|
20-11-2006 Pawel "Duncan" Matusik: Witam, bardzo Ci dziękuje, że znalazłeś chwilę dla bokser.org, chcąc się podzielić wrażeniami z szerszą grupą osób.Jan Ostrowski: Witam ! Zawsze chętnie poświęcę czas Waszej stronie. PM: Jesteś kojarzony z grupą Hammer, ale też Twój udział można znaleźć przy innych produkcjach propagujących sporty walki. Wielu ludzi osobiście zadawało mi pytanie: Czym dokładnie ten facet się zajmuje? No, więc czym się zajmuję ? :) JO: Trudno tak w dwóch zdaniach określić zakres moich obowiązków ale jakoś się postaram. Otóż podczas gali jestem można to powiedzieć prawą ręką p.Piotra Wernera i zajmuję się wszystkim tym co ma doprowadzić do tego by gala się odbyła i by przebiegła bezproblemowo. Podam te z ważniejszych przykładów mojej działalności bo powiedzmy szczerze podczas gala pojawiają się czasem problemy innej natury a ja wtedy zmuszony jestem je definitywnie eliminować. Tak więc odpowiadam za: organizację transportu zawodników oraz trenerów, reklamy w hali, w ringu i w okolicach ringu (umieszczanie ich),zaopatrzenie narożników i szatni w lód, wodę, rękawicę dla zawodników, koordynowanie czasu wypuszczania zawodników do ringu, kierowanie obsługą hali - trudno to wszystko wymienić bo czasem pojawiają się nowe rzeczy i tak naprawdę trzeba być gotowym na wszystko podczas takiej imprezy. PM: Pierwsza gala przy, której organizacji brałeś udział była galą we Wrocławiu. Co Cię popchnęło w tym kierunku ? JO: Tak, pierwsza gala w której brałem udział odbyła się w moim rodzinnym mieście. Jak wiadomo od kilku lat prowadzę stronę o boksie zawodowym i szef grupy Hammer Knockout Promotions - p.Andrzej Wasilewski kiedyś zaprosił mnie na galę boksu do Opola. Trochę rozmawialiśmy i zaoferowałem swoją pomoc przy realizacji gal bokserskich i tak parę miesięcy później szczęśliwie się wydarzyło, iż realizowany we Wrocławiu program typu reality show "BAR" miał wśród swoich uczestników mistrzynię świata w boksie Iwonę Guzowską. Jak się ma takiego gościa w programie to musowo trzeba zorganizować galę z udziałem Iwony i nagle był potrzebny ktoś z Wrocławia tak więc zwrócono się do mnie z prośbą czy nie pomógłbym. Oczywiście się zgodziłem, sprawdziłem się i zaproponowano mi kolejną galę i kolejną i tak już zostało... . PM: Szansa (bycia w boksie) od Andrzeja Wasilewskiego to... JO: ... praca przy galach - to niesamowite uczucie gdy organizujesz imprezę dla kilku tysięcy osób... . PM: Nie jesteś jednak tylko człowiekiem, który pomaga w realizacji założeń związanych z boksem zawodowym, jesteś też bokserem. Z tego co się orientuje Twoja kariera jest/była spontaniczna. Jan Ostrowski zechciał zostać bokserem, więc został. Tak to obrazowo wygląda ? JO: Dobrze to ująłeś - chciał i został.... Powiedzmy... Otóż ten pomysł chodził mi po głowie od dłuższego czasu i zapytałem czy mógłbym podczas jednej z gal jako organizator także stanąć w ringu. Piotr Werner się zgodził i na szóstej gali w której brałem udział stoczyłem walkę z Radkiem Semanem. Mam wiele pretensji o ten występ bo powiedzmy szczerze za dużo chciałem na raz i mi się oberwało. Pomagałem w organizacji gali, niby czułem się w porządku ale w połowie drugiej rundy po prostu "spuchłem" i nie miałem na nic siły. Ostatecznie przegrałem na punkty po czterech rundach choć przeciwnik był do pokonania gdybym tylko przyjechał na walkę a nie na dwie rzeczy naraz. Pikanterii dodaje fakt,że honorarium przeciwnika pokryłem ze swojej kieszeni. Po tej walce starałem się załatwić sobie kolejny występ ale trudno było znaleźć chętnych do organizacji tego celu i dopiero po ponad roku dostałem propozycję walki najpierw z Andreasem Reicheltem a później z Miguelem Velozo, który wcześniej miał walczyć z M.Ludwiszewskim ale Ludwiszewski się wycofał. Nigdy nie bałem się wyzwań i pojechałem do Decina by walczyć z wyższym, szybszym, mającym bogatą karierę amatorską Velozo. Początek walki należał do mnie ale od pewnego momentu wyszło jego doświadczenie i po jednym z ciosów na dolne partie byłem liczony. Sędzia mnie policzył ale Velozo nie odpuścił i kolejne dwa liczenia po ciosach na dół spowodowały, że sędzia przerwał walkę choć mogła trwać dalej bo do końca trzeciej rundy było jeszcze 19 sekund a tak przerwał i ogłoszono wygraną przez TKO. Krzywdy sobie zrobić za bardzo nie dałem a na osłodę z wypadu do Decina przywiozłem prawie 1000 euro :) Nie minął tydzień a dostałem propozycję walki z brązowym medalistą mistrzostw Polski z ub.roku - Sławomirem Stolarskim podczas gali w Krakowie. Zgodziłem się ale powiem szczerze nie był to dobry występ - odnowiła mi się podczas walki kontuzja prawej ręki i mało nią biłem - dopóki było ok to Stolarski trochę prawych przyjął. Gdybym był w pełni zdrowia to ta walka inaczej by wyglądała - nie mówię,że bym wygrał ale na pewno zostawił bym inne wrażenie po walce a tak - cóż przegrałem na punkty po czterech rundach. Od tej pory miałem jeszcze propozycję walki z Jensenem w Danii ale zrezygnowałem bo w międzyczasie kupiłem dom za Wrocławiem i temat treningów, boksu na moment musiałem odstawić. PM: Wielu zawodników, nie chcąc Cię obrazić, lepszych od Ciebie mówiło o boksie jako o ciężkim kawałku chleba. Boks to Twoja pasja, finansowe motywacje też zapewne istnieje, lecz jak się z tym (z wymiarem swojej kariery) czujesz osobiście ? Frustracja, wewnętrzny spokój czy mocna ambicja osiągnięcia w końcu pozytywnego wyniku (trzymam kciuki!) ? JO: Od razu powiem jedno - znam swoje umiejętności, znam swoje miejsce w szeregu i podchodzę do tego co robię w ringu z bardzo dużym dystansem. Nie udało się wygrać ale życie się na tym nie kończy. Dla mnie walka to chęć sprawdzenia się , chęć poczucia adrenaliny gdy wchodzisz do klatki i nie ukrywam też "mały zastrzyk gotówki". Nie nastawiam się na karierę - robię to dla samego siebie a jak będzie to się zobaczy. Podczas ostatniej gali wystąpił debiutant w wadze junior ciężkiej - Krzysztof Skorupka jeśli byłby zainteresowany walką ze mną to bardzo chętnie bym się z nim spotkał. Fakt musiałbym parę kilko przytyć ale myślę, że dałbym radę :) PM: Jesteś blisko Piotra Wernera i Andrzeja Wasilewskiego. Lecz gdy wchodziłeś do branży wiele rzeczy było dla Ciebie zapewne novum. Czy było coś (np. wydarzenie czy sposób działania), które zostało Ci w pamięci. Coś zza kulis ? JO: Hmmm.... Fakt - wiele rzeczy było czymś nowym ale szczerze mówiąc czegoś aż tak zapadającego w pamięci z tych nowości nie doświadczyłem. PM: Ostatnio po raz enty Przemek Saleta zakończył karierę. Zawsze ceniłem Saletę jako boksera, ogólnie zawodnika (świetny kick-boxer razem z Bugajem i Podrazą tworzyli niesamowite rzeczy) . Myślę, ze jego największym problemem było to, że sport, od czasu gdy zyskał duż± popularność, nigdy nie był jego priorytetem. Jak Ty byś podsumował Przemka Saletę. Jako człowieka mass-mediów i jak boksera. JO: Przemek Saleta jest osobą, która przez jednych jest nienawidzona a przez drugich jest tolerowana lub lubiana. Mimo tego jak przebiegała jego kariera szanuję go jako człowieka, który jednak coś w życiu osiągnął - był mistrzem świata w kickboxie, mistrzem Europy w boksie. My Polacy mamy jakąś narodową chorobę - jak komuś coś wyjdzie lub nie to zawsze pojawia się ironia, kpina czy po prostu ta osoba jest obrażana. Tak też jest w przypadku Salety - "frajer, idiota" i inne hasła będą zawsze się pojawiać od strony ludzi ale niech Ci sami ludzie trochę cofną się w przeszłość i zapytają kto tak naprawdę rozpoczął boks zawodowy w Polsce? Takie nazwiska jak Gołota, Saleta, Dariusz Michalczewski czy Marek Piotrowski był lokomotywą boksu zawodowego w Polsce i to dzięki nim boks zaczął się rozwijać, zaczęły powstawać nowe grupy zawodowe i wszystko powoli się nam rozrasta. Jeśli zaś chodzi o media to Saleta osiągnął sukces ale niestety przez swoje decyzje jego sytuacja jest taka a nie inna. Nie wnikam w to bo to nie moja sprawa ale wyznaję zasadę "jak sobie pościelisz tak się wyśpisz". PM: Andrzej Gołota ? JO: Wspaniały bokser który dostarczył mi wielu emocji - niestety tej jedynej się nie doczekałem by za życia obejrzeć walkę gdzie Polak zdobywa tytuł mistrza świata. Gołota był najbliżej i śmiem twierdzić, że niestety za życia mojego i może moich dzieci (jak może kiedyś założę podstawową komórkę społeczną :) ) Polska nie doczeka się mistrza świata wagi ciężkiej. Po jego walkach z Bowem, Grantem, Tysonem, Ruizem i Brewsterem byłem na niego wściekły ale zawsze gdy będzie się pojawiał na ringu będę kibicował mu z całego serca. PM: Wiem, że to niezręczne, ale kogo uważasz za najbardziej perspektywiczną nadzieje polskiego boksu ? JO: Mamy kilku zawodników - wydaje mi się, że najjaśniejszą z gwiazd "młodych wilków" jest teraz przez wielu zachwalany a przez wielu krytykowany Krzysztof "Diablo " Włodarczyk. Może się wielu nie podobać jego styl ale jedno jest jasne - wygrywa. 25 listopada Krzysiek stanie do walki o mistrzostwo świata IBF wagi junior ciężkiej. Nieskromnie mogę powiedzieć, że będzie to największa gala boksu zawodowego organizowana kiedykolwiek w Polsce w której będę miał swój udział jako osoba pomagająca w organizacji. Tak się złożyło, że gdy gala się skończy (zapewne będzie to po północy) to skończę 30 lat więc bardzo chętnie przyjąłbym prezent od Krzyska w postaci tego, że zdobył pas mistrza świata IBF. Jeśli zaś chodzi o innych to nie sposób nie wymienić Tomka Adamka - naszego mistrza świata WBC. Chętnie bym zobaczył go w walkach z Johnsonem, Royem Jonesem Juniorem, Tarverem - tylko te walki ugruntowały by pozycję Adamka na świecie. PM: Dziękuje Ci bardzo za rozmowę. Chcesz na koniec coś powiedzieć ? JO: Chciałbym zaprosić wszystkich na drugą odsłonę mojej strony - www.boxing.top2.pl Strona działa od 1999 roku ale przez te wszystkie zawirowania związane z wyprowadzką z Wrocławia niestety nie miałem czasu na to by ją aktualizować ale od połowy listopada strona wróci w trochę innym formacie - będzie aktualizowana codziennie, zmieni się wygląd i formuła i myślę, że będzie prezentowała się o wiele lepiej niż poprzednio. Przy okazji chciałbym pozdrowić wszystkich sympatyków boksu i czytelników strony www.bokser.org |
|||
| WWW.BOKSER.ORG | © DUNCAN | ||