|
24-10-2007 Jarosław "Yaras72" Drozd: Witaj Billy na www.bokser.org najpopularniejszej w Polsce stronie internetowej poświęconej boksowi. Masz jakiekolwiek skojarzenia z moim krajem lub moimi rodakami?Billy "The Kid" Dib: Wielkie dzięki za zaproszenie. Mało wiem o polskim boksie, ale miejmy nadzieje, że z twoją pomocą dowiem się o nim czegoś więcej. JD: Naprawdę nazywasz się Bilal Dib. Skąd wywodzi się Twoja rodzina? BD: Tak jest, nazywam się Bilal - pseudonim "Billy The Kid". Mój ojciec pochodzi z Libanu, matka jest Palestynka, a ja urodziłem się w Australii. JD: Masz dopiero 22 lata a za sobą już całkiem bogatą karierę. Jak to się wszystko rozpoczęło? Co sprawiło, że zaistniałeś w tym sporcie? BD: No, zacząłem boksować kiedy miałem 12 lat. Pewnie można by powiedzieć, że roznosiła mnie energia, a poza tym uwielbiałem sporty kontaktowe. JD: Masz za sobą ciekawą karierę amatorską. Możesz nam ją pokrótce przybliżyć? BD: Jako bokser amator miałem 113 walk, a w nich 98 zwycięstw. W tym czasie zdobyłem liczne tytuły mistrzowskie w Australii, jak też reprezentowałem mój kraj w turniejach na całym świecie. JD: Nigdy nie ukrywałeś, że Twoim największym sportowym idolem jest Naseem Hamed. Co w "Księciu" najbardziej Ci zaimponowało? Jakim jest on człowiekiem? BD: Naseem Hamed to mój bardzo bliski przyjaciel. Uważam, że swoje mistrzostwo zawdzięczał głównie temu, że jest obdarzony wolą zwycięstwa, niewiarygodną siłą i nadludzkim refleksem. JD: W jakich okolicznościach poznałeś Naseema? BD: Poznałem "Księcia", kiedy miałem raptem 17 lat. Wysłałem mu moją walkę nagraną przez jednego z jego bliskich znajomych. Był wstrząśnięty widząc, że szczawik z Australii naśladuje, wręcz imituje jego styl walki. Dziesięć dni po wysłaniu nagrania byłem już w Wielkiej Brytanii z wizyta u mojego IDOLA. JD: Nadal współpracujesz z Hamedem? Na czym ta współpraca polega? BD: Mam z Naseemem styczność co tydzień. Służy mi poradą, jest dla mnie po prostu jak brat. JD: Kiedy Billy "Nowy Naz" Dib będzie równie dobry jak jego bokserski wzór? BD: Już niedługo, jeśli Bóg dopuści. Ciężko pracuję, żeby zasłużyć sobie na mistrzowski pas. Miejmy nadzieję, że stanie się to już w przyszłym roku, może ciut później. JD: Jakie są Twoje najsilniejsze strony? Jak scharakteryzowałbyś swój styl walki? BD: Nie chcę ujawniać moich najsilniejszych stron. Wolałbym, żeby przeciwnicy o nich nie wiedzieli. Powiem tylko tyle: jestem jak skrzynka dynamitu, haha. JD: Masz na koncie same zwycięstwa w 16-tu zawodowych walkach. To dużo i mało zarazem. Ile jeszcze razy będziesz wychodził do ringu, by wreszcie walczyć o jakiś pas mistrzowski? BD: Jak wiesz, w tej chwili mój rekord to 16-0. Przede mną jeszcze dwie walki, a "Sugar" Shane Mosley powiada, że będę walczył o tytuł już na początku przyszłego roku. JD: Australia dała zawodowemu boksowi wielu znakomitych pięściarzy w niższych kategoriach, że wymienię tylko Fenecha, Pedena, Husseina, Katsidisa, czy Darchiniana. Którego z ww. swoich rodaków cenisz najwyzej i dlaczego? BD: Zdecydowanie najlepszym bokserem, jaki wyrósł na australijskiej ziemi, jest Jeff Fenech, nasz jedyny zawodnik, który zdobył tytuły mistrzowskie w trzech kategoriach wagowych. JD: Niedługo czeka Cię kolejny występ w Madison Square Garden. Nie miałeś tremy przenosząc się z Australii na salony światowego boksu? BD: Po to właśnie żyję, tego pragnę, to mnie kręci. Tylko tak właśnie może się spełnić mój sen. Nie mogę się doczekać! JD: Nie tylko Hamed był pod wielkim wrażeniem Twoich umiejętności. Nad Twoim talentem i możliwościami rozpływali się także Shane Mosley i Oscar De La Hoya. Dopinguje Cię to do dalszej pracy, czy utwierdza w przekonaniu, że jesteś już gotów do największych walk? BD: Takie komentarze z ust takich mistrzów sprawiają, że jeszcze bardziej przykładam się do pracy, żebym mógł wspiąć się na te same wyżyny, które osiągnęli oni, a nawet spróbować zajść jeszcze wyżej. To dla mnie ogromny zaszczyt, że mistrzowie boksu tak mnie określają. JD: Który ze stoczonych przez Ciebie pojedynków był najtrudniejszy, a który najważniejszy? BD: Najcięższą walką, jaką stoczyłem, była ta ostatnia. Po prostu nie mogłem się rozkręcić, jak gdyby coś siedziało mi na plecach. Każda walka jest bardzo ważna. Dla mnie każdy pojedynek jest jak starcie o tytuł mistrza świata. W boksie zawodnika od klęski dzieli zawsze tylko jeden cios, kwestia 10 sekund. Nie mogę sobie pozwolić na to, żeby kogokolwiek zlekceważyć. JD: W jaki sposób przygotowujesz się do swoich walk? Jak pracujesz nad szybkoscią, refleksem i siłą? BD: Po prostu ciężko pracuję, słucham poleceń trenera i nigdy nie idę na skróty. Żeby poprawić umiejętności, szybkość itp. walczę w sparringach z szybszymi i bardziej doświadczonymi zawodnikami. Żeby poprawić siłę, dużo ćwiczę z ciężkim workiem i hantlami. JD: Każdy zawodnik po cichu o czymś marzy. Walka z jakim rywalem byłaby dla Ciebie największym wyzwaniem? BD: Walka moich marzeń? Nie ma szans, żeby do niej doszło, bo bardzo chciałbym pomścić mojego przyjaciela "Ksiecia" Naseema, który - jak wiesz - przegrał z Marco Antonio Barrerą. JD: Jak wygląda codzienne życie młodego człowieka, Billa "The Kid" Diba? BD: Jestem zwykłym człowiekiem, który robi najzwyklejsze rzeczy. Bardzo kocham moja rodzinę i przyjaciół. Lubię po prostu cieszyć się życiem. JD: Znasz jakichkolwiek polskich bokserów? Zapadła Ci może w pamięć jakaś walka? BD: Kojarzę Andrzeja Gołotę, Tomasza Adamka - bo pobił mojego rodaka Paula Briggsa, to były rewelacyjne walki, no i jeszcze Dariusza Michalczewskiego. JD: Serdecznie dziękuję Ci za wywiad. Mam nadzieję, że polscy kibice z większym zainteresowaniem będą śledzić Twoje ringowe poczynania. Mam też nadzieję, że dzięki dobrym kontraktom będzie można Cię powszechniej oglądać w TV. Kto nie lubi bowiem oglądać ładnego dla oka boksu? Wszystkiego najlepszego, Przyjacielu! BD: Dzięki za rozmowę. Do usłyszenia w przyszłym roku. |
|||
| WWW.BOKSER.ORG | © YARAS72 | ||