się z mocno bijącym Marcosem Rene Maidaną - tymczasowym mistrzem tej samej federacji. Od jakiegoś czasu pojawiają się jednak pogłoski, jakoby Anglik chciał zwakować tytuł, by zmierzyć się z Juanem Manuelem Marquezem lub Paulie Malignaggim. Czy Khan (prawdopodobnie za namową Freddiego Roacha) porzuci niewiele znaczący w USA pas mistrzowski, by móc toczyć łatwiejsze i bardziej opłacalne pojedynki, czy też postanowi bronić trofeum i doprowadzić do unifikacji?
Zawodnik miesiąca, Polska: Andrzej Fonfara
Andrzej Fonfara występował na gali w Chicago w cieniu swojego imiennika, który debiutowal za Oceanem. Walczący od dłuższego czasu w USA 22-latek z Warszawy zaprezentował się jednak dużo bardziej przekonująco i zanotował drugie z rzędu zwycięstwo przed czasem. Jego rywalem był jego rówieśnik Adan Leal, mający w rekordzie jedną porażkę przy sześciu zwycięstwach - bilans na pewno nie gorszy niż Harvey Jolly - przeciwnik Andrzeja Wawrzyka. Fonfara rozpoczął walkę bardzo spięty, lecz od drugiej rundy zaczął się rozluźniać i bić kombinacjami, co ustawiło pojedynek, który zakończył się w czwartym starciu. Był to debiut Polaka w kategorii półciężkiej, co jest istotne gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że zaledwie trzy i pół roku temu Andrzej rozpoczynał karierę mieszcząc się w limicie wagi półśredniej.
GRUDZIEŃ 2009
Zawodnik miesiąca, świat: Timothy Bradley
Walka z niepokonanym Lamontem Petersonem miała być dla Bradley'a poważnym testem. We wcześniejszych pojedynkach "Desert Storm" najpierw omal nie został znokautowany przez Kendalla Holta, a potem świetnie radził sobie ze starzejącym się Nate'm Campbellem, który debiutował w nowej kategorii, lecz pojedynek został przerwany po zderzeniu głowami, które spowodowało rozcięcie nad okiem Campbella. Początkowy werdykt (techniczny nokaut) został zmieniony na 'no contest'. Bradley miał więc co udowadniać wychodząc do ostatniej walki. Już pod koniec pierwszego starcia zamroczył rywala ciosem z prawej ręki. W trzeciej rundzie, po bliźniaczej akcji, posłał Petersona na deski. Do ostatniego gongu pretendent starał się odgryzać, ale mistrz kontrolował sytuację i sędziowie nie mieli najmniejszych problemów ze wskazaniem go jako zwycięzcy. Bradley ma teraz przed sobą wiele ciekawych opcji. Może zmierzyć się ze zwycięzcą pojedynku unifikacyjnego pomiędzy Devonem Alexandrem a Juanem Urango w walce o miano dominatora kategorii junior półśredniej lub skrzyżować rękawice z Amirem Khanem albo Marcosem Rene Maidaną, którzy dzielą pas WBA. W odwodzie są jeszcze wracający Ricky Hatton, szukający dużej walki Nate Campbell i Kendall Holt, a także Paulie Malignaggi czy promowany przez HBO Victor Ortiz. W ciągu najbliższego roku Bradley może znaleźć się na samym szczycie P4P, jeśli odpowiednio poprowadzi karierę.
Walka miesiąca, świat: Williams-Martinez
Paul Williams od dawna uważany jest za jednego z najbardziej unikanych pięściarzy w zawodowym boksie. Gdy z walki z nim wycofał się sam Kelly Pavlik wydawało się, że "Punisher" nie znajdzie odpowiedniego rywala. Pacquiao i Mayweather toczyli negocjacje, Mosley miał datę na pojedynek z Berto, a czołówka wagi junior średniej nie wydawała się odpowiednią konkurencją dla Williamsa. Na walkę zgodził się ostatecznie Argentyńczyk Sergio Martinez, lecz natychmiast został przeznaczony do pożarcia i odarty z jakichkolwiek szans. Kiedy już po minucie pierwszej rundy wylądował na deskach po długim lewym prostym "Punishera" nikt nie podejrzewał go o dotrwanie do końca walki. Ku zdziwieniu wszystkich Argentyńczyk równo z gongiem kończącym rundę wystrzelił jednak krótkim prawym sierpowym, po którym to Williams znalazł się na macie ringu. Zdołał powstać i korzystając z pomocy lin doszedł do swojego narożnika. W drugim i trzecim starciu pięściarze wymianiali ciosy, a oglądający mieli wrażenie, że kazdy celny cios przechyla szalę na jedną ze stron. Przewagę zaczął uzyskiwać Martinez, który dwukrotnie wstrząsnął Amerykaninem. Czwarta runda zaczęła się od ataków Argentyńczyka, lecz w końcówce przeważał Williams i tym razem to był bliski posłania rywala na deski. Piąta runda to brutalna wymiana, w której żaden nie uzyskał znaczącej przewagi. W pewnym momencie po akcji lewy na lewy obydwaj zachwiali się i stracili równowagę. Kolejne dwa starcia to przewaga Williamsa i wyraźny kryzys Argentyńczyka. Martinez powrócił do gry w kolejnej odsłonie, która z pewnością została zapisana właśnie jemu. Do końca pojedynku pięściarze prowadzili wojnę, w starciu dziesiątym Williams dał się trafić lewym sierpowym, po którym ratował się klinczami. Ostatnie dwie rundy można jednak zapisać Amerykaninowi, który do końca walczył w podobnym tempie, natomiast zmęczony Martinez koncentrował się na zadawaniu pojedynczych uderzeń. Werdykt mógł pójść w obydwie strony, lecz sędziowie stosunkiem głosów dwa do remisu ogłosili zwycięstwo Paula Williamsa. Kontrowersje wzbudziła punktacja Pierre'a Benoista, który widział wygraną Amerykanina 119-110. Co ciekawe, dwa tygodnie po wojnie Martineza i "Punichera" na ring powrócił Kelly Pavlik...
Zawodnik miesiąca, Polska: Mateusz Masternak
Kolejne cenne zwycięstwo zanotował Mateusz Masternak. Pogromca Łukasza Janika znokautował Jamesona Bostica w walce wieczoru na radomskiej gali O'Chikara Gmitruk Team. Stawką pojedynku był młodzieżowy pas federacji WBC w kategorii junior ciężkiej. Walczący z pozycji mańkuta Bostic dobrze radził sobie w dwóch pierwszych rundach, punktując usztywnionego Masternaka i unikając jego ciosów. W kolejnych starciach "Master" zaczął się rozluźniać i walka najpierw się wyrównała, a później zarysowała się przewaga Polaka. Bostic wyprowadzał coraz mniej ciosów i wydawał się odczuwać trudy walki. Masternak zaczął trafiać ciosami sierpowymi i po zepchnięciu rywala do narożnika rzucił go na deski prawym prostym. Zamroczony Bostic zdołał powstać, a od nokautu uchronił go gong kończący rundę. Narożnik czarnoskórego Amerykanina poddał go przed ósmym staciem. Masternak zanotował czwarte zwycięstwo w roku, czwarte przed czasem.
Niespodzianka miesiąca: Roy Jones Jr. przegrywa z Dannym Greenem w pierwszej rundzie
Wyprawa do Australii miała być tylko rozgrzewką przed planowanym na marzec rewanżowym starciem z Bernardem Hopkinsem. Jones, przystępujący do walki po dwóch efektownych zwycięstwach, zapewniał, że nie lekceważy obdarzonego potężnym ciosem Greena. Najpierw pojawiły się problemy ze sparingpartnerami, którzy nie zyskali wiz zezwalających na przylot do Australii, potem afera w szatni, gdy Jones rzekomo nie chciał się zgodzić na wyjście w używanych rękawicach i z odmiennymi plastrami na bandażach. Walka trwała 122 sekundy. Wyraźnie szybszy Amerykanin trafił kilkakrotnie lewym prostym i unikał ciosów rywala. W pewnym momencie spuścił obydwie rękawice i zaczął prowokować Greena. Ten ruszył do ataku i trafił uderzeniem z prawej ręki, po którym Jones upadł ciężko. Zdołał powstać, lecz Australijczyk zasypał go gradem ciosów, a sędzia, być może odrobinę przedwcześnie, przerwał walkę. Jones skarżył się później na sędziego i rywala. Uważał, że w momencie przerwania nie był już zamroczony, a Green trafił go zaledwie dwa razy od czasu nokdaunu. Szukający wymówek były mistrz w czterech kategoriach wagowych dowodził też, że cios, po którym upadł, zadany został nasadą rękawicy w tył głowy. Pisanie protestu nic nie wskurało, a Jones umikł po podpisaniu kontraktu na walkę z Hopkinsem. W jednym z wywiadów zapowiedział również, że miał w kontrakcie gwarancję rewanżu na terenie USA i że skorzysta z niej po stoczeniu drugiego starcia z "Katem".
LISTOPAD 2009
Zawodnik miesiąca, świat: Manny Pacquiao
Po raz kolejny legendarny Filipińczyk udowodnił, ze zasługuje na miano najlepszego pięściarza na globie bez podziału na kategorie wagowe. Pokonując silniejszego fizycznie Miguela Cotto potwierdził stare powiedzenie "szybkość zabija" i to było widoczne podczas jego ostatniego występu. Chyba ostatnim wyzwaniem dla "Pacmana" jest walka z Floydem Mayweatherem Jr. W boksie osiągnął już wszystko, a może nawet więcej.
Zawodnik miesiąca, Polska: Rafał Jackiewicz
Popularny "Wojownik" to bardzo ciekawa postać. Człowiek, który w życiu przeszedł wiele złego. To go jednak zmotywowało i pomogło w osiągnięciu wielkiego sukcesu. Najpierw pas mistrza Europy i kilka obron. Później przyszła pora na coś poważniejszego. Dramatyczna walka w Ełku z Delvinem Rodriguezem, a właściwie 6 runda. Jackiewicz kontrolował pojedynek od początku, jednak w 6 starciu nadział się na mocny cios rywala i zaczęła się walka z czasem, którą wygrał. Jego przydomek ringowy potwierdził się właśnie między linami. Rafał doszedł do siebie i wygrał zasłużenie. Tym sposobem stał się obowiązkowym pretendentem do tytułu IBF w wadze półśredniej. Z pasem czeka na niego stary znajomy Jan Zaveck.
Walka miesiąca: Pacquiao-Cotto
Na tą walkę czekał cały świat. Pacquiao stanął przed szansą zdobycia siódmego tytułu w siódmej kategorii wagowej. Wszyscy oczekiwali na moment, w którym zabrzmi pierwszy gong. Nie brakowało ludzi, którzy twierdzili, że wyśmienity Cotto może być za silny fizycznie dla Filipińczyka. Jednak wszystko zweryfikował ring. "Pacman" praktycznie nie dał żadnych szans swojemu rywalowi, obijając go przez 11 rund, czego efektem było zastopowanie walki przez sędziego w 12 starciu. Cotto był bardzo porozbijany i nie widział skąd spadają ciosy na jego głowę. Walka mogła się podobać, choć była trochę jednostronna.
Niespodzianka: wygrana Warda z Kesslerem
Pojedynek Mikkela Kesslera i Andre Warda zapowiadał się ekscytująco. Sam fakt, iż potyczka była rozgrywana w ramach turnieju "Super Six” i jednocześnie jej stawką był pas WBA w wadze super średniej, dodawał pikanterii. Jednak nikt się nie spodziewał, że sprawa w ringu będzie miała taki obrót. Złoty medalista olimpijski z Aten zdominował całkowicie Duńczyka, który najwyraźniej był zaskoczony mobilnością młodego pięściarza. Ward mimo że nie ustrzegł się paru fauli, to zasługuje na ogromne uznanie. Sztuką jest doprowadzić do poddania takiego twardziela jak Kessler. Niewątpliwie niespodzianka miesiąca listopad.
SIERPIEŃ 2009
Zawodnik miesiąca, świat: Jurgen Brahmer
Po sześciu latach od czasu utraty przez Dariusza Michalczewskiego tytułu WBO w wadze półciężkiej, pojawiła się szansa, aby pas ten ponownie znalazł się w posiadaniu polskiego pięściarza. Pięściarza, który zadebiutował na zawodowym ringu dokładnie tydzień po ostatniej walce "Tygrysa". Kiedy więc w ringu w Budapeszcie Aleksy Kuziemski stanął naprzeciw Jurgena Brahmera, symbolika była po jego stronie. Niestety, tylko symbolika. Polak boksował dzielnie i momentami osiągał nieznaczną przewagę, jednak Niemiec nie miał żadnych problemów z wypełnianiem defensywnych luk Kuziemskiego własnymi rękawicami, wskutek czego pięściarz ze Świecia aż czterokrotnie był liczony. Po nokdaunie w jedenastym starciu, sekundanci, widząc beznadziejność sytuacji, postanowili poddać Aleksa.
Walka miesiąca: Geoffrey Battelo – Alex Mogylewski
Geoffrey Battelo był już w bokserskim piekle. I to całkiem niedawno, bo w styczniu bieżącego roku, kiedy poległ w trzech rundach z Marco Huckiem. Tym razem jego wizyta u bram diabelskiego królestwa była mniej spodziewana i bardziej wyczerpująca. Mniej spodziewana, bo Alex Mogylewski miał być dla niego kolejną łatwą przeprawą. Bardziej wyczerpująca, bo 24-letni Ukrainiec przez niespełna osiem rund odpowiadał ogniem na wszelkie ataki Belga, zaskakując niebywałą odpornością i dużą siłą. Nawet w chwilach kryzysu Mogylewski nic nie tracił ze swej wiary w sukces, zmuszając Battelo do większej rozwagi. W końcu jednak w ósmym starciu dzielny Ukrainiec, zmęczony intensywnością i długością batalii, padł pod naporem ciosów oponenta, zmuszając arbitra do przerwania walki.
Niespodzianka miesiąca: Lamon Brewster vs Gbenga Oloukun
Stara bokserska prawda głosi, że wielcy mistrzowie po dłuższej rozłące z boksem nigdy nie wracają do dawnej formy. Lamon Brewster wprawdzie ani przez moment wybitnym pięściarzem nie był, ale dosyć dobrze wpasowuje się w drugi człon ten sentencji. Z tą różnicą, że jego przerwa w karierze była efektem nie tyle znużenia czy wystarczającej ilości gotówki w banku, co morderczym pojedynkiem z Siergiejem Liachowiczem, po którym Amerykanin musiał poddać się operacji. Gdy wrócił na ring, został rzucony na pożarcie Władimirowi Kliczko, po czym zdołał odnieść dwa zwycięstwa. Jeżeli jednak ktoś liczył na to, że Brewster będzie jeszcze w stanie zamieszać w wadze ciężkiej, potyczka z Gbengą Oloukunem sprowadziła go na ziemię. 26-letni Nigeryjczyk przez osiem rund kłuł faworyzowanego oponenta lewym prostym, wygrywając na kartach punktowych wszystkich trzech sędziów. Choć pojedynek nie był jednostronny i również Brewster miał swoje momenty, werdyktowi punktowych trudno odmówić sprawiedliwości. Tak samo jak trudno wyobrazić sobie, aby Amerykanin kiedykolwiek otrzymał szansę walki o tytuł mistrzowski.
Zawodnik miesiąca, Polska: Cezary Samełko
Cezary Samełko (kategoria półciężka) jako jedyny polski pięściarz zakwalifikował się do finałowego pojedynku Młodzieżowych Mistrzostw Europy w Szczecinie. Złota nie wywalczył, ale dzielnie stawiał czoła Jewgienijowi Tiszczence, tocząc twardy, przegrany ostatecznie 3:0, pojedynek. Przypomnijmy, że to już nie pierwszy sukces Samełki na arenie międzynarodowej – w zeszłym roku w bułgarskim Płowdiw wywalczył tytuł wicemistrza Europy juniorów.
LIPIEC 2009
Zawodnik miesiąca, świat – Amir Khan
Amir Khan był skazany na sukces od początku swojej zawodowej kariery. Zaraz po podpisaniu zawodowego kontraktu z miejsca otrzymał status nowej gwiazdy światowego boksu i zapowiadał zdobycie mistrzostwa świata przed 21. urodzinami. Te ostatnie plany we wrześniu zeszłego roku pokrzyżował kilkoma potężnymi uderzeniami Breidis Prescott, ale już po niecałym roku Brytyjczyk odbudował się i dopiął swego. Punktując perfekcyjnie przez 12 rund Andrija Kotelnika, Khan udowodnił, że nie porzucił marzeń o wdrapaniu się na szczyt bokserskiego świata. Druga walka Brytyjczyka pod wodzą Fredie’ego Roacha wyglądała bardzo podobnie do tej sprzed czterech miesięcy przeciwko Marco Antonio Barrerze. Roach skupił się na wykorzystaniu szybkości rąk Khana, boksowaniu na dystans i wygrywaniu rund głównie aktywnością. Na podstarzałego Meksykanina i nie słynącego z wyprowadzania wielu ciosów Ukraińca ta taktyka starczyła. Teraz Khan będzie musiał udowodnić swoją wartość z innymi, bardziej wymagającymi rywalami, na których sama szybkość może już nie wystarczyć.
Walka miesiąca, świat – Khoren Gevor – Felix Sturm
Druga próba zdobycia mistrzowskiego tytułu przez Khorena Gevora po raz kolejny zakończyła się niepowodzeniem. Podobnie jednak jak w starciu z Arturem Abrahamem, Ormianin postawił niemieckiemu czempionowi WBA kategorii średniej bardzo trudne warunki. Sturm tym razem nie wyczuł zagrożenia ze strony rywala i nie przygotował się należycie, jak chociażby do potyczki z Sebastianem Sylvestrem. W efekcie tego, długimi momentami dawał się spychać do defensywy. Gevor schodził do pół dystansu gdzie wyprowadzał celne ciosy na korpus i podbródkowe. Ormianin zdominował pierwsze rundy, ale od piątego starcia Sturm zaczął pogoń i pojedynek bardzo się wyrównał. Pod koniec walki Gevor opadł z sił i końcowym zrywem obrońca tytułu zapewnił sobie minimalne zwycięstwo u trzech sędziów punktujących zawody. Kłopot w tym, że przy dalszym unikaniu pojedynku z Kelly Pavlikiem, Sturmowi nie został w jego kategorii wagowej żaden interesujący rywal.
Niespodzianka miesiąca, świat – Doprowadzenie do turnieju Super Six
Gdy po raz pierwszy rzucono pomysł zorganizowania turnieju bokserskiego z udziałem sześciu najlepszych pięściarzy w jednej kategorii wagowej, nikt nie wierzył, że przy dzisiejszej polityce wielu grup, takie przedsięwzięciu może dojść do skutku. Jednak telewizja Showtime w porozumieniu z kilkoma stacjami z Europy, a co ważniejsze promotorami doprowadziła do podpisania umowy na turniej Super Six. Zgranie wolnych terminów wszystkich zawodników, obejście wszystkich wymogów federacji i pogodzenie ze sobą żądań promotorów oraz pięściarzy, to wydarzenie bez precedensu w najnowszej erze boksu. Jedynym zastrzeżeniem jakie można zgłosić jest wybór do grona sześciu szczęśliwców Jermaina Taylora, który przegrał trzy ze swoich ostatnich czterech walk. Jednak pozostali zawodnicy, czyli Andre Ward, Andre Dirrell, Artur Abraham, Carl Froch i Mikkel Kessler gwarantują najwyższy poziom rywalizacji.
Zawodnik miesiąca, Polska – Krzysztof Bienias
W bardzo wyrównanym redakcyjnym głosowaniu, Krzysztof Bienias minimalnie wyprzedził Tomasza Adamka. „Cichy mistrz” drugi raz z rzędu pojechał do Włoch i zaliczył drugi nokaut. Tym razem Bienias był przygotowany do pojedynku dużo lepiej i po pierwszej rozpoznawczej rundzie, od drugiego starcia przystąpił do egzekucji Svena Parisa. Polak robił co chciał zarówno w obronie, jak i w ataku. Nie dał się złapać praktycznie żadnym czystym uderzeniem, a sam trafiał kiedy sobie tylko tego zażyczył. Ta wygrana umocniła pozycję Bieniasa w rankingu WBO i sprawiła, że w niezwykle mocno obsadzonej kategorii półśredniej, mamy swojego kolejnego reprezentanta z wysokimi aspiracjami.
CZERWIEC 2009
Zawodnik miesiąca, świat – Władimir Kliczko
Mistrza w danej dyscyplinie można szybko poznać po tym, że gdy się patrzy na jego występ, to wszystko wygląda tak łatwo, że mamy wrażenie, iż za chwilę sami moglibyśmy wyjść na sportową areną i robić to samo. Dokładnie tak wyglądała walka Władimira Kliczko z Rusłanem Czagajewem. Ukrainiec był dobry jak nigdy, walczył dużo bardziej odważnie niż w swoich poprzednich pojedynkach, a przecież skala trudności rywala była zdecydowania wyższa. Zdezorientowany Uzbek, który do tej pory uchodził za odważnego, pomysłowego i skutecznego pięściarza nie mógł uwierzyć, że różnica w umiejętnościach obu zawodników jest tak duża. Kliczko udowodnił, że jest pierwszym od czasów Lennoxa Lewisa prawdziwym czempionem królewskiej kategorii wagowej i na dobre zamknął usta krytykom. Teraz jedyną logiczną walką wydaje się ta ze starszym bratem Witalijem. Niestety zgodnie z obietnicą złożoną matce do takiego starcia nigdy nie dojdzie.
Walka miesiąca, świat – Adrian Diaconu – Jean Pascal
Gdy obaj pięściarze wchodzili do ringu, na trybunach można było wyczuć wiszącą w powietrzu atmosferę wyjątkowego wydarzenia. Debiutujący w kategorii półciężkiej Kanadyjczyk Jean Pascal zapowiadał, że nie zmarnuje drugiej w karierze szansy na mistrzowski tytuł i dotrzymał słowa. Nie przyszło mu to jednak łatwo, gdyż mieszkający i walczący od lat w Kanadzie Rumun Adrian Diaconu miał sporo do udowodnienia po dwóch ostatnich występach, które wzbudziły u wielu mieszane uczucia. Diaconu atakował od pierwszej do ostatniej rundy, Pascal starał się przepuszczać ofensywne akacje Rumuna i kontrował niesamowicie szybkimi ciosami prostymi. Obaj pięściarze po otrzymaniu jednego ciosu chcieli natychmiast odpłacić rywalowi tym samym. Nikt nie unikał walki i nikt nie chciał dać za wygraną. W efekcie wypełniona po brzegi hala Bell Centre w Montrealu oglądała pojedynek, o którym mówić się będzie przez lata. My ze swojej perspektywy patrząc na tę pięściarską ucztę i całą otoczkę imprezy, możemy się tylko domyślać, dlaczego prezes pewnej stacji telewizyjnej mocno związanej z boksem tak bardzo zabiega o pojedynek Adamek – Gołota.
Niespodzianka miesiąca, świat – Wygrana Gabriela Campillo z Hugo Hernanem Garayem
Hugo Herman Garay po obronie tytułu z Jurgenem Breahmerem zasłużył na pojedynek przed własną publicznością z potencjalnie słabszym rywalem. Taki był plan Argentyńskiego obozu, kiedy z miejscowości Santa Fe Garay bronił pasa WBA kategorii półciężkiej z Gabrielem Campillo. Hiszpan po raz pierwszy walczył w swojej karierze o tytuł, po raz pierwszy także poza Europą, a na trzy batalie toczone poza granicami rodzinnego kraju przegrał dwie. Garay na swój tytuł pracował przez długie lata. Najpierw zdaniem wielu niesłusznie przegrał dwa razy z Zsoltem Erdeiem, a potem przytrafiła mu się jeszcze jedna porażka przez dyskwalifikację. Po tak długiej drodze na szczyt można było przypuszczać, że Argentyńczyk najgorsze ma już sobą. Niestety jak się okazało po walce, Garay zamiast pracować nad swoją bokserską techniką, musiał przed pojedynkiem w dramatycznie szybki sposób zbijać wagę. Według nieoficjalnych informacji, żeby zmieścić się w limicie swojej kategorii Argentyńczyk pozbywał się przez ostatni miesiąc około 20 kilogramów. W efekcie słynący z wzorowej wydolności pięściarz po 4 rundach nie miał siły się ruszać. Walczący znakomicie z kontry Campillo nie mógł nie wykorzystać takiej szansy i do ostatniego gongu skutecznie punktował coraz bardziej wycieńczonego rywala. Nawet sędziujący „po gospodarsku” sędziowie nie byli w stanie obronić miejscowego zawodnika przed utratą tytułu. Garaya teraz czeka ponowna wspinaczka na szczyt.
Zawodnik miesiąca, Polska – Grzegorz Proksa i Krzysztof Cieślak
W głosowaniu redakcyjnym pięściarze otrzymali po tyle samo głosów. Ich kariery są na różnych etapach, ale na nasze wyróżnienie obaj w pełni zasłużyli. Grzegorz Proksa cały czas celuje w mistrzostwo Europy i demolując w niecałe trzy rundy groźnego Jamie Coyle’a udowodnił, że jest gotowy na takie wyzwanie. Krzysztof Cieślak z kolei stanął przed pierwszą w swojej karierze poważną próbą i pomimo, że jego początkowe zawodowe walki pozostawiały spory niedosyt, to występ z Samuelem Kamau o młodzieżowe mistrzostwo świata był pięściarską ucztą, która zaspokoiła apetyty nawet najbardziej wybrednych sympatyków pięściarstwa. Cieślak wygrał przez techniczny nokaut w szóstej rundzie, po jednej z najlepszych walk na polskiej ziemi w ostatnich latach. Obaj Polacy pokazali niesamowitą wolę walki i gotowość do podejmowania wyzwań. Ich zwycięstwa cieszą tym bardziej, że obaj są jeszcze bardzo młodzi i co najmniej tak dobrymi występami jak w minionym miesiącu będą nas zachwycać przez kilka kolejnych lat.
MAJ 2009
Zawodnik miesiąca, świat – Manny Pacquiao
Walka Manny’ego Pacquiao z Rickym Hattonem miała być wojną wschodu z zachodem, ale ostatecznie przerodziła się w jednostronny ostrzał nieuzbrojonego przeciwnika. Pogłoski o złej atmosferze w obozie Anglika w czasie przygotowań do walki były odzwierciedleniem jego postawy w ringu. Hatton lądował na macie pola walki dwukrotnie już w pierwszej rundzie, a po nokautującym ciosie z końcówki drugiego starcia, wszyscy patrzący zaczęli poważnie się obawiać o trwały uszczerbek na zdrowiu Brytyjczyka. Hitman na szczęście po pewnym czasie doszedł do siebie. Pacquiao tymczasem potwierdził swoją klasę i zrobił co do niego należało. Filipińczyk tak efektownym zwycięstwem umocnił swoją pozycję w czołówce rankingów nie obejmujących kategorii wagowych. Na razie nie wiadomo kto będzie jego kolejnym rywalem oraz w jakiej wadze odbędzie się pojedynek.
Walka miesiąca, świat – Martin Rogan – Sam Sexton
To już zaczyna być oczywistością. Jeśli między liny wchodzi Martin Rogan, to emocji nie zabraknie. Nie inaczej było w pojedynku zwycięzcy pierwszej edycji turnieju „Prizefighter” z niedocenianym Samem Sextonem. Rogan, opromieniony swoimi ostatnimi wielkimi wygranymi, przystępował do tej walki jako murowany faworyt. Jednak już w drugiej rundzie Sexton trafił Rogana prawym sierpowym i urodzony w Irlandii pięściarz znalazł się w dużych tarapatach. Kolejne starcia upływały pod hasłem wymian potężnych ciosów, od których co raz uginały się nogi obu pięściarzy. Najskuteczniejszą bronią Sextona była prawa ręka. Lewa strona twarzy Rogana była tak poobijana, że od szóstej rundy 38-latek nic nie widział na lewe oko. Rogan zdawał sobie sprawę, że lekarz w każdym momencie mógł przerwać walkę i w ósmej rundzie od początku rzucił się na rywala. Trafił Sextona serią kilku bardzo czystych ciosów prostych i rywal opierał się o liny będąc na pół przytomny. Rogan zamiast dokończyć dzieła zniszczenia spojrzał na sędziego i czekał na przerwanie walki. Tymczasem arbiter zamiast ogłosić Rogana zwycięzcą, zaprowadził go do narożnika, gdzie lekarz stwierdził, że Irlandczyk nie może kontynuować rywalizacji. Po tak emocjonującym pojedynku i tak kontrowersyjnym zakończeniu, rewanż wydaje się koniecznością.
Niespodzianka miesiąca, świat – Przegrana Jhonny’ego Gonzaleza z Toshiaki Nishioką
W boksie nigdy nie można lekceważyć najbliższego rywala i skupiać się na kolejnych, lepiej płatnych pojedynkach zaplanowanych na przyszłość. Bardzo boleśnie o prawdziwości tej zasady przekonał się Jhonny Gonzalez. Meksykanin był już myślami przy starciu ze swoim rodakiem Rafaelem Marquezem o mistrzostwo świata WBC kategorii super koguciej, ale zapomniał, że najpierw musi odebrać to trofeum panującemu mistrzowi Toshiaki Nishioce. Gonzalez co prawda zaczął zgodnie z oczekiwaniami i już w pierwszym starciu posłał na deski japońskiego czempiona. Meksykanin poczuł się jednak na ringu zbyt pewnie. Na chwilę opuściła go koncentracja i w trzeciej rundzie dał się zaskoczyć pojedynczym lewym krzyżowym, po którym długo nie mógł złapać równowagi. Nishioka obronił tytuł i to prawdopodobnie on dostanie teraz szansę walki z powracającym do boksu Marquezem.
Zawodnik miesiąca, Polska – Krzysztof Włodarczyk
To była trzecia walka o mistrzostwo świata w karierze Włodarczyka. W pierwszej wygrał, w drugiej przegrał, więc teraz nie wypadało nie zremisować. Ten nierozstrzygnięty rezultat osiągnięty po dalekim od perfekcji występie, i to na obcym terenie wielu uznało za sukces. Jednak wciąż warto pamiętać, że nie ma wytłumaczenia dla sędziego ringowego Johna-Lewisa, który nie uznał drugiego nokdaunu w dziewiątej rundzie dla Polaka. Podobnego zdania była specjalna komisja złożona z doświadczonych sędziów, która analizował tę kontrowersję dla potrzeb organizacji WBC. Włodarczyk z niecierpliwością wyczekuje na decyzję o rewanżowym starciu z włoskim weteranem światowych ringów.
KWIECIEŃ 2009
Zawodnik miesiąca, świat – Paul Williams
Paul Williams to najbardziej unikany pięściarz świata. Nikt nie rzuca mu wyzwań, a jeśli już to robi, to promotor takiego śmiałka nie dopuszcza do walki. Wszyscy od dawna wiedzą, że Williams jest pięściarzem o bardzo dużym potencjale, ale brakuje chętnych do sprawdzenia z jak dobrym zawodnikiem mamy do czynienia. W końcu stawić czoła „Punisherowi” odważył się pięściarz, który do niedawna uznawany był za jednego z najlepszych bez podziału na kategorie wagowe – Winky Wright. Choć sam nie walczył ponad rok, to jego znakomita defensywa, doświadczenie, a także umiejętność sprawiania niespodzianek wskazywały, że Williamsa czeka bardzo trudny test. „Punisher” zdał go jednak na szóstkę wygrywając właściwie każdą rundę i wyprowadzając po raz kolejny w walce ponad 1000 ciosów. Williams tym samym potwierdził swoją klasę i szuka teraz kolejnych wyzwań. Problem w tym, że po takim występie może być o to jeszcze trudniej niż dotychczas.
Walka miesiąca, świat – Brian Viloria - Ulises Solis
Brian Viloria w przeszłości rzadko spełniał oczekiwania swoich kibiców, promotorów i sztabu szkoleniowego. Przegrał większość ważnych pojedynków w swojej karierze, a ostatnio był bardzo delikatnie prowadzony. Mało kto się spodziewał, że panujący od dawna mistrz IBF wagi junior muszej Ulises Solis będzie miał jakieś problemy z wygraniem tego pojedynku. Tymczasem Viloria, gdy nikt na niego nie liczył w końcu zaprezentował się na miarę pokładanych w nim nadziei. Od pierwszej rundy znakomicie wyprzedzał rywala prawym prostym, bił kombinacjami, a na jego twarzy widać było ogromne skupienie. Solis początkowo nie wierzył, że jego rywal boksuje tak dobrze, ale po kilku rundach dostosował się poziomem do oponenta. Viloria bił rzadziej, ale mocniej. Solis odpowiadał seriami pełnymi furii i chęci udowodnienia kto jest prawdziwym mistrzem świata. Broniący tytułu pięściarz przy takich próbach często nadziewał się jednak na kontry. Po jednej z takich odpowiedzi w jedenastym starciu Solis padł na matę ringu i już się z niej nie podniósł. Brian Viloria po trzech latach odzyskał mistrzowski pas, a w nagrodę już niedługo zmierzy się z Ivanem Calderonem.
Niespodzianka miesiąca, świat – Okoliczności wygrania Carla Frocha z Jermainem Taylorem
Kandydatur do niespodzianki miesiąca było kilka. Warto wspomnieć o aresztowaniu Jamesa Kirklanda za nielegalne posiadanie broni czy porażce Johna Duddy’ego z nieznanym nikomu Billym Lyelem. Jednak największym zaskoczeniem było, to jak Jermain Taylor zaprzepaścił szansę na zdobycie mistrzostwa świata w wadze super średniej. Jego pojedynek z Carlem Frochem rozpoczął się tak jak zakładano. Taylor był szybszy i skutecznie unikał ciosów z prawej ręki „Kobry”. Po drodze położył jeszcze swojego rywala na deski, ale nie pierwszy raz w swojej karierze nie potrafił go skutecznie wykończyć. Z biegiem walki Amerykanin jak zwykle zaczął tracić siły i zadawał coraz mnie ciosów. Jednak przewaga wypracowana na początku była tak duża, że wystarczyło, aby Taylor dotrwał do końcowego gongu, a zostanie ogłoszony nowym mistrzem świata. W dwunastej, ostatniej rundzie pojedynku, Froch w końcu zdołał trafić rywala prawym sierpowym. Taylor został momentalnie zamroczony i zamiast klinczować cofnął się na liny, gdzie zbierał kolejne potężne ciosy. Przez dobrą minutę Amerykanin był okładany bez żadnej odpowiedzi i w konsekwencji padł na deski. Zdołał wstać przed wyliczeniem do dziesięciu, ale zrobił to tylko po to, żeby zainkasować kolejne bomby spadającego na jego głowę. Na 14 sekund przed końcem walki sędzia ringowy nie miał wyboru i musiał przerwać pojedynek. Froch w dramatycznych okolicznościach obronił pas mistrzowski WBC kategorii super średniej, a Taylor zbliżył się do zakończenia kariery.
Zawodnik miesiąca, Polska – Albert Sosnowski
Co prawda Alber Sosnowski nie wygrał, a zremisował w walce o mistrzostwo Unii Europejskiej wagi ciężkiej przeciwko Francesco Pianecie, ale każdy kibic boksu wie jak ciężko jest wywieźć dobry rezultat z Niemiec. „Dragon” dodatkowo na 3 dni przed walką doznał zatrucia pokarmowego i wychodząc do ringu był bardzo osłabiony. Nie przeszkodziło mu to jednak by zdominować początkowe rundy i napędzić mnóstwo strachu niemieckim sympatykom pięściarstwa przygotowanym na świętowanie wygranej swojego pupila. Wraz z upływającymi rundami Sosnowski odczuwał jednak coraz większy brak sił i pojedynek się wyrównał. To zadecydowało o tym, że sędziowie punktowali remis i pas pozostał w rękach Pianety. Większość zagranicznych komentatorów uznała jednak zgodnie, że Albert został skrzywdzony i to jemu należało się w tej walce zwycięstwo. „Dragon” pokazał, że wygrana z Dannym Williamsem nie była dziełem przypadku i ustabilizował swoją pozycję w czołówce europejskich pięściarzy wagi ciężkiej.
MARZEC 2009
Zawodnik miesiąca, świat – James Kirkland
James Kirkland na zawodowych ringach debiutował prawie 8 lat temu. Mając wtedy 17 lat i będąc świeżo po odbyciu wyroku za napad, młody pięściarz poszukiwał drogi do uczciwego zarabiania pieniędzy. Umiał się bić, ale wielu pod wątpliwość poddawało jego możliwości boksowania. W takim też tonie toczyła się dotąd jego kariera. Każdy wiedział, że jest szybki, silny i agresywny, ale wielu zastanawiało się co będzie, jeśli naprzeciw niego stanie pięściarz z wyższej półki, który umie uchylić się od jego ciosów, a przy okazji mocno skontrować. Takim testem miał być Joel Julio, ale Kirkland przejechał po nim jak walec po świeżo wylanym asfalcie. Ten sam Julio, który przeboksował równe zawody z Sergiejem Dzinzirukiem, w skutek presji i sporej ilości zainkasowanych ciosów, odmówił wyjścia do siódmej rundy. Kirkland udowodnił, że już nie jest tylko nadzieją na przyszłość, ale należy do ścisłej czołówki kategorii junior średniej. Występ z Julio zachwycił także jego promotora Oscara De la Hoyę, który już zakontraktował mu na lato starcie z długoletnim mistrzem tej wagi Sergiejem Dzinzirukiem.
Walka miesiąca, świat – Bernard Dunne – Ricardo Cordoba
Kategoria super kogucia jest wypełniona znakomitymi pięściarzami. Po niesamowitej trylogii jaką stoczyli nie tak dawno Rafael Marquez i Israel Vazquez, długo wydawało się, że nic nie dorówna spektaklowi jaki zafundowali nam Meksykanie. Okazało się, że pod ich nieobecność inni mogą toczyć równie efektowne walki. Pojedynek o mistrzostwo świata WBA pomiędzy Bernardem Dunnem i Ricardo Cordobą zapowiadał się ciekawie, ale nikt nie przypuszczał jakie emocje będą mu towarzyszyć. Atmosfera przed walką była niesamowita. Kilkanaście tysięcy widzów, którzy wypełnili po brzegi halę O2 w Dublinie pokazali, że na „Wyspach” nie tylko kibice Ricky’ego Hattona potrafią dopingować jak opętani. Niesiony dopingiem Dunne zaczął rewelacyjnie. Boksował z dystansu i skutecznie kontrował żądnego bójki reprezentanta Panamy. Publiczność po raz pierwszy eksplodowała w trzeciej rundzie, kiedy Dunne posłał rywala na deski lewym sierpowym. Cordoba jednak zdołał się podnieść, przystąpił do ataku, a jego ciosy dwukrotnie rzucały rywala na matę w piątym starciu. Wydawało się wtedy, że Dunne nie zdoła dotrwać do końca rundy, ale przy pomocy umiejętnych klinczów Irlandczyk przetrwał. Kolejne kilka starć to typowa walka na wyniszczenie. Zawodnicy byli tak wycieńczeni, że jeden cios mógł zadecydować o końcu walki. Prawy sierpowy zadany przez Dunne’a w jedenastej rundzie okazał się właśnie takim uderzeniem i rozpoczął egzekucję na Cordobie. W tym samym starciu bokser z Panamy zaliczył jeszcze dwa upadki na ziemię i sędzia ku euforii widowni zakończył walkę. Cordoba został zniesiony z ringu na noszach.
Niespodzianka miesiąca, świat – Wygrana Ola Afolabiego nad Enzo Maccarinellim
Przed walką Enzo Maccarinelli był bardziej skupiony na zapowiadaniu w jakim stylu znokautuje Tomasza Adamka, niż na solidnym przygotowaniu do pojedynku o tymczasowe mistrzostwo świata WBO. Jak wyznał potem Walijczyk, kompletnie zlekceważył rywala, a w czasie obozu przygotowawczego nie przesparował prawie ani jednej rundy. Bukmacherzy także zlekceważyli Afolabiego. Kursy na jego wygraną sięgały 15:1. Nikt nie dawał mu najmniejszych szans w starciu z faworyzowanym Maccarinellim. Początek pojedynku wskazywał, że wszystko pójdzie zgodnie z planem. Walijczyk przystąpił do ataku, zepchnął rywala do lin i tam wyprowadzając kombinacje ciosów skutecznie punktował przeciwnika. Po czterech rundach jego uderzenia były jednak coraz wolniejsze, a Maccarinelli sprawiał wrażenie człowieka, który jest potwornie zmęczony. W efekcie balansujący na linach Afolabi coraz częściej miał okazję do skutecznego kontrowania ataków Walijczyka, a nawet zdołał przenieść walkę z powrotem na środek ringu. W dziewiątym starciu Afolabi wyprowadził obszerny prawy sierpowy, którego zmordowany Maccarinelli nawet nie zauważył. Cios ściął z nóg Walijczyka i sędzia przerwał pojedynek. Na początku tego roku wszyscy ostrzyli sobie zęby na walkę z Maccarinelli – Aleksiejew. Obaj zaliczyli jednak porażki i zamiast tego czekamy teraz na starcie Afolabi - Ramirez.
Zawodnik miesiąca, Polska – Aleksy Kuziemski
Niektórzy mogą mieć wrażenie, że kariera Kuziemskiego toczy się bardzo wolno. W zeszłym roku boksował tylko dwa razy, a pomimo szybko przybywających lat nic nie słychać o jego walce o mistrzostwo świata. Ten rok Aleks zaczął jednak od mocnego uderzenia, które znacznie przybliżyło go do pojedynku o pas. Kuziemski poradził sobie w świetnym stylu z niepokonanym do tej pory Arminem Dollingerem. Od początku widać było, że agresywnie nastawiony do swojego rywala Polak, przewyższa go zdecydowanie umiejętnościami. Po jednostronnych pięciu rundach arbiter zlitował się nad Niemcem i zakończył ten nierówny bój. Kuziemski awansował dzięki tej wygranej na trzecie miejsce w rankingu WBA.
LUTY 2009
Zawodnik miesiąca, świat: Juan Manuel Marquez
Jeżeli ktoś ma tendencję do narzekania na biznes, jaki toczy się dzisiaj wokół boksu i ma dość oglądania jednostronnych walk, w których mistrzom świata rzuca się mięso na pożarcie, to musi kibicować Juanowi Manuelowi Marquezowi. Meksykanin długo czekał, żeby wyjść z cienia swoich słynnych rodaków – Moralesa i Barrery, ale gdy już dostał taką szansę, to poszedł na całość. Zwykle pięściarze zmieniając kategorie wagowe najpierw toczą pojedynki rozpoznawcze z mało znaczącymi rywalami. Takich rozwiązań nie uznaje jednak Marquez. Po przejściu do kategorii lekkiej już w swojej pierwszej walce zmierzył się mistrzem The Ring tej dywizji Joelem Casamayorem i jako pierwszy człowiek znokautował Kubańczyka. Teraz Meksykanin rzucił wyzwanie 10 lat młodszemu, do niedawna niekwestionowanemu królowi wagi lekkiej, Juanowi Diazowi i również stał się pierwszym pięściarzem, który zastopował „Baby Bulla” w ringu. Co więcej zrobił to w jego rodzinnym mieście gdzie można było się spodziewać, że będzie miał przeciwko sobie nie tylko kibiców, ale także sędziów. Marquez udowodnił, że obok Pacquiao jest najlepszym pięściarzem na świecie bez podziału na kategorie wagowe i już nieoficjalnie mówi się o jego możliwej walce z Floydem Mayweatherem jr.
Walka miesiąca, świat – Juan Manuel Marquez – Juan Diaz
Można było się spodziewać, że jeśli do jednego ringu wejdą dwaj wojownicy meksykańskiego pochodzenia, to otrzymamy klasyczną dla pięściarzy z tego regionu wojnę. Stary przepis na dobrą walkę znów okazał się skuteczny, a kibice pięściarstwa oglądali trzymające w napięciu od pierwszej do ostatniej rundy zawody. Marquez jest pięściarzem, który lubi czekać na ruch rywala, unikać ciosów i kontrować. Jednak mając naprzeciw siebie Juana Diaza, takie pomysły można wyrzucić do kosza, bo gdy „Baby Bull” atakuje i wyprowadza serie sięgające 10 ciosów, to nie ma czasu na myślenie. Marquez szybko zdał sobie z tego sprawę i zamiast czekać na okazję do kontry sam zaczął atakować. Odpowiadając ogniem na ogień zafundował wszystkim patrzącym niesamowity spektakl, z którego mimo wszystko dzięki swojej wspaniałej umiejętności kontrowania wyszedł zwycięsko nokautując rywala w dziewiątym starciu.
Niespodzianka miesiąca, świat – Wygrana Martina Rogana nad Mattem Skeltonem
Dla Skeltona miałaby to być okazja na sprawdzenie swojej formy przed walką o mistrzostwo świata. Po zdobyciu mistrzostwa Europy, pojedynek z sensacyjnym pogromcą Audleya Harrisona wydawał się być okazją do zarobienia łatwych pieniędzy w starciu z popularnym na brytyjskim rynku rywalem. To co Skeltonowi wyglądało z pozoru na spacerek, okazało się prawdziwą drogą przez mękę, zakończoną sromotną klęską. Irlandczyk nie tylko przyjął warunki jakie zaproponował w ringu Skelton i swobodnie sobie z nimi poradził, ale potrafił go zepchnąć do defensywy i ostatecznie wykończyć. Martin Rogan jeszcze do niedawna nikomu nieznany pięściarz znokautował kolejne znane brytyjskie nazwisko i mierzy teraz w tytuł mistrza Europy. Irlandczyk przeszedł na zawodowstwo w wieku 33 lat, a wcześniej grał profesjonalnie w celtycką odmianę piłki nożnej. Pomimo, że w 2008 roku wygrał turniej Prizefighter, obserwując jego poczynania w ringu nikt nie traktował go poważnie. Teraz Rogan po zaledwie 12 zawodowych walkach, jako niepokonany pięściarz domaga się swojej szansy walki o poważny pas mistrzowski.
Zawodnik miesiąca, Polska – Tomasz Adamek
Okoliczności tej walki bardzo źle kojarzyły się polskim kibicom. Pojedynek w lutym, transmisja w telewizji Showtime, a naprzeciw Adamka staje niepokonany czarnoskóry Amerykanin. Taki scenariusz w 2007 roku zakończył się dla „Górala” jedyną do tej pory porażką w karierze. Adamek nie raz już udowodnił, że nie boi się jednak żadnych wyzwań i choć wielu odradzało mu starcie z Johnathonem Banksem, to on zdecydował się bronić mistrzowskiego pasa IBF zaledwie 73 dni po jego wywalczeniu. Początek pojedynku był w wykonaniu Polaka nienajlepszy, ale jego umiejętności i trenerski zmysł Andrzeja Gmitruka jeszcze raz otworzyły temu duetowi drogę do sukcesu. Począwszy od piątego starcia Adamek zaczął dominować w ringu, a swoją przewagę zwieńczył brutalnym nokautem w ósmej rundzie. Tym samym Polak obronił pasy IBF oraz The Ring w kategorii junior ciężkiej. Na wyróżnienie zasługuje też Rafał Jackiewicz, który po raz drugi obronił tytuł mistrza Europy kategorii półśredniej pokonując na punkty po 12 rundach Luciano Abisa.
Niespodzianka miesiąca, Polska – Wygrana Krzysztofa Bieniasa nad Svenem Parisem
Choć od ponad czterech lat Krzysztof Bienias pozostawał niepokonany na zawodowych ringach, to mało który polski kibic wiązał z nim jeszcze poważniejsze nadzieje. Po wcześniejszych wpadkach z Juniorem Witterem czy Oktayem Urkalem, gdzie stawką był tytuł EBU, niewielu dawało mu jeszcze szansę na osiągnięcie dużego wyniku. Kiedy została ogłoszona wiadomość o jego walce ze Svenem Parisem o interkontynentalny pas WBO kategorii półśredniej na terenie Włoch i do tego w rodzinnym, 50-tysięcznym mieście Parisa, wszyscy zdawali sobie sprawę jak ciężko będzie wygrać w takich warunkach. Zwycięstwo na punkty wydawało się nierealne, więc trzeba było szukać rozwiązania przed czasem. Kłopot w tym, że Bienias nigdy nie słynął z ciężkiej ręki, a na co dzień walczy w niższej kategorii wagowej. To co wydawało się niemożliwe, stało się jednak faktem. Bienias od początku toczył wyrównane rundy z Parisem, które włoscy sędziowie zgodni zapisywali na konto gospodarza. Od 6 rundy Paris zaczął jednak tracić siły, a starcia nie były już wyrównane. Przebiegały pod coraz większe dyktando Polaka, który ostatecznie ciosami na ciało wyniszczył całkowicie swojego przeciwnika i zmusił go do poddania się po dziewiątej rundzie. Teraz przed Bieniasem otwierają się nowe możliwości, a polscy fani ponownie w niego uwierzyli.
STYCZEŃ 2009
Zawodnik miesiąca, świat: Shane Mosley
Porażka z Miguelem Cotto i marny występ z Ricardo Mayorgą miały świadczyć o tym, że Shane Mosley powinien raczej pomyśleć o sportowej emeryturze niż o kolejnym tytule mistrza świata. Jednak "Sugar" sprawił, że osoby wyznające tę pierwszą teorię szybko zmieniły zdanie. Mosley w starciu z postrachem zawodowych ringów Antonio Margarito zaliczył jeden z najwspanialszych występów w karierze. Niewielu dawało mu szansę na przetrwanie z nieustępliwym Meksykaninem do ostatniego gongu, a okazało się, że to Margarito lądował po raz pierwszy od paru lat na deskach. Po jednostronnym pojedynku Mosley w dziewiątej rundzie zmusił siędziego ringowego do zatrzymania egzekucji. Amerykanin obalił mit granitowej szczęki Meksykanina i obnażył całkowicie jego braki w wyszkoleniu. Przy okazji okazało się, że Margarito miał pod rękawicami nielegalną, gipsopodobną substancę za co jego licencja bokserska w stanie Kalifornia została zawieszona na rok.
Niespodzianka miesiąca, świat: Przegrana Aleksanda Aleksiejewa
Wszystko wydawało się ustalone. Aleksiejew walczy w styczniu o tymczasowy pas mistrza świata z niegroźnym rywalem, zalicza efektowny nokaut i latem dochodzi do jego potyczki o pas z Enzo Maccarinellim. Kibice już sobie ostrzyli zęby na to starcie, ale wszystkie plany pokrzyżował Victor Emillio Ramirez. Zupełnie nieznany pięściarz z Argentyny usiadł na swoim rywalu od pierwszej rundy i nie dał mu nawet chwili wytchnienia. Aleksiejew przebywał pod stałą fizyczną oraz psychiczną presją. Ramirez wyprowadzał wiele ciosów. Z początku trafiał rzadko, ale każde jego uderzenie było niezwykle potężne. W dalszych rundach coraz bardziej zmęczony i cały czas cofający się Aleksiejew przyjmował coraz więcej czystych sierpowych, a jego obrona była coraz bardziej dziurawa. W końcu przestał wyprowadzać jakiekolwiek ciosy i skoncentrował się jedynie na unikaniu przyjmowania kolejnych bomb Argentyńczyka. W efekcie wycieńczony i mocno poobijany Rosjanin został poddany przez narożnik po dziewiątej rundzie i sensacja stała się faktem. Bukmacherzy za wygraną Ramireza płacili 18 do 1.
Walka miesiąca, świat: Andre Berto - Luis Collazo
Największa amerykańska telewizja HBO, która od lat związana jest z boksem obiecała, że w tym roku nie będzie już pokazywać żadnych jednostronnych pojedynków i gal, na których w ciemno można wytypować zwycięzców. Styczeń był potwierdzeniem tej zapowiedzi, a walka o mistrzostwo świata kategorii półśredniej WBC pomiędzy Andre Berto i Luisem Collazo zajęła pierwsze miejsce wśród wielu ciekawych pojedynków rozegranych w poprzednim miesiącu. Berto przystępował do pojedynku w roli faworyta, ale Collazo, który zdaniem wielu niesłusznie przegrał z Rickym Hattonem, nie raz udowodnił, że stać go na wiele. Każda runda tej konfrontacji była niezwykle wyrównana i obfitowała w efektowne wymiany. Żaden z pięściarzy nie leżał na deskach, ale w czasie dwunastu rund tej batalii można było zobaczyć więcej czystych i zadanych z ogromną mocą ciosów niż w czasie zsumowanych kilku pojedynków zakończonych przed czasem. Po bardzo zaciętej walce sędziowie przyznali zwycięstwo Andre Berto, który pozostał niepokonany, a przy okazji potwierdził opinię, że pięściarze Lou Dibelli nie przegrywają na punkty.
GRZUDZIEŃ 2008
Zawodnik miesiąca, świat: Manny Pacquiao
Ostatnia w tym roku walka Pacquiao była znakomitym podsumowaniem postawy Filipińczyka na przestrzeni całego roku. Jeśli ktoś miał wątpliwości komu po odejściu Floyda Mayweathera należy się tytuł najlepszego pięściarza bez podziału na kategorie wagowe, to teraz wszystko zostało wyjaśnione. Pacquiao w swoim starciu z Oscarem De la Hoyą nie tylko przeszedł dwie kategorie wagowe do góry, ale także całkowicie zdemolował jednego z najlepszych pięściarzy ostatniej dekady. De la Hoya przez lata był ulubieńcem milionów kibiców na całym świecie ze względu na swój ofensywny styl walki oraz urok osobisty. Teraz „pac man” może przejąć schedę po „złotym chłopcu” i to w obu dziedzinach.
Niespodzianka miesiąca, świat: Zwycięstwo Manny Pacquiao nad Oscarem De la Hoyą
Przed samą walką nie brakowało głosów, że do tej konfrontacji nigdy nie powinno dojść. W końcu nie często zdarzają się pojedynki pomiędzy byłymi czempionami wag muszej oraz średniej. Zdecydowanym faworytem był ten drugi czyli De la Hoya, ale skazujący jego rywala na pożarcie musieli posypać głowę popiołem. Pacquiao od pierwszej rundy zdominował „złotego chłopca” i jako drugi człowiek znokautował Oscara. Najbardziej zaskakujące w tej całej historii jest jednak nie samo rozstrzygnięcie, ale styl w jakim do niego doszło. Tak jednostronnego pojedynku nie spodziewał się nawet, co sam przyznał po walce, trener Filipińczyka Freddie Roach. Tym występem „pac man” wpisał się na stałe do historii boksu.
Walka miesiąca, świat: Jean Pascal - Carl Froch
Naprawdę ciężko było zostać zauważonym w ten sam wieczór, kiedy swoją wielce rozreklamowaną batalię toczyli Pacquiao i De la Hoya. Osoby, które obejrzały wojnę pomiędzy przystępującymi do tego pojedynku jako niepokonani Jeanem Pascalem i Carlem Frochem, na pewno nie żałują. Froch na swoją szansę walki o tytuł czekał bardzo długo i z miejsca rzucił się na Pascala. Kanadyjczyk nie pozostał dłużny „kobrze” i co chwila sprawdzał twardość jego szczęki. Pięściarze przed walką zapowiadali wojnę i dotrzymali słowa. Pozostawiony bez opieki przez Joe Calzaghe pas znalazł swojego nowego godnego właściciela w osobie Carla Frocha, który był tego wieczoru minimalnie lepszy. Jednak Pascal swojego występu nie musi się wstydzić, bowiem potwierdził nim poddawaną przez niektórych pod wątpliwość, swoją przynależność do światowej czołówki.
Zawodnik miesiąca, Polska: Tomasz Adamek
„Góral” zdobył swój pierwszy tytuł mistrza świata wagi półciężkiej po niesamowitej ringowej wojnie z Paulem Briggsem. Gdy zatem przystąpił do pojedynku ze Stevem Cunninghamem, którego stawką był pas kategorii junior ciężkiej, nie wypadało mu zaprezentować się mniej okazale. Po walce, która była najefektowniejszym pojedynkiem tego przedziału wagowego od czasu starć Jeana-Marca Mormecka z O’Neillem Bellem, Polak po raz drugi w karierze został mistrzem świata. Wyczyn Adamka doceniono nie tylko w naszym kraju. Magazyn The Ring, nazywany biblią boksu uhonorował „Górala” swoim pasem mistrzowskim, jako pięściarza bezsprzecznie obecnie najlepszego na świecie w kategorii junior ciężkiej. Adamek to pierwszy Polak, który doczekał się takiego wyróżnienia.
Niespodzianka miesiąca, Polska: Krajowy debiut Łukasza Janika
Niespodzianka z gatunku tych bardzo przyjemnych. Jeszcze niedawno dalsza kariera Łukasza wisiała na włosku. Po tym jak skończył mu się kontrakt z niemiecką grupą Sauerland, Janik długo pozostawał bez pracy. Dość nieoczekiwanie w Kętrzynie Polak powrócił na ring i zadebiutował tym samym na rodzimej ziemi. Wcześniej toczył pojedynki w Niemczech, Szwajcarii i Rosji. Nokautując swojego rywala już w pierwszej rundzie, Łukasz pokazał jak głodny jest boksu, a przy okazji jak dużym potencjałem dysponuje. Janik to nasz kolejny reprezentant w wadze junior ciężkiej, który w przyszłości może nam dostarczyć wiele powodów do radości.
LISTOPAD 2008
Zawodnik miesiąca, świat: Vic Darchinyan
Rok temu Ormianin zaliczył wpadkę z Nonito Donaire przegrywając przez ciężki nokaut w czwartej rundzie. Jeśli Darchinyan chciał jednym występem odzyskać opinię jednego z najlepszych pięściarzy na świecie, to nie mógł wybrać lepszego momentu niż walka z Christianem Mijaresem. Ormianin całkowicie zdominował swojego rywala, który był przecież do tego momentu wymieniany jednym tchem z najlepszymi na świecie bez podziału na kategorie wagowe. Efektowny nokaut i jednostronny przebieg walki był szokiem dla większości oglądających ten pojedynek. Darchinyan nie zadowolił się tym zwycięstwem i zaczął poszukiwanie kolejnych ofiar. Szybko podpisał kontrakt na kolejną walkę z widowiskowo boksującym Jorge Arce.
Niespodzianka miesiąca, świat: Zwycięstwo Darchinyana nad Mijaresem
Christian Mijares po raz pierwszy zaprezentował się szerokiej publiczności wgniatając w ring, mocno wówczas faworyzowanego Jorge Arce. Jego kolejne występy, unifikacja tytułów i odprawianie rywali w niesamowitym stylu sprawiły, że Mijares wydawał się pięściarzem kompletnym, na którego długo nie znajdzie się mocny. Jego szybkie ręce, wyprowadzanie ciosów z najmniej oczekiwanych pozycji, bicie seriami oraz ciągłe ruchy ciałem zdecydowanie wyróżniały go spośród wszystkich dzisiejszych bokserów lżejszych kategorii. Tymczasem jak zwykle pewny siebie Vic Darchinyan, na którego przed walką stawiało niewielu, nie tylko pokonał Meksykanina, ale wręcz zdmuchnął go z powierzchni ziemi, notując efektowny nokaut w dziewiątym starciu. Ormianin miał odpowiedź na wszystko co proponował Mijares. Zepchnął przeciwnika do defensywy, był od niego szybszy, a przede wszystkim jego każdy cios był kilkakrotnie mocniejszy. Po tej wygranej Darchinyan został zunifikowanym i niekwestionowanym czempionem kategorii super muszej.
Walka miesiąca, świat: Hugo Hernan Garay – Juergen Braehmer
Do tego jak Juergen Braehmer otrzymał szansę walki o tytuł WBA kategorii półciężkiej, należało podchodzić z dużym niesmakiem. Po zaledwie jednej walce w tym przedziale wagowym, i to z zawodnikiem co najwyżej przeciętnym Niemiec już stał się obowiązkowym pretendentem do pasa, którego posiadaczem jest Hugo Hernan Garay. Niemniej jednak, walka do której nie powinno dojść okazała się znakomitym widowiskiem. Obydwaj pięściarze zademonstrowali ogromne serce do walki oraz fantastyczne wymiany. Walka toczyła się w bardzo szybkim tempie, a oglądający mieli wrażenie, że ta rywalizacja może skończyć się w każdej chwili. Coś takiego zdarza się na co dzień jedynie w kategoriach poniżej 60 kg, ale nie gdy na przeciw siebie stoją dwaj solidnie zbudowani zawodnicy i każdy z nich naprawdę ma czym uderzyć. Ostatecznie o zwycięstwie Garaya zadecydowała jego lepsza kondycja i odpowiadanie na każde przyjęte uderzenie, dwoma oddanymi.
Niespodzianka miesiąca, Polska: Wygrana Alberta Sosnowskiego z Dannym Williamsem
Przez ostatnie lata nie brakowało krytycznych głosów na temat kariery Alberta Sosnowskiego. Po lipcowej przegranej z Zurim Lawrencem krytykanci poczuli się jak w niebie i do końca skreślili już "Dragona". Albert na szczęście nie załamał się pierwszą od 7 lat porażką. Co więcej chciał nie tylko dać zapomnieć kibicom o swojej przegranej, ale także zrobić drugi krok do przodu pokonując kogoś z europejskiej czołówki. Jakby tego było mało o możliwości walki z Williamsem, "Dragon" dowiedział się na 10 dni przed wyjściem do ringu i w okresie kiedy był daleki od swojej optymalnej dyspozycji. Jednak podjął wyzwanie, zaryzykował i zgarnął całą pulę. Albert wiedział, że będzie ciężko wygrać z Brytyjczykiem w jego kraju, dlatego nie pozostawiał wyniku w rękach sędziów i w ósmym starciu znokautował pogromcę Mike'a Tysona. Przy okazji wygrał też walkę z krytykami, których na dłuższy czas skutecznie uciszył.
Zawodnik miesiąca, Polska - Rafał Jackiewicz
Jedyny obecnie Polak posiadający pas prestiżowej federacji przystąpił do jego pierwszej obrony. Zadanie było bardzo trudne bowiem, za rywala miał niepokonanego Dejana Zavecka, notowanego w pierwszych dziesiątkach prawie wszystkich dużych organizacji. Zaveck zmusił do krańcowego wysiłku Jackiewicza, który odczuwał jeszcze zmęczenie po poprzednim wyczerpującym pojedynku. Słoweniec nie dał ani na chwilę odpocząć Polakowi w ringu i po początkowej przewadze jaką uzyskał, Jackiewicz z drugiej części walki odrobił starty i niemal rzutem na taśmę obronił pas mistrza Europy. Uznanie budzi też fakt, że była to druga 12-rundowa potyczka Rafała w ciągu dwóch miesięcy.
PAŹDZIERNIK 2008
Zawodnik miesiąca, świat: Bernard Hopkins
Po kwietniowej porażce z Joe Calzaghe wielu zaczęło doradzać 43-letniemu Bernardowi Hopkinsowi zawieszenie rękawic na kołku. Gdy okazało się, że w kolejnej walce Kat stanie naprzeciw o 17 lat młodszego punczera z Youngstown Kelly Pavlika, niektórzy, w tym także współpracujący do niedawna z Bernardem trener Freddie Roach, poczęli poważnie obawiać się o zdrowie byłego króla wagi średniej. Ku ich zaskoczeniu, Hopkins raz jeszcze pokazał klasę, zupełnie deklasując wyglądającego przy nim momentami jak amator Pavlika i wygrywając po 12 rundach jednogłośnie na punkty. Tym występem, błyskawicznie okrzykniętym jednym z najwspanialszych w historii pięściarstwa, Bernard w pełni zasłużył sobie na tytuł zawodnika miesiąca.
Walka miesiąca, świat: Bute - Andrade
Przez 11 rund walki Luciana Bute z Librado Andrade nie ulegało wątpliwości, że urodzony w Rumunii, a mieszkający w Kanadzie obrońca tytułu IBF wyraźnie prowadzi na punkty i rywal do zwycięstwa będzie potrzebował nokautu. Meksykanin wraz z gongiem oznajmiającym początek ostatniego starcia ruszył więc do ataku i przez kolejnych kilkadziesiąt sekund solidnie obijał faworyta publiczności zgromadzonej w Bell Centre w Montrealu. W końcu, tuż przed ostatnim gongiem powalił zupełnie wyczerpanego championa na deski i kiedy wydawało się już, że pas mistrzowski zmieni właściciela, znać o sobie dał arbiter Marlon Wright, który dołączył do szpetnego grona autorów długich liczeń w boksie zawodowym. Jego ślamazarność sprawiła, że o losie pojedynku zadecydowali sędziowie, którzy przyznali wygraną Bute. I choć potyczce w Montrealu towarzyszy sporo kontrowersji, ze względu na swój bardzo dramatyczny przebieg wybrana została przez redakcję BOKSER.ORG walką listopada.
Niepodzianka miesiąca, świat: Zwycięstwo Hopkinsa nad Pavlikiem
W młodszym i silniejszym Kellyym Pavliku spora część kibiców widziała pierwszego zawodnika, który znokautuje Bernarda Hopkinsa. Ci bardziej rozważni zwracali uwagę na wciąż doskonałą formę Kata i fakt, że ofensywny styl jego rywala da byłemu mistrzowi mnóstwo okazji do kontr. Jednak chyba nawet najwięksi fani Hopkinsa nie spodziewali się, że ich pupil z taką łatwością rozprawi się z siejącym postrach w kategorii średniej Duchem z Youngstown i zaserwuje mu w Las Vegas istną lekcję boksu. Lekcję, która mogłaby służyć za wzór wielu młodym adeptom szlachetnej szermierki na pięści.