Jedni są przepłacani, inni niedoszacowani. I właśnie tak miało rzekomo być z ofertą Zuffa Boxing dla Jarrella Millera (27-1-2, 22 KO).
Amerykański "ciężki" potwierdził, że prowadził kilka razy rozmowy w sprawie ewentualnego transferu do nowego projektu zarządzanego przez Danę White'a, za którymi stoją saudyjskie pieniądze. No ale właśnie, te pieniądze podobno nie były tak dobre, jak niektórym mogłoby się wydawać, przynajmniej zdaniem samego zainteresowanego.
- Otrzymałem ofertę od Zuffy w zeszłym roku, zaraz po tym, jak nie doszła do skutku moja walka z Hunterem. Rozmawialiśmy kilka razy, ale to, co mi zaproponowano i z tego co widziałem, zdecydowanie nie było to nic, co mogło mnie zachwycić. Te liczby nie zrobiły na mnie wrażenia. Ponadto wielu moich dobrych kumpli walczy w UFC i wiem, że nie zawsze są tam dobrze traktowani. A skoro tak się obchodzą z nimi, to i mnie mogą potraktować w podobny sposób. Wiem, że jak zawodnik UFC nie chce zgodzić się na jakąś kwotę, to po prostu odstawiają go na półkę rezerwowych i szukają innego, który za te same pieniądze wystąpi. Nie podoba mi się taki model - powiedział "Big Baby".
Ale nie tylko sposób prowadzenia firmy nie spodobał się charyzmatycznemu nowojorczykowi. Suche liczby też były - jego zdaniem - przeciętne.
- W porównaniu z tym, co zarobiłem w dwóch lub trzech ostatnich walkach, oferowano mi gażę o jakie 30-40% niższą. Nie sądzę więc, aby to była dla mnie dobra oferta. Uważam, że zasługuję na więcej, oni są w stanie dać mi więcej, więc zostawiam drzwi otwarte na taką współpracę, póki co jednak nie była to satysfakcjonująca oferta - dodał Miller.