01-01-2007

Radosław Leniarski: Widział Pan poprzednie walki Chada Dawsona?
Buddy McGirt: Widziałem Chada w kilku pojedynkach i zrobił na mnie wielkie wrażenie. To bardzo dobry bokser - nie pięściarz z uderzeniem, ale bokser. Choć był liczony w ostatnim pojedynku z Erikiem Hardingiem w pierwszej rundzie, potem po prostu go rozbił. Harding był może już trochę wypalony, ale pamiętam, że ma za sobą wygrany pojedynek z samym Antonio Tarverem. Jednak Tomek będzie bardzo dobrze przygotowany.

RL: W Polsce eksperci mówią, że Tomasz zapomniał o lewym prostym, że zaniedbuje obronę, tymczasem w boksie najważniejsze jest, aby nie oberwać od przeciwnika, a dopiero potem - aby go trafić.
BMG: Musimy popracować nad obroną, to pewne. Zauważyłem, że Tomek był w ostatniej walce zbyt statyczny, że po zadaniu ciosu zostawał w miejscu, co prowadziło do celnej kontry. Musi też popracować nad ciosami prostymi. Jednak Dawson jest zupełnie innym przeciwnikiem niż Paul Briggs - bardziej technicznym, ale z mniejszą siłą ciosów. Czyli, mówiąc obrazowo, ma więcej narzędzi niż Briggs, ale akurat młotka nie ma.

RL: W Polsce uważa się, że pojedynek z Dawsonem jest potrzebny Adamkowi jak dziura w głowie. W USA nieznany, pieniędzy nie można na nim zarobić... Chyba nie tak się zdobywa pozycję i majątek w USA?
BMG: A jak? Dawson to młody groźny zawodnik, bez porażki. Zwycięstwo z nim jest krokiem naprzód. Dla Tomasza nie będzie to łatwy pojedynek, ale musi pokonywać ostrych zawodników. Ludzie to docenią.

RL: Czyj był pomysł, żeby zrobić walkę w Miami dzień przed Super Bowl?
BMG: Telewizji Showtime. Uważam to za genialny pomysł. Będzie cała hala, wielkie wydarzenie, bo ci, którzy kochają amerykański futbol, kochają też boks.

 
 
  WWW.BOKSER.ORG © GAZETA