Andy Cruz (6-1, 3 KO) typowany był na wielką gwiazdę boksu zawodowego. Wykluczyć tego nie można, niemniej minionej nocy pierwszą porażkę zadał mu Raymond Muratalla (24-0, 17 KO).
Lepiej zaczął Kubańczyk, wykorzystując swoją przewagę szybkości, ale Kalifornijczyk szybko się przystosował, regularnie trafiając swoim prawym. Cruz raczej lepszy w rundach czwartej i piątej, a potem różnicę zaczęły robić presja i mocne uderzenia Muratalli na korpus. Złoty medalista olimpijski z Tokio oczywiście cały czas pozostawał w grze, a w dziesiątej odsłonie upolował rywala bardzo dobrym prawym sierpowym.
Na sześć minut przed końcem sprawa wydawała się otwarta, ale więcej sił zachował Amerykanin i to jego ręka została podniesiona do góry. Karty punktowe? 114:114, 116:112 i całkowicie nieuzasadnione 118:110 na rzecz 29-letniego Muratalli, dla którego była to pierwsza obrona pasa IBF kategorii lekkiej.