09-08-2006

Jarosław Drozd: Calvin, przyjmij moje spóźnione gratulacje z okazji zwycięstwa nad Timurem Ibragimowem.
Calvin Brock: Dzięki.

JD: Opowiedz mi o początkach swojej przygody z boksem. Podobno zacząłeś boksować będąc małym chłopakiem.
CB: W wieku 6 lat przyjąłem w moje życie Chrystusa-Zbawiciela. Bóg natchnął moje serce do boksu, kiedy miałem 8 lat. Zacząłem treningi w wieku 12 lat.

JD: Czy to prawda, że Twoi rodzice nie byli zbyt szczęśliwi, z tego powodu, że wybrałeś tak niebezpieczny sport jakim jest boks?
CB: Nie byli. Długo nie potrafili pojąć, dlaczego wybrałem sobie taki zawód.

JD: Gdybyś nie został zawodowym bokserem wybrałbyś karierę tancerza, czy urzędnika bankowego?
CB: Pracę w banku.

JD: Czy ukończenie uniwersytetu w Charlotte to spełnienie Twoich własnych ambicji, czy raczej zadośćuczynienie nadziejom Twoich rodziców?
CB: I jedno i drugie.

JD: Pracowałeś przez jakiś czas w Bank of America. Czy dlatego nazwano Cię "The Boxing Banker"?
CB: Tak.

JD: Jesteś bardzo religijny. Jaki wpływ ma chrześcijańska duchowość na Twoje poczynania w ringu? W czym religia pomaga Ci najbardziej?
CB: Bóg darzy mnie swoją łaską, pozwala wygrywać oraz kieruje wszystkimi decyzjami, jakie podejmuję w ringu i poza nim.

JD: Jako amator stoczyłeś 185 walk (rekord: 147-38). Jakie były Twoje największe sukcesy?
CB: Udział w igrzyskach olimpijskich, mistrzostwo kraju, zwycięstwa w turniejach PAL i Golden Gloves.

JD: W 1996 r. nie zakwalifikowałeś się do reprezentacji USA na igrzyska w Atlancie. Mimo to pozostałeś w obozie amatorów na kolejne 4 lata, by zdobyć kwalifikację na kolejną olimpiadę. Dlaczego w 1996 nie podpisałeś kontraktu zawodowego?
CB: Wtedy jeszcze Bóg nie poprowadził mnie ku karierze zawodowej. Poza tym chciałem skończyć studia.

JD: W boksie amatorskim nie udało Ci się osiągnąć większych sukcesów międzynarodowych. W czym tkwiła przyczyna?
CB: Dopiero się kształtowałem jako bokser.

JD: Pojedynek Z Paolo Vidozem na olimpiadzie w Sydney w 2000 r. był Twoim ostatnim na ringu amatorskim? Jak po latach skomentujesz swój start olimpijski.
CB: Cóż, nie było za dobrze. Uważam, że wielka w tym wina trenera naszej drużyny olimpijskiej. Od tamtego czasu nie przegrałem żadnej walki.

JD: Wg. moich notatek w swoim pierwszym poważnym międzynarodowym pojedynku spotkałeś się z mistrzem Polski, Wojciechem Bartnikiem. To było w 1995 r. w Augusta (USA). Wygrałeś wówczas niejednogłośnie na punkty (3-2). Pamiętasz ten pojedynek?
CB: Pamiętam, że Twój rodak był silny. Jeżeli się nie mylę, zdobył srebro na olimpiadzie w 1992 r.[brąz - przyp. JD]. Był też na igrzyskach w 2000 r.

JD: W jakich okolicznościach podpisałeś zawodowy kontrakt?
CB: Wybacz, nie rozumiem pytania.

JD: Jako zawodowiec stoczyłeś już 29 pojedynków. Wygrałeś wszystkie, z czego ponad 80% przed czasem. Tymczasem cały czas słyszę opinie: "Brock to nie jest puncher". Jak określiłbyś styl walki Calvina Brocka?
CB: Puncher! Gdybym nim nie był, to czemu przeciwnicy mieliby czuć respekt wobec mojej siły? Oto moja odpowiedź - wiedzą, że mogę ich znokautować i prawą i lewą.

JD: Z którym rywalem walczyło Ci się najtrudniej (nasi czytelnicy stawiają na Jameela McCline). Który z nich bił najmocniej?
CB: Jak na razie odpowiedź na oba pytania brzmi: Jameel McCline.

JD: Mówi się, że walczysz nierówno. Np. z Zuri Lawrence`m początkowo szło Ci dość opornie, a następnie zachwyciłeś wszystkich przepięknym nokautem.
CB: Dlatego oglądanie moich walk jest frapujące. Rzadko powtarzam się z walki na walkę, ale zawsze wygrywam JAK TRZEBA!

JD: Kompletnie wyeliminowałeś w ringu atuty Clifforda Etienne. Czy do walki z tym ringowym zabijaką przygotowywałeś się w jakiś szczególny sposób?
CB: Przygotowałem się tak, jak walczyłem.

JD: Przy okazji - jak oceniasz to, co się w ostatnim czasie stało z Cliffem?
CB: Strasznie dał ciała.

JD: Wiele osób twierdzi, ze Twoja walka z Timurem Ibragimowem była niefektowna...Kiedy Calvin Brock będzie walczył ładniej dla oka?
CB: W następnej walce dostaniecie lepsze widowisko. Wiesz, dobra walka to kwestia stylu. Mieliście jedną niezbyt atrakcyjną walkę na dwadzieścia dziewięć. Więc szanse, że "Bokser-Bankier" zafunduje widzom nudną walkę, wynoszą jeden do dwudziestu dziewięciu. SŁOWO BANKIERA!

JD: Jak wygląda Twój trening siłowy?
CB: Przez lata podnosiłem ciężary i ćwiczyłem na siłowni. Siły mi więc nie brakuje.

JD: Czy odpowiada Ci europejski styl boksowania obecnej czołówki wagi ciężkiej?
CB: Pewnie.

JD: Byłbyś gotów, by stanąć w ringu przeciwko Wałujewowi?
CB: A gdzie on jest? Jestem gotów na taką walkę.

JD: Wymienie kilka nazwisk. Napisz pierwszą myśl, jaka Ci się z nimi skojarzy: - Andrzej Gołota?
CB: Zapomniany.

JD: Mike Tyson?
CB: Niewiarygodny.

JD: Bracia Kliczko?
CB: Bystrzy i zdolni.

JD: James Toney?
CB: Mistrzowski.

JD: Hasim Rahman?
CB: Wyjątek, który potwierdza regułę.

JD: Nikołaj Wałujew?
CB: Wybryk natury.

JD: Shannon Briggs?
CB: Żadnych gwarancji.

JD: Gerald McClellan?
CB: Pokorny.

JD: Opowiedz mi o najbliższej rodzinie Calvina Brocka.
CB: Moi rodzice są najwspanialsi na świecie.

JD: Jakie są sportowe plany Calvina Brocka na najbliższą przyszłość?
CB: Ustalić datę następnej walki.

JD: Z kim lub z czym kojarzy Ci się Polska?
CB: Z Andrzejem Gołotą.

JD: W imieniu własnym i czytelników strony www. bokser.org dziękuję Ci serdecznie za wywiad. Życzę jak najszybszej drogi na bokserski szczyt. Mam nadzieję, że Calvin Brock - mistrz świata wagi ciężkiej będzie chciał jeszcze w przyszłości udzielić nam wywiadu...
CB: Jasne.

 
 
  WWW.BOKSER.ORG © YARAS72