13-11-2007

Przemek Garczarczyk: Mike, jeszcze rok temu niewielu ludzi spoza Chicago znało twoje nazwisko. Dziś jesteś na siódmym miejscu renomowanej listy rankingowej World Boxing Association, trwają rozmowy na temat twojego udziału w gali HBO pay-per-view 19 stycznia przyszłego roku w Madison Square Garden. Prawdziwie amerykańska kariera...
Mike Mollo: Też tak myślę. Wszystko zmieniło się od mojej jedynej porażki w karierze - z DaVarrylem Williamsonem w 2006 roku. Przegrałem przez nokaut, bo nie byłem sobą w ringu. Miałem wtedy dwie drogi do wyboru– albo próbować coś zmieniać powoli, albo pójść na całość i zmienić dosłownie całą ekipę– od trenera, poprzez menedżera oraz wszystkich ludzi z narożnika. Zrobiłem to drugie. Mam teraz znacznie więcej wpływu na sposób trenowania, sposób w jaki walczę, kompletnie zmieniła się moja psychika. Jestem innym bokserem – przybyło mi wagi, mam teraz 225 funtów, ale jestem szczuplejszy, znacznie szybszy na testach niż kiedy miałem 5 czy 10 funtów mniej. Zresztą widziałeś mnie wcześniej, wiesz o czym mówię.

PG: Wychodzisz na ring, żeby się bić, czego nie można powiedzieć o 90 procentach pretendentów do mistrzowskiego pasa, zmieniłeś taktykę, polepszyłeś sposób boksowania bijąc więcej ciosów krótkich, a przede wszystkim uderzasz kombinacjami. Wystarczy na Andrzeja Gołotę?
MM: Czekałem, kiedy na zaczniemy o nim mówić... Na razie są tylko plotki na temat mojej walki z Andrzejem. Nie mam konkretnej propozycji z Don King Production, nie ma kontraktu, który czeka na mój podpis. Bardzo chciałbym walczyć z Gołotą i bardzo chciałbym walczyć w Madison Square Garden. To moje marzenie. W Nowym Jorku mieszka więcej członków mojej rodziny niż w Chicago. O doping nie musiałbym się martwic.

PG: Nie uważasz, że nawet 40-letni Andrzej Gołota to przeciwnik dla ciebie za trudny, zbyt niebezpieczny? Chcesz wyjść na ring z bokserem, który cztery razy walczył o tytuł mistrz świata. On ma doświadczenie, które ty dopiero zbierasz, nie walczyłeś dotąd z nikim zbliżonym do jego osiągnięć.
MM: Gołota powoli odchodzi z boksu. Ile ma przed sobą? Rok? Jest jednak ciągle nazwiskiem, które przyciąga tłumy, walczy w sposób, który kibice kochają. Zwycięstwo nad nim było dla mnie i dla stacji telewizyjnych ważniejsze niż mój ranking WBA. Widywałem go często w Windy City bo trenował mnie tam przecież Sam Colonna, ten sam, który stoi teraz w jego narożniku. Wtedy pewnie nikt nie przypuszczał, że kiedyś to ja będę wysoko w rankingach.

PG: Colonna zna twoje tajemnice?
MM: Nie zna, bo jestem zupełnie innym bokserem. Wiem, że nie ma o mnie za wysokiej opinii, więc mam dodatkową motywację, żeby zbić jego boksera.

PG: Opinia na temat Mike Mollo jest jedna – przetrzymać jego ataki przez dwie-trzy rundy, a później spokojnie go wypunktować, bo nie jest ringowym technikiem. Nigdy w karierze - tylko raz - nie walczyłeś dłużej niż osiem rund, a w Nowym Jorku będzie ich 10, lub jeśli stawką będzie tytuł NABF nawet 12.
MM: Dwie rzeczy – po pierwsze najpierw trzeba te rundy ze mną przetrzymać, a po drugie zawsze przygotowuję się na treningach tak, jakbym miał walczyć dwanaście rund. Tylko raz w karierze byłem zmuszony walczyć osiem rund i wygrałem na punkty. Moje ciosy bolą tak samo w pierwszej, jak w 12 rundzie. Powiedz to Gołocie...

 
 
  WWW.BOKSER.ORG © GARCZARCZYK