01-02-2008

Łukasz Anielski (Źródło: www.polskiboks.pl): Jest Pan przedstawicielem organizacji WBF na Europę Środkową i Wschodnią. Jak rozpoczęła się Pana współpraca z federacją WBF? Jakie wymagania musiał Pan spełnić?
Pawłem Kardyni: W roku 2002 po raz pierwszy otrzymałem nominację międzynarodowego sędziego punktowego na walkę o tytuł IBF Intercontinental w Glasgow w Wlk. Brytanii. Od tego czasu wielokrotnie miałem przyjemność uczestniczenia w walkach poza granicami kraju o tytuły różnych federacji m.in. IBF, WBA, WBO oraz WBF o różnych poziomach od Intercontinental do World włącznie. W trakcie tych wyjazdów kilkakrotnie asystowałem pracy takich supervisor’ów jak Bartolome Torralba z Hiszpanii (WBA/EBA) oraz Benedetto Montella (IBF) z Włoch. Zawsze na dzień przed galą jako oficjel danej federacji brałem obligatoryjny udział w Rules Meetings prowadzonych przez supervisorów, na których określane są zasady prowadzenia walk mistrzowskich. Również w dniu gali na godzinę przed walką kilkukrotnie byłem oddelegowany do sprawdzania poprawnego bandażowania dłoni i nałożenia rękawic. Do dziś nie zapomnę spotkań w szatni podczas inspekcji z takimi gwiazdami boksu jak Nikolay Valuev, Vladimir Virchis, Sven Ottke, Alexander Gurov czy Wladimir Sidorienko. Parę razy ze względów organizacyjnych kontrolowałem oficjalne ważenie zawodników zgodnie z obowiązującymi limitami wagowymi obowiązującymi we wszystkich organizacjach bokserskich. Właśnie w trakcie jednej z takich gal spotkałem się z Panem Olaf’em Schroder’em Koordynatorem WBF na Europę, który zaproponował mi współpracę w ramach organizacji WBF.

Ł. A.: Na czym dokładnie polega Pana praca dla federacji? Proszę uchylić czytelnikom rąbka tajemnicy Pana działalności.
P. K.: Ze strony organizacyjnej supervisor zobowiązany jest do przygotowania walki mistrzowskiej zgodnie ze standardami federacji WBF. Polega to na koordynowaniu z udziałem promotora przylotów oraz zakwaterowania oficjeli oddelegowanych na walkę, zamówieniu pasa mistrzowskiego, wydrukowaniu niezbędnej dokumentacji: protokołów wagowych, kart punktowych, itp. Na dzień przed walką supervisor dokonuje inspekcji ringu, oficjalnego ważenia bokserów, prezentacji sędziów oraz omówienia zasad walki mistrzowskiej podczas tzw. Rules Meeting. W dniu gali do kolejnych obowiązków należą obligatoryjna inspekcja bandaży i rękawic oraz nadzór nad przebiegiem walki mistrzowskiej. Tu chciałbym przypomnieć, że w trakcie walki ciężar odpowiedzialności supervisora zostaje przeniesiony prawie całkowicie na sędziego ringowego, który jest jedyną osobą uprawnioną do przerywania lub prowadzenia walki. Po walce supervisor przekazuje Ring Announcer’owi oficjalny wynik walki oraz dokonuje dekoracji za pomocą pasa bokserskiego aktualnego Mistrza. W zależności od rangi tytułu mistrzowskiego, supervisor zobowiązany jest również do nadzorowania testu antydopingowego obu zawodników po zakończonej walce. Strona organizacyjna pracy supervisor’a jest mniej atrakcyjna od aspektów sportowych jakie towarzyszą tej działalności. Należy pamiętać, że supervisor/representative ma przede wszystkim bardzo odpowiedzialną rolę przy szukaniu oraz nawiązywania kontaktów z potencjalnymi promotorami, których stara się namówić do współpracy z federacją WBF wykazując przy tym korzyści towarzyszące z promowania boksu w ramach naszej organizacji. Ta strona pracy supervisor’a jest zdecydowanie ciekawsza. Rola aktywnego Representative nawiązującego współpracę ze znanymi osobistościami świata bokserskiego jest zdecydowanie bardziej wymagająca i przysparzająca znacznie więcej satysfakcji niż mało twórcza praca „papierkowa”.

Ł. A.: Czy ta praca daje Panu satysfakcję?
P. K.: Zdecydowanie TAK. Nie ma większej satysfakcji jak prowadzenie rozmów oraz kontakty z takimi legendami boksu zawodowego jak Andrzej Gmitruk oraz z przedstawicielami zagranicznych grup promotorskich w Rosji, na Ukrainie, w Belgii czy też w Niemczech. Później jeszcze większą satysfakcję sprawia oglądanie walki bokserskiej z myślą, że dzięki swojej pracy miałem wpływ na możliwość konfrontacji sław bokserskich. Co więcej praca ta daje ogromną szansę na nawiązywanie bardziej nieformalnych znajomości , dzięki którym można poznać wiele innych aspektów boksu zawodowego od „strony kuchni” jakie towarzyszą tej ciekawej dyscyplinie sportowej.

Ł. A.: Boks zawodowy traktuje Pan jako realizację własnej pasji, czy po prostu pracę?
P. K.: Zdecydowanie jako realizację własnej pasji. Uważam, że żadna inna dyscyplina związana ze sztukami walki nie jest tak wymagająca jak boks zawodowy. Dlatego tak bardzo się nią pasjonuję i podziwiam. To dyscyplina, w której następuje unikatowe połączenie perfekcji przygotowania zawodnika pod względem kondycyjnym – 12 rund x 3 min = 36 minut wysiłku fizycznego związanego z zadawaniem ciosów oraz obroną oraz strategicznego zaplanowania walki jaką przyszło stoczyć bokserowi w ringu. Proszę wskazać mi inną dyscyplinę wśród sztuk walki, w której tak olbrzymie wymagania stawiane są rywalizującym zawodnikom. Oczywiście wszyscy pamiętamy, że jeszcze w nieodległych latach XX wieku walki bokserskie były toczone na dystansie 15 rund i dłuższym, stąd poziom wymagań stawianych zawodnikom był jeszcze wyższy. Nie na darmo tytuł Mistrza bokserskiego jest noszony z dumą przez wielu bokserów, których traktuje się jako prawdziwych gentleman’ów kierujących się w życiu zasadami sportowymi oraz fair play.

Ł. A.: Jak Pan osobiście ocenia poziom boksu zawodowego w Polsce na tle innych krajów, w których Pan gościł? Chodzi mi konkretnie o organizacje gal bokserskich i pojedynków o pasy.
P. K.: Poziom boksu zawodowego możemy analizować z wielu punktów widzenia: sportowego, organizacyjno-finansowego oraz medialnego. Pod względem organizacyjno-finansowym niestety daleko boksowi zawodowemu w Polsce do gal organizowanych w Niemczech czy we Francji. Tam budżet gali liczony jest w setkach tysięcy EURO, podobnie jak osiągane zyski netto. Spowodowane jest to udziałem w tych galach wielkich stacji telewizyjnych takich jak DSF, ARD czy tez Eurosport. W Polsce wkład finansowy stacji telewizyjnych takich jak Polsat czy też Cyfra+ jest zdecydowanie mniejszy, w większości przypadków na niekorzyść polskich promotorów. Stąd w WBF bardzo doceniamy wysiłek organizacyjny polskich promotorów polegający na zdobyciu odpowiednich sponsorów oraz funduszy na organizację gali. Chociaż po ostatnich galach jakie miały miejsce w Torwarze w W-wie, w Spodku w Katowicach oraz Ożarowie Mazowieckim muszę przyznać, że promotorzy w Polsce są na dobrej drodze do osiągnięcia tego poziomu. Wydaje mi się, że w polskim boksie zawodowym kuleje i to dość mocno strona medialna. Przed galą brakuje skoordynowanych działań marketingowych w celu rozpropagowania informacji na temat organizowanej gali. Wyjątkami były obie gale w katowickim Spodku, przed którymi zmasowana kampania medialna spowodowała rekordowe frekwencje kibiców bokserskich choć i tak przy swoim ogromie Spodek wyraźnie nie był zapełniony do końca. Dziwi mnie brak wypełnionych do końca trybun tak jak to miało miejsce za czasów takich Mistrzów jak Jerzy Kulej i innych wychowanków Papy Sztama. Wydaje się, że boks odbudowuje swoją pozycję jak każda inna dyscyplina sportowa w kraju, który przeszedł transformacje systemową. No i najważniejszy aspekt sportowy w naszej analizie porównawczej. Polski boks zawodowy wcale nie odbiega poziomem sportowym od krajów europejskich. Moim zdaniem wszystko zależy od sportowego podejścia promotora i sposobu dobrania rywalizujących bokserów. Proszę mi uwierzyć, że zarówno w Polsce jak i w Europie byłem świadkiem zaciekłych i emocjonujących walk bokserskich, w których uczestniczyli zawodnicy z „środkowych” miejsc rankingów światowych. Oczywiście marzeniem każdego kibica bokserskiego jest oglądanie walk z udziałem bokserów z czołowych miejsc rankingowych, ale nie zawsze jest to możliwe z powodów finansowych lub specyficznej „polityki”. W boksie nie jest istotne, aby przed walką było wiadome, kto jest zwycięzcą a kto przegranym. To niewiadoma wyniku powoduje ścisk żołądka i spocone dłonie w trakcie trwania walki. Dlatego uważam, że pojedynki takie jak Włodarczyk - Cunningham, Wolak – Sparkman, Ziemlewicz-Kowalski, Adamek-Pienda dostarczyły wrażeń sportowych zarówno kibicom polskim jak i zagranicznym. Z drugiej strony wszyscy przyznają mi rację, że niejednokrotnie zostaliśmy rozczarowani jako kibice walkami z udziałem bokserów z top rankingów, w których z powodu nieodpowiedniego dobrania przeciwników byliśmy świadkami kolejnego odcinka „Ściganego”.

Ł. A.: Czy wiąże Pan dalsze plany z federacją WBF?
P. K.: Spodziewam się dalszego rozwoju współpracy z organizacją WBF. Szczególne oczekiwania pokładam w pozyskiwaniu kontaktów sportowych na rynkach bokserskich Rosji i Ukrainy. Chagaev, Valuev, bracia Klitschko, Ibragimov, Virchis, Povietkin to bokserzy rodem z Rosji, Ukrainy lub republik byłego Związku Radzieckiego. To wielki i jeszcze nieprzebrany rynek bokserski, który stoi otworem dla poszukiwaczy prawdziwych talentów bokserskich. Być może nowa gwiazda bokserska zabłyśnie dzięki promowaniu przy udziale organizacji WBF. I być może będę miał w tym jakiś niewielki udział.

 
 
  WWW.BOKSER.ORG © REDAKCJA