|
01-02-2008 Lukasz Furman: Cześć Grzesiu - na początek powiedz nam, kiedy następna walka ?Grzegorz Proksa: Cześć. Planujemy pojedynek na pierwszą połowę marca, ale dokładnej daty nie mogę jeszcze przedstawić, bo takowa jeszcze nie jest ustalona. Póki co buduję formę na pierwszą połowę marca. Ł.F.: Wiadomo już gdzie - bierzecie pod uwagę występ w Polsce ? G.P.: Niestety nie! Najprawdopodobniej będzie to pojedynek na Wyspach. Planujemy start w Stanach, ale tak jak mówię, będę mądrzejszy w połowie lutego, wtedy cały plan startów na ten rok i wszystkich rzeczy z tym związanych będzie już ustalony. Póki co mój agent nad wszystkim pracuje. Ł.F.: Słyszałem, że masz zamiar współpracować z kilkoma trenerami, a każdy ma być odpowiedzialny za coś innego... G.P.: Tak. Budujemy taki mały team, abym mógł też przygotowywać się w Polsce. Póki co na ten etap przygotowań mogę zdradzić, że od 3 tygodni pracuje nad wzmocnieniem siły i wiadomo, wytrzymałości, zarówno siłowej jak i fizycznej. Nad tym pracuje pod okiem Bogdana Szczotki - osoby nie muszę przedstawiać... Ł.F.: Nie mnie oceniać kto z dwójki Jonak - Proksa jest lepszy, ale na dziś stan rzeczy przedstawia się tak, że Damian z miesiąca na miesiąc pnie się w rankingach, a Ty nie tylko stoisz w miejscu, w wręcz "wylatujesz" z 40-tki WBC. Mówisz iż Tobie to nie przeszkadza, mi jednak trochę tak. Będąc wysoko, łatwiej o ważną walkę. G.P.: Tak na marginesie # 35 WBC, #44 IBO, #44 Boxrec. Pozwolę sobie zauważyć, że wszyscy pięściarze p. Wasilewskiego są wysoko w WBC - pogratulować, tylko w WBC... Nie przejmuje się swoją pozycją. W mojej kategorii jest tylko jeden młodszy zawodnik ode mnie, ale ma o 10 walk więcej. Spokojnie. Wierzę w siebie, mam swoje cele i bardzo dużo od siebie wymagam, ale w tym sporcie ważna również jest cierpliwość. Trzymam kciuki za Damiana, ale nie rywalizuje z nim, choć wszyscy próbują do tego dążyć. Znam swoją wartość, a moim celem nie jest walka o Międzynarodowe Mistrzostwo Polski, tylko o mistrzostwo świata i tą drogą idę. Ł.F.: Masz za sobą udaną karierę amatorską, kilka naprawdę udanych występów zawodowych. Sam przyznajesz, że czujesz się na siłach bić się z dużo lepszymi bokserami. Jesteś zadowolony ze sposobu prowadzenia Twej osoby przez pana Krzysztofa Zbarskiego ? Pytam również w imieniu kibiców, gdyż zdecydowana większość z nich widzi w Tobie ogromny potencjał, który z czasem może zostać zaprzepaszczony. G.P.: Jest dobrze na ten moment. Ja ze swojej strony poświęcam się całkowicie temu sportowi. Prowadzę całkowicie sportowy tryb życia!! Wierzę w sukces i mam nadzieję, że Krzysztof Zbarski również. Na dzień dzisiejszy dogrywanych jest wiele spraw i wierze w ich „happy end”. Ufam, iż będzie OK. Cieszę się, że kibice we mnie wierzą, to ważny bodziec do pracy również dla mnie. Ł.F.: Jakim tropem pójdziecie - czekacie na jedną dużą walkę, czy systematycznie i mozolnie będziecie próbować wypromować nazwisko Proksa w światku bokserskim ? G.P.: Gdybyśmy szli tylko na jedną walkę, oznaczałoby to chęć tylko zarobienia większych pieniędzy na dobrym rekordzie, a mnie to nie interesuje. Będę promował swoje nazwisko wygrywając z coraz lepszymi zawodnikami. „Step by step”. Ł.F.: Tak naprawdę na ile Cię stać wiesz tylko Ty. Na dobrą sprawę z cenionym Conway'em nie byłeś ani przez moment zagrożony. Nie gwarantujesz dużych pieniędzy, a za to jesteś bardzo groźny - nie boisz się, że najzwyczajniej w świecie będą Cię unikać ? G.P.: Co chcesz powiedzieć przez to, że nie gwarantuje dużych pieniędzy? Te zdanie ma wiele znaczeń... Ł.F.: To, że nie masz na tyle wyrobionego nazwiska, by telewizja zapłaciła za walkę dużych pieniędzy. Przez lata podobny problem miał Winky Wright. Był bardzo dobry, ale nie było go w rankingach i przez lata musiał bić się po całym świecie, wszystko zmieniła dopiero walka z Mosley'em. Masz dobry rekord, obijasz niezłych już pięściarzy bez większych problemów. Chodziło mi o to, że najzwyczajniej w świecie będziesz unikany z racji na swe duże umiejętności, a wciąż jeszcze nie wyrobione nazwisko. Boję się, że i Ty będziesz musiał przez lata obijać kolejnych bokserów, czekając aż ktoś da Ci naprawdę szansę. G.P.: Jeśli będę pokonywał dobrych pięściarzy, to zostanę zauważony, a wtedy i znajdą się pieniądze i pięściarze będą musieli ze mną walczyć. Nie ma wokół mnie wielkiego szumu medialnego bo niby po co i dlaczego? Nie podrabiam Ameryki i nie robię z siebie debila. Chcę być najlepszym pięściarzem. To jest mój cel. Nic więcej. Wierzę, że przy Krzysztofie Zbarskim dostanę tę szanse. Ł.F.: Jasne - tak też można podbić świat, czego najlepszym przykładem wspomniany wyżej Winky Wright. Z kim więc chciałbyś zmierzyć rękawice, by pokazać światu, iż stać Cię na dużo, dużo więcej, niż pokazują to rankingi ? G.P.: Nie chcę rzucać nazwiskami. Wiedz, że są różni na celowniku. Chce się mierzyć z wyższymi w rankingach, ale czas pokaże na ile będzie to realne. Póki co mam słowo Krzysztofa Zbarskiego, a to dużo znaczy dla mnie i ufam, iż będzie dobrze. Ja jestem gotowy i grzeje się na samą myśl o tym, że będzie to bardziej znany zawodnik ode mnie. Zabiorę mu wszystko... Ł.F.: Taka postawa mi się podoba. Są w czołowych 15-tkach bokserzy typu Canclaux czy Tsurkan, z którymi wg mnie już dziś mógłbyś toczyć równorzędne walki. G.P.: Nawet nie wiesz jak mi się marzy taka wojenka :-) Ł.F.: Ale właśnie - wymieniając te dwa nazwiska, miałem na myśli kategorię junior-średnią, pytanie tylko, czy zejdziesz na stałe do limitu 69 kg? G.P.: 69.8 jest w moim zasięgu. Teraz testujemy coś nowego w moim prowadzeniu i sprawdzam wszystko. Ważę stosunkowo mało bo 76-78 kg, także nie jest to dużo jak na mnie na dwa miesiące przed pojedynkiem. Wszystko jest możliwe, nie chce kłamać. Póki co 72.6 kg najbliższa walka - zobaczymy jak przyjmie się nowa dietka itp. Powiem Ci, że dobrze się czuję w 72.6kg. Ostatnio 69 kg ważyłem przed walką z Fragą i musiałem sporo dopijać bo walka była w 72.6. Tak jak mówię czas wszystko pokaże, a ja niczego nie wykluczam. No i od tego czasu sporo nabrałem masy mięśniowej, porównaj wygląd z ostatniej walki, a walką z Capo. Ciągle w treningu. Praktycznie w tamtym roku miałem 10 miesięcy przygotowań, a tylko 2 miesiące spędziłem w domu. Ł.F.: Nie boisz się różnicy pomiędzy średnią i junior-średnią ? Te niespełna trzy kilogramy robią ogromną różnicę - w 69.8 nie ma puncherów typu Pavlik, Taylor, Abraham. G.P.: Nie! Czuje się silny. Może nie wyglądam, ale ja nawet całkiem dobrze wypadam w sparingach z cruiser! I to nie z lamusami z cruiser, tylko liczącymi się zawodnikami. Mam za sobą udane sparingi z Hidvegim, czy choćby Aaronem Williamsem. W moim arsenale nie stawiam głównie na siłę. Mam inne zalety. Choć naturalnie w 69.8 byłbym znacznie silniejszy, ale ja przygotowuje się do 10 - 12 rundowych pojedynków i muszę mieć siły na pełne 10 - 12 rund. Tak jak wcześniej mówiłem, czas pokaże co i jak. Ł.F.: Jak Ci się układa współpraca z Laszlo Veresem - dalej będzie stał w Twoim narożniku ? G.P.: Bardzo go cenię! Na pewno będę korzystał z jego wiedzy. Ł.F.: De La Hoya vs Mayweather - kto wg Ciebie wygrał ? G.P.: Floyd wygrał, ale nie chciałbym być sędzią tego pojedynku. Ł.F.: Gdyby Ci zaproponowano walkę z nim wziąłbyś ją już teraz ? G.P.: Teraz nie. Na marzec byłbym gotowy. Nie boję się wyzwań. Wielu uzna mnie za głupca, ale mówili już tak jak marzyłem o tym, by jako 15 latek zostać mistrzem Polski. Niewątpliwie to geniusz bokserski, ale każdy jest do pokonania. W Polsce przyjęło się, że ten kto ma marzenia i brnie żeby je realizować jest debilem albo głupcem. Polacy mimo tak wspaniałej historii nie wierzą w siebie. Nie mają cech zwycięzców i boją się. Takie pokolenie, ale ja mam inne przekonania. Ł.F.: Wracając do Ciebie. W ciągu roku Zaurbek Baysangurov na pewno doczeka się walki jak nie mistrzowskiej, to na pewno eliminacyjnej i zawakuje tytuł europejski. Pas EBU byłby dla Ciebie wyzwaniem, czy z góry upatrzyłeś sobie walkę o jeden z czterech najważniejszych pasów ? G.P.: Biorę pod uwagę ten pas również. W końcu mistrzostwo europy może być kolejnym etapem, którego uważam nie należy się wstydzić. Ł.F.: Będziesz jeszcze bronił swoich tytułów młodzieżowych ? G.P.: Nie. Skończyłem 23 lata. Jesteśmy uczciwi - nie oszukuję swoich kibiców. Ł.F.: Sparowałeś już z kimś ze światowej czołówki w swej kategorii ? G.P.: W swojej kategorii chyba nie. Ale kilka nazwisk z wyższej wagi i lżejszej przerobiłem. Ł.F.: Byłeś kiedyś znokautowany ? G.P.: Nie. Na tyłku też nie siedziałem. Ł.F.: W prowadzeniu Alberta - wolnym i ostrożnym, nie widzę problemu, on wciąż się uczy i robi postępy. Ty jesteś młody, wciąż cierpliwy, do kiedy dajesz sobie czas na największych ? G.P.: Nie daje sobie żadnego czasu. Albert jest znacznie lepszy niż ktokolwiek z Polskich kibiców może sobie wyobrazić. Widziałem jego sparingi i to nie tylko z Brewsterem, Fieldsem czy Oquendo. Żaden z jego rywali nie zmusił go do pokazania co tak na prawdę potrafi. I nie mówię tak z sympatii do Alberta, ale dlatego, że tak jest. Jeśli chodzi o mnie, to wierzę, że w tym roku rozpocznę prawdziwy marsz na szczyt!! Ł.F.: Wolisz bić się częściej, nawet ze słabszymi oponentami, czy raczej 3-4 razy w roku, ale już coraz cięższe walki ? G.P.: Wolę dwie walki w roku, ale konkretne. Nie buduję rekordu. Ł.F.: Krzysztof Włodarczyk nie lubi walczyć z zawodnikami defensywnymi, Tomek Adamek z mańkutami - Ty masz bokserów, których nie lubisz, których raczej unikasz ? G.P.: Trudno mi powiedzieć. Nie lubię walczyć z paralitykami bez stylu. Natomiast pozycja nie robi mi różnicy. Potrafię dostosować taktykę do zawodników zarówno atakujących jak i defensywnych. Ł.F.: Trochę z innej strony. Miałbyś coś przeciwko temu, by Twoje dzieci uprawiały boks ? G.P.: Córkom nie pozwolę. Artur już trenuje i mu nie zabraniam, choć czasami próbuje chować rękawice w domu, ale zawsze się upomni :) Zaskakująco dobrze mu idzie. Ł.F.: Może stworzycie polski odpowiednik rodziny Mayweatherów :) - żona bywa na Twoich walkach ? G.P.: Możliwe (śmiech). Mam młodszego Brata, który ma 6 lat i sparuje czasami z Arturo i też zakochany jest w boksie. Asia nie lata na walki bo ma za dużo obowiązków w domu. Co do rodziny Maywetherów, to najlepsze jest to, że w sumie cała rodzina jest wciągnięta w boks. Tata kiedyś walczył z sukcesami jako junior, brat jest sędzią bokserskim i teraz mój najmłodszy brat i syn zaczynają trenować, coś w tym jest... Ł.F.: Kogo z czwórki mistrzów: Forrest (WBC), Alcine (WBA), Spinks (IBF), Dzindziruk (WBO) cenisz najbardziej ? G.P.: Chyba Dzindziruk jest najgroźniejszy z tej czwórki. Jak dla mnie byłby to najbardziej wymagający przeciwnik. Ł.F.: Co chciałbyś na zakończenie powiedzieć kibicom, szczególnie tym, którzy martwią się, że Twoja kariera stanęła trochę w miejscu ? G.P.: Moi drodzy spokojnie! Na wszystko przyjdzie czas. Tak naprawdę to teraz dzieje się więcej niż kiedykolwiek wcześniej - bądźcie spokojni. Mój czas nadejdzie!!! Jak to w piosence Sokoła i Pona - NIE MARTW SIĘ - polecam. Ł.F.: Wielkie dzięki Grzesiu za poświęcony mi czas. Życzę Ci, byś doczekał się swojego Mosley'a i pokazał światu, na co naprawdę Cię stać. G.P.: Dziękuje. Pozdrawiam wszystkich prawdziwych kibiców ze strony www.bokser.org ! |
|||
| WWW.BOKSER.ORG | © FURMI | ||