- Zjem go, po prostu rozniosę w ringu - odgraża się Derek Chisora (36-13, 23 KO). Dwukrotny pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej jest przymierzany do kwietniowej potyczki z Deontayem Wilderem (44-4-1, 43 KO).
- Zrobił się spory szum wokół tej walki i czekam na telefon z jej potwierdzeniem. Jeśli kontrakt będzie OK, to zmierzę się z każdym kogo postawią naprzeciw mnie. Miałem żegnać się z ringiem już w grudniu, ale nie było żadnej ciekawej i godnej oferty, więc odpuściłem grudzień. Trenuję do granic możliwości, wiedząc, że facet przede mną, żeby wygrać walkę, musi mnie znokautować, po prostu zgasić mi światło. Lubię walkę, lubię ból i wszystko co związane z boksem. A jeśli dojdzie do starcia z Wilderem, to go rozniosę - kontynuował były mistrz Europy, zdaniem którego Wilder wraca na właściwe tory.
- On się rozwodził, a kiedy przechodzisz przez bolesny rozwód, to tracisz ten jad, który jest w boksie bardzo potrzebny. Teraz już wrócił na właściwe tory i będzie groźniejszy niż ostatnio - przekonuje Chisora.