KLEMENS SZCZEPANIAK: PO PORAŻCE SPORO ZMIENIŁEM

2026-03-17, Redakcja, Informacja prasowa

- W krótkim czasie, po porażce z Morozem, dużo zmieniłem w swoim boksie. Cieszę się, że dostaję walkę 8-rundową, choć czekam na te jeszcze dłuższe - mówi Klemens Szczepaniak (6-1, 2 KO), który 28 marca w Oleśnicy zmierzy się z Niemcem Mihalisem Davisem (8-6, 5 KO). Transmisja w TVP Sport.

Głównym wydarzeniem gali będzie pojedynek Kamila Kuździenia (14-0, 3 KO) z Chorwatem Ante Biliciem (33-5, 19 KO) o pas Międzynarodowego mistrza Polski wagi super średniej.

Niemiec ma większe doświadczenie na ringach zawodowych, ale z drugiej strony stoczył niewiele, bo 46 rund, czyli średnio trzy na walkę.

- Widziałem jego przegrany pojedynek z Łukaszem Staniochem, ale to było dawno temu, więc nie ma co wracać. To bokser bardziej nastawiony na ofensywę niż defensywę, potrafiący uderzyć po bloku. Widać, że silny gość, o podobnym wzroście co ja, zapowiada się wiec emocjonująca bitka - powiedział Szczepaniak, który dniu rozmowy sparował w Radomsku z Robertem "Arabem" Parzęczewskim i Kajetanem Kalinowskim.

- Z obydwoma boksowałem po cztery rundy, co mnie satysfakcjonuje, bowiem z Davisem ma walkę 8-rundową. To zdecydowanie lepiej niż 6 rund. Czuję, że już jestem gotowy fizycznie na cały dystans. Im więcej rund, tym lepiej i nie mogę doczekać się tych najdłuższych pojedynków. A co do mojego kolegi z Tymexu Roberta Parzęczewskiego, pomagam mu w przygotowaniach do walki o mistrzostwo Europy. Korzyści ze sparingów są obustronne - dodał "Klimek".

W porównaniu do grudniowej, przegranej walki z Semenem Morozem, trenerzy Klemensa zdecydowali o kilku ważnych zmianach w przygotowaniach.

- Przede wszystkim mocniej postawiliśmy na pracę nóg. Kolejna sprawa to większa precyzja ciosów. Poza tym muszę boksować z taką większą inteligencją ringową i to też będzie zauważalne. Nastawienie było wtedy dobre, początek tej walki, ale potem coś ewidentnie poszło nie tak. To coś to nieszczęsny uraz i bardzo mi przeszkadzająca krew, która zalała jedno oko, a i na drugie niewiele widziałem. Jak przez mgłę. Do tego przeciwnik był mańkutem, co dodatkowo utrudniało mi boksowanie. Zabrakło doświadczenia w takich sytuacjach. Miałem już porozbijane łuki, lecz wówczas krew inaczej spływa, część po policzku i widzenie nie jest najgorsze. Tym razem miałem ograniczone do minimum i w pewnym momencie poczułem ogromną sportową złość. Bo chciałem, próbowałem, a niewiele mogłem. Ale ta przegrana bardziej mnie zmotywowała niż załamała. Dodam też, że Moroz okazał się dobrym i cwanym zawodnikiem, bił mnie w ranę, co dodatkowo było deprymujące - ocenił bokser z Podhala, na co dzień Zakopiańczyk, choć trenujący w Krakowie.

Oprócz Kamila Kuździenia i Klemensa Szczepaniaka, walki na w Oleśnicy stoczą także Lukas Dekys i Mateusz Pędrak.

<< Powrót na stronę główną <<