Za miesiąc odbędzie sie oczekiwana przez kibiców gala, na której to w głównej walce wieczoru zmierzą się Tomasz Adamek oraz Andrzej Gołota. Impreza organizowana przez telewizję Polsat odbędzie się 24 października w łódzkiej hali Arena. Pojedynek "ciężkiego" i "cruisera" anonsowany jest, jako polska walka stulecia. Ja jednak mam w stosunku do niej mieszane uczucia.
Jakoś nie bardzo rozumiem po co ta walka? Wiem, że dla pieniędzy i na tym chyba należałoby zakończyć. Jestem w stanie zrozumieć Gołotę, którego odpowiednia gaża zmobilizowała do wyjścia do ringu z najlepszym polskim zawodowcem, ale po co Adamkowi to starcie?
Jeśli Andrzej upora się ze swoim rywalem, ma szanse by znów zostać dostrzeżonym. Pokonanie mistrza świata w dwóch kategoriach zapewne mocno popchnie go w notowaniach poszczególnych federacji. Tomek jest faworytem. Mimo mniejszego doświadczenia ringowego i gorszych warunków fizycznych powinien wypunktować "Endriu". I co wówczas? Jeśli o mnie chodzi, nic. Wygra z 43-letnim rozbitym bokserem, po kilku poważnych kontuzjach. Bokserem, który kilka lat temu zapewne zrobiłby mu niezłe "kuku", a obecnie to tylko pięściarz z nazwiskiem, którego możliwości w ostatnich latach mocno stopniały.
Nawet jeśli Adamek planuje kontynuować swoją karierę w wadze ciężkiej, to jego ewentualna wygrana nad Gołotą nie da nam odpowiedzi, czy ma szanse na jej zawojowanie. Andrzej bowiem odbiega już niestety mocno od poziomu czołówki wagi ciężkiej. Jeśli Tomek chce rywalizować o najwyższe trofea heavyweight musi pokonać kilku zawodników, którzy prezentują lepszą dyspozycję, niż wyboksowany Gołota. Osobiście uważam, że "Góral" porywa się nieco z motyką na słońce, chcąc kolejne walki toczyć w najwyższym limicie wagowym. Nie te warunki, nie ta siła ciosu. Ale to jego wybór i wypada go uszanować. Osobiście uważam, że powinien kontynuować karierę w obecnej kategorii, udowadniając, że jest jej absolutnym liderem.
Polską walką stulecia byłoby starcie dwóch polskich fighterów w szczycie formy. Obecnie tylko jeden z nich może się tym pochwalić. Drugi swój prime zostawił na przełomie wieków. Tym samym twierdzę, że anonsowanie pojedynku w ten sposób jest mocno naciągane. Sama gala jednak w pełni zasługuje na miano "gali stulecia". Trzeba przyznać, że przedwalki jakie odbędą sie 24 października zapowiadają się bardzo interesująco i kto wie, czy nie przyniosą więcej emocji, niż walka wieczoru. Kibice zgromadzeni w hali Arena oraz przed telewizorami będą mogli zobaczyć kilkunastu solidnych bokserów o sporych możliwościach. I to się chwali. Wielki pokłon dla Polsatu za skompletowanie par.
Reasumując. Walkę Gołoty z Adamkiem odbieram bardziej jako atrakcję, niż "walkę stulecia". Nie zmienia to faktu, że obejrzę ją z ogromną przyjemnością, choć nie do końca rozumiem jej zasadność. Pozostali bohaterowie wieczoru zapewnią nam zapewne też sporą dawkę emocji, a każdy z nich może być dumny z udziału w takiej imprezie, bowiem każda kolejna gala na polskim podwórku będzie odbiegać od niej poziomem. Do czasu, ale takie są fakty. W najbliższym czasie promotorom trudno będzie zorganizować podobne widowisko.
W głównym pojedynku wieczoru kibicować będę Gołocie, mimo że trudno będzie mu pokonać swojego młodszego rywala. Lubię Andrzeja, mimo że dostrczył mi także negatywnych wrażeń. Jednak to on daje mi sporą dawkę emocji podczas każdej swojej walki. To on dał mi niezapomniane wrażenia podczas dwóch walk z Bowem oraz wyrównanych potyczek z Byrdem oraz Ruizem. Mam nadzieję, że podobnie będzie 24 października. I kto wie, może będzie niespodzianka? Może "głowa Adamka wyląduje w piątym rzędzie"? Najważniejsze, by wygrał lepszy.
