25-08-2006

Pawel "Duncan" Matusik: Witam. Przede wszystkim ogromne podziękowania za Pana cenny czas.
Andrzej Wasilewski: Ja również witam, cieszę się, że mogę podzielić się z kibicami swoimi spostrzeżeniami.

PM: Zacznijmy od początków - Andrzej Wasilewski, lat 34, promotor boksu z wykształcenia prawnik. Studiował Pan na Uniwersytecie Warszawskim. Był też na stypendium na Uniwersytecie Yale (Stany Zjednoczone Ameryki), oraz na Uniwersytecie im. Roberta Schumana w Strasbourgu (Francja). Jest Pan chyba najlepiej, a już na pewno ciekawie, wykształconym promotorem boksu zawodowego. Jak Pan wspomina tamte czasy, czasy edukacji i kształtowania jako osoby ?
AW: Ukończyłem Wydział Prawa i Administracji na Uniwersytecie Warszawskim, a następnie aplikacje adwokacka, przez kilka lat występowałem w sprawach karnych. Już jako aplikant brałem udział w kilku bardzo ciekawych procesach karnych m.in. Pershinga (Andrzej Kolikowski ps. Pershing, domniemany szef mafii pruszkowskiej, zastrzelony 5 grudnia 1999 roku przez Ryszarda Boguckiego - przyp. Duncan), Oczki, Korka, Juniora ... (notable polskiego świadka przestępczego, wywodzący się z warszawskich struktur mafijnych - przy. Duncan) było to o tyle interesujące czy wręcz nawet pasjonujące, bo jak słusznie napisałeś, podczas studiów byłem kilkukrotnie stypendystą, z których najciekawsze było stypendium w Strasburgu, gdzie studiowałem przez kilka miesięcy ”Droit compare” czyli prawo porównawcze, jako część prawa międzynarodowego. A wiec coś zupełnie innego niż np. obrona Pershinga. Stypendia zagraniczne to świetna nauka życia, widzenia świata szerzej, to też niezłe przypominanie ze człowiek jest tylko jednym z milionów, miliardów. "Zagranica" jest to czasem dosyć bolesna lekcja pokory, a tej, na każdym etapie życia, nigdy za mało.

PM: Pana pasja do boksu. Czy i jakie miejsce w wybraniu takiej a nie innej przyszłości miał Pański ojciec – Jacek ? Czy może to było niezależne … co „popchnęło” w zajęcie się boksem, inwestowanie w niego ?
AW: Niechcący tak. Moi rodzice rozwiedli się jak miałem 7 lat, w latach następnych, ojciec, swoje obowiązki wychowawcze realizował bardzo prosto, jak była kolejka ligowa, czasem jakiś turniej bokserski to po prostu zabierał mnie z sobą. Stad naprawdę od dziecka kręciłem się, biegałem kolo ringu. Z czasem coraz bardziej się wciągałem. Ojciec jako przedstawiciel zdecydowanie starszego pokolenia, zupełnie nie rozumiał i nie rozumie zasad organizacji boksu zawodowego, roli promotora czy managera w boksie zawodowym. Człowiekiem, który mnie zdecydowanie popchnął do rozpoczęcia działań w boksie zawodowym był Zbyszek Raubo, a następnie niechcący Krzysztof Zbarski i Andrzej Gmitruk.

PM: Nie przyszło na myśl aby samemu boksować ? Chodził Pan na treningi do Zbigniewa Raubo ?
AW: O wyczynowym uprawianiu pięściarstwa od dziecka nie było mowy, nie było tez takich rozmów czy propozycji. Przez 7 lat trenowałem pływanie w Legii Warszawa, równocześnie przez 6 lat jeździłem wyczynowo na nartach. Po skończeniu szkoły podstawowej skończyły się moje "wyczyny" sportowe, kilka dyplomów i medali do dzisiaj daje mi duża satysfakcje, ale tamten okres się skończył. Np. z zakończeniem pływania pomógł mi trochę los ... po prostu basen kryty Legii "poszedł na chwilę" do remontu....który trwa do dzisiaj...! Już chyba ponad 20 lat...

PM: Wiemy o ciężkich początkach Pana grupy, wiemy o ciężkim bycie nawet dziś. Czy to w jakiej nieprzychylnej rzeczywistości przystało Panu pracować, robić to co się kocha, po zarabianie pieniędzy, nie zniechęca choć poprzez brak tak szybkiej progresji jak w krajach, w których boks ma już ugruntowaną pozycje - U.S.A, Niemcy czy Anglia ?
AW: Na początku było tak trudno i nerwowo ze aż nie chce o tym szerzej pisać, brak sponsorów, telewizji, konkurencja też dawała ostro „popalić”, było minęło,... pierwszy etap rozwoju grupy planowałem na maksymalnie 3 lata, minęło ich 6, dopiero teraz uważam ze pierwszy etap się kończy. O dotychczasowych wynikach finansowych i wielkości inwestycji także nie chce mówić bo to juz nic nie zmieni, a z punktu rzetelnego prowadzenia przedsiębiorstwa to działalność HKP powinna była zakończyć się w 2002 roku. Porównania do USA gdzie boks ma historie 100 letnia, czy do Niemiec, Anglii także nie ma żadnego sensu. Bardziej celowe wydają się porównania do biznesowych modeli w boksie Ukrainy, Węgier, Rumunii, Rosji...a próbuje się wzorować na modelu mieszanym amerykańsko-niemieckim. Szczególnie ten ostatni, niemiecki okazał się bardzo skuteczny, mimo że dużo internautów narzeka na rożne rzeczy, które się dzieją na ringach w Niemczech.

PM: Jak już mowa o Zachodzie … dlaczego boks rozwija się w Niemczech czy Wielkiej Brytanii a nie np. we Francji czy Hiszpanii ? Podobnie ma się sytuacja na Wschodzie - na Ukrainie czy w Rosji nie ma silnych grup zawodowych.
AW: W Niemczech i Anglii wiele dyscyplin sportowych cieszy się wielkim zainteresowaniem, we Francji i Hiszpanii, Portugalii dominuje wyłącznie piłka nożna. Dochodzi do tego ogólny brak większych sukcesów na ringach amatorskich i zawodowych. W Niemczech największa role odegrały stacje telewizyjne, boks angielski, poza kilkoma zawodnikami, nie jest mi jakoś szczególnie bliski. To że, na Ukrainie, a szczególnie w Rosji nie ma mocnych grup promotorskich to kompletnie abstrakcyjna sytuacja, świadcząca wyłącznie o kompletnym dyletanctwie tamtejszych promotorów. Mają ogromną liczbę świetnych zawodników, porównując do Polski wprost nieprzebraną, potężne firmy sponsorują m.in. boks, świetne stacje telewizyjne....jedną z przyczyn jest to że za wcześnie "wybijają" zawodników, chcą aby młody zawodnik już dzisiaj toczył poważne walki, po takich walkach często słyszę, : "no przegrał ale walka była bardzo dobra"....tylko dwie czy trzy takie przegrane powodują, że telewizja nie chce już pokazywać walk tych zawodników, wstrzymane zostaje finansowanie ze strony sponsorów i cały ten "domek z kart" się wali...

PM: Protoplastą boksu zawodowego w Polsce był Krzysztof Zbarski. Tylko początkowo działa na terenie Kraju, potem wybrał tworzenie grupy zawodowej na zagranicznych wzorach. Czy był dla Pana wzorcem ? Czemu nie spróbował Pan stworzyć grupy np. na Węgrzech ? Byłoby chyba łatwiej?
AW: To prawda, rola pana Krzysztofa Zbarskiego jest bardzo duża, nie wolno jednak także zapominać o Zdzisławie Nowaku i Andrzeju Gmitruku, to ci panowie organizowali pierwsze gale. Pan Krzysztof Zbarski, jako biznesmen, współpracujący ściśle z Matchroom Sport, po wycofaniu się z Polski telewizji Wizja, czyli płatnika, po prostu zmienił rynek polski na węgierski, zdecydowanie łatwiejszy. Pamiętać także należy, że promuje w dalszym ciągu np. Grzegorza Prokse i Alberta Sosnowskiego i robi to bardzo dobrze od strony medialnej. Nigdy o tym nie miałem partnera mogącego wprowadzić nas inne rynki. Poza tym, moją ambicją jest tworzenie boksu polskiego. W każdym kraju można organizować dość prosto boks czy inne dyscypliny sportowe, jeśli "na dzień dobry" jest dobry kontrakt z telewizja. Pan Zbarski bardzo umiejętnie wykorzystał koniunkturę panującą na Węgrzech i zorganizował wiele ciekawych imprez.

PM: Polski boks amatorski od zawsze był przesiąknięty szeregiem patologii, dziś praktycznie nie istnieje. Dlaczego ? Dlaczego Kazachowie czy Azerowie mają boks amatorski na sumienny, wysokim poziomie a blisko 40 mln nie ma żadnych perspektyw na edukacje nowych talentów, one nie mają się gdzie rodzić. Nie ma zaplecza, nie ma szkoleniowców, nie ma pieniędzy a najgorsze - nie ma realnej nadziei na zmianę tej sytuacji. Historia choroby liczy już wiele lat…
AW: Pośrednio winę ponosi także za to mój ojciec, który był z pewnością jednym z najlepszych polskich, jak to się nazywało działaczy, ale za długo na siłę "ciągnął" ligę. Po nim kolejni prezesi też to robili przez całe lata. Myślę, że gdyby liga była skasowana wiele lat temu to polski boks amatorski byłby już w innym miejscu. Czas aby polskie grupy wzmocniły się już finansowo, mamy przecież dużo mocniejszych zawodowców niż amatorów, co samo w sobie też jest ciekawostką, i powoli zajęli się także amatorstwem. Morale które panuje wśród bokserów amatorów, przeraża mnie. To jest zupełny obłęd. Trenerzy którzy wszystko wiedzą i nic nie muszą się uczyć ... temat rzeka.

PM: Czy nie nastąpi swoista migracja w poszukiwaniu nowych bokserów dla Pańskiej grupy np. na Wschód ? To w związku z pogłębiającą zapaścią w PZB …
AW: Zawodnicy z Rosji, Ukrainy i innych krajów byłego ZSRR sami się do nas co Chwile zgłaszają, nasza grupa jest juz w środowisku bardzo dobrze znana, od lat organizujemy regularnie gale, zawsze płacimy to do czego się zobowiązaliśmy i mamy najlepiej zorganizowane szkolenie w Europie Środkowo-Wschodniej. Znani jesteśmy także z tego ze bardzo spokojnie prowadzimy zawodników i dobrze dbamy o ich interesy w relacjach z federacjami.

PM: Jak już byliśmy przy rekrutacji - w jaki sposób poszukuje się talentów. Jakie są kryteria. Kto o tym decyduje, że zawodnik(-czka) trafia do HKP ?
AW: Od pewnego czasu nie szukamy zawodników bo mamy ich juz za dużo, podpisując kolejne kontrakty zawodowe, miałbym naprawdę kłopot aby reprezentować ich wszystkich właściwie i właściwie dbać o ich karierę i interesy sportowe. Pierwsze kryterium to charakter, "zwierzęca" wręcz chęć sukcesu, brak kłopotów emocjonalnych, prawnych, alkoholowych... Drugim kryterium jest relacja wiek - aktualne umiejętności Trzecim, zdolności w nauczaniu, siła ciosu, odporność na ciosy...

PM: Dużo zarzutów kibiców dotyczy organizacji gal Hammer KnockOut Promotions w małych miejscowościach. Co determinuje takie geograficzne postanowienia, jak Pan skontruje głosy niezadowolenia …
AW: Szczerze mówiąc wołałbym organizować gale wyłącznie w większych miastach, najchętniej w lecie nad morzem a w zimie w górach, ale rynek telewizyjno-sponsorski jest taki jaki jest. Gale są tam gdzie jest finansowanie. W Niemczech bywa zresztą podobnie np. 26 sierpnia świetna walka Abraham vs. Miranda odbywa się w mały miasteczku Oldenburg. A pamiętajmy ze tv ARD zapłaci i tak za ta gale pewnie więcej niż wynosi nasz całkowity roczny budżet!!!!!

PM: Kolejną sprawą, która wydaje mi się, że jest niezbędna do omówienia jest często dobieranie słabych rywali dla zawodników, często bardzo doświadczonych (Bonin, Włodarczyk, Bienias, Jackiewicz). Kibice nie rozumieją dlaczego Tomasz Bonin - prawie Pana rówieśnik, który ma na koncie 36 walk i niezłe umiejętności bije się w swoim 37 starciu z Alexem Subinem, który rekordem mocno ujemnym. Podobnie jest sytuacją Włodarczyk vs. Telecan - rozumiem argument o zachowaniu aktywności, ale trzeba sobie powiedzieć, że choćby wymieni przeciwnicy byli (za)słabi.
AW: Tak, te zarzuty często spotykam w necie...., ok, znajdźcie mi dwóch Kliczków, Michalczewskiego, Kovacsa i 50 mln euro rocznie to na polskich galach będą same super walki...aha, i wybudujcie jeszcze odpowiednie obiekty sportowe.....spokojnie nie od razu Kraków zbudowano, jak na polskie tempo budowania, polski boks i tak buduje się bardzo szybko.

PM: Kolejną rzeczą co do prowadzenia. Dlaczego zawodnik po ciężkiej walce musi mieć walkę „na przetarcie” ? Często nawet po wygranej …
AW: Każdy zawodnik jest inny, nie ma uniwersalnych reguł.

PM: Kiedyś określił Pan, że młodzi zawodnicy nie znają jeszcze swojej psychiki. Proszę rozwinąć myśl …
AW: Oczywiście, bo i skąd młody zawodnik może wiedzieć jak się zachowa po np. pierwszym w życiu nokdaunie?

PM: Co do młodych zawodników. Dlaczego nie doszły do porozumienia negocjacje z Wachem i Proksą ?
AW: Wach, a dokładnie jego ojciec zrobił według mnie duży błąd, byliśmy razem u p. Wilfrieda Sauerlanda i wszystko żeśmy ustalili, dograli szczegóły współpracy, uścisnęli ręce...po czym "senior" Wach zmienił zdanie bez absolutnie żadnych powodów..... w ostatnich dniach znowu rozdzwoniły się telefony żeby jednak grupa Saureland wzięła Mariusza. Pan Sauerland poczuł się jednak oszukany i nie chce nawet rozważać tego pomysłu. Powiem jeszcze tyle ze nasza oferta Sauerland -HKP dla Mariusza była także finansowo lepsza ... . Jestem absolutnie przekonany ze to był duży błąd w wadze ciężkiej, "najdroższej" nie ma w naszym kraju środków aby samodzielnie prowadzić młodego zawodnika. Jeśli chodzi o Grzesia Proksę to rozmawialiśmy chyba dwukrotnie przez telefon, moja oferta była po prostu finansowo niższa niż PBP (Polish Boxing Promotions, grupa Krzysztofa Zbarskiego - przy. Duncan). Nie dziwie się Grzesiowi ze wybrał lepsza ofertę, szanuje to i dopinguje go podczas jego walk choć nie zgadzam się z wmawianiem kibicom ze jest juz wielkim bokserem, na pewno wiele pracy przed nim. Słyszę jednak, że Grześ nie boi się ciężkiej pracy, biorąc pod uwagę jego wiek ma duże szanse na sukcesy. Nie jestem przekonany co do umiejętności trenerskich pana Veresa.

PM: On już dłuższego czasu w Grupie pracuje w charakterze trenera p. Fiodor Łapin. Kto Go wspomaga, jak Pan ocenia sprawność i efektywność pracy z zawodnikami ?
AW: Jest to jedyny pracujący w Polsce trener, który łączy elementy wspaniałej rosyjskiej szkoły boksu i nowoczesnych technik wywodzących z najlepszego boksu zawodowego. Z Panem Łapinem byliśmy juz w wielu krajach, znani bokserscy trenerzy niemieccy, amerykańscy i włoscy często przerywali swoje treningi żeby popatrzeć np. jak pan Łapin „tarczuje” naszych zawodników. Przypomnę ze pan Łapin jest z pochodzenia Rosjaninem, skończył AWF w Moskwie, przez lata był zawodnikiem, min. boksował w Polsce. Wystarczy porównać wyniki kadry amatorów na poprzednich ME kiedy Fiodor był drugim trenerem (czyli tym od technicznej pracy z zawodnikami) a na ostatnich. Krotko mówiąc, pan Łapin to klasa sam dla siebie. Oczywiście, niektórzy zawodnicy szybciej się "przestawiają", inni wolniej.

PM: Jak wygląda zagraniczny sztab HKP. Promotorzy, menagerowie, matchmakerowie itp. itp. itp. ?
AW: Stale współpracujemy z matchmakerami Olaf Schroeder, Sampson Lewkowicz (związany głównie z Warriors),Eric Botjer (do niedawna Don King), czasem Hagen Doering (Sauerland), Mohammed Heidi (Universum), Philippe Fondu, Branco z RPA, Salvatore Cherchi (OPI2000) . Część z tych panów wykonuje równocześnie funkcje managera, agenta i matchmakera a Branco czy Cherchi są także promotorami.

PM: Bardzo głośno było o negocjacjach z Donem Kingiem czy grupą Oscara de la Hoyi - Golden Boy Promotions , niedawno z grupą Warriors Boxing. Czy są jakieś efekty ?
AW: Są, myślę, ze merytorycznie rozegraliśmy to naprawdę na piątkę. Odbyliśmy w ciągu ostatnich 18 miesięcy naprawdę wiele spotkań, w wielu krajach, od Japonii po USA, były to grupy japońskie, amerykańskie, niemieckie, włoskie, skandynawskie....Wyniki są, według mnie, świetne. Po pierwsze Zegan i Łazebnik podpisali dobre kontrakty promotorskie z Donem Kingiem, Paweł „Harnaś” Kołodziej podpisał współ-promujący kontrakt z Sauerland Event. Po kilka spotkaniach np. z Top Rank, K2 czy Golden Boy Promotions wiem czego akurat te firmy oczekują i co w są wstanie zaproponować na tę chwilę. W międzyczasie doprowadziliśmy samodzielnie Krzyska Włodarczyka do pozycji challengera IBF. Na tą chwile przestaliśmy potrzebować partnera, nazwijmy go, "do pomocy w rankingach ", ale chcemy budować trwałe konstrukcje współpracy, związku z tym w ciągu kilku dni podpiszemy prawdopodobnie kontrakty współ-promujące Diablo i Cygana w Warriors Boxing. Najważniejsze, że są to kontrakty co - promotion. HKP będzie miało pełne prawa do dalszej promocji tych zawodników. Wychylę się trochę i powiem jeszcze ze modele współpracy wypracowane w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy z Sauerland Event i Warriors Boxing, są dla wszystkich uczestników bardzo satysfakcjonujące i następnych dwóch, może trzech, kolejnych naszych zawodników podpisze kontrakty współ-promujące z w/w grupami. To jest naprawdę rozwiązanie możliwie najlepsze z najlepszych. Zawodnik X ma w dalszym ciągu promotora HKP, który dba o wszystkie detale kariery w Polsce i zagranica, i wielkiego promotora z ogromnymi wpływami i Finansami, który promuje za granica i czeka żeby ewentualnie uruchomić swoje finanse jeśli będzie właściwy moment. Przy HKP pozostają pełne prawa do promocji w Polsce czyli nie ma możliwości np. zbyt długiego pauzowania. Tak, efekty są absolutnie satysfakcjonujące.

PM: Jak dziś wygląda imperium Dona Kinga ? Chodzą słuchy, że to „kolos na glinianych nogach”.
AW: Były lata gdzie z pewnością DKP było w lepszej kondycji.

PM: Ceni Pan kibiców, udziela się w dialogu z nimi. Nie słyszałem o promotorze, który by to robił w tak dużym i cierpliwym zakresie jak Pan.
AW: Jestem bardzo uparty, to czasem dobrze, czasem nie. Poczytałem sobie kiedyś co jest pisane w necie i postanowiłem spróbować wziąć w tym aktywny udział. Niesamowity jest ten zlepek rożnych osobowości, są kibice o naprawdę dużej wiedzy, jest jeden prawdziwy, fachowy researcher, jest kilku forumowiczów , jak Ty np., którzy zaczynając od banalnych często postów na forach przechodzą w kierunku pracy dziennikarskiej. Niestety jest też wielu takich którzy nic nie rozumieją z tego o czym piszą. Próba ich edukowania to jak przepychanie ciężkiego wagonu ... Czasem pisze za mnie kolega z firmy, ale najczęściej po kilku dniach wracam sam na fora. Duża część fachowców-forumowiczów niestety po pewnym czasie przestaje być aktywna....to jest problem bardzo poważny gdzie tacy kibice jak Pako, Billy, Mariucha, Ivan i wielu innych...? Z pewnością prostackie słownictwo, próby udawania bycia fachowcem poprzez krytykę wszystkich i wszystkiego mocną zniechęcają....

PM: Zegan ma dużą walkę, Włodarczyk ma dużą walkę. Co z Bieniasem, Boninem i „Cyganem” ?
AW: Każdy zawodnik jest na innym etapie w swojej karierze, każda kariera jest inna, w każdej wadze jest inna sytuacja...no i każdy zawodnik ma inne predyspozycje. Boks zawodowy jest absolutnie sportem indywidualnym. Krzysiek Bienias stoczył zwycięską walkę o Młodzieżowe Mistrzostwo Świata ( w 2002 roku wygrał z Yuri Romanowem zdobywając „youth” IBF - przyp. Duncan ) i dwie przegrane walki o ME, w obu przed walka zdecydowanie nie był faworytem, ale za obie dostał taka gażę której w Europie często mogą pozazdrościć zawodnicy znacznie wyższych kategorii, boks zawodowy to także pieniądze...to zawód i praca.. Przegrana z Witterem czy Urkalem na pewno nie przyniosła żadnego wstydu Krzyśkowi. Bonin, waga ciężka, tu są zupełnie inne uwarunkowania, ogólnie biorąc pod uwagę wiek Tomka (33 lata - przy. Duncan), jego karierę amatorska, przyjmiemy każda interesująca propozycje.

PM: Paru zawodników, których kiedyś Pan promował zakończyło kariery bez głośnych przyczyn. Zechcesz nam powiedzieć o pobudkach: Bugaja, Gortata, Bielskiego czy Gojko (wrócił w barwach Polish Boxing Promotions po długiej przerwie) ?
AW: Bugaj - talenty fizyczne, brak predyspozycji psychicznych. Bielski - miał juz dosyć boksu, boksował coś ok. 20 lat, dzisiaj waży podobno ponad 90 kg (Bielski startował w pół-średniej gdzie limit wagowy nie wynosi 70 kg - przyp. Duncan) Gortata miał promować Pan Gmitruk, my tylko z sympatii daliśmy mu kilka Walk. Gojko - wielki talent, lubi żyć rozrywkowo, trochę prawnych kłopotów, paskudny, leniuch, jakby trafił do nas jako, powiedzmy, 20 latek to by była zupełnie inna sytuacja.

PM: Nowe nabytki HKP - Jonak, Babicz, Hutkowski. Który jest najbardziej perspektywiczny, jak Pan ich charakteryzuje ? Jakie oczekiwania ?
AW: Jonak - widowiskowy puncher, bardzo „ciężkie” ręce, medialny, potrzeba ok. roku, może 18 miesięcy aby moc określić jego maksymalne możliwości. Hutkowski - na ringu uparty i bardzo konsekwentny, ręce tez dosyć ciężkie, jest na samym początku kariery zawodowej, ale bardzo liczę na Tomka, potrzebujemy co najmniej 2 lat na określenie jego możliwości. Babicz - wielka niewiadoma, chłopak "łapie boks" jak gąbka, bardzo silny, potężnie zbudowany, bardzo dobre predyspozycje ruchowe jak na swoje gabaryty (125-130kg), na wagę ciężka 20 lat to jak przedszkolak. Tak naprawdę boksuje od ok. roku (!!!), potrzebna jest wielka cierpliwość do prowadzenia Babicza.

PM: Boks kobiecy
AW: nie lubię, nie rozumiem, jest jednak bardzo popularny i tani, mnóstwo wolnych tytułów, mała konkurencja.

PM: Andrzej Gołota
AW: kawał dobrego pięściarza, powinien być Mistrzem Świata.

PM: Marcus Egerton
AW: czarne skórzane spodnie, taka sama kurtka i czapka na głowie, zloty łańcuch, turniej Sztama w Warszawie bodaj 1987, do finału same nokauty, w zawodowstwie leniuch szedł jak burza, przegrał zdaje się dopiero z Maske, potem gorzej, przytyło mu się i skończyły się sukcesy.

PM: forum internetowe
AW: świetne miejsce do wymiany informacji, niestety praktycznie anonimowe stad czasem niski poziom kultury.

PM: Pana największy błąd promotorski ?
AW: Walka Włodarczyk - Mełkomian (jedyna porażka Krzysztofa Włodarczyka w zawodowej karierze - przy. Duncan)

PM: Pana największy sukces promotorski ?
AW: Cała kariera Włodarczyka i dobre oko co do Dawida Kosteckiego, z niczego zbudowanie najmocniejszej polskiej grupy.

PM: Pana największe marzenie promotorskie ?
AW: Walka o Mistrzostwo Świata Polaka z HKP w Polsce, oczywiście najlepiej zwycięska, np. Diablo - Cunnigham 11 listopada w Wa-wie, na Torwarze.

PM: Jak można pracować na kondycją psychiczną zawodnika ? HKP zatrudnia psychologów ?
AW: Stale współpracujemy z najlepszym w Polsce fachowcem, panem dr. Wlazło.

PM: W czym mogą pomóc (oprócz oczywistego propagowania boksu) małe grupy promotorskie ? A może Hammer podchodzi do nich jak do konkurencji ?
AW: Małe grupy są absolutnie niezbędne, dziesiątki nowych zawodników może się próbować swoich sil, maja starty, boks rozwija się lokalnie, kibice maja swoich lokalnych bohaterów. Mniejsze grupy i w Polsce i na świecie, dla racji swojego bytu musza współpracować z większymi grupami dla obopólnych korzyści. Większość powstających (jak się później okazuje na jedna czy dwie gale) niestety nie zdaje sobie z tego sprawy, podobnie jak i z tego jak trudne jest finansowanie boksu w Polsce. Stad niestety bolesne dla wszystkich rozczarowania. Bardzo chciałbym współpracować z dwoma, trzema mniejszymi polskimi grupami. Jak się spojrzy na historię HKP to tak właśnie było, Śląska Zawodowa Grupa Bokserska - Zenon Wojtala, Poznańska -Zdzisław Nowak, Start z Łodzi - Kowalczyk, Arena Bydgoszcz, Roleski Boxing Team..... Boks zawodowy w Polsce wystartował bardzo dziwnie, nie od małych gal, z małymi budżetami, bez telewizji, mieszanych z kickboksem, boksem amatorskim itp. lecz od różnej klasy gal transmitowanych od razy przez TVP. To ewidentnie był błąd, za który do dzisiaj płacimy promocyjne rachunki. Po prostu polski boks nie był na to jeszcze przygotowany... . Oczywiście wcześniej odbywały się gale, niektóre bardzo dobrze zorganizowane, relacjonowane przez Canal Plus i Wizje jednak dostępność a co za tym idzie oglądalność tych gal w porównaniu do TVP była znikoma.

PM: Andrzej Wasilewski prywatnie - jeśli ma czas, co robi w wolnych chwilach ?
AW: Hahaha, wolne chwile miewam bardzo rzadko, mało kto z kibiców wie ze boks to mój drugi albo i trzeci biznes w kolejności, którym się zajmuje. Z pewnością jednak pierwszy jeśli chodzi o zainteresowania, i o pasję. Jestem od wielu lat jednym z największych w Polsce pośredników ubezpieczeniowych poprzez szereg spółek brokerskich, agencji i multiagencji. Przez nas "przechodzi" rocznie dobrze ponad 200 mln zł składek ubezpieczeniowych, pracuje na stałe ponad sto osób. Zajmuje się tym dokładnie od 15 lat (od pierwszego roku studiów). Wiele jednak z początkowej pasji po takim okresie w tym biznesie mi juz nie zostało, to jest po prostu praca, normalny, bardzo dobrze prosperujący biznes. Ma jedną cechę wspólną z boksem, zaczynałem od przysłowiowego zera, jako pod agent w małej agencji. Większość wolnych chwil wykorzystuje na wyjazdy na gale bokserskie, na konwencje federacji itp., regularne kontakty, nowe kontakty zawsze procentują....

PM: Dziękuje bardzo za rozmowę, serdecznie pozdrawiam.
AW: Pozdrawiam wszystkich serdecznie i przypominam, ze boks zawodowy, z każdej strony, to nauka cierpliwości .

 
 
  WWW.BOKSER.ORG © DUNCAN