26-03-2007

Boxsport: Czy to prawda, że miniona jesień była "najstraszniejszą" w pańskiej karierze trenerskiej? Spłynęła na pana fala krytyki za to, ze pozwolił pan walczyć Arturowi Abrahamowi (walka z Edisonem Mirandą- przyp. SK) mimo złamanej szczeki…
Ulli Wegner: Uważam, że zrobiłem wszystko tak, jak powinienem. Jego szczęka była już wcześniej złamana. Jeśli do złamania doszłoby w górnej części szczęki , to z pewnością rzuciłbym ręcznik. Wiem, jakie umiejętności posiada Artur. Myślę tu szczególnie o świetnym refleksie. Dlatego byłem o niego spokojny. Gdybym w tej walce rzucił ręcznik, byłbym przegrany jako trener. Nie tylko u Artura ale też u innych moich bokserów. W mojej karierze trenerskiej widziałem wiele złamanych szczek, więc mogłem doskonale ocenić ryzyko. Zdaję sobie sprawę że nie wyglądało to estetycznie, lecz teraz po walce nikt nie może mieć do mnie pretensji.

Boxsport: Ile razy zetknął się pan z kontuzjami szczęki?
Ulli Wegner: 10 na pewno. Może nawet 15. Artur jest jednym z niewielu, który potrafił dotrwać do końca. Tak jak i Otkay Urkal. On przeboksował z taką kontuzją 5 rund w pojedynku z Kostią Tszyu, mimo że przegrywał, choć niezrozumiale jest dla mnie, dlaczego jego ówczesny trener, pan Sdunek, nie rzucił w takiej sytuacji ręcznika.

Boxsport: Pogodził się pan w z Fritzem Sdunkiem?
Ulli Wegner: Nigdy nie było między nami kłótni. Jesteśmy sportowymi rywalami.

Boxsport: Myśli pan, że Artur Abraham w swojej następnej walce będzie sie obawiał, że jego szczęka ponownie zostanie złamana?
Ulli Wegner: On zawsze się obawiał (śmiech). Mógłbym teraz powiedzieć, że nie będzie miał z tym żadnych problemów, lecz dopiero w ringu, podczas przygotowań do następnej walki, okaże się, jaka jest prawda.

Boxsport: Kiedy Abraham będzie mógł znowu normalnie trenować?
Ulli Wegner: Ponieważ lekarz stwierdził ze jego szczęka, jeszcze nie jest stabilna, Artur trenuje póki co tylko kondycję na rowerze. Ale on i tak ma teraz dużo na głowie: jego ojciec jest chory, brat ma problemy. Przykro mi z tego powodu. Nie będzie to takie proste zmobilizować go ponownie do codziennych zajęć. Źle, gdy sportowiec znajdujący się w szczytowej formie musi radykalnie przyhamować. U Artura podoba mi się to, że ostatnio zmienił na korzyść swój osobisty image. Myślę, że gdy pozwoli sobą dobrze pokierować, może być w przyszłości jedną ze znaczących postaci w Niemczech.

Boxsport: Porażka Markusa Beyera w Kopenhadze była dla Pana z pewnością gorzką pigułką…
Ulli Wegner: Tej porażki i stylu w jakim została poniesiona do tej pory nie mogę przeżyć. Dotknęła mnie ona osobiście. Markus był w bardzo dobrej formie, był bardzo zmotywowany. To była dla mnie totalna klęska. Po walce czułem się kompletnie zdruzgotany.

Boxsport: Jakie błędy popełnił Markus w walce z Mikkelem Kesslerem?
Ulli Wegner: On zrobił wszystko tak, jak powinien. Wiedzieliśmy, że Kessler lubi mieć inicjatywę w pierwszych rundach. Mieliśmy opracowaną strategię. W 2. rundzie Markus złamał mu żebra, potem jednak przyszedł nokautujący cios. Jak silny był ten cios, nie potrafię ocenić.

Boxsport: Co będzie dalej z Beyerem?
Ulli Wegner: Dam mu czas, którego potrzebuje. On musi sam zadecydować, co chce robić dalej. Ja sam też muszę wszystko przemyśleć. W każdym razie nie chciałbym mu robić przykrości. Moja żona mi powiedziała "jeśli będzie chciał dalej boksować, nie możesz zostawić go na lodzie. Spróbuj tylko to zrobić!"

Boxsport: Czy sam Beyer myśli w ogóle o powrocie?
Ulli Wegner: Tego nie wiem. Zakładam, że będzie to zależało od wynagrodzenia. Kariera Markusa przebiegała zawsze "zyg-zakiem". Raz na wozie, raz pod wozem. Wspaniale walki, gorzkie porażki...

Boxsport: Dużo mówi się o jego ewentualnej walce z Jürgenem Brehmerem. Jakby pan widział przebieg takiej walki?
Ulli Wegner: Jestem przekonany, że Markus pokonałby Brehmera. Nie chciałbym się jednak teraz na ten temat szerzej wypowiadać.

Boxsport: Oprócz porażki w ringu poniósł pan też dwie porażki poza ringiem. Pana inni bokserzy : Manuel Charr i Alexander Abraham mają kłopoty z prawem.
Ulli Wegner: Z Charrem wiązałem ogromne nadzieje, ale w dzisiejszych czasach trzeba najpierw sprawdzić akta policyjne nowego boksera. Teraz wyszło na jaw, że Charr już wcześniej popełnił wiele przestępstw. Coś podobnego nie może się już u nas zdarzyć. To było z naszej strony niechlujstwo. Ja widziałem w nim tylko ogromny talent i chęć pracy w gymie. W tej chwili dostaję chłopaków, którzy niewiele rozumieją z boksu przez wielkie "B". Muszę ich dużo uczyć. Artur Abraham był wyjątkiem, który potrzebował tylko 2 i pół roku, by zostać mistrzem świata. To kosztowało dużo wysiłku, ale on miał wszystko, co do boksu jest potrzebne. Ma ogromny talent. Jednak w pierwszej kolejności musiałem jego talent i wychowanie sprowadzić na ten sam poziom.

Boxsport: Czyli Charra i Alexandra Abrahama Pan skreśla?
Ulli Wegner: Charra z pewnością. Jednak Alexandra skreślić nie mogę. Jestem zdania, że jest niewinny. Alex przyznał się, że był zamieszany w bijatykę, ale z atakami z użyciem noża nie ma nic wspólnego.

Boxsport: Co pan na to, że wszyscy dobrzy niemieccy amatorzy podpisują kontrakty z Universum/Spotlight a nie z Sauerlandem? Wilaschek, Zbik, Gutknecht, Tajbert?
Ulli Wegner: Z tych wymienionych interesowałby mnie tylko Gutknecht, ale co zrobić. Jak ktoś nie chce…

Boxsport: Z Kubańczyk Juan Pablo Hernandez Suarez to jeszcze jeden as w pana talii...
Ulli Wegner: To mój potencjalny mistrz świata. Chłopak jest inteligentny, dobrze trenuje, znakomicie zintegrował się z naszym teamem. Już teraz relatywnie dobrze mówi po niemiecku.

 
 
  WWW.BOKSER.ORG © SEBA