Na niespodziewany, wręcz sensacyjny krok zdecydował się Tony Yoka (15-3, 12 KO), mistrz olimpijski wagi super ciężkiej z Rio (2016).
Po pierwsze, Francuz nie jest już Francuzem. Po drugie, nie jest już (chyba) pięściarzem zawodowym. 33-latek postanowił powalczyć o olimpijskie złoto podczas igrzysk w Los Angeles (2028). Wcześniej sam anonsował swój powrót na kwietniowej gali Franka Warrena. Być może jeszcze jakieś walki zawodowe stoczy, generalnie jednak znów "przebranżowi się" na boks olimpijski.
W wiadomości opublikowanej w mediach społecznościowych pięściarz ogłosił zmianę narodowości. Od teraz będzie startował pod flagą Demokratycznej Republiki Konga, kraju urodzenia swojego ojca.
"Jestem dumny, że mogę zaprezentować Demokratyczną Republikę Konga całemu światu i że mogę dotrzymać słowa oraz złożyć hołd ministrowi Didierowi Burimbu, który obdarzył mnie zaufaniem w tej przygodzie" - napisał w mediach społecznościowych.
Yoka ostatni zawodowy pojedynek stoczył w grudniu, nokautując w niespełna dwie minuty Patricka Korte'a.
W swoim zawodowym CV Francuz/Kongijczyk miał kilka cennych skalpów, jak Jonathan Rice (PKT 6), David Allen (TKO 10), Aleksander Dimitrenko (TKO 3) czy Johann Duhaupas (TKO 1), te najważniejsze walki, z Bakole i Takamem, jednak przegrywał. Jak widać znacznie lepiej czuł się na krótszych dystansach...