Jego kochają już Filipiny,
Polska, Ekwador, a nawet Chiny.
To oczywiście Manny Pacquiao,
Któremu wciąż zwycięstw jest mało.
Pięści jego są z czystej stali,
Sieje on postrach na każdej gali.
Wąsik szarmancki i groźny wzrok,
Wszyscy rywale są za nim o krok.
Chciał raz mu sprostać Miguel Cotto,
Padając nie zdążył spytać: „Za co to?”.
Podobny los czekał Hattona,
Szybkiego Ricky zaliczył zgona.
Teraz zostało już tylko dwóch,
Których „Pacman” ma roznieść w puch.
To Floyd Mayweather i groźny Shane Mosley.
Czy zatrzymają Pacquiao- rozpędzonego jak bobslej?
Cała reszta tekstu.