W lipcu 2024 roku Moses Itauma (13-0, 11 KO) szybko i zaskakująco łatwo uporał się z ociężałym i nieprzygotowanym Mariuszem Wachem (39-12, 20 KO). Potem jednak ich drogi znów się przecięły.
Polski olbrzym znów wymienił z Brytyjczykiem ciosy, ale już na sali treningowej. I na sparingu ważył mniej i był w lepszej formie niż oficjalnej walce. Oczywiście ostateczny wynik pewnie by się nie zmienił, ale pojedynek nie miałby tak jednostronnego przebiegu jak blisko dwa lata temu. Tym bardziej, że sam Itauma chwali "Waszkę" za późniejsze sparingi.
- Zaprosiliśmy Wacha na obóz przed walką z Dillianem Whyte'em. Nie pytał nawet za ile będzie sparował, nie pytał o to, gdzie będzie spał, facet po prostu chciał do mnie przyjechać i wziąć na mnie rewanż za porażkę w walce. Zrobiłem sześć rund z dwoma różnymi sparingpartnerami, a potem do ringu wskoczył Mariusz. I chciał urwać mi głowę. To były naprawdę trudne przygotowania. Walka z Whyte'em była krótka i łatwa, ale obóz do niej był wyjątkowo trudny - wspomina Itauma.
Obu czekają ważne walki. Wach 25 marca spotka się z Wiktorem Wychrystem (17-1, 11 KO), natomiast Itaumę czeka 28 marca przekładana potyczka z twardym Jermaine'em Franklinem (24-2, 15 KO).