Od blisko 15 lat w różny sposób związany jestem z boksem. Najpierw kilkuletnia przygoda na bydgoskim Zawiszy, póżniej przerwa, by po niej znów złapać bakcyla i przywitać się z pięściarstwem. Tym razem od nieco innej strony. Nie trenowałem. Zacząłem pisać o mojej ukochanej dyscyplinie, a dokładniej rzecz ujmując o jej zawodowej odmianie. Kilka miesięcy temu z różnych powodów zaprzestałem tej praktyki, tyle że ciągnie wilka do lasu.
Próbowałem nawet zacząć pisać bloga, głównie o boksie. Opublikowałem kilka wpisów, ale na tym się skończyło. Fakt, że moje wypociny nie trafiają do większej rzeszy osób kiepsko mnie mobilizował. Postanowiłem więc przelać to co leży mi na sercu i wysłać do redakcji Bokser.org z prośbą o zamieszczenie na łamach serwisu. Udało się. Moja wydumka trafiła na stronę główną i ku mojemu zaskoczeniu spowodowała spore zainteresowanie. Nie tylko wśród czytelników, ale i tych którzy siedzą "piętro wyżej".
Powrót "do lasu" okazał się więc udany. Jako, że nie jestem w stanie regularnie pisać, mimo że bym chciał, to najlepszym rozwiązaniem byłoby dla mnie pisanie z doskoku. Wówczas pojawiła się idea stworzenia bloga na Bokser.org. Kiedy zaproponowano mi pisanie na jego łamach nie zastanawiałem się długo. Powiedziałem sakramentalne "tak" i w ten oto sposób mam za sobą już drugi wpis.
Pomysł redakcji jest dla mnie idealnym rozwiązaniem. Daję mi swobodę wyrażania własnych opinii, a z drugiej strony nie narzuca konkretnych terminów. Jako, że nie posiadam zbyt dużo wolnego czasu, taka forma przekazywania własnych opinii jest dla mnie tym, czym szukałem. Co ważne, mam świadomość tego, że to co napisze trafi do wielu kibiców pięściarstwa, a przy okazji przed publikacją nie trafi w ręce "cenzora", który mógłby mocno uszczuplić zawartość artykułu.
Każdego, kto chciałby napisać coś więcej, niż komentarz pod niusem na stronie, zachęcam do spróbowania swych sił pisząc bloga. Początki są trudne, ale jak się po krótkim czasie przekonacie, pisanie wciąga. Sprawia, że stajesz się wilkiem, który po dłuższym rozbracie z taką formą przekazywania własnych opinii, wraca do lasu. Tak jak ja. Wytrzymałem kilka miesięcy, by znów wrócić na "łono natury".
