21-12-2006

Lukasz Furman: Swoją ostatnią walkę stoczyłeś w lutym (wygrana na punkty po 6 rundach z Edem Perrym). Zobaczymy Cię jeszcze w ringu ?
Przemysław Saleta: Raczej nie, a na pewno nie w walce bokserskiej. Cały zeszły rok ciężko trenowałem i czekałem na dużą walkę. Niestety jej nie dostałem, a mając 38 lat nie mam już ani czasu ani cierpliwości, aby na nią w nieskończoność czekać. Całkiem możliwe, że stoczę walkę w MMA, w ramach zdobywania doświadczeń. Walczyłem w kick-boxingu, w boksie, w formule K-1 więc może stoczę przynajmniej jedną walkę w MMA.

Ł. F.: W najnowszym rankingu federacji WBC, Tomasz Bonin plasuje się na wysokiej, 16 pozycji. Za cztery miesiące skończysz 39 lat, ale zwycięstwo nad kimś takim jak Bonin, mogłoby Cię wywindować mocno w rankingach...
P.S.: To jest właściwie pytanie do promotora Bonina, ale osobiście wątpię, aby proponowana gaża była w stanie mnie skusić.

Ł. F.: Dla polskiego kibica ciekawe byłoby również zobaczyć Cię w akcji z Albertem Sosnowskim bądź Mariuszem Wachem.
P.S.: Dwa lata temu Krzysztof Zbarski, promotor Sosnowskiego, proponował mi taką walkę. Maile z propozycjami i odpowiedziami mam do dziś. Nie targowałem się o kasę, zgodziłem się aby walka odbyła się w Anglii lub na Węgrzech, a nawet zaakceptowałem dystans sześciu rund. Niestety nigdy do tej walki nie doszło, a dziś mnie to już nie interesuje. Podobnie jak walka z Mariuszem Wachem, a taki pojedynek Andrzej Gmitruk zaproponował mi jakieś dwa tygodnie temu.


Ł. F.: Jak myślisz – dlaczego nie doszło nigdy do pojedynku Saleta vs Gołota ?
P.S.: Walka z Gołotą jest jedyną walką, która byłaby w stanie skłonić mnie do powrotu na ring. Ze względu na jej historyczny wymiar. Do naszego pojedynku miało już dojść dwukrotnie. W roku 2000 Andrzej wycofał się dwa tygodnie przed terminem, gdyż dostał propozycję walki z M.Tysonem. Było dla mnie zrozumiałe, że wolał walczyć z Mikiem gdyż ta walka była 10-krotnie lepiej płatna. W zeszłym roku Gołota wycofał się 10 dni przed terminem pojedynku zasłaniając się kontuzją. Osobiście sądzę, że prawdziwym powodem było ciśnienie i fakt, że miał w walce ze mną więcej do stracenia niż zyskania.

Ł. F.: Widziałbyś dla siebie większe szanse w 2000 czy 2007 roku ?
P.S.: Zależy chyba od walki i jej stawki. Dziś mam więcej siły i doświadczenia, kilka lat temu znacznie więcej motywacji.

Ł. F.: Wróćmy do przeszłości. W 1990 roku w barwach warszawskiej Gwardii wygrałeś trzy ligowe walki z zawodnikami krajowej czołówki wagi ciężkiej. Dlaczego tak szybko zdecydowałeś się odejść z boksu amatorskiego ?
P.S.: Myślałem o ME w Goeteborgu i igrzyskach olimpijskich, ale chciałem się do nich przygotowywać na własnych warunkach, z trenerami Andrzejem Palaczem i Ludwikiem Denderysem. Na taki układ nie chciał się zgodzić PZB, więc przeszedłem na zawodowstwo.


Ł. F.: Zadebiutowałeś w USA w lipcu 1991 roku, nokautując już w pierwszej rundzie Steve'a Paolilli. Trzy miesiące później wraz z Jurkiem Kulejem zorganizowaliście pierwszą w Polsce galę na warszawskim Torwarze ( wygrana TKO 8 z Ianem Bullochem). Byłeś jednym z prekursorów boksu zawodowego w Polsce. Jak oceniasz zachodzące zmiany ?
P.S.: 15 lat w boksie to naprawdę krótki okres czasu. Niewystarczający aby wychować jedno pokolenie trenerów boksu zawodowego. Tym bardziej cieszą sukcesy drugiegie pokolenia zawodowców, którzy nie musieli już wyjeżdżać z kraju by boksować za pieniądze.

Ł. F.: Pomimo wpadki z Timem Martinem w czwartej walce (KO 5), zacząłeś się szybko piąć w światowych rankingach kategorii junior-ciężkiej. Po zwycięstwie w marcu 1994 roku z trzykrotnym mistrzem świata WBC wagi półciężkiej, Dennisem Andriesem (wtedy 45-10-2, 28 KO), byłeś już bardzo wysoko, praktycznie krok od walki mistrzowskiej. Czy to problemy z utrzymaniem górnego limitu cruiser spowodowały, że przeniosłeś się do kategorii ciężkiej ?
P.S.: Rzeczywiście problemy z utrzymaniem limitu wagowego były przyczyną zmiany kategorii wagowej. Mało kto wie, że przez rok jadłem jeden posiłek dziennie.


Ł. F.: Już po paru miesiącach dostałeś szansę boksowania o tytuł europejski ze świetnym Zelijko Mavrovicem (20-0). To było chyba zbyt wcześnie...
P.S.: Mavrović był w USA niedocenianym i nieznanym zawodnikiem. Dlatego też podjęliśmy decyzję, że będę z nim walczył. A swoją drogą dopiero roko później poczułem, że „dorosłem” do wagi ciężkiej.

Ł. F.: Miałeś podpisany kontrakt z Klausem Peterem Kohlem. Na jakich warunkach współpracowaliście ? Ile miałeś stoczyć walk w barwach Universum ?
P.S.: Kilka, boksowałem dla Uniwersum od 1997 do 1999 roku. Walki te pokazywane były w Canal+

Ł. F.: W lipcu 2002 roku pojechałeś na pożarcie dla mistrza europy, Luana Krasniqi (20-0). Nie wierzyła w Ciebie nawet polska telewizja, która nie wykupiła praw do transmisji . Tymczasem zszokowałeś bokserski świat.
P.S.: Przechodząc do wagi ciężkiej nie myślałem już o zdobyciu mistrzostwa świata. Znałem realia boksu zawodowego i moją ambicją był tytuł mistrza Europy. Krasniqi boksował dla Uniwersum, znałem tych ludzi dobrze, nie targowałem się o pieniądze, więc załatwiłem sobie tą walkę bez problemów. Wierzyłem w wygraną i byłem zdecydowany dać z siebie wszystko. Krasniqi z kolei myślał, że szybko wygra przed czasem , źle rozłożył siły i zapłacił za to cenę.


Ł. F.: Słyszałem, że w pierwszej obronie tytułu zaproponowano Ci pojedynek z Duńczykiem Brianem Nielsenem za duże pieniądze, ale miałeś je dostać tylko w razie porażki. Tak ponoć miało być w kontrakcie. To prawda ?
P.S.: Rzeczywiście miałem taką propozycję. Kiedy pojechałem do Kopenhagi podpisać kontrakt okazało się, iż jest w nim klauzula, że 400000$ jest moje w momencie kiedy Nielsen zostanie ogłoszony zwycięzcą. Wróciłem do Warszawy jeszcze tego samego dnia.

Ł. F.: W październiku 2002 r. straciłeś pas EBU na rzecz Sinana Samil Sama (15-0). Sędzia się wtedy wyraźnie pospieszył z decyzją o przerwaniu rywalizacji (TKO 7). Myślisz iż pomimo czterokrotnego liczenia byłeś jeszcze w stanie przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść ?
P.S.: Wygrywałem w tej walce każdą rundę do momentu kiedy nie byłem liczony. W momencie kiedy sędzia przerwał walkę nie nie było nokdaunu, zostało kilka sekund do końca rundy a Samil Sam był krańcowo zmęczony. Sądzę, że w następnym starciu czułby się gorzej ode mnie. Nie wiem co by było dalej, ale każdy kto walczy o tytuł zasługuje aby w takim pojedynku dostać szansę dania z siebie wszystkiego. Sędzia mi tą szansę zabrał.

Ł. F.: Ja jako kibic nie mogę Ci darować porażki z Oliverem McCallem (TKO 4). Punktowałeś go przez trzy rundy swoim lewym prostym i prowadziłeś na kartach sędziowskich. McCall bije naprawdę mocno, zamroczył Cię, ale z pewnością mogłeś kontynuować pojedynek, tym bardziej, że do przerwy pozostawały sekundy. Według mnie coś w Tobie pękło, zabrakło Ci serca tego wieczoru...
P.S.: W momencie kiedy Gołota wycofał się z walki nie miałem już do niej takiego serca i nie była tak ważna. Walka z Andrzejem była dla mnie sprawą ambicjonalną i osobistą a nie powrotem do światowego boksu. 10 tygodni trenowałem pod Gołotę, pod niego dobrana była taktyka i sparingpartnerzy. Ponadto w pierwszej rundzie odnowiła mi się kontuzja prawego stożka rotatorów i praktycznie mogłem boksować tylko lewą ręką.

Ł. F.: Współpracowałeś z wieloma trenerami, w tym z legendarnym Angelo Dundee. Co o nim powiesz ?
P.S.: Angelo jest przede wszystkim wspaniałym człowiekiem. Jednym z niewielu „dobrych” ludzi w boksie zawodowym. Jako trener nie próbował trenować wszystkich „na jedno kopyto”, lecz wybierał w pięściarzu to co ten miał najlepsze i to rozwijał.

Ł. F.: Byłeś mistrzem świata w kick-boksie, zawodowym mistrzem europy, pokonałeś wspomnianych już Krasniqi'ego , Andriesa, miałeś świetny występ przeciwko Ratko Draskovicowi (PKT 10), pokonałeś niezłego Vojnovica (TKO 10), a mimo tego jesteś niedocenianym w Polsce bokserem. Dlaczego tak się dzieje ?
P.S.: Myślę, że powodem jest to, że robiłem w życiu wiele rzeczy a nie tylko boksowałem. Gdybym był tylko bokserem przeciętnemu kibicowi byłoby znacznie łatwiej mnie zrozumieć i ocenić. Ale to jest moje życie, JA podejmuję decyzje i JA ponoszę za nie odpowiedzialność. I mogę powiedzieć, że niczego nie żałuję.

Ł. F.: Nawiązując do wcześniejszego pytania – jak bokser Twojej klasy, mógł wdać się w żenującą propagandę walki z kimś takim jak Marcin Najman ? (choć ostatnio nawet zrobił jakieś postępy...)
P.S.: Powód był jeden - pieniądze. Piotr Werner proponował za naszą walkę 50000$. Zgodziłem się pod warunkiem, że zwycięzca bierze wszystko. Byłyby to bardzo łatwo zarobione pieniądze.

Ł. F.: Sparowałeś z wieloma świetnymi bokserami: braćmi Kliczko, Byrdem, McClinem, Ibragimovem i wieloma, wieloma innymi. Kto zrobił na Tobie największe wrażenie ? Kto bił najmocniej ? Może z kimś się zaprzyjaźniłeś ?
P.S.: Zdecydowanie najmocniejsze uderzenie miał Vitalij Kliczko. Z nim też utrzymuję kontakt. Znamy się od 1990 roku i Vitalij jest naprawdę fajnym, bardzo inteligentnym człowiekiem.

Ł. F.: Kto według Ciebie jest obecnie najlepszym bokserem wagi ciężkiej ?
P.S.: Brakuje w tej chwili indywidualności na miarę M. Tysona. Dziś niemal każdy może wygrać z każdym. Najlepszy jest, według mnie, Władimir Kliczko.

Ł. F.: A kto był największy w historii?
P.S.: Nie będę oryginalny gdy stwierdzę, że był nim Ali. Miał wszystko: umiejętności, charyzmę, wygląd i szczęście do rywali. Dzięki temu tak dużo jego walk jest na stałe w historii boksu.

Ł. F.: Większość kibiców uważa, że duet Saleta-Pindera (Janusz) to najlepiej komentująca dla telewizji para. Widzisz siebie w roli komentatora ?
P.S.: Chciałbym wrócić do komentowania i mam nadzieję, że wrócę. Nie zależy to niestety od mnie. Dziś ważniejsze są układy niż wiedz, doświadczenie i poprawność języka polskiego. A ja nie jestem zbyt układowy :)

Ł. F.: Który z młodych polskich bokserów ma według Ciebie szansę dorównać Tomkowi Adamkowi i Krzyśkowi Włodarczykowi ?
P.S.: Myślę, że Proksę stać na tytuł mistrza świata w przeciągu 3-4 lat.

Ł. F.: Co Przemek Saleta chciałby robić po zakończeniu sportowej kariery ?
P.S.: Planów mam dużo, ciężko pracuję nad kilkoma projektami, ale na razie nie chcę niczego zapeszać. Wiele wyjaśni się na początku przyszłego roku.

Ł. F.: Dziękuję za poświęcony czas i wywiad dla strony www.bokser.org Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego.
P.S.: Dziękuje.

 
 
  WWW.BOKSER.ORG © FURMI